Dodaj do ulubionych

Między bliskością a wolnością

24.11.08, 22:37
"Czy samotność jest więc nam potrzebna? Erik Erikson opisuje osiem
przełomowych etapów w życiu człowieka. Na każdym z nich jednostka
rozwiązuje jeden z kluczowych dylematów swojej egzystencji, np.
zaufanie – nieufność, autonomia – zwątpienie, tożsamość – niejasność
roli. W okresie, który można nazwać dorosłością (od 19 do 40 lat),
musimy rozwiązać dylemat odrębności i bliskości. W tym czasie
stajemy przed wyzwaniem, jakim jest stworzenie bliskich związków z
ludźmi. Jeśli nasze poczucie własnej tożsamości jest słabe, możemy
mieć trudności z zaangażowaniem się w relację z drugim człowiekiem i
wolimy wybrać izolację.
Co sprzyja pozytywnemu rozwiązaniu dylematu izolacja – bliskość? Co
powoduje, że umiemy określić tę odpowiednią odległość od drugiego
człowieka, która pozwala na intymność, dając jednocześnie
wystarczająco dużo miejsca na wzajemną indywidualność? Zdaniem
Abrahama Maslowa, aby człowiek potrafił jako dorosły być sam,
potrzebna jest w dzieciństwie wystarczająca doza poczucia
bezpieczeństwa, równoważonego wystarczającą dozą wolności otrzymanej
od rodziców.
Dziecko powinno zatem mieć okazję i prawo do tego, by
eksperymentować, uczyć się (także na błędach), a zarazem dostawać
wsparcie za każdym razem, gdy sobie nie radzi. Powinno też ufać, że
matka czy ojciec będą obecni, kiedy ono będzie ich potrzebować. Ale
nadopiekuńczość rodzi w przyszłości dążenie do „roztopienia się” w
drugim człowieku i do zabrania mu prawa do odrębności. Jeśli rodzic
stale kontroluje dziecko, to nie ośmiela go do własnej eksploracji
otoczenia, nie daje mu szansy na rozwinięcie poczucia wolności,
także tej, która pozwala na czerpanie wiedzy i satysfakcji z
własnych prób i błędów. Takie osoby w dorosłym życiu mogą nie być w
stanie zaakceptować odmienności innych, ich odrębnej przestrzeni.
Nie umiejąc sprecyzować, gdzie przebiega granica między światem
własnym a drugiej osoby, nie będą też potrafiły tworzyć swojego
niezależnego świata. Z drugiej strony, zdaniem Maslowa, brak stałego
wsparcia ze strony rodziców nie pozwala dziecku rozwinąć poczucia
zaufania do otaczającego je świata społecznego. U dorosłego brak ten
może przerodzić się w postawę separacji, izolacji, w nieumiejętność
funkcjonowania w bliskiej relacji. Zatem dziecko chętniej zdobywa
się na odwagę, by być odrębnym i samodzielnie poznawać świat, jeśli
równocześnie zaspokojona jest jego potrzeba bezpieczeństwa i
potrzeba wolności."



mozna zaglaskac, a mozna zostawic
a rodza sie tacy, co to potrafia jednoczesnie jedno i drugie
czyz nie naleza im sie oklaski?
Obserwuj wątek
    • nienill Re: Między bliskością a wolnością 24.11.08, 22:44
      www.aps.edu.pl/pliki/1136379143.pdf
      nie slyszlalam wczesniej o tych kryzysach
      podobają mi sie
      to cenne umiec tak ladnie rozpisac co sie zjebało w danym momencie
    • brooks_was_here Re: Między bliskością a wolnością 24.11.08, 22:44
      dobij, ale skutecznie

      czy wam nigdy nie znudzi się o tym czytać?
      rozważać, zgłębiać, analizować, odkrywać nowe perspektywy nocnika?
      • nienill Re: Między bliskością a wolnością 24.11.08, 22:52
        brooks_was_here napisała:

        > dobij, ale skutecznie
        >
        > czy wam nigdy nie znudzi się o tym czytać?
        > rozważać, zgłębiać, analizować, odkrywać nowe perspektywy nocnika?
        dopisz jeszcze: czy nie masz nic lepszego do roboty?
        a ja ladnie przytakne



        glowa mnie boli
        glownie z niewyspania chyba
        to sobie czytam Charaktery
        adekwatne zachowanie
        • brooks_was_here Re: Między bliskością a wolnością 25.11.08, 00:28
          nienill napisała:

          > dopisz jeszcze: czy nie masz nic lepszego do roboty?
          > a ja ladnie przytakne
          >
          >
          >
          > glowa mnie boli
          > glownie z niewyspania chyba
          > to sobie czytam Charaktery
          > adekwatne zachowanie

          lektura, jak lektura
          ale ja od tych waszych wyimków
          chwilami skłonna jestem uznać
          że jestem nieodwracalnie omnizaburzona

          fajnie poskładać literki.
          może dziś trumfalnie więcej niż strona.
          razem z tym, co wklejne uzbierają się wszak dwie
          z ręką na sercu, czytałam prawie co drugą linijkę

          i jeszcze jeden kawałek strony z linka o miesiączkowaniu

          po raz kolejny do pionu.
          że też się nie umiem nieodwracalnie połamać.

          i dlaczego przez chwilę muszę poczuć potem
          taką zwykłą niemaskowaną
          chęć do życia

          cholerny brooks.
          • brooks_was_here Re: Między bliskością a wolnością 25.11.08, 00:31
            ok. z chęcią przesadziłam
            ale siły mam kurewsko za dużo
    • 18_listopada Re: Między bliskością a wolnością 24.11.08, 23:51
      > mozna zaglaskac, a mozna zostawic
      > a rodza sie tacy, co to potrafia jednoczesnie jedno i drugie
      > czyz nie naleza im sie oklaski?

      ale to chyba jedno i to samo, tylko dwie strony medalu, a nie podwojna sztuka.
      • nienill Re: Między bliskością a wolnością 25.11.08, 00:19
        chcialam napisac, ze jednak sa przylepy i nielepy, ale spojrzalam na
        siebie i juz nie wiem co napisac

        sobie oklaskow przeciez bic nie bede
        • 18_listopada Re: Między bliskością a wolnością 25.11.08, 00:30
          nadopiekunczosc nie jest wsparciem tylko wrecz przeciwnie. tu nie chodzi o to ze
          sa przylepy i nielepy, to jest to samo. no bylo juz o tym w watku wczensiejszym
          twoim.
          • brooks_was_here Re: Między bliskością a wolnością 25.11.08, 00:34
            to idziesz do tego szpitala przytulanko?

            fajne hasło dziś w urbanie przeczytałam
            link zalinka
            • 18_listopada Re: Między bliskością a wolnością 25.11.08, 00:38
              ale nie w swojej sprawie


              tu wkleje poraz kolejny, dla panny nienil
              www.psychologia.edu.pl/index.php?dz=czytelnia&op=opis&id=28
              • brooks_was_here Re: Między bliskością a wolnością 25.11.08, 00:40
                18_listopada napisał:

                > ale nie w swojej sprawie

                przy okazji nie zaszkodzi zapytać.
                jak to mówią - do trzech razy sztuka
                • 18_listopada Re: Między bliskością a wolnością 25.11.08, 00:46
                  > przy okazji nie zaszkodzi zapytać.

                  zaszkodzi, regeres potrafie sam w sobie wywolac bez psychiatryka, wyzdrowiec z
                  definicji mozna tylko bez psychiatryka
                  • brooks_was_here Re: Między bliskością a wolnością 25.11.08, 00:49
                    żeby wyzdrowieć, trzeba najpierw uczciwie zachorować
                    takie ecie pecie to można leczyć witaminkami, wódą i waleniem głową
                    w poduszkę
                    • 18_listopada Re: Między bliskością a wolnością 25.11.08, 00:55
                      dzisiaj nie trzeba wiele zeby byc chorym, psychiatrzy sa bardzo laskawi.
                      • brooks_was_here Re: Między bliskością a wolnością 25.11.08, 01:05
                        mniej łaskawi są ci
                        obok których przychodzi żyć
                        • brooks_was_here Re: Między bliskością a wolnością 25.11.08, 01:12
                          poza miłością macierzyńską
                          słowo klucz, to: użyteczność

                          łaskawi ci, którzy na coś liczą
                          na różne dziwne - ważąc, że jest się bankrutem
                          ale źródła dóbr są wielorakie
                          pakowane mądrzej i grzeczniej
                          więc z jednostki użytecznej, stajesz się zużytą
                          • 18_listopada Re: Między bliskością a wolnością 25.11.08, 01:15
                            strach sie wiazac i strach rzucac
                            • brooks_was_here Re: Między bliskością a wolnością 25.11.08, 01:24
                              strach się nie strachać
                              że zamiast kontynuacji miłego wieczora z załamaniem
                              dostaje się w końcu głupawki.

                              muszę sobie wyciągnąć - znaczy odkopać spod kołdry
                              niezawodny usypiacz (dwie strony i cztery godziny snu zapewnione -
                              - wystarczy mi tego cholerstwa jeszcze na parę lat)

                              proszę uradować swą promienną naturą pacjentkę
                              a przynajmniej nie wkurzyć nadto
                              • 18_listopada Re: Między bliskością a wolnością 25.11.08, 01:32
                                coraz mniej rozumiem o czym pani mowi,a przynajmniej mam nadzieje.
                                • brooks_was_here Re: Między bliskością a wolnością 25.11.08, 01:42
                                  przebywając na tym forum doznaję rozkosznego uczucia
                                  porównywalnego tylko z mówieniem do ściany
                                  i używaniem komunikatora
              • nienill Re: Między bliskością a wolnością 25.11.08, 08:29
                18_listopada napisał:

                > ale nie w swojej sprawie
                strzelam focha
                bo czulam sie niepotrzebnie zaniepokojona
              • ych Re: Między bliskością a wolnością 25.11.08, 11:29
                no no no
                czytam wątek, czytam i oczom nie wierzę.

                Ktoś wzywa nienadaremno teorie psychoanalityczne a tu nie rechoczą -
                że Freud, że cygaro, że córeczka z tatusiem chce się kochać...!?

                Tu Erik Erikson, tam teorie relacji z obiektem..., nie wierzę.
                Oczom. Tuuuutaj?
              • nienill Re: Między bliskością a wolnością 26.11.08, 01:07
                ten tekst jest okropny :((((((
                jakbym czytala wstep do neurotycznej osobowosci dwa lata temu
                • nienill ktos przetlumaczy? 26.11.08, 01:13
                  Funkcjonalny poziom dyferencjacji ujmowany jako poziom fuzji między
                  intrapsychicznymi systemami: emocjonalnym i intelektualnym
                  jednostki,
                  • brooks_was_here Re: ktos przetlumaczy? 26.11.08, 01:21
                    ja się Ciebie boję
                    • nienill Re: ktos przetlumaczy? 26.11.08, 01:23
                      a ja sie wlasnie przed chwilą ciebie wystraszylam


                      dlaczego nie moge nic odeslac?
                      • nienill Re: ktos przetlumaczy? 26.11.08, 01:34

                        > dlaczego nie moge nic odeslac?
                        juz chyba wiem
                        • brooks_was_here Re: ktos przetlumaczy? 26.11.08, 01:56
                          a ja się boję, że nigdy mi się nie zechce przywieźć tutaj biurka
                          i zgarbacieję do końca

                          nie myślałam, że będę tak długo mieszkać tu i tak i bez sensu
                          • nienill Re: ktos przetlumaczy? 26.11.08, 10:41
                            ile ja nie mam rzeczy w mieszkaniu.... ale to nie szkodzi. jakos
                            sobie dam rade, przeciez i tak dlugo tu nie zostane
          • nienill Re: Między bliskością a wolnością 25.11.08, 08:27
            przeczytam
            tym razem bez bolu glowy


            ale i tak bede caly czas marudzic, ze nie jestem czysta przylepa
            • 18_listopada Re: Między bliskością a wolnością 25.11.08, 09:52
              to chyba tez od plci zalezy
              kobiety beda bluszczami przylepami, a mezczyzni frystratami przyperdzielaczami,
              choc tez jak wiemy forumowe bluszcze niezle kopia. no wlasnie kopanie chyba jest
              znakiem, ze cos z tej parafii. granice dobrze chronia, a jak sie jest bez, po
              rozbjorze, to zaczyna sie wojna.
              • zajebistalaska Re: Między bliskością a wolnością 25.11.08, 10:42
                Co to za farmazony?
                Ech spadam kurwa bo tego forum nie da sie czytac jak sie nie jest
                swirem.
              • olga_w_ogrodzie Re: Między bliskością a wolnością 25.11.08, 15:31
                18_listopada napisał:

                > to chyba tez od plci zalezy
                > kobiety beda bluszczami przylepami, a mezczyzni frystratami
                przyperdzielaczami,
                > choc tez jak wiemy forumowe bluszcze niezle kopia. no wlasnie
                kopanie chyba jes
                > t
                > znakiem, ze cos z tej parafii. granice dobrze chronia, a jak sie
                jest bez, po
                > rozbjorze, to zaczyna sie wojna.

                po rozbiorze to albo poddanie się zostaje i smutna rezygnacja,
                albo kopanie nawet na oślep i wycie : oddawać mi tu granice !!!
                albo jeszcze pogodzić się ze swiatem bez swej twierdzy - to akurat u
                wariatów rzadko się udaje.

                Stachura też pisał / lewą ręką, bo prawą sobie pod pociąg
                podłożył /onegdaj,"Pogodzić się ze światem". a że mu godzenie nie
                wychodziło, zjadł tisercin, popił wódką i się powiesił.
              • olga_w_ogrodzie Re: Między bliskością a wolnością 25.11.08, 16:25
                18_listopada napisał:

                > to chyba tez od plci zalezy
                > kobiety beda bluszczami przylepami, a mezczyzni frystratami
                przyperdzielaczami,
                > choc tez jak wiemy forumowe bluszcze niezle kopia. no wlasnie
                kopanie chyba jes
                > t

                mogą sobie kopać te bluszcze, bo mają silne drzewa za podpórkę.
                ale bluszcze jednak nie pasożytują - tylko nieco wody, które drzewo
                z ziemi wyciąga, sobie przywłaszczają i drzewo jako narzędzie -
                podpórkę traktują.

                taka już jemioła. albo huba - idzie dalej i nawet nie stara jak
                bluszcz, o urodę swoją - pasożytuje, niszczy i w dupie ma, co o niej
                mówią.

                a już owadożerne, które w palmiarni poznańskiej mozna kupić -te to
                dopiero silne - wabią, mamią wdziękiem i zapachem, a potem mniam,
                mniam, mlask, mlask i już jestes pochłonięty.

                z ciekawszych to te, które nie dają sobie prawa do zakorzenienia się
                i posiadania silnego gruntu - wiszą i łykają wodny pokarm z
                powietrza.

                albo biedne mimozy - zero skóry. raz się dadzą dotknąć i kitę
                odwalają.

                najwięcej granic chyba samotne kaktusy na pustyni stwarzają - wokół
                piach, pustka, nie ma zagrożenia, że ktoś ich dotknie, a one i tak
                jeżą kolce. a że wody czasem brak - cóż - o braku trzeba zapomnieć i
                sobie zmagazynować coś bez pomocy.

                ale są przecież rózne takie, które lubią swoją wzajemną obecność,
                lubią w gromadzie być. np. na zagonie z warzywami, gdzie sobie
                pokarmu wzajem nie zabierają, a jeszcze jedne drugim pomagają, np.
                mszyce niszczyć.

              • brooks_was_here te, osiemnasty 25.11.08, 17:54
                uderz w stół a w twoim domu
                zaczną śmigać sztylety
    • marouder.eu Mi mama mowila, ze warto uczyc sie... 25.11.08, 10:58
      ..na Uniwersytecie, nie na bledach:/
      Generalnie uwaza sie, ze tzw. nauka metoda prob i bledow u czlowieka jest
      dysfunkcja inteligencji:)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka