Dodaj do ulubionych

Komentują krakowscy politycy, którzy nawoływali...

IP: *.autocom.pl 24.02.05, 10:25
Należy odbezpieczyć nie tylko teczki bezpieki
www.nauka-edukacja.p4u.pl/articles.php?id=32&page=
Obserwuj wątek
    • Gość: jw Tajne teczki UJ IP: *.autocom.pl 24.02.05, 10:27
      www.nauka-edukacja.p4u.pl/articles.php?topic=5
      Tajne teczki UJ,
      czyli o wyższości prawa stanu wojennego nad Konstytucją III RP


      Co mówi Konstytucja III RP

      Zgodnie z Art. 51. Konstytucji III RP uchwalonej w dniu 2 kwietnia 1997 r.
      przez Zgromadzenie Narodowe (1) Każdy ma prawo dostępu do dotyczących go
      urzędowych dokumentów i zbiorów danych. (2) Każdy ma prawo do żądania
      sprostowania oraz usunięcia informacji nieprawdziwych, niepełnych lub zebranych
      w sposób sprzeczny z ustawą.
      Czy taki zapis w Konstytucji daje obywatelowi szanse na dotarcie do
      dotyczących go urzędowych dokumentów ? Otóż są to szanse jedynie iluzoryczne.

      Tajne teczki

      Do większości istotnych dokumentów dotyczących mojej osoby, które winny
      znajdować się u mojego pracodawcy UJ w latach 1976 -1987 r. niestety dotrzeć
      nie mogę. Kiedy byłem usuwany z uczelni z oskarżenia o negatywne oddziaływanie
      na młodzież akademicką, moja teczka personalna kończyła się na roku 1980.
      Późniejszych dokumentów w niej nie było. Usunięty zostałem na podstawie 'prawa'
      stanu wojennego, ale podstaw merytorycznych oskarżeń anonimowej do dnia
      dzisiejszego komisji nie otrzymałem. Władze UJ respektując do dnia
      dzisiejszego ‘prawo’ stanu wojennego nie chcą mnie przywrócić do pracy, mimo
      corocznych starań. Twierdzą także, że komisja oskarżająca nie była anonimowa,
      mimo że nazwisk brak, a anonimowy znaczy ‘nieznany z nazwiska’ (Słownik języka
      polskiego). Władze uczelni niestety mają poważne trudności ze zrozumieniem
      znaczenia podstawowych słów.
      Część dokumentów pojawiła się (okresowo !) na okoliczność sprawy przed
      Społeczną Komisją Pojednawczą w 1990 r. Niewątpliwie nie były to wszystkie
      dokumenty dotyczące mojej osoby. Była tam teczka z postępowania wyjaśniającego
      prowadzonego przez rzecznika dyscyplinarnego, z której sobie odpisałem opinię
      rzecznika:
      „odejście dr. J.Wieczorka uważałbym za wielką stratę dla Uniwersytetu”,
      „świadectwo, które wystawiają dr J.Wieczorkowi jego młodsi koledzy, a także
      studenci jest takie, jakiego mógłby sobie życzyć każdy nauczyciel akademicki”

      Ta opinia jasno chyba wyjaśnia dlaczego akta rzecznika zostały wcześniej (a
      także później ) zaaresztowane. Natomiast opinie studentów i wychowanków:
      „..dr Wieczorek uczył nas rzetelności i uczciwości naukowej oraz postaw
      nonkonformistycznego krytycyzmu naukowego.."
      "dr Józef Wieczorek był dla nas wzorem nauczyciela i wychowawcy".
      "Pod jego wpływem geologia stała się dla jego wychowanków nie tylko przyszłym
      zawodem, ale życiową pasją"
      jasno chyba tłumaczą na czym polegało moje negatywne oddziaływanie na młodzież
      i jak groźne skutki dla edukacji mogłoby przynieść dalsze zatrudnienie mnie na
      uczelni. Niestety to nie interesowało Społecznej Komisji Porozumiewawczej
      wobec braku pojednania ze strony władz uczelni stojących twardo na gruncie
      korzystnego dla nich ustawodawstwa stanu wojennego.

      Dokumenty stwierdzały też, że moje teczki w ilości 144 ponumerowanych stron
      wysyłane były w dniu 22.10.1987 r. do mgr Michała Ługanowskiego Naczelnika
      Departamentu Badań i Studiów Uniwersyteckich i Ekonomicznych w Warszawie. Co to
      był za departament do tej pory nie wiem, nie wie też IPN. Ciekawe, że zapis
      ten zniknął z moich akt po roku 2000, jak ustaliłem przed paroma miesiącami po
      otrzymaniu kserokopii z cienkiej już teczki personalnej, z której znikło wiele
      dokumentów.
      Na okoliczność rozprawy przed SKP zostalem pomówiony o podszywanie się pod
      działalność w Solidarności. Oskarżenie podpisane przez Adama Gasińskiego z
      Instytutu Nauk Geologicznych UJ składał pełnomocnik Rektora A. Koja - Dziekan
      Wydziału BiNoZ UJ - Czeslaw Jura. Na czym miało polegać podszywanie sie pod
      Solidarność nie dokumentowano ani wówczas ( SKP tego nie dochodziła) ani
      później kiedy składałem żądania informacyjne do władz Uczelni, jak i do Komisji
      Zakładowej Solidarności UJ. Uczelnia jest autonomiczna więc każdego może
      pomówić o co tylko ma ochotę i nie musi tego niczym dokumentować. Ja swojego
      podszywania się nie będę dokumentowal, bo nie wiem na czym to by miało polegać.
      Ja w Solidarności działałem, także wtedy gdy oskarzający mnie trzymali z
      towarzyszami trzymajacymi władzę na uczelni.

      • Gość: jw cd: Tajne teczki UJ IP: *.autocom.pl 24.02.05, 10:28
        Jak Konstytucję traktują sądy

        Sprawa usunięcia z uczelni nie podlegała odwołaniu się do sądu na mocy ‘prawa’
        co naruszało w sposób oczywisty prawa człowieka, ale do czasu podpisania przez
        Polskę międzynarodowych umów o respektowaniu takich praw odwoływanie się do
        sądu nie było uprawnione o czym zresztą zostałem poinformowany. Po zmianach
        prawnych, które pozwoliły i Polakom wygrywać skargi w Strasburgu jeśli prawa
        człowieka w Polsce zostały złamane, oddałem i ja sprawę do sądu oczekując
        przywrócenia do pracy lub odszkodowania. Sądziłem przy tym, że zgodnie z Art.
        45. Konstytucji „Każdy ma prawo do sprawiedliwego i jawnego rozpatrzenia
        sprawy bez nieuzasadnionej zwłoki przez właściwy, niezależny, bezstronny i
        niezawisły sąd. „
        Jednakże sąd pracy nie był bezstronny. Trzymał stronę pozwanego. Nie powołał
        ani jednego świadka, ani nie interesował się zaaresztowanymi przez władze UJ
        dokumentami. Twierdził, że sprawa się przedawniła i dziwił się czemu sprawy do
        sądu nie oddałem od razu. Tym niemniej w uzasadnieniu wyroku sąd stwierdzał, że
        sprawa nie podlegała zaskarżeniu do sądu, czyli jak ja rozumiem zarzucał mi
        dlaczego nie zrobiłem tego czego nie mogłem zrobić zgodnie z obowiązującymi
        przepisami i wyjaśnieniami.
        Kolejny sąd trzymał nadal stronę pozwanej uczelni i nie dochodził czyje
        wyjaśnienia są zasadne, a które nie, stwierdzając w wyroku (wyrok 24.05.2000
        r)), że 'nie jest rzeczą sądu zarządzanie dochodzeń w celu wyjaśnienia
        twierdzeń stron' . Widać, że sąd nie miał zamiaru poznać ani rzeczywistych
        przyczyn usunięcia mnie z uczelni, ani nie miał ochoty zapoznania się z
        zawartością dokumentów dotyczących mojej osoby będących w posiadaniu uczelni.

        Prawo PRL-u ponad Konstytucją III RP

        Nie dając za wygraną i postanawiając opisać moją historią opartą na
        dokumentach zwróciłem się w oparciu o ustawę z dnia 6 września 2001 r. o
        dostępie do informacji publicznej.(Dz. U. Nr 112, poz. 1198 o dostępu do akt UJ
        dotyczących mojej osoby a w szczególności akt postępowania Rzecznika
        Dyscyplinarnego Rektora UJ prowadzonego w mojej sprawie ( r. 1986).
        Otrzymałem odpowiedź (25.04.2003) podpisaną przez prorektora W.
        Miodunkę ..’Jednocześnie podaję, że zgodnie z par.19 Rozporządzenia Rady
        Ministrów z dnia 3.10.1983 r, w sprawie postępowania dyscyplinarnego przeciwko
        nauczycielom akademickim wszelkie zapisy dotyczące postępowania wyjaśniającego
        prowadzonego przez rzecznika dyscyplinarnego UJ - doc. Dr hab. Andrzeja
        Gaberle , zostały usunięte z akt osobowych ‘
        Jak widać do dnia dzisiejszego prawo PRL-u w UJ stoi ponad Konstytucją III
        RP. Stan wojenny w październiku 1983 r. był już formalnie zniesiony, ale
        tylko formalnie, gdyż w ustawodawstwie został przedłużony i utrwalony o czym
        świadczą ustawy pozwalające czyścić niewygodne teczki pracowników. Władze
        UJ ‘stan wojenny’ przedłużają i utrwalają w swych poczynaniach do dnia
        dzisiejszego.

        Moje akta zostały natomiast uzupełnione o nowe dokumenty. Na potrzeby władz UJ
        w 1994 r. przygotowane zostało tzw. Wyjaśnienie" dla Senatu spreparowane
        przez A. Jackowskiego - dziekana Wydziału BiNoZ. Właściwie winno ono nosić
        tytuł "zaciemnienie", gdyż wtedy odpowiadałoby zawartym w nim treściom. Pismo
        to świadczy jednak o tym, że moja sprawa w kilka lat pod odejściu była
        przedmiotem zainteresowania ze strony Senatu, o czym oczywiście nie byłem
        informowany. W ‘zaciemnieniu’ czytam „dokumentacja 'sprawy' dr J.Wieczorka
        jest b. obfita (dwie grube teczki)''. Dlaczego do dokumentacji miał dostęp
        A. Jackowski i inne osoby, a ja nie mam, tego władze uczelnie
        przychylne ‘zaciemnieniu’ sprawy przez swojego dziekana i obecnego członka
        Senatu UJ nie wyjaśniają.
        Zdaniem A. Jackowskiego istnienie grubych teczek na moją osobę ma źle o mnie
        świadczyć, a ponadto „Treść pism dr J. Wieczorka świadczy m. innymi o
        rozwiniętym poczuciu własnej wartości.”.
        Ks. Józef Tischner w ‘Etyce wartości i nadziei ‘ pisał: ”ocalić człowieka,
        to najpierw ocalić w nim poczucie własnej wartości”. Decydentom UJ, zresztą
        autorom ‘Akademickiego Kodeksu Wartości’, nie chodzi jak widać o ocalenie
        poczucia własnej wartości u nauczycieli akademickich, lecz o jego niszczenie.
        Jest ono elementem niepożądanym wśród kadry akademickiej UJ, i to wiele
        tłumaczy!

        Jedynie słuszna historia nauki

        Na okoliczność obchodów 600 lecia odnowienia Akademii Krakowskiej wydano w UJ
        dzieło: W.Zuchiewicz (red.) - Nauki geologiczne w Uniwersytecie Jagiellonskim
        w latach 1975-2000. Instytut Nauk Geologiczny, Kraków 1999, 152 str.
        Zwróciłem się do władz uczelni o dostęp do materiałów UJ wyjściowych dla w/w
        opracowania historii nauk geologicznych. Również bez skutku. Była to historia
        instytutu, w którym pracowałem, i w którym uruchamiałem wiele wykładów i
        seminariów w okresie reaktywacji studiów geologicznych na UJ. Niestety moja
        działalność w lwiej części w tej publikacji została zapisana na konto innych .
        Nie było w niej też nawet wzmianki o stanie wojennym, ani jego skutkach dla
        nauki. To sztuka napisać takie dzieło! sfinansowane zresztą z rezerwy na
        badania własne. Cenzura (autonomiczna ?!) nie pozwoliła na napisanie na temat
        tego dzieła jakiejkolwiek opinii czy recenzji w czasopismach geologicznych.
        Nie bardzo wiadomo na jakiej podstawie ta ‘publikacja’ powstała, jako że władze
        UJ twierdzą (przynajmniej w sądzie!), że brak jest świadków wydarzeń, które
        miały miejsce w ostatnim ćwierćwieczu w ING UJ. Tajemnicze są źródła na jakich
        oparli się autorzy dzieła. W opracowaniach historycznych te źródła winny być
        podane. Inaczej opracowanie traci charakter opracowania historycznego. Niestety
        autorzy monografii źródeł informacji nie podają.
        Odnosić można wrażenie, że władzom UJ zależało na wydaniu niezgodnej z prawdą
        historii nauk geologicznych w ostatnim ćwierćwieczu, tak aby historycy mieli
        łatwy dostęp do jedynie słusznego źródła informacji na ten temat (po
        wyczyszczeniu niewygodnych dla władz UJ materiałów). Taką działalność w
        czasach PRL prowadziły służby specjalne i urzędy cenzorów. Okazuje się, ze po
        upadku PRL z cenzurowaniem ‘publikacji’, z wymazywaniem nazwisk i działalności
        niewygodnych pracowników, doskonale dają sobie radę wiodący, etatowi
        nauczyciele akademiccy.


        Potrzebna 'Czarna księga komunizmu w nauce i edukacji'

        Przykład moich teczek ilustruje poważny problem patologii uczelnianych.
        Niestety uczelnie pozostały skansenem nie do końca upadłego PRLu. Nadal w nich
        dominują profesorowie, którzy budowali swoje pozycje na ogół w latach 80-
        tych. Ciemna historia tych lat nie może ulec naświetleniu do dnia
        dzisiejszego. Co prawda starałem się o otrzymanie grantu KBN na poznanie
        historii Instytutu Nauk Geologicznych UJ, ale ponieważ nie mam osobowości
        prawnej a tylko naukową, grant mimo pozytywnej o dziwo oceny nie został
        skierowany do realizacji. Także Polska Akademia Umiejętności posiadająca co
        prawda osobowość prawną, ale czy naukową ? nie podjęła się opieki nad
        realizacją takiego grantu - sekretarz Generalny PAU stwierdzał, że taki temat
        miałby małą nośność naukową. Nośnikiem, wcale nie znikomym, systemu
        komunistycznego było wielu uczonych. Chyba zatem tak naprawde chodzi tu o
        niedopuszczenie do ujawniania tych nośników.
        Ciekawe, że polscy zesłańcy syberyjscy, którzy mieli osobowość skazańca
        otrzymywali granty na badania jeśli tylko mieli osobowość naukową. Dzięki temu
        Syberia nienajgorzej została poznana przez polskich skazańców. Carowie
        niszczyli politycznie, ale nie naukowo. ‘Carowie’ nauki polskiej idą znacznie
        dalej.
        Teczki uczelniane nie są, i nie były przedmiotem zainteresowania ani
        Ministerstwa Edukacji, ani Instytutu Pamięci Narodowej. Niejasne
        • Gość: jw cd:cd Tajne teczki UJ IP: *.autocom.pl 24.02.05, 10:29
          Potrzebna 'Czarna księga komunizmu w nauce i edukacji'

          Przykład moich teczek ilustruje poważny problem patologii uczelnianych.
          Niestety uczelnie pozostały skansenem nie do końca upadłego PRLu. Nadal w nich
          dominują profesorowie, którzy budowali swoje pozycje na ogół w latach 80-
          tych. Ciemna historia tych lat nie może ulec naświetleniu do dnia
          dzisiejszego. Co prawda starałem się o otrzymanie grantu KBN na poznanie
          historii Instytutu Nauk Geologicznych UJ, ale ponieważ nie mam osobowości
          prawnej a tylko naukową, grant mimo pozytywnej o dziwo oceny nie został
          skierowany do realizacji. Także Polska Akademia Umiejętności posiadająca co
          prawda osobowość prawną, ale czy naukową ? nie podjęła się opieki nad
          realizacją takiego grantu - sekretarz Generalny PAU stwierdzał, że taki temat
          miałby małą nośność naukową. Nośnikiem, wcale nie znikomym, systemu
          komunistycznego było wielu uczonych. Chyba zatem tak naprawde chodzi tu o
          niedopuszczenie do ujawniania tych nośników.
          Ciekawe, że polscy zesłańcy syberyjscy, którzy mieli osobowość skazańca
          otrzymywali granty na badania jeśli tylko mieli osobowość naukową. Dzięki temu
          Syberia nienajgorzej została poznana przez polskich skazańców. Carowie
          niszczyli politycznie, ale nie naukowo. ‘Carowie’ nauki polskiej idą znacznie
          dalej.
          Teczki uczelniane nie są, i nie były przedmiotem zainteresowania ani
          Ministerstwa Edukacji, ani Instytutu Pamięci Narodowej. Niejasne są kariery
          wielu ‘profesorów’ ani też łamanie karier wielu nauczycieli akademickich.
          Pozostaje to tajemnicą, a przez trzymających władzę tworzona jest
          oficjalna ‘historia’ nauki i edukacji podawana do wierzenia i lojalnej
          akceptacji. Niestety nie ma historii alternatywnych, opartych na faktach.
          Ostatnio wydana ksiązka Marka Wrońskiego - 'Zagadka śmierci profesora Mariana
          Grzybowskiego' stanowi chlubny wyjątek.
          IPN podpisuje współpracę z uczelniami, w tym i z UJ, ale to historycy tych
          uczelni mają mieć dostęp do akt IPN, natomiast do akt uczelni współpracujący z
          nimi IPN dostępu nie ma. Jeśli np. IPN nie ma akt na jakąś osobę, a akta ma
          uczelnia, to jest to jej autonomiczna decyzja czy je udostępni
          zainteresowanemu. Tym sposobem historii nauki i edukacji nie da się poznać. A
          szkoda. Czyszczenie kadrowe w czasach komunistycznych było na wielką skalę i w
          istotnym stopniu wpływa na kiepską kondycję nauki i edukacji w Polsce.
          Za stworzenie systemu komunistycznego i jego aktywne wspieranie
          współodpowiedzialność ponoszą ogromne rzesze ‘uczonych’ i tego nie da się
          wymazać do końca z historii. To trzeba zinwentaryzować i opisać ku przestrodze
          pokoleń. Potrzebna jest CZARNA KSIĘGA KOMUNIZMU W NAUCE I EDUKACJI, która winna
          objąć także stan wojenny, jak i okres późniejszy, gdyż ustawodawstwo stanu
          wojennego jest respektowane do dnia dzisiejszego.
          www.nauka-edukacja.p4u.pl/articles.php?topic=5

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka