Dodaj do ulubionych

Dorożkarze: O konie dbamy i nie opuścimy Rynku ...

IP: 77.236.24.* 13.05.12, 21:37
"my musimy z czegoś żyć" - i wszystko jasne. Zacznijcie mordować ludzi.
Obserwuj wątek
    • Gość: Chl Histeria IP: *.ssp.dialog.net.pl 13.05.12, 21:48
      Jak zwykle histeria. Na całym świecie, w krajach południowych 28 jest na porządku dziennym przez kilka miesięcy, a zwykle znacznie więcej. Przypadki udarów, zasłabnięć koni będą się zdarzać, tak jak zdarzają się przypadki udarów, zasłabnięć ludzi (które już nie są tematem?). Ponadto wiele osób pracuje w upale, codziennie a nie "co drugi dzień" jak konie w Krakowie. A szczytem histerii jest poprzedni komentarz, który mówi o "mordowaniu" :)

      Potem dziwi się, że jest taka chmara bzdurnych przepisów (ostatnie: praca koni co drugi dzień, koncesje dla grajków ulicznych, 4 lata czekania na odpowiedź konserwatora, 22 różne zgody by wywiesić szyld na własnym sklepie), że coraz mniej osób w ogóle je przestrzega. Lepiej często bowiem zapłacić karę jak ktoś "życzliwy" doniesie niż kopać się z urzędnikami.

      Prowincja się robi i tyle...
      • gazeta_mi_placi Re: Histeria 14.05.12, 09:00
        >Na całym świecie, w krajach południowych 28 jest na porządku dziennym przez kilka miesięcy, a zwykle znacznie więcej.

        Które to dokładnie kraje gdzie dorożki stoją w takim upale w pełnym słońcu czekając na klientów?
        Podaj je proszę.

        >Ponadto wiele osób pracuje w upale, codz
        > iennie a nie "co drugi dzień" jak konie w Krakowie.

        I dostają za to pieniądze czy worek siana i wodę?
        Ludzie gdy zrobi im się w tej pracy słabo mogą swobodnie się oddalić, zjeść coś lub się napić, nie dostaną za to batem po krzyżach.

    • Gość: gość Dorożkarze: O konie dbamy i nie opuścimy Rynku ... IP: *.multi.internet.cyfrowypolsat.pl 13.05.12, 22:08
      jak dla mnie tych dorożek w ogóle nie powinno być...męczenie zwierząt i tyle...
    • Gość: Ilczi Panie Kwiatkowski - ja bym tak chętnie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.05.12, 22:27
      pana pobudził do myślenia lekko trącając batem. Co pan na to?
      • niewolnik_slow Re: Panie Kwiatkowski - ja bym tak chętnie 14.05.12, 00:11
        Ludzie, którzy żyją ze znęcania się i zabijania zwierząt zawsze mają wspaniałe argumenty.

        Najlepiej świadczą o tym 'panu' hasła typu:
        - Gdyby warunki były aż tak złe, jak pisano, to czemu inne konie miałyby się nie przegrzać? (bo oczywiście każdy koń ma taki sam organizm, aż tak dobrze je dobierają, wow)
        - Dorożki na Rynku Głównym to krakowska tradycja. (okładanie żony kijem to też tradycja... typowy polski katolicki argument, rzygać się chce)
        - trącił go raz batem, by pobudzić do wstania, ale nie ma mowy o żadnym katowaniu konia! (w sumie ta matka z artykułu obok też tylko trącała dziecko poduszką, zresztą ten dorożkarz to pewnie z miłości go kijem trącał)

        'My musimy z czegoś żyć, a wymogi wobec dorożkarzy są bardzo surowe.'
        Żyjcie z czegoś innego.
        I może wspomnijcie w którymś z tych wybielających wywiadów, co robicie ze swoimi ślicznymi kochanymi zadbanymi konikami, kiedy nie mogą już pracować.
        • Gość: jjj Re: Panie Kwiatkowski - ja bym tak chętnie IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 14.05.12, 07:47
          Czy ktoś kiedykolwiek widział dorożkarskiego konia oddającego mocz na Rynku? Nie? A przecież mają nieograniczony dostęp do wody i piją tyle ile potrzebują...
        • gazeta_mi_placi Re: Panie Kwiatkowski - ja bym tak chętnie 14.05.12, 09:02
          >I może wspomnijcie w którymś z tych wybielających wywiadów, co robicie ze swoimi ślicznymi kochanymi zadbanymi konikami, kiedy nie mogą już pracować.

          Też jestem ciekawa.
    • Gość: cvb Dorożkarze: O konie dbamy i nie opuścimy Rynku ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.05.12, 22:31
      To nie są żadne dorożki, tylko jakieś ogromne karoce. A konie z tymi piórami na głowie wyglądają jakby były w cyrku. Z tradycjami krakowskimi nie ma to nic wspólnego.
      • Gość: w Re: Dorożkarze: O konie dbamy i nie opuścimy Rynk IP: *.dynamic.chello.pl 13.05.12, 23:17
        dokładnie, i jeszcze dodam, że właściciele koni to brudasy
    • Gość: iguassu Dorożkarze: O konie dbamy i nie opuścimy Rynku ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.05.12, 23:47
      "tracimy klientów" i wszystko na temat.
    • Gość: pasozyt pospolita mafia IP: *.dip.t-dialin.net 14.05.12, 00:40
      pasozyci zwierząt i krakowskiej przestrzeni.
    • Gość: Statystyczny_Polak Wybudujmy im dach IP: *.14-2.cable.virginmedia.com 14.05.12, 00:50
      A czemu nie postawic dlugi i wysoki namiot, ktory by mial tylko dach zakryty, albo zaprojektowac stylowe markizy, ktore mozna by rozsuwac w sloneczne i deszowe dni. To by nawet moglo ladnie wygladac.
    • Gość: Helmut Dorożkarze: O konie dbamy i nie opuścimy Rynku ... IP: *.89.98.101.static.crowley.pl 14.05.12, 09:00
      Jacy dorożkarze, już dawno nie ma fiakrów (bo tak sie powinni zwać) tylko powożący powozem konnym jeżeli tak można powiedzieć. BTW dorożki to zaborze rosyjskim.

      Powiększenie komory serca to chyba od przetrenowania?
    • gieekaa Re: Dorożkarze: O konie dbamy i nie opuścimy Rynk 14.05.12, 09:39
      A mnie taka myśl "filozoficzna" naszła. Kto ma gorzej? Konik na Rynku czy piesek w schronisku? Konik się rusza, biega, ma dzień wolnego no ale stoi w upale. Piesek ma wszystko, żarcia pod dostatkiem, cień tyle że pobiegać może sobie co najwyżej w kółko. I tak miesiącami. A bezdomne koty? A inne zwierzątka w mieście, mieszkaniach?
    • lu_cyfer666 Dorożkarze: O konie dbamy i nie opuścimy Rynku ... 14.05.12, 10:39
      W cieplejszych krajach wykorzystują rasy bardziej odporne na upały... może dorożkarze zainwestujcie w tamtejsze konie...
      A w Nowym Jorku, jak temperatura przekroczy wyznaczoną granicę, konie muszą zjechać do stajni, a nie do cienia (bo normalnie stoją w cieniu) i jakoś nie narzekają.
    • Gość: mm ładna mi tradycja - doprowadzanie koni do smierci IP: *.77.classcom.pl 14.05.12, 11:26
      z ostaniego zdania: "Dorożki na Rynku Głównym to krakowska tradycja".

      - jesli to ma byc nasza tradycja, to nie mamy czym sie chwalic. Doprowadzenia zwierzecia do smierci, tylko dlatego, ze sie jej lapczywym na kase dorozkarzem? Nie. W ten sposob nie moze byc. Czekam na bardzo sroga i dobitna kare dla dorozkarza, ktory doprowardzil konia do smierci. Czekam i kubicuje, aby odbrano mu prawo wykonywania zawodu. Potrzebujemy przykladu dla innych, okladajach zierzeta batem, nie dajacych im wody, paszy oraz wystawiajacych ich na ostre slonce.
    • Gość: wenge Apel do autora artykułu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.05.12, 14:12
      Mamy fakty !
      Koń po upalnym dniu pada na ulicy.
      Koń (na czyje polecenie?) jest polewany wodą - to podstawowe działanie przy przegrzaniu organizmu.
      Koń zdycha z powodu powiększonej komory serca - jeśli nie jest to wada wrodzona, która eliminuje konia z pracy przy "powozie" (dorożki to nie są), to jest to wynikiem czynników zewnętrznych, a w tym przypadku przegrzania, bo praca, którą koń wykonywał nie należy do ciężkich.
      Udar cieplny (słoneczny) - to stan chorobowy wywołany przegrzaniem organizmu, spowodowany przez działanie słonecznego promieniowania cieplnego i ultrafioletowego . Jednym z podstawowych następstw udaru to podwyższone ciśnienie krwi.
      Mamy więc czytelny scenariusz: przegrzanie organizmu- podwyższone ciśnienie krwi- powiększenie komory serca- zgon konia.
      Na nic zda się tutaj powoływanie na autorytety UR, dr Marka Tischnera i coroczne szkolenia woźniców.
      Jeśli szkolenie byłoby skuteczne, to woźnica wiedziałby, że koń z własnej woli nie kładzie się na ulicy, a tymbardziej, że bat to nie sposób na podniesienie go.
      Makabryczną i niedopuszczalną jest scena padającego zwierzęcia w zaprzęgu, żywcem przeniesiona z XIX-wiecznych noweli i powieści. Może o taki obraz chodzi- taką wizję realiów ówczesnego Krakowa?
      A wszystko to z powodów postoju w miejscu, które w upały jest "największą patelnią" w Europie.
      Widziałem kilka miejsc postoju dorożek w Europie- żadne nie jest usytuowane w pełnym słońcu. W nasłonecznionych miejscach dopuszcza się rotacyjny przystanek, gdzie dorożka zatrzymuje się na kilka (kilkanaście) minut celem wysadzenia/zabrania pasażerów, ale nie jest to miejsce czasowego "popasu".
      Na szczęście jeszcze chwila i dorożki w Krakowie (na Rynku) mają być zunifikowane, więc znikną podstawy do wyboru piękniejszej "karety" przez pasażerów, co wytrąci argument do "popasu" na płycie Rynku, pomoże w ustaleniu w tym miejscu tylko przystanku i pozwoli wyznaczyć postój poza nią w miejscu zacienionym.
      Apeluję do redaktora aby postarał się o opinie wywołanych w artykule autorytetów (tymbardziej że prezes Kwiatkowski się nimi zasłania), aby obiektywnie wypowiedzieli się na ten temat, co pozwoli ukrócić wszelkie domysły i niedomówienia.


      • zgr-edo zwierzęta muszą się podporządkować idiotom 19.05.12, 09:27
        szkoda ,że chociaż na chwilę nie mogą zmienić się rolami.
        www.gk24.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=%2F20120518%2FCZTERYLAPY01%2F120519642
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka