tomaszek193
13.09.04, 21:31
No właśnie, w którym? Bo do naszego na os. Ruczaj już nie chcemy chodzić, bo
msze niby dla dzieci są od pewnego czasu nudne jak flaki z olejem, a ostatnia
msza poświęcona rozpoczęciu roku szkolnego to naprawdę było przegięcie: nie
było kazania tylko 20 minutowe klęczenie i jakieś marudzenie ojczulka pod
nosem. Jedna młoda kobieta aż zemdlała, a większość rodziców nie mogła już po
pięciu minutach uspokoić zniecierpliwione dzieci, które tłumnie przyszły na
tą mszę. Żałobną atmosferę potęgowały jeszcze dwie zakonnice z gitarami i
kilkoma dziewczynkami, które śpiewały tak smętne "kołysanki", że mało kto
mógł ukryć ziewanie. Będziemy jeździć choćby na drugi koniec Krakowa, gdzie
są księża, którzy wiedzą, że msze dla dzieci muszą się różnić od żałosnego
zawodzenia i zamartwiania odpowiedniego dla starych dewotek. Nie chcę bowiem
dopuścić do tego, aby moje dziecko traktowało msze święte jak "dopust Boży",
szczególnie w "roku komunijnym".