IP: *.libre.retevision.es 07.07.01, 23:35
Forumianie!
Chciałbym się z Wami podzielić pewnym spostrzeżeniem, które zawsze gdzieś mi
się tam tliło pod "sufitem", a obecnie nabrało realnej postaci. Otóż ostatnio
spotkałem Ukrainca z Galicji Wschodniej (Lodomeria dla "wtajemniczonych")
daleko od Polski(Hiszpania) i tenże człek doskonale mnie rozumiał, gdy mówiłem
o "kajzerkach", "ein Topf Gericht", "austriackim gadaniu" etc. Stąd moje
pytanie: Czy my, wszyscy krakusi, górale, ogólnie galicjanie nawet ci
niepolskiego pochodzenia, poczuwamy się do jakiejś "wspólnoty ducha"? Czy
naprawdę łączy nas jakaś niewidzialna nić, jakiś "genius loci", który nas czyni
różnymi od reszty mieszkańców Polski?
Czy można to określić mianem "lokalnego patriotyzmu", uznawania pewnych
archetypów kulturowych, tak w sferze publicznej, jak i prywatnej? Czy uważacie
za celowe i usprawiedliwione podkreślanie "galicyjskości" choćby w takich
sprawach jak wybory do Sejmu czy prezydenckie, gdzie partie postkomunistyczne
nie cieszą się zbytnim poparciem na naszym terenie? A może
jesteśmy "zacofani", "ciemni" i "konserwatywni" jak wielu usiłowało, a
niektórzy nadal usiłują, przedstawiać mieszkańców Galicji?
Proszę o wasze opinie.
Obserwuj wątek
    • Gość: tadek Re: GALICJA IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 08.07.01, 00:40
      widac, ze od dawna jestes daleko od Polski... w Krakowie jest wystarczajaco duzo osob i srodowisk
      podkreslajacych swoja galicyjskosc do znudzenia, wieszajacych portrety Franca J. w domach etc. etc. Zaczyna
      mnie juz meczyc ten halas wokol tozsamosci galicyjskiej (w ktorym celuje tez "GwK") tym bardziej, ze nie ida za
      nim zadne uczciwe rozrachunki z brzydkimi stronami Galicji (nie mylic z Galicja w Hiszpanii, podobno bardzo ladny
      region o cudownym wybrzezu, nie przypominajacym np. ohydnie plazowej Katalonii)
      • Gość: alek Re: GALICJA IP: 12.26.29.* 08.07.01, 02:36
        Ludzie dziela sie na madrych i glupich. Bynajmniej nie zauwazylem, aby
        mieszkanie czy "galicyjskie"pochodzenie wplywalo jakos na umysly osob
        zainteresowanych. Jak zauwazyl moj przedmowca zapanowala teraz moda
        na "galicyjskosc". Modne jest wieszanie portretow Franciszka Jozefa i w domach
        i w kawiarniach. To wlasnie odroznia Krakow od innych miast w Polsce. Teraz na
        wszystkim mozna zrobic interes nawet na cesarzu i Szwejku. Zastanawia mnie
        jednak co staloby sie gdyby nagle ktos w warszawskiej kawiarni powiesil portret
        cara Mikolaja a w Poznaniu np. Bismarcka. Rownie dobrze moga sie tez znalezc
        milosnicy Lenina, Hitlera i Stalina. Co wtedy? Mozna wiec powiedziec, ze
        galicyjskosc to pewien rodzaj snobizmu. Celuje w tym p.Leszek Mazan, chociaz od
        pewnego momentu coraz mniej o nim slychac.
        • Gość: tadek Re: GALICJA IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 08.07.01, 02:45
          Gość portalu: alek napisał(a):

          >
          > Celuje w tym p.Leszek Mazan, chociaz od
          > pewnego momentu coraz mniej o nim slychac.

          to byloby, niestety, zbyt piekne, zeby bylo prawdziwe... nadal jest bardzo aktywny

          • Gość: olo Re: GALICJA IP: *.chello.pl 08.07.01, 10:11
            Nie wiem co wam się nie podoba w galicyjskości. Nie dziwie się Warszawiakom, że
            nie wieszaja cara w knajpach, bo mieli rzeczywiście przekopane. Ale my? Należy
            wziąść pod uwagę fakt, iż nawet rozbiory miały wpływ na naszą dzisiejszą
            świadomość i kto się od tego odcina i liczy historię RP tylko do I rozbioru i
            kilku fajniejszych wydarzeń póżniej jest w błedzie. Tymczasem w tej galicji my
            Polacy mieliśmy takie same prawa jak inne narody słowańskie. W Dubrowniku w
            muzeum jest mapa gdzie w obrębie jednego państwa jest Kraków-Podgórze i
            Dubrownik, wszystkie dworce kolejowe w CK mają te same elementy
            architektoniczne. Poza tym Polacy mieli tu względny spokój, mówili w swoim
            języku, mieli swoją kulturę - dlaczego więc mieliby to odrzucać?

            A co do portretów FJII w knajpach - bez tego nie powstałby Szwejk! i jakby nie
            patrzeć był to ostatni monarcha panujący na tym terenie, którego ludzie darzą
            sentymentem - symbol Starego Świata.
            • Gość: tadek Re: GALICJA IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 08.07.01, 13:13
              Olo, a kto mowi o udawaniu, ze Galicja nigdy nie istniala? nie mam zamiaru zapominac, ze byla. Warto jednak
              pamietac, ze nie ma sie tak znowu czym chlubic - byl to region w gruncie rzeczy dosc zacofany (mowisz
              o dworcach kolejowych - popatrz np. jak wyglada siec kolejowa Wielkopolski czy Slaska, odziedziczona po tym
              wstretnym Bismarcku). A galicyjska wies? Coz, nie przypadkiem mowiono o "Golicji i Glodomerii", wystarczy
              zreszta przypomniec sobie o rabacji Szeli, sprowokowanej skadinad przez ukochanego cysorza (co prawda byl
              to poprzednik Franca J.). Irytuje mnie KAZDA idealizacja przeszlosci, obojetnie czy jest to PRL, czy Galicja, bo jest
              oznaka albo:
              a) starczego stetryczenia - i faktycznie, moda na galicyjskosc, ktora ostatnio zapanowala, dowodzi, ze Krakow
              balansuje na granicy starczej demencji. Nawet niegdys wybitni artysci przyjezdzaja tutaj, gdy sa juz zgrzybiali i
              niewiele im zostalo nowego do powiedzenia (casusy Mrozka i Milosza bardzo sa pouczajace)
              b) ohydnych politycznych gierek. Warto pamietac, ze powrot do tozsamosci, etniczosci, moda na regionalizacje i
              inne takie pierdoly to takze Baskowie, Korsykanie, Haider, Liga Polnocna we Wloszech, Irlandia Polnocna, byla
              Jugoslawia... Nawet - wydawaloby sie - tak spokojny kraj jak Slowacja trzeszczy w szwach dzieki ambicjom
              mniejszosci wegierskiej. U nas juz sie pojawil jakis buc, ktory dowodzi, ze istnieje "narod slaski". Dlatego takie
              imprezy jak zorganizowane przez "GwK" swego czasu "wbijanie slupow granicznych pomiedzy Galicja a reszta
              Polski" doprowadza mnie do szalu. Trzeba byc idiota, zeby wymyslic cos takiego. Ja rozumiem, ze z perspektywy
              Hiszpanii wydaje sie to wszystko idylla, wiem, za granica milo jest odkryc swoja srodkowoeuropejska tozsamosc.
              Zastanow sie jednak, przyjacielu, ze swoim Ukrainca, co ta "galicyjskosc" naprawde znaczyla, kiedy najpierw
              przed II wojna swiatowa Polacy z Galicji traktowali Ukraincow z Galicji jak podludzi, a nastepnie gdy w czasie II
              wojny swiatowej Ukraincy z Galicji zgotowali Polakom z Galicji krwawa laznie. Ciekawe, ktory wyleci za drzwi
              knajpy jako pierwszy i w ten sposob niedawno zawarte galicyjskie braterstwo ducha rozwieje sie jak sen jaki
              zloty.
              I jeszcze jedno: piszesz "Krakow-Podgorze". Podgorze w Galicji bylo osobnym miastem, o wiele bardziej
              dynamicznie sie rozwijajacym niz Krakow, i na zjednoczeniu z Krakowem tylko stracilo.
              • Gość: b14 Re: GALICJA IP: *.libre.retevision.es 08.07.01, 14:26
                Widze, z przebiegu dyskusji, żeśmy się chyba nie zrozumieli.
                1) Nie chodziło mi o pokazowe "snobowanie" sie na galicyjskość lecz o tę
                autentyczną wspólnotę ducha, która łączy mieszkańców tych obszarów, a której
                nawet 45 lat komuny nie zdołało zniszczyć. Mamy to szczęście, w przeciwieństwie
                do warszawiaków czy mieszkańców Ziem Zachodnich, że żyjemy tu od wieków i
                wszędzie w Galicji czujemy się "w domu", a każdy kamień ma wartość historyczną
                i przypomina nam nasze dzieje i wspólnotę losów.
                W sprawie Ukrainców, to właśnie ci młodzi i wykształceni, a mieszkający na
                Zachodniej Ukrainie (Wschodnia Galicja) widzą swoją przyszłość w Europie i
                dlatego często podkreślają, tę łączącą ich z Polakami, galicyjskość. Naprawdę
                nie warto wskrzeszać upiory przeszłości, wprost przeciwnie, należy szukać
                wszytkiego co łączy, także tej galicyjskiej "świadomości".
                2) Wcale nie miałem zamiaru podnoszenia tutaj jakichś idiotycznych,
                pseudonaukowych postulatów dotyczących "odrębności" etnicznych Galicjan-
                Małopolan w stosunku do reszty mieszkańców Polski. Cały czas podkreślam sferę
                duchową, obyczaju i tradycji, a nie narodowościową.
                3) Nie widzę żadnej sprzeczności w pielęgnowaniu i hołubieniu tradycji z
                nowoczesnym, dynamicznym rozwojem miasta czy regionu; co więcej obie te sprawy
                mogą się wzajemnie wspierać i przynosić obopólne korzyści mieszkańcom. W
                Europie jesta aż nadto przykładów supernowoczesnych krajów czy obszarów, które
                pieczołowicie dbają o swoją przeszłość i tradycję, czerpiąc z tego satysfakcję
                także finansową.
                ---
                Tak się składa, że hiszpańska Galicia (pisze się przez "i" krótkie) uchodzi za
                region b. konserwatywny, ziemię wiecznych emigrantów i tułaczy (w wielu krajach
                Am. Płd. na Hiszpanów mówi się właśnie: Gallego, czyli Galicyjczyk), a jeszcze
                całkiem do niedawna, za bardzo ubogi. Czy nie jest to zadziwiająca zbieżność
                losu?
                • Gość: tadek Re: GALICJA IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 08.07.01, 15:16
                  niestety, w Krakowie dominuje wlasnie pokazowe snobowanie sie na galicyjskosc. Czy istnieje jakas wspolnota
                  ducha - nie wiem, ale przytoczony przyklad Slowakow i Wegrow kaze byc sceptycznym w tym wzgledzie. Poza
                  tym - jezeli wspolnota ma byc autentyczna, nalezaloby zwrocic uwage na brzydsze i bardziej mroczne strony
                  tego regionu i tej tradycji. W przeciwnym razie mamy do czynienia tylko ze snobizmem i imieninami u cioci w
                  najlepszym wypadku, a w najgorszym - z podejrzana polityczna gra.
                  • Gość: olo Re: GALICJA IP: 212.244.59.* 08.07.01, 16:02
                    Żle mnie zrozumiałeś - odnoszenie galicyjskości do
                    obecnej sytuacjii politycznej czy przysłowiowej biedy -
                    to nie to o co w tym wszystkim chodzi. Tak czy
                    inaczej, pomimo konfliktów m. narodowościami wszystkie
                    te narody dorobiły się wspólnych elementów kultury np.
                    jak w pierwszym poście b14 - językowe, kulinarne
                    (bliżej mi do Słowaka, Czecha, itp. niż np. do
                    Białorusina czy Niemca) ale to wyłazi dopiero w
                    konkretnych przypadkach w kontaktach z ludżmi z innych
                    rejonów Polski i także nie mam na myśli jakichś
                    separatyzmów bo to głupota (np. Naród Śląski). Teraz
                    też coraz słabiej to widać bo umierają ludzie którzy
                    dotknęli tamtych czasów - a którzy wspominali je
                    nadzwyczaj dobrze - galicyjskość wynika z sentymentu i
                    dobrych wspomnień o przeszłości, a nie z konfliktów
                    których nie należy jątrzyć i wtedy To pomoże we
                    wspólnym życiu
                  • Gość: Yurek Re: GALICJA IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 08.07.01, 16:27
                    Popieram Tadka.

                    Dla mnie galicja raczej " golicja" to zacofanie i bieda a mam prawo tak napisać
                    na podstawie wspomnień moich dziadków "jak to za cysorza było". Ta część Polski
                    była OKUPOWANA przez austrię przez 120 lat byliśmy eksploatowani jak kolonia
                    przez ten czas przez "kochanego cysorza" a skutki czego są bardzo widoczne do
                    dnia dzisiejszego. To są fakty dlatego nie czuję absolutnie jakiegokolwiek
                    związków emocjonalnych z czechami węgrami słowacją austrią i całym stadem
                    innych malutkich krajów z byłej monarchii. A nad nad takimi oszołomami jak p.
                    Mazan i innymi kretynami zakochanymi w "cysorzu" należy po prostu ubolewać.

                    Osobiście proponuję wysłać ich do Wiednia. Na zawsze!!!

                    Pozdrowienia!!!
                    • Gość: olo Re: GALICJA IP: 212.244.59.* 08.07.01, 16:36
                      Przykro mi, że nie zrozumiałeś mojego posta.
                      • Gość: tadek Re: GALICJA IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 08.07.01, 18:10
                        Rzeczywiscie, Yurku, agresywny ton jest zupelnie
                        niepotrzebny. B14 i Olo pisali sensownie i
                        z galicyjskim umiarkowaniem ;-) Ja nie mowie, ze
                        wszystko w dawnej Galicji bylo godne potepienia - np.
                        mozliwosc podrozy bez paszportu do Slowenii czy
                        Triestu...
                        Mowiac jednak o wspolnocie ducha, trzeba pamietac, ze
                        nawet Polacy i Ukraincy dazyli wtedy w zupelnie
                        przeciwnie strony: owczesna Galicja (podobnie jak
                        cale Austro-Wegry) nie byla dobrowolna federacja,
                        tylko sklejonym sila zlepkiem kilku narodowosci o
                        zupelnie sprzecznych interesach. Gdyby przetrwala
                        troche dluzej, byc moze mielibysmy tutaj to, co stalo
                        sie pozniej w Jugoslawii... Polacy chcieli wowczas
                        uciec jak najdalej od Moskwy - wiedzieli czym to
                        pachnie. Tymaczasem reszta narodow slowianskich w
                        obrebie Austro-Wegier byla znacznie bardziej podatna
                        na propagande panslawistyczna. Nie bardzo widze te
                        wspolna, galicyjska swiadomosc wypracowana przed I
                        wojna swiatowa...
                        Zeslanie do Wiednia nie byloby dla Mazana czy
                        Maklowicza zadna kara, to wspaniale miasto. Niestety,
                        analogie pomiedzy Wiedniem a Krakowem sa raczej
                        powierzchowne. Wieden byl (rowniez po I wojnie
                        swiatowej) rozsadnikiem nowych idej, miastem
                        niepokojacym i zywym - a to freudyzm,
                        a to neopozytywizm... Krakow i za Galicji i teraz -
                        pomimo pozorow aktywnosci kulturalnej - kisi sie w
                        konserwatywnym bagienku. Teraz nie ma nawet swojego
                        Boya-Zelenskiego. I to jest wlasnie smutne -
                        Austro-Wegry byly jednym z najbardziej stetryczalych
                        panstw XIX-wiecznej Europy, a Galicja byla najbardziej
                        zapadlym zakatkiem Austro-Wegier, slepa kiszka
                        cesarstwa... Jakos trudno budowac mi na tym gruncie
                        dumna tozsamosc duchowo-kulturalna.
                        B14, mowiac o regionach laczacych pielegnacje wlasnej
                        tozsamosci z dynamicznym rozwojem, masz zapewne na
                        mysli Katalonie. Wydaje mi sie, ze oni
                        niejednokrotnie ocieraja sie o farse. Po co komu te
                        tomy ksiazek tlumaczonych na katalonski, skoro kazdy
                        mieszkaniec tego regionu musi znac hiszpanski? Po co
                        np. wymog znajomosci katalonskiego rzy zdawaniu na
                        studia doktoranckie - zeby uniemozliwosc naplyw
                        cudzoziemcow chyba? Dochodzi do takiej sytuacji, ze
                        mlodzi Hiszpanie najczesciej ucza sie wlasnie
                        katalonskiego jako jezyka obcego - co przy
                        beznadziejnej znajomosci jezykow faktycznie obcych
                        przez potomkow Cervantesa (Hiszpan mowiacy po
                        angielsku to czysta kpina) pogarsza tylko
                        lingwistyczny obraz Hiszpanii. Nie, ja jestem
                        sceptyczny wobec troskliwego pielegnowania lokalnej
                        tozsamosci i wspolnoty duchowej. Moze to szczeniecy
                        kosmopolityzm, ale uwazam, ze kazdy myslacy czlowiek
                        ma wlasna tradycje, wlasnych duchowych przodkow, wsrod
                        ktorych rownie dobrze moga znajdowac sie autorzy z
                        Galicji czasow monarchii co... bo ja wiem.. pisarze
                        poludnia Stanow Zjednoczonych czy XIX-wiecznej Rosji.
                        Nawiasem mowiac, obraz Galicji w literaturze Galicji i
                        Austro-Wegier (Zegadlowicz, Haszek) jest wbrew pozorom
                        raczej ponury.
                        • Gość: yurek Re: GALICJA IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 08.07.01, 21:46
                          Jeżeli ton mojej wypowiedzi wydał się zbyt agresywny to przepraszam, ale
                          niestety nie mogę spokojnie siedzieć kiedy usiłuje się ludziom wmówić że
                          "...nie było to jak za czasów Galicji i jaśnie wielmożnie panującego nam
                          czesarza" (słowa Leszka Mazana w TV Kraków) "
                          Mieszkańcy galicji mogli podróżować do Słoweniji i nad Adriatyk bez paszportów
                          tylko że 99.9% ludzi nie było na to stać i najdalsze podróże odbywali do
                          najbliższego miasta powiatowego. Teraz mimo konieczności posiadania paszportów
                          byłe krainy monarchii są o wiale bardziej dostępne dla Polaków (np. b modna
                          obecnie Chorwacja)- po prostu trzeba "tylko" mieć pieniądze a cały świat stoi
                          otworem, a nawet już przestrzeń kosmiczna.
                          Zgadzam się z tobą odnośnie Krakowa. Brakuje temu miastu powiewu świeżości,
                          śmiałych decyzji, istnieje tu jakaś obawa przed czymś nowym, nowatorskim,
                          niestadardowym
                          (mówi się: nie nie to za śmiałe..., nie nie to sprzaczne z naszą tradycją...
                          itd)
                          Zresztą festiwal Kraków 2000 jako Europejska Stolica Kultury pokazał że Kraków
                          w temacie nie ma zbyt wiele do zaoferowania dla Polski a co dopiero dla
                          Europy.
                          • Gość: tadek Re: GALICJA IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 09.07.01, 01:55
                            Gość portalu: yurek napisał(a):

                            > tylko że 99.9% ludzi nie było na to stać i najdalsze podróże odbywali do
                            > najbliższego miasta powiatowego. Teraz mimo konieczności posiadania paszportów
                            >
                            > byłe krainy monarchii są o wiale bardziej dostępne dla Polaków (np. b modna
                            > obecnie Chorwacja)- po prostu trzeba "tylko" mieć pieniądze a cały świat stoi
                            > otworem, a nawet już przestrzeń kosmiczna.

                            nie bardzo rozumiem wiec, na czym polega poprawa - teraz tak samo trzeba miec pieniadze, moze nawet wiecej niz
                            wtedy

                            > Zgadzam się z tobą odnośnie Krakowa. Brakuje temu miastu powiewu świeżości,
                            > śmiałych decyzji, istnieje tu jakaś obawa przed czymś nowym, nowatorskim,
                            > niestadardowym
                            > (mówi się: nie nie to za śmiałe..., nie nie to sprzaczne z naszą tradycją...
                            > itd)

                            to jest malo powiedziane - jakas obawa! w miescie,w ktorym radni powoluja komisje do sprawdzania, czy w
                            reklamach nie pojawiaja sie aby gole baby...


                            • Gość: Wawa Re: GALICJA IP: *.zywiec.sdi.tpnet.pl 09.07.01, 09:54
                              Jeśli czytacie też inne tematy, to z łatwoscią stwierdzicie, że Yurek ma
                              alergię na Galicję i należy filtrować jego wypowiedzi.
                              To oczywiscie historyczna prawda, że w Galicji generalnie była bida aż
                              piszczało. Jednocześnie jednak w pozostałych zaborach nie było lepiej zaś pod
                              wzgledem swobód oświatowych, kulturowych czy wreszcie narodowościowych
                              najluźniej było właśnie w Galicji. Świadczyć mogą o tym choćby funkcjonowanie
                              UJ i szkolnictwa wogóle w tym TSL (szkoły ludowe), teatry, Sokół i tp.
                              Odrzucam wszelkie szowinizmy, ale sprzeciwiam się tym którzy twierdzą, że
                              żywiecczyzna jest częścią Śląska, a nie jedynie włączonym administracyjnie do
                              województwa śląskiego fragmentem Małopolski.
                              Między Ślązakami a żywieckimi góralami są tak olbrzymie różnice kulturowe i
                              mentalne, że (unikając jakiegolwiek wartościowania tych różnic) decydują one o
                              ich inności.
                              To dotyczy zresztą wszystkich wyraźnych regionów etnicznych i różnic między
                              nimi. Dlatego nic dziwnego, że B14 znajduje łatwiej wspólny język czy
                              rozumienie "bez słów" z ludźmi wyrosłymi w tym samym co on regionie. Ale tak
                              samo będzie odczuwał Welkopolanin czy Podlasiak, nie mówiąc już o Kaszubach.
                              Pozostawajmy zatem przyzwoitymi ludźmi, mającymi poczucie humoru, a nie
                              skwaśniałymi ponurakami, poważnie traktującymi zabawy czynione przez Mazana i
                              jego przyjaciół.
                              Więcej uśmiechu moi mili.
                        • Gość: b14 Re: GALICJA IP: 212.163.50.* 09.07.01, 13:01
                          "...B14, mowiac o regionach laczacych pielegnacje wlasnej
                          tozsamosci z dynamicznym rozwojem, masz zapewne na
                          mysli Katalonie. Wydaje mi sie, ze oni
                          niejednokrotnie ocieraja sie o farse."

                          Nie nie mam na myśli Katalonii, gdyż ich "pielęgnacja" własnej kultury
                          przypomina raczej dyskryminację wszystkiego, co hiszpańskie.
                          Nie idzie mi o wygrywanie jednych lokalnych nacjonalizmów przeciw innym. Myślę
                          raczej o ukazywaniu całego bogactwa cywilizacyjno-gastronomiczno-przyrodniczo-
                          obyczajowego danego regionu, podkreślaniu więzów i wspólnoty losu z sąsiadami,
                          przy umiejetnym podkreśleniu własnej odrębności.
                          ---
                          W odniesieniu do Galicji należy wyraźnie odróżnić okres przedautonomiczny i
                          ostatnie 50 lat C.K. Monarchii, gdy kwitło zycie narodowe i kulturalne w
                          Krakowie, Lwowie i innych miastach, także gospodarka galicyjska nabierła pędu,
                          któremu kres położył wybuch I w.ś.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka