Dodaj do ulubionych

Dawno, dawno temu...

IP: *.radiopogoda.pl 14.12.01, 17:51
Czas: 1376 rok, grudzień.

Miejsce: Wielkie Księstwo Nadsilniczne

Osoby: Wielki Książe Włodzimierz II Stępniewski, poseł angielski Henry Dlugos, Wielki Błazen Książęcy Lech
Kumanowski i inni.

Akt Pierwszy.

Miejsce: Stolica Wielkiego Księstwa - Kiełce

Wielki Książe Włodzimierz II Stępniewski:Błaźnie mój Kumanie, podobno ludzie źle mówią o naszym głównym
trakcie miejskim. Przecież jest teraz znacznie piękniejszy.

Wielki Błazen Książęcy Lech Kumanowsk: To co z tego, panie. Pogadają, pogadają i zapomną.

Książę: Dobrze prawisz mój błaźnie. Ale powinniśmy odwrócić ich uwagę. Może zorganizuj jakąś zabawę, niech
zagrają jacyś grajkowie, ku uciesze pospólstwa.

Błazen: Tak panie. Ogłoszę, że przyjedzie do Kiełc nadworna śpiewaczka z dworu króla francuskiego.

Książę: Ale ona nie przyjedzie błaźnie, nie masz tyle dukatów, żeby do nas przyjechała.

Błazen: Jak zwykle masz rację, panie. Ale nim nastanie lato nikt nie przypomni sobie, że ich oszukaliśmy. A
dukaty...

Książę: Błaźnie, ale ty masz łeb.

Nagle wchodzi poseł angielski Henry Dlugos.

Poseł angielski Henry Dlugos: Witaj Książę. Król mój jest wielce rad, że spełniasz naszą umowę. Co chcesz
jeszcze zrobić, żeby twoje ciemne pospólstwo było ci bardziej oddane. Wiesz, że mój pan nie lubi, jak chłopi się
wymądrzają.

Książę: Jak już wcześniej ustaliliśmy, nie dam otworzyć jakiegoś tam... uniwersytetu!, kto będzie pracował na
polach? Nakazałem również, żeby zamknąć jedyną w księstwie bibliotekę. Inkunabuły będą tylko do naszej
potrzeby.

Poseł: No... Dobrze się sprawujesz, powiem mojemu królowi w stolicy, żeś zacny człek.

Książę: Przekaż mu panie również, że przydałoby się nam więcej złota...

Poseł: ???

Książę: No... nie pospólstwu, ale nam, rycerzom okrągłego Stołu Ludowych Dobroczyńców.

Wszelkie podobieństwo do osób żyjących obecnie jest przypadkowe. Ciąg dalszy nastąpi... na pewno.
Obserwuj wątek
    • Gość: Rafi Re: Dawno, dawno temu... IP: *.radiopogoda.pl 17.12.01, 16:02
      Czas: 1376 rok, grudzień.

      Miejsce: Wielkie Księstwo Nadsilniczne

      Osoby: Wielki Książe Włodzimierz II Stępniewski, poseł angielski Henry Dlugos, Wielki Błazen Książęcy
      Lech Kumanowski i inni.

      Akt Drugi.

      Miejsce: Stolica Wielkiego Księstwa - Kiełce

      Wielki Książe Włodzimierz II Stępniewski: Kumanie, błaźnie mój. Czymże dziś rozweselisz me smutne
      oblicze?

      Wielki Błazen Książęcy Lech Kumanowsk: A trapisz się mój panie?

      Książę: Mówią, żem jest złym władcą. Ganią mnie za to i tamto. Czym sobie zasłużyłem na te
      pomówienia?

      Błazen: Panie, to źli ludzie. Nie słuchaj ich. Jak mi dasz znowu parę dukatów z miejskiej kabzy, to
      opowiem ci, jak powinieneś postapić.

      Książę: Ale musisz mój błaźnie podzielić się z Kiełczanami, żeby nie mówili, żeś zachłanny i ich złoto
      sprzeniewierzasz. Daj im więc cokolwiek, abyś mógł spać spokojnie.

      Błazen: Dobrze, panie. Z każdej kopy dukatów przeznaczę jeden dla parobków, którym podobno pola
      zatopiło. A dla ciebie mam zatem radę: miej to tam, gdzie do tej pory miałeś ich wszystkich, czyli w...

      Nagle wchodzi poseł angielski Henry Dlugos.

      Poseł angielski Henry Dlugos: ... w dupie.

      Książę: Dobrze uchwycone, mości pośle. Ale jak głęboko mam ich mieć w tej, no...

      Poseł: W dupie? Tak głęboko, jak tylko sobie wyobrazisz. Cóż oni mogą zrobić?

      Książę: Ale głębiej już nie mogę. Jestem księciem od niedawna, ale chyba nikt nie ma swoich
      poddanych tak głęboko.


      Wszelkie podobieństwo do osób żyjących obecnie jest bardzo przypadkowe. Ciąg dalszy nastąpi... na
      pewno.

      • _rafi Re: Dawno, dawno temu... 18.12.01, 13:30
        Czas: 1376 rok, grudzień.

        Miejsce: Wielkie Księstwo Nadsilniczne

        Osoby: Wielki Książe Włodzimierz II Stępniewski, poseł angielski Henry Dlugos, Wielki Błazen Książęcy
        Lech Kumanowski i inni.

        Akt Trzeci.

        Miejsce: Stolica Wielkiego Księstwa - Kiełce

        Wielki Książe Włodzimierz II Stępniewski: Błaźnie mój, Kumanie, powiedz, czy już cała twoja liczna
        rodzina dostała ode mnie, hm... to znaczy od księstwa, domy dla najbardziej potrzebujących?

        Wielki Błazen Książęcy Lech Kumanowsk: Tak, mój panie. /po chwili/ Nie! Zapomniałem o córce
        siostrzeńca mego kuzyna, która kupiła ostatnio karocę i zabrakło jej na dach nad głową.

        Książę: Ależ to smutne. /książe szlocha/ Wybudowaliśmy ostatnio dworek, w którym może zamieszkać ta
        zacna kobieta. Czy wystarczy jej taka propozycja?

        Błazen: Mówisz panie o tym dworze za skarpą Kochanowskiego?

        Książę: Tak, co prawda będzie tam też zwyczajne pospólstwo, ale ta córka brata.... /książe drapie się po
        głowie/ Ty masz jednak liczą rodzinę, mój błaźnie. Białogłowa dostanie największe pokoje, więc nie
        powinna narzekać.

        Błazen: Skoro już musi mieszkać z pospólstwem to chociaż niech dostanie od ciebie, mój panie, jakieś
        zadośćuczynienie, na przykład te nowe dywany, które sprowadziłeś z Persji.

        Nagle wchodzi poseł angielski Henry Dlugos.

        Poseł angielski Henry Dlugos: A dla mnie też się coś znajdzie?

        Książę: /zakłopotany/ Ależ pośle, przecież księstwo ci co rusz daje kosztowności, które odbbieramy
        mieszczanom.

        Poseł: Książe nie zapominaj, że jesteś na tym wysokim urzędzie tylko dzięki łaskawości króla mego
        Milleerraa Złotoustego.

        Książę: Ach, racja... Więc czym ci mogę służyć panie?

        Wszelkie podobieństwo do osób żyjących obecnie jest bardzo przypadkowe. Ciąg dalszy nastąpi... na
        pewno.

        • _rafi Re: Dawno, dawno temu... 04.01.02, 12:01
          Czas: 1377 rok, styczeń.

          Miejsce: Wielkie Księstwo Nadsilniczne

          Osoby: Wielki Książe Włodzimierz II Stępniewski, kacyk rosyjski Michaił Rosołowow, Wielki Błazen Książęcy Lech
          Kumanowski i inni.

          Akt Czwarty.

          Miejsce: Stolica Wielkiego Księstwa - Kiełce

          Wielki Książe Włodzimierz II Stępniewski: (lekko zachwiany) Gorzały, błaźnie, gorzałki nalej. A szybko, bom
          zmartwiony.

          Wielki Błazen Książęcy Lech Kumanowsk: Już idę, już idę. (po chwili) Czymś tak zmartwiony Panie? Przecież
          balowałeś... ach, to pewnie masz kaca. A mówiłem Ci, zebyś tak długo nie siedział we dworze na rynku.

          Książę: Przestań tak krzyczeć, przecież głowa mnie boli. Słyszałeś może, jak się pospólstwo bawiło na placu przed
          dworem? Pewnie byli zadowoleni.

          Błazen: Ano byli, ale mruczeli coś, że za szybko muzykantów odprawiłeś, a sam bawiłeś się do białego rana, ale kogo
          to obchodzi?

          Książę: No właśnie, napewno nie mnie. Ważne, że ja się napiłem i zabawiłem. Ale teraz muszę szybko wracać do
          rządzenia, ale bez klina się nie obejdzie, gdzież ta gorzałka?

          Błazen: Na stole mój panie, ale chyba nie chcesz w takim stanie sprawować władzy... (ciszej) chociaż i tak nie będzie
          żadnej różnicy...

          Nagle wchodzi kacyk rosyjski Michaił Rosołowow.

          Kacyk rosyjski Michaił Rosołowow: O widzę Panie, żeś zabalował. Cuchnie od Ciebie na dwie wiorsty.

          Książę: (zakłopotany) Gadasz, jakbyś sam był trzeźwy. Z czym przychodzisz do mnie? Jak tam interesy?

          Kacyk: Potrzebuję od Ciebie więcej wiosek, żeby wybudować tam nowe pałace. Dawaj, co masz!

          Książę: Już przygotowałem dla Ciebie nową wioskę... Ale Echo wieści niesie, że nie tylko u nas budujesz? Podobno
          widziano Twych ludzi nawet u mego sąsiada w Warszawcze.

          Kacyk: Tak, tam w Warszawcze też budujemy, ale dają nam więcej. A Ty coś ostatnio nas zaniedbujesz, ceny
          wiosek podnosisz. Nie tak się umawialiśmy.

          Książe: Nie bój się mój Panie. Już ja zadbałem o to, żebyś budował wszystko, co tylko można w naszym Księstwie.
          To Tobie już zawsze będziemy zawierzać. Ale mam nadzieję, że nie pozostaniesz dla mnie obojętny...

          Wszelkie podobieństwo do osób żyjących współcześnie jest przypadkowe. Ciąg dalszy nastąpi... na pewno.


    • Gość: otto Re: Dawno, dawno temu... IP: *.proxy.aol.com 17.12.01, 19:12
      Sadze, ze to jeszcze jedna kielecka bzdura.Ktos Rafiemu nastapil na odcisk a
      ten sie proboje zemscic w jemu wiadomy sposob na kieleckich wladzach.Osobiste
      wycieczki na anonimowym forum. Miej troche odwagi i napisz jasno kim jestes
      chojraku.Wez przyklad z posla Nowaka.Jak mu o cos chodzi to wiadomo o co i komu.
      otto.
      • _rafi Re: Dawno, dawno temu... 18.12.01, 09:36
        Stara/y jeżeli czytałaś/eś forum przez ostatni miesiąc to musiałaś/eś się ze mną już spotkać, więc
        trochę powinieneś o mnie wiedzieć.

        Nikt mi na odcisk nie stanął. O jakiej władzy kieleckiej ty piszesz? Przecież ja wyraźnie napisałem, że
        rzecz dzieje się w wymyślonym przez mnie księstwie i to w latach średniowiecznych.

        Nie rozumiem o co ci chodzi. ;-)
        • Gość: MaK Re: Dawno, dawno temu... IP: *.kielce.uw.gov.pl 18.12.01, 10:25
          Dobre! Sprytne i inteligentne. Ktos czuje sie oburzony? A ja z niecierpliwoscia
          czekam na odslony dalszych aktow. Moze jakies bialoglowy?
      • Gość: Kaczusia Re: Dawno, dawno temu... IP: *.kielce.sdi.tpnet.pl 18.12.01, 10:17
        Gość portalu: otto napisał(a):

        > Sadze, ze to jeszcze jedna kielecka bzdura.Ktos Rafiemu nastapil na odcisk a
        > ten sie proboje zemscic w jemu wiadomy sposob na kieleckich wladzach.Osobiste
        > wycieczki na anonimowym forum. Miej troche odwagi i napisz jasno kim jestes
        > chojraku.Wez przyklad z posla Nowaka.Jak mu o cos chodzi to wiadomo o co i komu
        > .
        > otto.
        Czepiasz się, uważam, że Rafii w ciekawy i śmieszny sposób zaczął opisywać
        zażyłości panujące między paroma osobami w naszym mieście. Czekam na kolejne
        odcinki, które sobie zapiszę. A jak Ci się nie podoba krytyka władz to ...
    • Gość: Kaczusia Re: Dawno, dawno temu... IP: *.kielce.sdi.tpnet.pl 18.12.01, 13:42
      Rafii oby Cię natchnienie nie opuściło, poproszę kolegę, żeby coś narysował do
      tych twoich tekstów, oczywiście jeżeli pozwolisz. A GW może by to na święta
      opublikowała.
      • Gość: L eonid Re: Dawno, dawno temu... IP: *.czajen.pl 18.12.01, 13:49
        Udzielam błogosławieństwa i życzę żeby natchnienie cię nie opuściło.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka