wynick
10.08.10, 11:19
W sobotę, 7 sierpnia, wybrałem się samochodem w północne rejony Polski, drogą przez Skałę (nr 794). Przed Skałą niespodzianka: kilkukilometrowej długości pielgrzymka.
Zgodnie z kodeksem drogowym : „Długość kolumny pieszych nie może przekraczać 50 m. Odległość między kolumnami nie może być mniejsza niż 100 m.”.
Pielgrzymka idzie prawą stroną z przerwami ale nie takimi jak określa kodeks, a na samym końcu lewą stroną idzie paru ubranych w kamizelki ludzi, którzy przepuszczają tylko pojazdy jadące w kierunku Krakowa.
Po kilku kilometrach takiej „jazdy” widząc, że z przeciwnej strony nie jedzie żaden pojazd, kilka samochodów wyprzedza kolumnę i gdy wjeżdżają w najbliższą lukę w pielgrzymce,dogania i wyprzedza ich jadący zdecydowanie za szybko, rozlatujący się ford escort, wyskakuje z niego jakiś pozbawiony szyi, łysy i mocno przekarmiony młodzian, „zabezpieczający” przemarsz, doskakuje do jednego z pierwszych , wyprzedzających aut i wymachując otłuszczonymi rączkami zaczyna monolog naszpikowany przekleństwami, których nie powstydziliby się bohaterowie „Psów”. Słyszę jak do próbującej mu coś tłumaczyć kierującej kobiety mówi:
„Zamknij się ty stara babo, bo ci jebnę !”
Wszystko w imię katolickiej miłości bliźniego, w Polsce, demokratycznym państwie prawa, oczywiście.