stasieczek5
21.10.11, 06:37
Problemem nie jest Majchrowski tylko typowe, polskie "piekło" (nie piekiełko !).
Zarówno członkowie Rady jak i Urząd Miasta Krakowa ze swoimi władzami nie są - jak to sie teraz mówi - kompatybilni względem siebie.
Każda opcja, czy to społeczna czy polityczna, ciągnie w swoją stronę.
Każda ze stron sporów jest najmadrzejsza. Szczagólnie po fakcie.
Tak jest na kazdym szczeblu władzy - w calej Polsce.
Brak wizji dobra nas, mieszkanców, przekłada się na kłótnie, spory, awantury wśród których ginie istota sprawy - pomyślność kraju, miasta, obywateli.
Dopóki radnym bedzie przyświecał jeden cel - dowalić prezydentowi, to zawsze czy to bedzie Majchrowski czy inny, skoro tylko nie jest "jednym z nas" dopóty bedziemy świadkami takiej sytacji jak obecna.
Szkoda Krakowa...