tak se moj osobisty malzonek ubzdural ze w przyszlym roku zma skoczymy na
tydzien do Egiptu
ja WIEM ze wyjazd do Egiptu to obciach ale mi sie marzy pomacac piramide

no ale do rzeczy
ja JUZ przezywam rok naprzod bo opcja jest taka
- z dziecmi KATEGORYCZNIE w zadnym wypadku nie jade, ja nie jestem masochistka
ganiac za dzieciakami, cale to czekanie na lotniskach itd, Sajgon w trampkach
nie mam na to ochoty...., poza tym potem wszexzie wycieczki, samoloty
autobusy, slabo mi sie robi na mysl o uzeraniu sie z 1,5 latkiem i 4 latkiem
- no to BEZ dzieci nie

moznaby tesciom podrzucic, ale jak ja je zostawie
MOJE MALENSTWA! uschne z tesknoty (moze za rok bede mowila ze wcale nie chce
do noch wracac, ale ot sie tylko tak mowi a czuje co innego)
i chuj mam rok naprzod humor zepsuty i chcialo by sie jechcac i....
dupa

powiedzcie ze wy wszystkie tak robilyscie i bylo SUPER!