Gość: Normalny
IP: 195.116.22.*
18.10.05, 13:26
DLACZEGO LECH KACZYŃSKI NIE POWINIEN BYĆ PREZYDENTEM ?
Prezydentowi stolicy nic się nie udaje. Warszawiacy kochają go nadal.W
ciągu ostatnich dwóch miesięcy warszawiacy dowiedzieli się:
Obiecanego triumfalnie przez Kaczyńskiego mostu Północnego nie
będzie.Przetarg został unieważniony, bo administracja prezydenta
Kaczyńskiego złamała zasady bezstronności i anonimowości. To oznacza,że w
ciągu najbliższych trzech lat żaden nowy most w Warszawie nie powstanie.
Przetarg na zabudowę placu Piłsudskiego, tam gdzie stoi Grób
NieznanegoŻołnierza, został unieważniony. Urząd Kaczyńskiego postawił
inwestorom nierealne warunki. W efekcie miasto straciło 300 tys.zł, bo
tyle kosztowała obsługa wynajętej zagranicznej kancelarii prawnej. No i
miną kolejne dwa,trzy lata, zanim nowy przetarg zostanie rozstrzygnięty.
Pewnie przepadnie dotacja z Unii Europejskiej na warszawskie metro, bo
miejscy urzędnicy narobili błędów w dokumentach. Błędy były też w
dokumentach dotyczących dotacji na modernizację linii tramwajowej w
Al.Jerozolimskich. Koło nosa może przejść ok. 350 mln zł. Błędy
powstały,choć miasto wynajęło firmę PriceWaterhouseCoopers, której doradcy
za jedną godzinę biorą 671 zł.
W rankingu polskich miast pozyskujących fundusze z UE stolica znalazła
się na 8. miejscu. Pierwsza Bydgoszcz w przeliczeniu na głowę mieszkańca
zyskała 1158,6 zł, Warszawa wspierana przez kosztowne firmy doradcze 97,36
zł.
Stratę 29 mln zł w 2004 r. na budowę metra zarzucili prezydentowi radni
z Platformy Obywatelskiej. Urząd nie wykorzystał pieniędzy z kontraktu
wojewódzkiego i nie wyegzekwował należnych kar za opóźnienia w budowie
stacji metra przy placu Wilsona. Zresztą stacja nadal ma
niedoróbki.Otworzono ją w najgorszym, PRL-owskim stylu, uruchomiono
przymykając oko na ekipy remontowe poprawiające fuszerki.
W stolicy panuje bałagan remontowy. Ulicę Czerniakowską wygładzono za 30
mln zł. Część pieniędzy natychmiast zmarnowano, bo zaraz potem wkroczyli
tam remontowcy od wodociągów ryjąc w świeżo wypolerowanej nawierzchni. W
ważnym dla ruchu wiadukcie przy ul. Marynarskiej stwierdzono błędy
projektowe. Znów straty pieniężne, opóźnione inwestycje.
Administracja prezydenta Kaczyńskiego czegokolwiek się dotknie, to
spieprzy.....
Nie jest w stanie rozwiązać problemu letnich ogródków w restauracjach w
centrum miasta czy na pustych nadwiślańskich bulwarach. W ruinę popada nie
tylko warszawska Starówka, ale i Mariensztat. Z planów odnowienia
dzielnicy MDM nici. Zapowiedziano likwidację bazaru na Stadionie
Dziesięciolecia, ale urzędnicy nie sprawdzili, że firma dzierżawiąca
obiekt ma umowę do 2007 r.Brak kompetencji i umiejętności urzędnicy
Kaczyńskiego nadrabiają hucpą i gromkimi oświadczeniami obiecującymi
lepszą przyszłość.
W ciągu ostatnich dwóch miesięcy warszawiacy dowiedzieli się też, że
prezydent Kaczyński działa niezgodnie z głoszonym w czasie wyborów
programem: Miały maleć koszty administracji. W roku 2004 wzrosły one o 46
mln zł. Lwią ich część stanowiły nagrody prezydenta dla swoich
dyrektorów,średnio po 40 tys. zł.Za rządów Kaczyńskiego każdy warszawiak
wydawał w 2004 r. na administrację samorządową 203 zł. W Krakowie,
Poznaniu takie wydatki nie przekraczają 160 zł. Czy mieszkańcy stolicy
czują różnicę w poziomie usług administracji?
Prezydent Kaczyński stale podkreśla swoje obrzydzenie do wszystkiego co
komunistyczne.Kiedy jednak chce wywłaszczyć kilka tysięcy mieszkańców
stolicy z zasiedziałych przez nich gruntów, zwykle na peryferiach miasta,
to sięga po obowiązujący nadal krytykowany przez PiS dekret Bieruta. Ten,
który nacjonalizował grunty w całej Warszawie, który jest przez prawicę
podważany.Kiedy stalinowski dekret może być użyteczny dla interesów
urzędników Kaczyńskiego i jego klientów, to jawi się słusznym,
obowiązującym w III RP prawem. Ciekawe, czy w IV RP, tej już "Kaczyńskiej"
- dekret ten pozostanie !?!?
W mieście Lecha Kaczyńskiego miały ostatecznie zostać zablokowane
korupcjogenne budowy centrów handlowych, zwanych mallami.Bo finansowane
przez zagraniczny kapitał molle zżerają tkankę polskiego średniego i
drobnego kupiectwa. W kampanii wyborczej Lech Kaczyński grzmiał,że nie
dopuści do powstania kolejnego hipermarketu. Teraz jego urzędnicy zgodzili
się na budowę nowych centrów handlowych na Młocinach i w
Wilanowie.Rozbudowywane są istniejące: Reduta, Promenada, IKEA na
Targówku, ursusowski Factory Outlet. W 2004 r. Powierzchnia wielkich
obiektów handlowych wzrosła o 22,5 proc. Głosujący za Kaczorem polscy
kupcy mogą tylko puknąć się w główkę i pomacać pustą kieszeń. No, ale
każdy samorządowiec wie, że z wielkopowierzchniowych obiektów handlowych
można mieć więcej.
W ciągu ostatnich dwóch miesięcy warszawiacy mogli dowiedzieć się, że w
tym czasie prezydent Kaczyński złamał głoszone przez siebie
zasadyprogramowe i moralne:
Miało nie być w mieście korupcji i kolesiostwa.
Ewa Holewińska, przewodnicząca dzielnicowej komisji mieszkaniowej, radna
z PiS, wykupiła atrakcyjne mieszkanie komunalne, mimo iż ma willę w
podwarszawskiej Radości.Mieszkanie w reprezentacyjnych Al. Ujazdowskich.
Lokal zbył jej partyjny
kolega Jarosław Zieliński, który długo łączył posadę radnego w Suwałkach
z posadą burmistrza dzielnicy Śródmieście w Warszawie. Jak się
przemieszczał szybko z Suwałk do Warszawy, to już tajemnica walczącego o
uczciwość PiS.
Szefem Miejskiego Przedsiębiorstwa Taksówkowego prezydent Kaczyński
uczynił Andrzeja Gelberga, byłego naczelnego redaktora Tygodnika
Solidarność.Prezesa wydawnictwa. Zwolnionego przez solidarnościowców po
doprowadzeniu tygodnika na skraj bankructwa, oskarżanego przez niektórych
współpracowników o podwójną księgowość. Teraz Gelberg zdołował MPT.
Doprowadził do strajku taksówkarzy przeciwko jego rządom.
Centralnym punktem swojej kampanii wyborczej Kaczyński uczynił walkę z
korupcyjnym układem warszawskim.Kiedy przyszło do głosowania absolutorium
prezydenta w Radzie Warszawy,zagrożonemu Kaczyńskiemu mogło zabraknąć paru
głosów, bo pokłócił się z koalicjantami z LPR. I nagle stał się cud!
Prezydenta Kaczyńskiego poparła radna PO, wyrzucona niedawno z partii za
interesowność Małgorzata Ławniczak-Hertel. Symbol tego korupcyjnego układu
warszawskiego. Największy wróg Kaczyńskiego w prezydenckiej kampanii
wyborczej. Od tamtej pory Kaczyński przestał już walczyć z układem
warszawskim. Poparli go też radni z SLD. Czesław Ochenduszko olał głosy
lewicy i opuścił przed głosowaniem klub SLD. Kolejna gwiazda SLD radna
Dominika Makarewicz nie zaprzeczała, że wiceprezydent Andrzej Urbański
przed głosowaniem przypadkowo załatwił pracę jej bratu.
Tak to absolutorium Lech Kaczyński uzyskał dzięki gó..jadom z SLD i
pozyskanym macherom z PO.Tym, których najbardziej atakował, plugawił,
poniżał w czasie kampanii wyborczej. Ale okazali się dla niego swoimi
łajdakami.
Prezydentowi Kaczyńskiemu tylko jedno się w połowie prezydenckiej
kadencji udało. Wybudował Muzeum Powstania Warszawskiego. Z kłopotami,
zatrudniając tam ludzi na czarno. Udało mu się też uskrzydlić stołecznych
dziennikarzy,którzy piszą o nim z entuzjazmem. Czy kochają go taką samą
miłością jak radną SLD Makarewicz? W efekcie znakomitej kampanii medialnej
(brawa dla wiceprezydenta Urbańskiego) w sondażach Lech Kaczyński wychodzi
na plus.
Pewnie notowania jego wzrosną, kiedy na pustym placu Piłsudskiego
postawi krzyż ku pamięci Jana Pawła II. To niewiele będzie kosztować, a
pokaże, że Lech Kaczyński Wielkim Polakiem jest. W wywiadzie dla Gazety
Wyborczej Lech Kaczyński zadeklarował, że po namaszczeniu go na Prezydenta
RP przez wdzięczny naród zajmie się po pierwsze wystawianiem rachunków
krzywd. Od Niemców, którzy zrujnowali Warszawę, od k