Dodaj do ulubionych

Znowu Stare Miasto ------ Pobicia Funkcjonariuszy

13.11.04, 21:39
dzis.dziennik.krakow.pl/?2004/10.04/Krakow/20/20.html
W OBRONIE PIJANEGO. W rejonie Hali Targowej funkcjonariusze Straży Miejskiej
zauważyli mocno zataczającego się mężczyznę. Gdy podjęli interwencję wobec
pijanego, w jego obronie stanęła - również nietrzeźwa - kobieta z kolegami.
Ponieważ agresywna kobieta naruszyła nietykalność cielesną strażnika, została
ujęta i przekazana policji. Za swe zachowanie odpowie przed sądem. (wes)
Obserwuj wątek
    • brunhilda_z_nh Znowu Stare Miasto ---- Wyzywanie Funkcjonariuszy 13.11.04, 21:41
      dzis.dziennik.krakow.pl/?2004/02.20/Krakow/29/29.html
      PIJANA KOMPANIA. Policjanci zatrzymali 3 osoby, które raczyły się alkoholem
      koło sklepu przy ul. Piastowskiej, a ponadto zachowywały się agresywnie i
      wulgarnie wobec klientów placówki. 2 mężczyźni (40 i 41 lat) mieli w sobie 1,6
      oraz 2 promile alkoholu, a ich 37-letnia towarzyszka ponad 2 promile. Po drodze
      do izby wytrzeźwień pijana kompania obrzuciła wyzwiskami i odgrażała się
      policjantom. (jś)
    • brunhilda_z_nh Znowu Stare Miasto ----- Zniewaga Funkcjonariuszy 13.11.04, 21:41

      dzis.dziennik.krakow.pl/?2004/09.13/Krakow/18/18.html
      ZGUBNE NAŁOGI. W rejonie ul. Dworcowej strażnicy miejscy podjęli interwencję
      wobec mężczyzn pijących alkohol. W trakcie interwencji mężczyźni dopuścili się
      zniewagi funkcjonariuszy. Zostali więc zatrzymani i przekazani policji. W
      rejonie ul. Spółdzielców strażnicy miejscy z kolei ujawnili dwóch nieletnich
      palących papierosy. O zamiłowaniu uczniów do tytoniu powiadomiono rodziców.
    • brunhilda_z_nh Znowu Stare Miasto - Z butelką na Funkcjonariusza 13.11.04, 21:43

      dzis.dziennik.krakow.pl/?2004/09.28/Krakow/n1/n1.html
      ZAATAKOWANY BUTELKĄ. Na ul. Witosa strażnik miejski, podejmujący interwencję
      wobec mężczyzny spożywającego alkohol w miejscu publicznym, został przez niego
      zaatakowany butelką. Sprawca został obezwładniony i przewieziony na policję.
    • brunhilda_z_nh Znowu Stare Miasto - Dyrektor ZDik Naubliżał Funkc 13.11.04, 21:44
      miasta.gazeta.pl/krakow/1,35798,2319284.html
      Dyrektor ZDiK Jan Tajster naubliżał strażnikom miejskim

      Jechał pod prąd, naubliżał strażnikom - tuż przed nominacją na dyrektora
      Zarządu Dróg i Komunikacji Jan Tajster zrobił im awanturę... pod magistratem. -
      Emocje, dajmy im spokój - mówi dyrektor. Ale wątków w tej sprawie jest sporo.

      Jak było? Wersji jest kilka, bo przełożeni strażników, którzy dostali "ostrą
      reprymendę" od byłego szefa miejskich cmentarzy, nabrali wody w usta i
      oficjalnie niczego komentować nie chcą. Na szczęście, są tacy, którzy mówią.

      Całowanie gdzieś

      - Przeholował. Jechał pod prąd Dominikańską! Strażnicy zatrzymali go pod
      magistratem. Usłyszeli, że mogą go pocałować... gdzieś. On czuje się nie do
      ruszenia. Więcej nie powiem, niech mówi straż - powiedział nam jeden z
      urzędników (tak miał mu zeznać świadek zajścia). Do samego zdarzenia miało
      dojść już w środę, gdy Jan Tajster jechał na spotkanie z prezydentem Jackiem
      Majchrowskim. O incydencie w urzędzie zaczęło być jednak głośniej dopiero
      wczoraj, tuż po oficjalnym ogłoszeniu, że Tajster wraca na stanowisko dyrektora
      ZDiK.

      Z magistratu wiadomość przeciekła do redakcji.

      Godz. 16, odbieram telefon: - Niezłe jaja! Słyszeliście o Tajsterze?! - słyszę
      głos znajomego urzędnika.

      - ?

      - Dzwońcie do straży. Podobno nieźle im naubliżał. Oddają sprawę do sądu...

      Nim zdążyłem zadzwonić do straży, następny telefon: - Mocne wejście dyrektora.
      Jechał pod prąd, ale straż chce sprawie ukręcić łeb, niczego się nie dowiecie.
      Nie będą przecież sypać na miejskiego urzędnika - kolejny urzędniczy głos.

      Kluczy od szafy nie ma

      Godz. 16.15. Dzwonię do straży miejskiej. Radosław Gądek (zastępuje
      rzecznika): - Nic nie wiem o sprawie. Sprawdzę, ale jest późno, komendnanci
      poszli do domów.

      Dzwonię po 20 minutach. Rzecznika nie ma już w pracy. Jak więc ustalić, co się
      stało? Głosy urzędników wydają się poważne, ale niejasne. Są na szczęście
      telefony komórkowe komendnanta i jego zastępców. Komendant - poza zasięgem
      (jest na urlopie). Zastępcy, i szef straży w Środmieściu - nikt nie odbiera.
      Robi się późno.

      Chwila po godz. 17. Dzwonię na jeden z posterunków. - Wiem, mówi się o tym po
      cichu. Papiery na ten temat są w zamkniętej szafie, nie mam kluczy. Wolę o tym
      nie mówić - usłyszeliśmy od jednego ze strażników (nazwisko do wiadomości
      redakcji).

      Coś więc się stało. Ale co dokładnie? Dzwonię na komórkę do rzecznika Gądka,
      przestawiam się, zaznaczam, że dzwonię z "Gazety". - Tak, słucham... - słyszę
      męski głos w słuchawce, po czym rozmowa się urywa. Potem telefonu rzecznik już
      nie obiera.

      Sprawę może wyjaśnić już tylko sam Jan Tajster.

      Pierwszy dzień w pracy

      Godz. 17.30. W redakcji dzwoni telefon: - Mój mąż powinien być przed czwartą w
      domu, zwykle pracuje do trzeciej. Nie ma go! Nowy dyrektor kazał pracownikom
      czekać na zebranie. Miało się zacząć o szesnastej. Tam wszyscy już drżą,
      zamknięci w jednym pomieszczeniu. Boją się. Ja też się martwię... -
      niecierpliwiła się żona jednego z pracowników ZDiK.

      Dzwonię do ZDiK. Dowiaduję się, że dyrektor zwołał zebranie pracowników z
      prezydentem. Miało się rozpocząć o godz. 16, ale wszystko się przeciąga. - Wie
      pan, dyrektor gdzieś tu jest... ja nie mogę mówić... czekamy na prezydenta...
      rozumie pan, proszę dzwonić późnej - drżącym głosem mówi sekretarka.

      Godz. 19. Rozmawiam z dyrektorem: - Witam, prezydent właśnie wsiadł do
      samochodu. Rozmawiam jeszcze z jedną z naczelniczek o przetargach, więc proszę
      zadzwonić później.

      Godz. 19.50. Telefon: - Mówi Tajster...

      - Mam informację, że w środę jechał pan pod prąd do magistratu.

      - Błąd. To niepotrzebne emocje.

      - Chcę to sprawdzić. Słyszałem, że doszło do utarczki ze strażnikami. Gdzie się
      pomyliłem?

      - To we wtorek, nie w środę. Ale po cholerę wywoływać emocje? Po cholerę jasną
      pisać te rzeczy w artykule... Nie ma pan o czym pisać? Powinniśmy zaleczyć
      animozje. Jestem dziś pierwszy dzień w pracy...

      - Jak więc ten pierwszy dzień mija?

      - Prezydent podziękował dziś byłemu dyrektorowi. Dostał pióro z sentencją, że
      władza przemija, a pióra są wieczne.

      Jan Tajster jest mianownanym pracownikiem magistratu.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka