Gość: Umbra
IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl
17.12.02, 19:40
Tydzien temu znalazlam ogloszenie w Gazecie "Praca": Firma poszukuje
studentow do pracy w Realu w charakterze kasjerki,bezplatne przeszkolenie w
zakresie obslugi kasy fiskalnej,umowa-zlecenie,4 zl. brutto,8godzin
dziennie.Oddzwonilam,podalam dane,wyznaczyli termin spotkania
organizacyjnego. Nie stawilan sie na nie z przyczyn niezaleznych(zostane
mama).Pare dni pozniej znowu do mnie zadzwonili z zapytaniem czy jestem
zainteresowana wspolpraca.Wyjasnilam moj problem,pani powiedziala ,ze
skonsultuje z szefem i oddzwoni.W erze ogromnego bezrobocia pracodawca
wydzwania za pracownikiem? wymagania to studia i ksiazeczka SANEPIDu.Procz
tego ,ze mozna dorobic jest mozliwosc nauczenia sie obslugi kasy i zyskania
doswiadczenia a moze idalszej sezonowej wspolpracy(wielkanoc niedlugo).
Wydaje mi sie,ze "biednym" studentom(takze zaocznym,bo do nich tez jest ta
oferta)nie chce sie ciezko pracowac(bo to napewno ciezka praca w
przedswiatecznym szale),wola narzekac. Na ulicy Czarnowiejskiej(nieopodal
miasteczka studenckiego ) od tygodnia wisi ogloszenie na barze
chinskim:"zatrudnie kelnerke",placa 35 zl za dzien.No ale chetnych
brak.Wszyscy od razu chca byc dyrektorami.....