Gość: gts Prezes Cracovii: Myślę o Lidze Mistrzów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.12.09, 22:30 Dzisiejsi obroncy Wisly opowiadaja bajki jak to biedna wiselka była w 1949 roku zmuszona do poddania się pod patronat UB, jak to się brzydzila tym opiekunstwem zomowcow ( atakuja oczywiście inne kluby zarzucając im kolaboracje z komuchami ). Jeżeli nawet przyjmujecie taki punkt widzenia ( co nie jest prawda w świetle oficjalnej ksiazki o historii Wisly w której jasno jest mowa o aplauzie członków Wisly ) to przynajmniej miejscie ta krzte przyzwoitości i odczepcie się od Legii i innych klubow. Bo Legia i te inne kluby tez z pewnością zostaly zmuszone do podporządkowania się realiom polskim po 1945 roku - nie mialy zadnego wyboru - zarówno te sprzed wojny jak i te powstające po wojnie. Choc nie sadze aby tego typu decyzje podejmowaly `aplauzem' zgromadzonych, tak jak to mialo miejsce w Wisle. W Cracovii na przykład prezesa Zura ( który za nic nie zgodzil się oddac patriotycznej przedwojennej Cracovii pod skrzydla ciemiężycieli Polakow z UB i milicji ) odwolano na potajemnie zwolanym posiedzeniu dnia 12 lutego 1949 o którym oczywiście nie poinformowano samego Zura i większości jego zwolennikow sposrod członków Cracovii. Jest wzmianka o tym, ze duzo wczesniej prezesowi Cracovii Zurowi złożyło wizyte dwoch panow w czarnych plaszczach, którzy zaproponowali mu oddanie się tego klubu pod patronat UB. Ale prezes Zur to nie był wiślak. On z tymi dwoma panami nie rozmawial, tylko polecil im w trybie natychmiastowym opuścić swój gabinet. Facet był odważny i miał wielki charakter. W owym czasie ( lata 45- 48 ) Pasy były bez porównania bardziej popularnym klubem niż Wisla i o wiele bardziej utytułowanym ( 5 tytulow mistrzowskich Cracovii i dwa tytuly z bardzo dawnych lat 1927 i 1928 Wisly ) . Zaraz po wizycie dwoch panow z UB u prezesa Pasow Stanislawa Zura w Cracovii odbyło się głosowanie podczas którego tylko jeden z członków klubu zagłosował za wstąpieniem do pionu gwardyjskiego, nazywał się Jozef Reichmann ( `to wlasnie ten stary komunista zgłosił wniosek o przyjecie patronatu gwardyjskiego' ) i został zaraz potem przez uwczesnego prezesa Pasow Stanislawa Żura natychmiast wyrzucony z klubu. Jest pytanie natomiast skad Reichmann około 1947 roku znalazł się wśród członków Cracovii? Ale skoro wiślackie krakusy tak bardzo brzydziliście się tego UB- ckiego opiekuna to jakos nigdy nie było tego ogromnie miłującego patriotyzm wiślackiego środowiska stac w PRL na to żeby w latach odwilży ( po 1956 roku gdy to kluby wracaja do swoich historycznych nazw ) zrezygnowac z tego haniebnego patronatu UB -kow i ZOMOwcow ( A przykładem klubu, który zgodzil się na patronat milicji a potem zaraz jednak się z tego wycofal jest Polonia Warszawa: w 1945 - MKS [Milicyjny KS] Polonia Warszawa - 13.09.1948 - ZZK [Związek Zawodowy Kolejarzy] Polonia Warszawa - 1949 - ZKS Kolejarz-Polonia! Za ten krok Polonia tez zostaje zniszczona przez komuchow. ). Dlaczego wiślacy trwali w tym haniebnym mariazu? Określił to sam prezes Orzelski na zebraniu w 1949 roku. Było wislakom bardzo dobrze pod patronatem policji politycznej zniewolonego panstwa. Na resorty silowe nigdy nie zalowano srodkow w totalitarnych panstwach. Nigdy nie zalowano na nprzysłowiowego ptasiego mleczka. Wisla dzieki temu stala sie w latach PRL superuprzywilejowanym i najsilniejszym klubem małopolskim i rejonow sąsiednich ( oczywiście na miare potencjalu ekonomicznego i pilkarskiego Krakowa - były bogatsze ekonomicznie rejony kraju i regiony duzo bogatsze w talenty pilkarskie ) zerujacym na innych klubach z tych obszarow. Podbierano tym klubom zdolnych zawodnikow, tereny i obiekty ( Np. Cracovii - ` Bez uprzedzenia Gwardia (Wisła) zabrała Cracovii w 1953?r. część terenu, łącznie z kortami tenisowymi i ze stadionem lekkoatletycznym. Najzwyczajniej ogrodzili teren Cracovii przyłączyli do swojego.' - wiecie co to jest zabrac innemu klubowi ogromna czesc zaplecza?! ). Wisla zawsze była na pierwszym miejscu dla komuchow spośród klubow małopolskich w najpopularniejszym sporcie czyli pilce noznej. W 1956 roku policja polityczna odbudowala zniszczony stadion Wisly dobudowując wielofunkcyjną halę wraz z pomieszczeniami klubowymi. Z czasem przybyły również inne obiekty, takie jak basen czy hala treningowa. W 1972 na stadionie Wisly zainstalowano sztuczne oświetlenie. I środowisko wiślackie bardzo dobrze rozumialo i w pelni akceptowalo ten swój judaszowy gwardyjski pragmatym - mieli w czapkach dobre liczydla, chrzanili wartości sprzed wojny, wybrali srebrniki - Marszalek do którego się tak chetnie i często dzisiaj przyznaja się chyba w grobie przewracal. Największy ich patriota wg wiślaków, którym szczyca się klakierzy Wiselki czyli Henryk Reymann: ` po zakończeniu wojny powrócił do Krakowa i wstąpił do Ludowego Wojska Polskiego. Mianowany dyrektorem WUWF i PW ( Wojewódzki Urzęd Wychowania Fizycznego i Przysposobienia Wojskowego ) w Krakowie (1 kwietnia 1946) pozostał na tym stanowisku (30 czerwca 1948) aż do przeniesienia do rezerwy. Po reaktywowaniu PZPN (29 czerwca 1945) jego kapitan związkowy aż do 28 sierpnia 1947; potem członek i przewodniczący kapitanatu PZPN (1956-1959). Członek honorowy PZPN (1959) i honorowy prezes gwardyjskiej krakowskiej Wisły." Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zomo Re: Prezes Cracovii: Myślę o Lidze Mistrzów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.12.09, 22:32 Jak widac patrioci z Wisly szybko zapomnieli skad się wywodzili, zapomnieli o Polsce Marszalka Piłsudskiego i dosc szybko bez zbędnych dasow zaakceptowali nowych władcow Polski po 1945 roku ( gdybyśmy samych takich mieli to bylibyśmy dzisiaj Kuba Fidela Castro ). Niestety ale Henryk Reyman ( podpułkownik Wojska Polskiego sprzed wojny, walczył w I wojnie światowej, w wojnie polsko- bolszewickiej, w czasie powstań śląskich, uczestnik kampanii wrześniowej, ranny w bitwie nad Bzurą. Tuż przed drugą wojną światową i w czasie wojny obronnej 1939 roku dowódca I batalionu 37. pułku piechoty z Kutna - piekny życiorys ) naczelny wislacki patriota szybko zapomniał co było przed 1939 rokiem i szybko uznal wladze towarzyszy gdy to zaraz po 1945 roku wstapil do Ludowego Wojska Polskiego pelniac zaszczytne role w WUWF i PW oraz w PZPN po 1956 roku. Miał tez ulice swojego imienia. W świetle tych zaszczytow dla Reymanna zarówno przed i po tej magicznej dacie 6 lutego 1949 ( Wisla bez glosu sprzeciwu z aplauzem przyjmuje patronat UB ) ja jednak mysle, ze towarzysze z UB mieli bardzo dobre rozeznanie w krakowskich środowiskach pilkarskich, bardzo dobrze wiedzieli, ze ida do właściwego klubu i ze ich propozycja zostanie bez problemow zaakceptowana przez malowanych tylko i wyłącznie wiślackich przedwojennych patriotow. Wiecie co komuchy robily z prawdziwymi polskimi patriotami zaraz po wojnie- szczególnie z tymi, którzy byli w pelnym tego slowa znaczeniu oficerami przedwojennego Wojska Polskiego. Oni byli z marszu kwalifikowani jako super niepewny element? Tacy zawsze szli najpierw na rozmowy do specjalistow z UB gdzie w najlepszym wypadku tracili po kilka zebow? W wielu przypadkach często do dzis szukamy ich grobow. Inni czesto wychodzili po latach wykonczeni z UBeckich wiezien. A jeszcze innych nierzadko wysylano do specjalistow na wschodzie skad nigdy nie wracali. No chyba, ze ktos poslusznie kładł uszy po sobie, deklarowal milosc do nowych władców kraju to wtedy dawano mu spokoj - całkowicie oczywiście rozumiem taka postawe bo czasy były naprawde ciezkie. Ale byli tez w tych niebezpiecznych czasach tacy Polacy, którzy potrafili się komuchom przeciwstawic ryzykując glowa i to sa dla mnie najprawdziwsi patrioci, najlepsi z Polakow - byli tacy przedwojenni prezesi jak prezes Cracovii Stanisław Zur, który nie pozwolil zhańbić swojego klubu ubeckim patronatem, skazując go jednoczesnie swoja decyzja na upadek i zapomnienie. Bo jest kolosalna roznica miedzy ojcostwem ubekow a patronatem hutnikow, kolejarzy czy zakładów miejskich. Ja tez nigdy nie słyszałem żeby Henryk Reymann był przesłuchiwany przez specjalistow po powrocie do kraju. Wstąpił do Ludowego Wojska ( jak Wiselka do gwardii ) a pozniej zostal ` członkiem i przewodniczącym kapitanatu PZPN (1956- 1959), członkiem honorowym PZPN (1959) i honorowy prezesem gwardyjskiej krakowskiej Wisły.". - brawo? Zur to pewnie wedlug wiślaków nieudaczny glupek a Reymann wedlug wiślaków to odważny bohater i patriota, to samo przedwojenny prezes Wisly Orzelski? Dzisiejsi obroncy Wisly pisza o tym, ze przed wojna Wisla zajmowala czolowe miejsca w ekstraklasie. Po wojnie już nie i to ma być koronny dowod na utracanie Wisly przez komuchow, to ma być koronny dowod tego, ze Wisla się nie zeszmacila tylko zostala zeszmacona przez komuchow. Chcialem sie w takim razie dowiedziec w jaki sposob Wisla Krakow, ktora przy aplauzie członków klubu w 1949 roku oddala sie pod patronat UB byla w PRL utracana. Jakich mieliscie wybitnych zawodnikow, którzy byli lepsi od ogromej ilości swietnych zawodnikow np. ze Slaska, Mielca, Lodzi, Poznania? Kto wam kaperowal, wyrywal bądź zabieral zawodnikow, ( bo wszyscy najlepsi i najzdolniejsi z małopolski trafiali bez gadania do was, do Wisly )? Co powodowalo, ze upadliscie na to rzekome dno - czyli w zasadzie srodek tabeli ligowej? Kto nie pozwalal wam rozwinac skrzydel? Kto lub co was blokowalo? Jakie zakłady krakowskie powinny były stanowic o waszej sile ekonomicznej. Jakie zakłady krakowskie były zdecydowanie silniejsze od zakładów ze stolicy, z Lodzi, Poznania, Wrocławia, Mielca lub ze Slaska? Czym chcieliście przebic inne porównywalne z wami osrodki w kraju i czym chcieliście przebic wtedy, zdecydowanie najsilniejszy pod każdym względem region slaski? Za Legia stalo w PRL wojsko i zakłady warszawskie. Za Widzewem w PRL staly zaklady lodzkie, za Ruchem huty i zakłady Chorzowa, za Gornikiem zabrzanskie kopalnie, za GKS Katowice katowickie kopalnie i zakłady Katowic, to samo Zaglebie Sosnowiec, za Lechem sektor kolejowy i zakłady poznanskie, za Stala Mielec silne zaklady zbrojeniowe z regionu. I wszystkie te kluby poza Legia w latach swojej swietnosci w czasach PRL opieraly sie na sile zawodnikow tylko i wylacznie z wlasnego regionu - czyli tak jak Wisla. Pelna sprawiedliwość. I akuratnie mistrzowie Polski z lat PRL to byli mistrzowie gdzie o sile poszczegolnych klubow decydowali wlasnie zawodnicy z regionu gdzie dany klub sie znajdowal - czyli tzw klucz geograficzny. Ruch miał: Alszera, Cieslika, Fabera, Pale, Warzyche; Widzew miał: Smolarka, Surlita, Rozborskiego, Romke. Gornik: - Kowala, Pohla, Kowalskiego, Lubanskiego, Oslizle. Stal Mielec wybitnego Grzegorza Late, Kukle, Domarskiego. Bakjkopisarze z gwardyjskiej Wisly Krakow. Jakich mieliscie wspanialych pilkarzy ( lepszych od zawodnikow z innych regionow kraju ) w okresie PRL w Krakowie, ktorych ukradla wam reszta krajowych druzyn? Jakie to byly druzyny? Mieliscie oczywiscie wspaniale ( pilkarsko ) pokolenie mlodziezy malopolskiej zebrane oczywiście w sztandarowym klubie tego regionu czyli w Wisle z 1978? Ale trzeba od razu dodac ( co bylo tajemnica poliszynela, chociaz nikt o tym glosno nie mowil i nie wspomina dzisiaj - ja będę pierwszy), ze nie za bardzo sportowo sie ci chlopcy krakowscy prowadzili delikatnie mowiac ( wypadek samochodowy nietrzeźwego Musiala / awantura podchmielonego Iwana w restauracji / afera alkoholowa chyba calej druzyny przed wylotem wiślaków na zgrupowanie w Jugosławii w lutym 81 / slowa odchodzącego z Wisly w 79 roku trenera Lenczyka mówiącego ze druzyna przestala go akceptowac bo ..jest abstynentem w odróżnieniu od kadry Wisly. Lenczyk dodal tez, ze w rozmowach z pilkarzami przy prezesach Wisly byli zawodnicy mówiący wprost ze pili, pija i będą pili, - a przeciez Lenczyk to trener z zasadami ) - i to wszystko bylo glowna przyczyna tego, ze tylko raz zdobyli mistrzostwo kraju dla Wisly w 1978 w czasach PRL. Zdaje sie tez ( krazyly takie sluchy ), ze lubili odpuszczac meczyki za krajowe i `zielone' ( bardzo dziwne mecze w pucharach z druzyna Malmo- od której byli duzo lepsi a losowanie i układ turnieju stworzyl wyjatkowa szanse na final Pucharu Europy - żaden Polski klub takiego farta nie miał ani wczesniej ani pozniej jeżeli chodzi o rozklad gier, układ wyeliminowanych przeciwnikow / kilkakrotnie w zależności od potrzeb którejś z druzyn - dziwne mecze z Ruchem w lidze / walka jak o zycie w meczu ze Slaskiem we Wrocławiu w 1982 - podobno Widzew przyslal walizke z twarda waluta / spadek Wisly z 89 roku gdy to zdyskwalifikowano w Wisle ` grupe pieciu `). To wszystko byli rodowici krakowianie i Małopolanie. Niestety w zyciu trzeba mieć charakter, nie mieli go patrioci wiślaccy w 1949 roku i nie mieli go tez w pozniej pilkarze Wisly. ( Bo jest jeszcze jedna możliwość? Możliwe, ze ci pilkarze grali w milicyjnej Wisle pod przymusem i się z tym klubem w zadnym razie nie identyfikowali? Podobnie było w Legii.). Slowem te rozpuszczone i zepsute pilkarzyki wolaly lekka zabawe i lekka kase niz ciezki trening i sukcesy. A wiec smialo wymieniajcie tych super pilkarzy Wisly Krakow z rejonu malopolski z lat PRL a potem porownamy to z innymi regionami kraju i zobaczymy kto was okradal, utracal i niszczyl w l Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: vera Prezes Cracovii: Myślę o Lidze Mistrzów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.12.09, 22:37 Trzeba było w 1949 roku przyjąć kolejowy patronat ( miast pchac się z aplauzem w ramiona ubekow ) jednoczesnie trzeba było odrzucic Ubecki patronat i paletac się latami z haslami megapatriotyzmu na czole po czwartej czy piatej lidze. Nikt by o was już dzisiaj nie pamiętał. Tak jak o upodlonej Cracovii, Polonii Warszawa czy o Warcie Poznan ( trzy wielkie kluby przedwojennej Polski ). Mielibyscie dzisiaj po 100 widzow na meczach - mlodych malo obchodzi historia, zapomnieliby o was. A pierwsze skrzypce gralby w malopolsce inny klub regionu, który przejąłby rzedy rodzących się po wojnie krakowskich dusz i serc przez 45 lat PRL. Do tego innego klubu ( który wszedłby pod gwardyjski pion ) trafialiby wszyscy najlepsi zawodnicy z małopolski, trenerzy, ten klub bylby najsilniejszym klubem krakowskim, ściągałby najlepszych juniorow z regionu, mialby najlepsza baze, przyciągałby fanow, gralby w ekstraklasie, w pucharach, itd., itd. Tak by było. Pies z kulawa noga by nad wami nie zapłakał. I skonczcie podpierac się jakimis bzdurnymi opowiastkami sprzed wojny o Marszalku na meczach Wisly, które to bajki maja udowodnic wasz wydumany pseudopatriotyzm i maja na celu przysłonienie waszej haniebnej przeszłości. ( Józef Piłsudski przynajmniej dwukrotnie, odwiedził stadion "Cracovii". W 1921 roku oglądał Pasiaków grających z warszawską "Polonią", rok później z budapeszteńskim "Vasasem"/ w 1959 roku Karol Wojtyła przyjał tytuł honorowego kibica Cracovii/ to papiez Jan Pawel II widzac co komuchy zrobily z Cracovii, zapytal: ` Jak tam moja ukochana Cracovia'. ). Skonczcie zarzucac upodlonej przez komuchow Cracovii ( mowimy caly czas o pilce noznej ), ze na jej meczu był premier Cyrankiewicz ( może był, może zrozpaczona upadkiem swojego ukochanego klubu społeczność Cracovii ludzila się jakas naiwna nadzieja na zmiane losu swojego upodlonego klubu). Hipokryci z Wisly. Chwalcie sie tymi kapusiami, którzy grali w Wisle i donosili na kolegow a po 90 roku dalej dzialali w Wisle. Chwalcie się tym kapusiem z ` Piwnicy pod .' . który donosil na kolegow - dopiero ostatnio to ujawniono - tyle dokumentow zniszczono celowo po 89 roku - a ilu kapusiow u was nie ujawniono dzieki temu ze niszczono dokumenty ( dzieki temu zawsze można pisac ta wlasciwa wersje historii )? Serio myslicie ze w Wisle był tylko jeden kapus? Chwalcie się tym ministrem spraw wewnętrznych ( towarzyszem Mieczysławem Moczarem ), który w 1966 roku objal osobisty patronat nad obchodami 60 lecia Wisly a wstęgę na nowym wiślackim basenie przecinal wtedy partyjny magnat ziemi krakowskiej - Czesław Domagala ( wielki kibic Wisly! A jakze .). Chwalcie się tym długoletnim milicyjnym prezesem Wisly Jabłańskim, który potem zostal prezesem PZPN. Chwalcie tymi wieloletnimi komuszymi spędami i esbeckimi popisami organizowanymi na tych łużnikach wiślackich przy Reymonta gdzie ubecy, esbecy i zomowcy szlifowali swoja sprawnośc pod okiem instruktorow, trenerow boksu i judo aby terroryzować umeczone społeczeństwo - tego fanatyczni małoleni kibice z Reymonta nie wiedzą ,bo starszym jest wstyd i o tym cicho sza. Chwalcie się tym tłustym magistrem, który osobiście uświetnił obchody 90 lecia Wisly zaproszony oficjalnie przez wiślackie środowiska w 96 roku - swietna kontynuacja po obchodach 60 lecia już w tej niby wolnej Polsce - w zasadzie te same środowiska uświetniaja caly czas wasze jubileusze - czerwona zaraza w nowych szatach. Slowem wasi ludzie. Skonczcie pisac głupoty, ze Wisla oddala swoje tereny legionistom Marszalka Piłsudskiego? Niewiarygodne, ze Wisla Krakow ( około 1911 zaborcy austriaccy przyznaja Wisle tereny na Oleandrach i właśnie tam rozpoczęła się budowa stadionu. Uroczystość otwarcia obiektu odbyła się 16 kwietnia 1914 roku - dzisiaj tak szybko stadionow nie buduja nawet w wolnej Polsce ) pod butem zaborcy austriackiego posiadala w owych czasach juz swoj stadion i piekne rozlegle tereny, ktore dostala od tego zaborcy zeby walczyc z tym zaborca o wartości narodowe. Jest w tym jakas logika? ( Chyba cos na wzor swoistego pragmatyzmu wislackiego) . Dlatego w nagrode za walke z zaborca Wisla posiadala ten stadion i te super tereny. Praktycznie jako chyba jedyny klub w tamtym czasie mogla poszczycic sie takim wspaniałym zapleczem. W zaborze pruskim albo rosyjskim za takie rzeczy grozilo w najlepszym wypadku wiezienie a nie stadion z pieknymi i rozległymi terenami, taka jest prawda. LKS w zaborze pruskim miał w owym czasie ordynarne klepicho z paroma dechami, które nazywano ogrodzeniem ( i to dzieki kochającemu futbol Anglikowi, który był właścicielem tych terenow i zakładu tam działającego). Nic zescie nie oddali legionistom Marszalka. Zwyczajnie uzyczyliscie super terenow, ktore mieliscie a ktorych inni byc moze nie posiadali, zreszta masa Polakow pomagala zolnierzom walczacym o niepodleglosc kraju w wielu miejscach Polski i jest to rzecz tak oczywista, ze szkoda o niej pisac nie mowiac juz o jakims nadzwyczajnym eksponowaniu jej, jak wy to robicie? No chyba, ze chce się zatrzec milicyjno - ubecka hanbe. Ale jak można podkolorowywana na sile serwetka zasłonić ogromna -wislacka- smierdzaca- obrzydliwa- hanbiaca- ubecka dziure. I skonczcie pisac głupoty o odzyskaniu przez Wisle blasku po 89 roku. Bo niestety Wisla po 89 roku zajmowala to samo miejsce w polskiej pilce co w PRL i nic poza tym. Dopiero w 1998 roku znalazl sie pierwszy czlowiek w Polsce ( Pan Cupilal ), ktory dosc bezmyslnie jako jedyny w tym kraju zaczal lozyc przeolbrzymia kase na Wisle Krakow ( gdyby wybral wtedy Cracovie to bylby to dzis najlepszy klub ), pokupowal jej wszystkich najlepszych polskich zawodnikow z kraju i zza granicy i tylko dlatego to wieloregionalne ZOO ( Frankowski jest z Białegostoku, Kosowski z Ostrowca, Zurawski z Poznania, Kuzba z Zabrza, Dubicki i Zienczuk z Gdyni, Kałużny z regionu Dolnego Slaska, Kalu Uche i Ibrahim Sudany to dwa rodowite krakusy ) zdominowalo krajowy futbol w latach gdy praktycznie w polskiej pilce byla korupcja, pustki na stadionach, pseudokibice, beznadziejny poziom, stadiony rozlatujące się ruiny, brak sponsorow, masa zlodziei we wladzach innych klubow, ktorzy kradli i doili te kluby, trzymajac do konca i nie wypuszczajac tych klubow ze swoich złodziejskich lapsk. I nie wmawiajcie młodym kibicom, ze ten tragiczny obrazek krajowego futbolu to zasluzone odzyskanie naleznego miejsca w polskiej pilce przez Wisle Krakow? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: radny Pamiętajcie że spadliście w 2009 roku IP: 77.255.115.* 10.12.09, 11:05 ale komunista załatwił . Ligi Marzeń wam nie załatwi Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pracownik Filipiak komunsto daj zarobić pracownikom IP: 77.255.115.* 10.12.09, 11:07 za 1,200 zł to wyzysk w twojej firmie Odpowiedz Link Zgłoś