Gość: ~gość portalu Matematyka w szkole: niżej zejść już nie można IP: *.wroclaw.vectranet.pl 28.02.12, 12:15 To wina nauczycieli. Od samej podstawówki nigdy nic nie rozumiałem na lekcji, a lekcja sama w sobie była niczym tortury - najnieprzyjemniejsza rzecz w szkole. Dopiero na korepetycjach wszystko stawało się proste i przyjemne. Odpowiedz Link Zgłoś
dinki_red Re: Matematyka w szkole: niżej zejść już nie możn 28.02.12, 12:45 To tez wina 'materialu' z ktorym mozna pracowac. W moim liceum swego czasu zrobili eksperyment pedagogiczny. W zaleznosci od punktow na egzaminie wstepnym z matematyki podzielono uczniow na klase A- profil matematyczno-informatyczny B- ogolny C- plastyczny (oczywiscie kazdy startowal na jakis tam wybrany kierunek) ale poniewaz w klasie A bylo za malo chetnych a w B i C za duzo - niektorzy uczniowie ktorzy startowali na ogolny lub plastyczny a mieli dobre wyniki w matematyce otrzymali propozycje dolaczenia do klasy mat-inf Wszysy nauczyciele (nie tylko matematycy czy fizycy el tez i historycy i polonisci) zgodnie twierzili ze w klasie A calkiem przyjemnie sie uczy a z klasa B i C to orka na ugorze. Tak na marginesie powiem jeszcze, ze klasa mat-inf okazala sie w rzeczywistosci matfizem z malymi elementami informatyki i przez cale liceum przeklinalam ze dalam sie na to namowic. Za to z kolei do matfizu dolaczone byly w pakiecie jezyki angielski i rosyjski i za pelna poswiecenia Pania Profesor od rosyjskiego bede cale zycie opatrznosci dziekowac. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Prymityw O to chodzi kościołowi IP: 78.133.192.* 28.02.12, 12:30 O to chodzi, tępe, nie potrafiące logicznie myśleć społeczeństwo jest bardziej podatne na manipulacje kościoła, więc mamy w szkołach 3 h religii i jedną matematyki na zmianę z fizyką i biologią. Odpowiedz Link Zgłoś
korcia2000 Matematyka w szkole: niżej zejść już nie można 28.02.12, 12:33 Z jednej strony obowiązkowa matematyka na maturze, z drugiej - reforma liceów ogólnokształcących polegająca na daleko idącym uprofilowaniu, z praktycznym wyeliminowaniem przedmiotów ścisłych i przyrodniczych w klasach humanistycznych. Czy ktoś panuje nad tym bałaganem? A poziom matematyki na maturze musi być niski, skoro szkoła uczy kiepsko a zdawać musi każdy bez względu na uzdolnienia i zainteresowania. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Drevniak Problem jest gdzie indziej IP: 212.160.172.* 28.02.12, 12:34 Belfrów, którzy w dziech zarzynają naturalne zdolności matematyczne , którzy obrzydzają ten przedmiot, powinno karać się więzieniem Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: po podstawówce Matematyka w szkole: niżej zejść już nie można IP: *.xdsl.centertel.pl 28.02.12, 12:38 Mam 40 lat. Podstawówkę kończyłem na prawie samych piątkach i kilku czwórkach. Potem w szkole średniej wpadłem w złe towarzystwo ( nie na długo na szczęście) i moje życie potoczyło się tak, że przestałem się uczyć w wieku 16 lat. W podstawówce z matmy jeździłem na olimpiady. Od 17 roku życia pracuję. Szybko się ożeniłem. Mam piątkę dzieci i jakoś ciągle brakuje mi czasu i chęci na dalszą edukację. Może nie do końca mam motywację, bo mimo, że mieszkam w terenie o wysokiej stopie bezrobocia na "kuroniu" byłem 2 dni w życiu przy zmianie miejsca zamieszkania. Pracy się nigdy nie bałem zaczynałem od fizycznej później głównie na stanowiskach kierowniczych ( mam tylko wykształcenie podstawowe). Od kilku lat prowadzę samodzielnie działalność. Piszę biznesplany do banków i wnioski o fundusze europejskie. Przychodzą do mnie ludzie po studiach "menedżerskich", by im wnioski do urzędu pracy napisać o środki na założenie firmy. (prostszych wniosków już nie ma) I tu się pytam jak oni te studia skończyli jak maturę zdali skoro tak prostych rzeczy nie potrafią zrobić ? Moje dzieci wszystkie uczą się. Najstarsze są w liceach i jak dużo pracy mam w biurze to mi pomagają przy wnioskach, ale matmy uczył ich tata po podstawówce, bo gdyby liczyły dzisiaj na to czego uczą w szkole to z matematyką miałyby problemy. I teraz ciekawostka. W zeszłym roku matury z matematyki w Polsce poszły podobno bardzo źle. Tak z ciekawości poszukałem zadań w internecie. Okazało się, że z jednym miałbym trochę problemu, bo zapomniałem reguły, ale spojrzałem do książki z matematyki z II klasy gimnazjum (syn się tam uczy) i już wiedziałem o co chodzi. I tak sobie pomyślałem, jak dzisiaj uczą matematyki i co to za matematyka ,skoro ja człowiek nieuczony (tylko po podstawówce sprzed 25 lat) radzę sobie z zadaniami maturalnymi (poziom rozszerzony też rozwiązałem :) ) a dzisiejsi maturzyści już nie. Zgadzam się z tym artykułem; poziom nauczania matematyki w szkołach to dno ( ogólnie mówię, bo pewnie są wyjątki). Proszę nie pomyśleć, że ja tu kogoś zachęcam do tego, by się nie uczyć czy nie studiować. Wręcz przeciwnie jestem jak najbardziej za jak najdłuższą edukacją, ale ta edukacja potrzebuje dzisiaj pomocy. To system jest zły, dzieci są uczone źle, bo mają często kiepskich nauczycieli, którzy pewnie mają wiedzę, ale nie potrafią jej przekazywać. Co to oznacza, że na studiach może uczą ich matematyki, ale nie uczą ich " nauczania matematyki". I jest jak jest. Jeszcze jeden przykład z mojego urzędu miasta. ;-) Dyrektor jednego z referatów w urzędzie przy petencie (notabene przy mnie) musiał dokonać dwóch obliczeń 3 x 8 i 5 x 9. Nie wiem czy to odruch, ale sięgnął po kalkulator i obliczył. Ten pan na pieczątce ma z przodu dr... a to chyba 3 klasa podstawówki uczy się tabliczki mnożenia do 10.... Pozdrawiam wszystkich. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Rudi_0 :) IP: *.dip.t-dialin.net 28.02.12, 13:28 Nie popadaj w samo-negacje , przyjacielu moj serdeczny. Komunistyczna podstawowka zapewniala niegdys poziom zblizony do dzisiejszego IV roku na kierunkach...hmm...nie wiedziec dlaczego , zwanych humanistycznymi. Jak zapewne pamietasz dzialalo to tak ze szkola rozbudzala pewne zainteresowania , a dzieciak sam czytal co mu wpadlo w reke. I TO WLASNIE JEST TYM , CO OKRESLAMY JAKO WLASCIWY SPOSOB NAUCZANIA. Pospisano : 37 latek. Ostatni rocznik PRL- owskiej podstawowki. :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Eternit I bardzo dobrze IP: *.pl.netia.com.pl 28.02.12, 12:47 Dzięki temu nie przejmuję się, że mie młodsi z pracy wygryzą. Niech sobie młodzi uczą się ortografi i pracują w Tesco na kasie, a ja sobie będę spokojnie pracował jako programista za kilkakrotnie większą pensję. Odpowiedz Link Zgłoś
jowita771 Re: I bardzo dobrze 28.02.12, 13:34 To prawda. Ja swoje dzieci też matmy nauczę, tępe łuczki nie będą dla nich żadną konkurencją. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ~~ Śnisz. IP: 212.114.200.* 28.02.12, 14:06 We śnie wydaje Ci się, że jesteś wielki. Że osiągnąłeś już wszystko, a że nikt Cię nie "wygryzie" to już nie musisz się starać, uczyć, rozwijać. Ty, pan stworzenia (niemal). Śnisz. A podczas tego snu Chińczyk z Koreańczykiem uczą młodych i zdolnych, i za 10 lat ci młodzi i zdolni będą na tym samym poziomie, co Ty, ale młodsi i ze sprawniejszym umysłem. A Ty, największa ryba w lokalnej sadzawce, pewien tego, że w Twoim grajdołku nikt Ci nie zagrozi, obudzisz się z ręką w nocniku. Ja tam wolę pracować z lepszymi od siebie. Żeby ciągle mieć motywację do rozwoju. Żeby mieć dokąd iść. Żeby nie być jak Enefercy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Eternit Re: Śnisz. IP: *.pl.netia.com.pl 28.02.12, 14:42 Ne wydaje mi się, że jestem wielki i nie napisałem tego. Wszystkiego nie osiągnąłem, ale to co osiągnąłem mi wystarcza, żeby sobie żyć spokojnie i bezstresowo. Chińczycy mają ciekawsze miejsca do ekspansji niż Polska. Szczerze mówiąc to chętnie bym do Chin wyemigrował. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jednak.matematyka cena upowszechniania oświaty IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.02.12, 12:50 Obniżenie poziomu szkoły to cena płacona przez wszystkie społeczeństwa, które chcą naprawdę upowszechnić oświatę. Prowadzenie do sytuacji, w której całość generacji siedzi w szkole do 18-19 lat jest bardzo korzystne. Potem większość tej generacji idzie na studia – na zachodzie obecnie większość, w Japonii (o ile dobrze pamiętam) od wielu lat 70%. A to nie są narody geniuszy zdających maturę na wysokim poziomie. Szkoły amerykańskie nigdy nie przywiązywały wagi do wiedzy encyklopedycznej – natomiast młodzież szkolna zajmowała się tam zawsze i nadal zajmuje, organizacją niezliczonych imprez sportowych, charytatywnych, muzycznych, teatralnych. To daje lepsze przygotowanie do życia niż wkuwanie, gdzie leży Polska:))). Życie pokazuje od wieków, że na ogół (w 90%) w przyszłości lepiej od prymusów szkolnych dają sobie radę często całkiem przeciętni i czasem wręcz najgorsi uczniowie. I to też dyskwalifikuje wiedzę encyklopedyczną. Praktycznie ważniejsza jest jednak wiedza z życia w grupie – taka niby nieuchwytna sprawa i bez znaczenia. Na uczelni „nieoczekiwanie” rozwijają skrzydła często uczniowie przeciętni, a m.in.w USA dopiero tam okazuje się kto jest najlepszy i tam na najlepszych uczelniach młodzież dochodzi do poziomu, któremu nam jest bardzo trudno nawet próbować dorównać. Coś w tych szkolnych „jołopów” wstępuje:))) i widać, że taki system edukacji nie jest taki głupi, jakby się zdawało. PRL krzyczał dużo o edukacji, a prawda była w 100% inna – na uczelnię szedł znikomy odsetek generacji. Żenująco znikomy i dlatego wówczas niezbyt znany, i wówczas nigdy nie porównywany w mediach z poziomem zachodnim. A mity żyją, żyją, żyją… i jak widać świetnie się mają. No to jak? Upowszechniać oświatę, czy nie? Ja myślę, że upowszechniać, ale nie rezygnować z matematyki, bo zawsze i wszędzie trzeba umieć logicznie myśleć. Odpowiedz Link Zgłoś
tyberium11 Re: Matematyka w szkole: niżej zejść już nie możn 28.02.12, 12:51 towot1 napisał: wybuchłem śmiechem. ja też "wybuchłem śmiechem", matura z polskiego też jest ważna :-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wojtek Do Ministra Edukacji IP: 193.201.167.* 28.02.12, 12:58 Pani Minister, proszę sobie obejrzeć - to jest film dotyczący zmiany podejścia do zagadnienia edukacji: www.youtube.com/watch?v=zDZFcDGpL4U trudno sie nei zgodzić z tezami przedstawionymi w materiale, ze szkolnictwo w tej formie w jakiej teraz istneiej jest kompletnym przeżytkiem. Nie uczy myślenia i rozwiązywania problemów... nie uczy sie nawet skutecznie uczyć (czyli zapamiętywać sporych ilości informacji) - dlaczego by nei poświęcić 2 pierwszysch lat nauki na naukę uczenia sie... efektywne uczenie zaoszczedzi tym ludziom przez następne 10-15 lat sporo czasu, ktory beda mogli poswiecic na rozwoj swoich zainteresowań a nie na ślęczeniu nad książkami po to, żeby zapamiętać setki nieużytecznych w przyszłości informacji. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Amy Matematyka w szkole: niżej zejść już nie można IP: *.dynamic.chello.pl 28.02.12, 12:58 Kilka cytatów z lekcji matematyki w liceum (teoretycznie porządnym, z doświadczonym 64 letnim, nauczycielem) : "Dla dzieci co nie umieją narysować prawidłowej funkcji wykresu też są szkoły : nazywają się szkołami dla dzieci z zespołem downa!". "Patrząc na twoje umiejętności liczenia równań, widzę tylko jedną możliwość pracy dla ciebie : na poboczu, tam gdzie się tiry zatrzymują!" "Ludzie dzielą się na dwie kategorie : tych co umieją policzyć ile stopni ma trójkąt i kompletnych debili". "Co ty, ciota jesteś że nie umiesz tego zadania zrobić?" I teraz pytanie za 100 pkt. : dlaczego z mojej szkoły matematykę na maturze zdawało tylko 5 osób? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mariuss111 Re: Matematyka w szkole: niżej zejść już nie możn IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.02.12, 13:58 bo reszta to cioty Odpowiedz Link Zgłoś
fackir jak się zrobiło powszechną maturę to tak jest 28.02.12, 13:05 nie dało się niestety podnieść poziomu uczniów więc obniżyło się wymagania. Jak w Limes inferior. Jednak komuniści nauczali dużo lepiej. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ~~ Że niby każdy ma iść na studia? IP: 212.114.200.* 28.02.12, 13:11 Bo co, bo Buzek powiedział? "A co to jest buzek?" - zapytają douczeni reformą maturzyści. Byłyby egzaminy na studia, byłby odsiew. Okazałoby się, że matura na poziomie 'rozszerzonym' nie pozwala się na studia dostać - szybko uczniowie i rodzice chcieliby podniesienia poziomu. A tak? Oby tylko przepchnąć więcej baranów przez system, niech się cieszą, że mają "maturę". Za tę reformę podziękujmy panu Buzkowi w następnych wyborach do PE. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Rudi_0 Ach , ta mata !! IP: *.dip.t-dialin.net 28.02.12, 13:12 Blad ( a raczej "wielblad" ) , polega na tym iz wprowadzajac obowiazkowa matme na maturze , nie zapewniono odpowiedniego poziomu propedeutyki tych dziedzin , ktore tworza calosciowa wizje otaczajacego nas swiata i Wszechswiata , tj: -Fizyki -Biologii -Chemii To od nauczania TYCH dziedzin zalezy rozwoj intelektualny mlodego umyslu. Matma natomiast jest specyficzna dziedzina , ktorej nauczanie dla wiekszosci osob , winno byc ogrniczone do "praktycznego"minimum. Tym bardziej ze znalezienie dobrego nauczyciela matematyki , przypomina nieco szukanie zywego delfina w Wisle... :) Odpowiedz Link Zgłoś
aliveinchains Re: Ach , ta mata !! 28.02.12, 13:33 ktore tworza calosciowa wizje otaczajacego nas swiata i Wszechswiata , tj: > > -Fizyki > -Biologii > -Chemii > To od nauczania TYCH dziedzin zalezy rozwoj intelektualny mlodego umyslu. > > Matma natomiast jest specyficzna dziedzina , ktorej nauczanie dla wiekszosci os > ob , winno byc ogrniczone do "praktycznego"minimum. Jak matme będziesz znal na poziomie w stylu wymienionego w artykule pseudozadania to fizyki, chemii, czy genetyki zbytnio nie pojmiesz... Bokser procz prania pięsciami w worek, musi tez uprawiac inne, na pozor nieprzydatne dyscypliny, w stylu plywanie, bieganie... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Rudi_0 Re: Ach , ta mata !! IP: *.dip.t-dialin.net 28.02.12, 13:49 Mam tego pelna swiadomosc , tyle ze nie to stanowi istote mojego wpisu. Chcialem jedynie zaznaczyc , ze w przypadku w/w dziedzin , juz pewna ogolna ich znajomosc daje mozliwosci pewnej "stymulacji intelektualnej" , okreslonej pomocy , przy analizie otaczajacego nas swiata. Natomiast z matma jest inaczej: TU AZEBY WEJSC NA PODOBNY POZIOM , NALEZY POZNAC JA DOBRZE , ALBO PRZYNAJMNIEJ "NIEZLE". A to jest szalenie trudne. Zroznych zreszta przyczyn... Innymi slowy - to dziala tylko w jedna strone , w przypadku matematyki. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Rudi_0 Re: Ach , ta mata !! IP: *.dip.t-dialin.net 28.02.12, 13:58 Ps : dodam jeszcze iz osobiscie preferuje raczej stosowanie pojecia - "uczenia stosunku do matematyki" , anizeli samego "uczenia" tejze. Sadze ze to jest wazniejsze w propedeutyce "Krolowej Nauk". :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: p Matematyka w szkole: niżej zejść już nie można IP: *.gorzow.mm.pl 28.02.12, 13:18 Artykuł tendencyjny. Podano najprostsze zadanie (1 punkt z 50). Potem są zadania trudniejsze. Pochodnych i całek można nauczyć się w tydzień. Geometrii uczymy się całe życie. Proszę obejrzeć matury z innych krajów. Polska nie należy do najprostszych. Zapominacie Państwo że jest jeszcze matura na poziomie rozszerzonym (i ona powinna uprawniać do studiowania nauk ścisłych i technicznych). Jak uczelnia przyjmuje z podstawą, to nich się potem pracownicy nie dziwią. Odpowiedz Link Zgłoś
retro-story Re: Matematyka w szkole: niżej zejść już nie możn 28.02.12, 13:19 Spokojnie, w Anglii jest jeszcze gorzej. Tam dzieciaki nie muszą obowiązkowo zdawać matury (A-levels) z matmy, mogą ją rzucić po GCSE, czyli dwa lata przed maturą. Skutki? Uczę statystyki na Uniwersytecie Oksfordzkim i trafiają mi się studenci (Anglicy), którzy nie potrafią rozwiązać równania z JEDNĄ NIEWIADOMĄ! Takiego typu 3n=1-2n... Nie jest to regułą, ale przerażenie i niedowierzanie zostaje, bo tego typu problemy widziałam u kilku osób. Odpowiedz Link Zgłoś
easy.przemo czy Polska znów trafiła w ręce jakichś zaborców 28.02.12, 13:19 bo mam nieodparte wrażenie, że tak jest - obniżanie poziomu edukacji, zamykanie szkół i przedszkoli - jeszcze trochę to zaczniemy wysyłać dzieci na "tajne komplety" Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: stara matura Matematyka w szkole: niżej zejść już nie można IP: *.180.99.46.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 28.02.12, 13:20 Jak zwykle w Polsce wszystko robi się od końca. Czemu dzieci nie umieją matematyki? Bo nauczyciele jej nie umieją! Dlatego zmienia się podstawy programowe. Dlatego zakłada się uczenie matematyki jak języka obcego. Przez powtarzanie a nie zrozumienie. Jedna pani pisze, że jej dziecko w 4 klasie rozwiązuje mnóstwo zadań. To chyba chodzi do innej szkoły. Bo w mojej ocenie zadań było jak na lekarstwo. A tylko co roku powtarzały się ułamki. Odpowiedz Link Zgłoś
magdusiax Re: Matematyka w szkole: niżej zejść już nie możn 28.02.12, 21:59 ciekawa refleksja...oczywiscie tylko nieuki nauczyciele sa winni, genialni uczniowie i ich jeszcze bardziej genialni rodzice nie maja nic do rzeczy. Nie wspomne o systemie...puknij się gościu w głowę ( o ile matka natura Ci jej nie oszczędziła) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: @ to wina beznadziejnych nauczycieli IP: 193.0.78.* 28.02.12, 13:24 Mój syn - bardzo słaby z matematyki - wszystkiego co umie nauczył się w domu. Tyle , że ja nie mam czasu przerabiać z nim całego programu i z przerażeniem odkrywam żenujące luki. W szkole nie nauczył się NICZEGO. Nie wiem, jak to się dzieje - 40 lat temu były 30 osobowe klasy, a poziom był dużo wyższy Odpowiedz Link Zgłoś
aduerin Re: to wina rozwydrzonych bachorow 28.02.12, 19:36 otoz, wyjasnienie jest proste. 40 lat temu 30 sob siedzialo cichutko i balo sie odezwac. NA lekcji byla cisza. Teraz chamskie rozwydrzone bachory wariuja na lekcjach, gadaja, pajacuja, bo maja adhd, dysgrafie, dyskalkulie i dysmozgie i absolutnie NIC nauczyciele nie moga im zrobic. Rodzice nei widza problemu nie potrafia wymagac i hoduja takie cudaki ktore dezorganizuja kazda lekcje. Wystarczy jeden pajac z adhd i lekcja schodzi na uciszaniu blazna a nei tlumaczeniu matematyki. Normalne dzieci cierpia przez jednego idiote, ktory np na caly glos zadaje idiotyczne pytania (przyklad z klasy syna - pani tlumaczy, adhdowiec przerywa co chwiel pytajac: ogladala pani Mjak Milosc? co pani jadla na obiad? i co uwazasz ze mozna z takim czyms zrobic? Zapewne twoj syn NIC nie umie bo albo sam sie tak zachowuje zamiast SLUCHAC i UWAZAC na lekcji albo ma w klasie paru czubow ktorzy tak robia. Pojelas? Odpowiedz Link Zgłoś
kamyk39 Re: to wina beznadziejnych nauczycieli 29.02.12, 03:46 "W szkole nie nauczył się NICZEGO." Zatem zdolniacha. Moglby sie nauczyc WSZYSTKIEGO - i tez klopot. Ma przed soba do 86 lat zycia - wiec ma czas na nauke. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: stara matura Matematyka w szkole: niżej zejść już nie można IP: *.180.99.46.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 28.02.12, 13:26 Dodam jeszcze, że większość nauczycieli w podstawówkach jest po nauczaniu początkowym i po kursach, i to widać po poziomie szkół. W podręcznikach produkowanych jak świeże bułki też roi się od błędów. Odpowiedz Link Zgłoś
jowita771 Re: Matematyka w szkole: niżej zejść już nie możn 28.02.12, 13:32 nie rozumiem tego: - Mam wrażenie, że jednak zeszła. A skoro musi być dostosowana do zdolności uczniów, aby większość ją zdała, to nad nimi trzeba pracować. A kto powiedział, że każdy tłuk musi mieć maturę? Dawniej jak ktoś nie umiał pisać i liczyć, to wiedział, że matury miał nie będzie. Dzisiaj zaraz się wymyśla odpowiednią dys- i puszcza tłuczka dalej do szkół. Tylko program trzeba zreformować, żeby tłuczek zdał. Dziwię się, że obniżają wymagania na studiach. Powinni trzymać to, co było, a jak ktoś nie umie, to znaczy, że się nadaje do czegoś innego. Nie każdy musi być wykształcony. Odpowiedz Link Zgłoś
gandalph Autor ma całkowitą rację 28.02.12, 13:40 Nauczanie matematyki w szkołach to dno, czego efekty widać na maturze. Ale z innymi przedmiotami jest jeszcze gorzej i nie chodzi mi tylko o fizykę, chemię czy biologię. Wcale nie lepiej jest z językiem polskim czy historią, że nie wspomnę tzw. przedmiotów artystycznych, za moich czasów zwanych "michałkami". W dawniejszych czasach lekcji polskiego w szkole podstawowej (matematyki również!) było znacznie więcej w tygodniu (liczącym zresztą 6 dni, a nie 5). Poza tym, dzisiaj w ciągu roku omawia się 3-5 lektur (często tylko we fragmentach), wtedy istniał kanon lektur obowiązkowych liczący co najmniej 12 pozycji plus długa lista lektur do wyboru. Wśród tych lektur bywały i "cegły" dwu- lub trzytomowe, jak "Potop", "Lalka", "Chłopi", "Nad Niemnem", "Krzyżacy". Wypracowań z polskiego pisało się kilka w miesiącu, dziś - kilka w ciągu roku. Czy powinno zatem dziwić, że dzisiejszy maturzysta ma problemy ze skleceniem paru zdań bez błędów ortograficznych, że ma problemy z logicznym myśleniem, ba, ma problemy z czytaniem ze zrozumieniem? Dzisiejsi maturzyści mają opanowaną tylko jedną umiejętność: kopiuj-wklej. Jak tak dalej pójdzie, to świadectwa maturalne, już dziś wątpliwej wartości, będzie można zawieszać w klozecie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gosc Re: Autor ma całkowitą rację IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.02.12, 21:59 ale są 2 godziny tygodniowo religii i 3 godziny tygodniowo wf. ale zobaczycie co przyniesie nowa reforma w szkole ponadgimnazjalnej. ogólniaki i technika będą opuszczali debile Odpowiedz Link Zgłoś
je2bny Matematyka w szkole: niżej zejść już nie można 28.02.12, 13:41 Spodnie po obniżce ceny o 30 proc. kosztują 126 zł. Ile kosztowały przed obniżką?" - takie zadania na maturze rozwiązują uczniowie. - To poziom podstawówki - łapią się za głowę matematycy. ============================== Ludkowie roztomili, czego chcecie od tych "biednych umysłowo" dzieci ??? Dotyczy, to oczywiście nie wszystkie jednostki. Napiszę - za moich czasów [zaraz się podniesie rwetes], kalkulatorem/komputerem była drewniana ramka z 10 drucikami i na każdym z nich było 2 x 5 koralików różnych kolorów. To wystarczyło. Teraz mają do dyspozycji komputery i programy "robiące" za nich, a i tak tzw.tabliczki do 100, rzadko który umie. Obecna matura, to taki konkurs telewizyjny, radiowy ewentualnie SMS, na który nawet idiota potrafi odpowiedzieć. Więcej... krakow.gazeta.pl/krakow/1,35798,11247230,Matematyka_w_szkole__nizej_zejsc_juz_nie_mozna.html#ixzz1ng8fYaLO Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Rudi_0 Nic dziwnego. IP: *.dip.t-dialin.net 28.02.12, 14:03 Dwa tysiace lat temu Rzymianie przeprowadzili skadinad najslynniejszy w dziejach swiata spis powrzechny. Zajelo im to 2 lata , bez komputerow , Internetu , oprogramowania ,etc..etc... A dzisiaj GUS , nie potrafi podac wynikow NSP , po wielu miesiacach od jego zakonczenia. POSTEP NIE ZAWSZE ROWNA SIE POLEPSZENIU. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: faraon Matematyka w szkole: niżej zejść już nie można IP: 62.87.184.* 28.02.12, 13:48 Bez sensu jest obniżanie wymagań na maturze. to że sobie nie radzą z nimi uczniowie to bardzo głupi powód. Jak uczniowie szkoły lotniczej nie będą sobie radzić z pilotowaniem samolotów pasażerskich to też się obniży wymagania??? Wysoki poziom egzaminu spowodowałby presje rodziców na szkoły by te wywiązywały się ze swych obowiązków, oraz na swoje pociechy by jednak poświęciły czas na naukę. A jak uczniom mówi się wprost, że nie ma sensu się uczyć i tak dostaniesz papierek, to takie są tego konsekwencje. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: azdaar Matematyka w szkole: niżej zejść już nie można IP: *.arch.pg.gda.pl 28.02.12, 13:58 Od dłuższego czasu widać, że ktoś mocno pracuje nad planowym zidioceniem naszego społeczeństwa, przy okazji robiąc niezłe biznesy na wciskaniu dzieciakom ( i rodzicom ) co roku tony makulatury w postaci zeszytów ćwiczeń, gdzie główna trudność rozwiązywanych zadań to pokolorowanie kwiatka i połączenie go kreseczką z literką lub cyferką. Podręczniki od przedmiotów ścisłych są na bardzo kiepskim poziomie, nie tłumaczą niczego jasno i przejrzyście, oraz zawierają masę błędów i co roku są wznawiane w nieco odmiennym składzie, po to aby zmuszać kolejne roczniki uczniów do kupowania nowych książek (jakby wiedza matematyczno-przyrodnicza na poziomie szkoły podstawowej lub gimnazjum ulegała co roku ogromnym przemianom wymagając regularnego wprowadzania nowych metod dydaktycznych). Ten proceder skutecznie eliminuje możliwość prowadzenia giełdy podręczników w szkołach, czy po prostu przekazywania tychże młodszym kolegom czy rodzeństwu, nie sprzyja to również wyrabianiu u dzieci szacunku do książki jako takiej, ale za to skutecznie nabija kasę wybranym towarzyszom-biznesmenom, którzy z pełnym błogosławieństwem kolejnych Ministrów Edukacji, w zgodzie ze wszystkimi literami prawa i w nieskazitelnej czystości rękawiczek prowadzą edukację naszych dzieci na rzeź. Wprowadzenie Matematyki do egzaminów maturalnych jest listkiem figowym mającym tak naprawdę ukryć wstydliwą niemoc ( a pewnie i niechęć) władz do robienia czegokolwiek w celu zahamowania degradacji intelektualnej młodych obywateli naszego kraju. Żenujący poziom tzw. „zadań maturalnych” obraża już nie tylko samą Królową Nauk ale jest też policzkiem wymierzonym gronu (kurczącemu się) tych nauczycieli, którym zależy jeszcze na przekazywaniu wiedzy ,oraz tym nielicznym już uczniom, którzy jednak chcieliby tę wiedzą zdobyć, a także rodzicom tych nielicznych, zainteresowanych nauką w szkole dzieci. Ale nie martwmy się , przecież standardy unijne wymagają osiągnięcie określonego bardzo precyzyjnymi normami „poziomu edukacji i wykształcenia społeczeństwa”. Powinniśmy mieć więc jak najwięcej maturzystów , licencjatów i magistrów. Nie ważne, że będą to coraz mniej rozgarnięci kretyni – ważne będzie że będą certyfikaty! , że wreszcie dorównamy do średniej unijnej. Powinniśmy więc jak najbardziej ułatwiać naszym przyszłym pokoleniom zdobywanie tych certyfikatów. Proponuję już od następnej matury, zadanie ze spodniami jest ok., choć z czasem też może okazać się zbyt trudne dla maturzysty - Odpowiedz Link Zgłoś
greatouse Matematyka w szkole: niżej zejść już nie można 28.02.12, 14:03 A co w tym prostym zadaniu jest złego? Sytuacja z dnia codziennego. Większość uczniów, którzy nie wiążą swojej przyszłości z matematyką, nigdy nie użyje wiedzy matematycznej w innym kontekście! Jestem dwa lata po maturze i już nie pamiętam logarytmów, trygonometrii, etc. I wcale nie czyni mnie to głupszą! Aplikując o pracę tu gdzie teraz mieszkam (za granicą) byłam sprawdzana pod kątem matematyki, zadania dotyczyły dodawania, odejmowania, mnożenia, dzielenia, potęgowania i pierwiastkowania (z kalkulatorem), obliczania pola i objętości kwadratu, prostokąta i walca podstawiając do wzoru (trik polegał na tym, że musiałeś wiedzieć, że r to połowa podanej wartości d), obliczania ceny początkowej, procentu z ceny, obliczenie prostej niewiadomej, etc. I nigdy nie miałam z tym problemów, chociaż z matmą nigdy nie byłam specjalnie za pan brat. Jakiś czas temu rozwiązywałam z bratem jego zadanie domowe z matmy o kątach i też poszło nam raz dwa. A w Polsce zawsze szarpałam się z kątami!!! Największy problem polega na tym, że chcą nas na siłę nauczyć sterty nie potrzebnych rzeczy, o których zapominamy zaraz po szkole i proste zagadnienia ubierają z skomplikowane treści zadań (Ola ma 3 jabłka, Ania ma 2 jabłka. Jaki kolor włosów ma Ania?). Oburzeni, powiedzcie szczerze, ile razy w życiu używaliście matematyki do czegoś trudniejszego niż reszta z zakupów, obliczenie rat za lodówkę lub obliczenie ile farby potrzeba do odmalowania pokoju? A jeżeli pracujecie z matematyką, to zapytajcie swoich krewnych, kolegów. I nie mówię, żeby ograniczyć lekcje matematyki do godziny tygodniowo, gdzie będziemy dodawać 2 do 2. Możemy się na lekcjach bawić różnymi rzeczami, żeby na przyszłość wiedzieć gdzie tego szukać jak nam potrzebne, ale matematyka powinna być bardziej życiowa. I po maturze, gdzie obliczam cenę początkową wiem dokładnie to, co pozwoli mi żyć w społeczeństwie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: obywatel Re: Matematyka w szkole: niżej zejść już nie możn IP: *.bas.roche.com 28.02.12, 14:34 litera r to polowa litery d? Pisałem maturę z polskiego i przyznam się, że nie rozumiem. No i "objętość kwadratu"... Naprawdę Cię tam przyjęli? Odpowiedz Link Zgłoś
tuhanka Re: Matematyka w szkole: niżej zejść już nie możn 28.02.12, 22:32 Prawdopodobnie chodziło o oznaczenie średnicy (jeśli sytuacja miała miejsce w kraju anglojęzycznym, to byłoby to dość logiczne - średnica po angielsku to "diameter"). Odpowiedz Link Zgłoś
vranix Re: Matematyka w szkole: niżej zejść już nie możn 28.02.12, 15:14 Wiesz co, powiem ci cos, co zapewne cię zaskoczy -nigdy tak naprawdę nie nauczyłaś się ani nie zrozumiałaś matematyki. Co najwyżej zakułaś na pałę, żeby zaliczyć. A to co piszesz, że musiałaś policzyć starając się pracę, to poziom podstawówki sprzed 20 lat. Stary maturzysta. Odpowiedz Link Zgłoś