Dodaj do ulubionych

Rozpoczynamy akcję "Kraków przyjazny maluchom"

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.07.06, 19:00
knajpy nie sa dla maluchów, zdecydowanie przestzregam do wpychania się matek
z dziecmi do knajp i kawiarni - można wiele miejsc zaproponowac - przyjazdy
kosciół, mszę dla maleństw, ale nie knajpy...
Obserwuj wątek
    • Gość: Tomek Re: Rozpoczynamy akcję "Kraków przyjazny maluchom IP: *.eranet.pl 07.07.06, 23:35
      A niby dlaczego nie można pójść z dziećmi do restauracji?

      Może też kiedyś będziesz miał dziecko, wtedy spojrzysz na świat z innej
      perspektywy.
      • Gość: emin Re: Rozpoczynamy akcję "Kraków przyjazny maluchom IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.07.06, 01:12
        w mleczarni jest OK
        obsługa przyzwyczajona, małe krzesłka, podgrzewanie mleka i duzo kamyków do zabawy
        ;-)
        trzylatek kupujący samodzielnie soczek w "mlekowozie" tez nie jest czymś dziwnym
        • Gość: ona Re: Rozpoczynamy akcję "Kraków przyjazny maluchom IP: *.chello.pl 08.07.06, 09:59
          no wlasnie w mleczarni !!lubie tam chodzic ale nie lubie jak sa tam dzieci
          kzrycza placza no jak to dzieci ale nie robmy z kawiarni placu zabaw bo moze ja
          w piwem odrazu pojde na plac zabaw !!!
    • Gość: wer Polska jest krajem dziwnych ludzi IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.07.06, 07:08
      Dla ilu ludzi w Polsce problemem jest to, ze pojscie z dzieckiem do knajpy sprawia klopot?
      Natomiast prawdziwym problemem jest to, ze nieprzyjazne dla dzieci np. w Krakowie sa ich
      "naturalne" tereny, np. parki i zielence.
      Jesli wypuscic dziecko na trawe na nadwislanskich bulwarach lub na Bloniach to prawie na
      pewno wpadnie w koncu w psia kupe, bo tereny zielone zawlaszczone zostaly przez wlascicieli
      psow.
      Dzieci zostaly z tych terenow wyparte przez psy.
      Kto sprawi aby krakowskie tereny zielone staly sie "przyjazne dla dzieci"?
      • ziutap1 Re: Polska jest krajem dziwnych ludzi 26.01.07, 12:06
        Nareszcie jakiś przytomny komentarz. Ławki na podwórkach i w parkach są w
        naszym mieście z góry przeznaczone dla pijaków (ciekawe która z Was się do
        takiego gentleman'a przysiądzie z dzieckiem), a trawniki stanowią toaletę dla
        psów. Dla właścicieli psów jest to zupełnie naturalne, a na zwracanie uwagi
        reagują gwałtownym oburzeniem. Kiedy moje dziecko zrobiło kupkę w plenerze,
        zdarzyło się to w ciągu pięciu lat kilkakrotnie, w ciągu dwu sekund obiekt
        lądował w śmietniku. Nie wiem dlaczego jedne kupki mają lepszą opinię u naszych
        współmieszkańców od innych - dziecięce można i trzeba sprzątać, a psich nie
        trzeba. Ja osobiście nie widzę różnicy. A mój obywatelski wybór to regularnie
        myć dziecięce buty z psich kupek albo zmusić dziecko żeby przebywało wyłącznie
        na chodniku i nieustannie patrzyło pod nogi, bo i tam uważać trzeba.
        A w poparcie Magistratu dla akcji uwierzę wtedy, gdy nie wyczerpie się na
        kupowaniu kredek do kawiarni (każdy sobie może kredki przynieść), ale wpłynie
        np. na straż miejską, żeby faktycznie zaczęła dbać o interesy normalnych
        obywateli. Bo ci zatruwający nam życie piwnym smrodem, potłuczonymi butelkami,
        klątwami i stertami odchodów radzą sobie znacznie lepiej od nas.
      • Gość: o szkoda Polska jest krajem dziwnych ludzi IP: *.chello.pl 01.04.07, 15:10
        tak, no niestety najwyrazniej lubimy byc dalej NIC A NIC NIE ROZWIJACYM SIE KRAJEM,
        wszedzie powstaja miejsca dla rodzicow z dziecmi, w koncu my tez kiedys dziecmi
        bylismy ...
        a tu u nas jakis idiota stwierdza ze mu towarzystwo maluch przeszkadza, jak sie
        go przyzwyczai do przebywania w ciekawych miejscach to moze za kilkanascie lat
        bedzie sie TAM UMIAL ZACHOWAC, zamiast wszczynac bojki i UPIJAC Sie i
        przeszkadzac wszystkim wokol
        !!
        nie zabieram dziecka o 24.00 do klubow nocnych !

        a restauracje i kluby w ciagu dnia sa DLA NORMALNYCH LUDZI
        takze tych KTORZY SA NAJSZCZESLIWSI, BO MAJA MALUSZKA, i chca sie z przyjaciolmi
        nadal spotykac,

        zal mi tych co mnie niemile tam widza ....
        moze zazdrosza ;) bo im tylko upijanie sie z rozpaczy zostaje !
        a za przyjazna ZIELENIA !! o tak,
        nie wywyzszajmy zwierzat ponad dzieci !
        zazanaczam ze kocham zwierzaki, takze te swoje, ale nie przesadzajmy !!
    • Gość: romka Re: Rozpoczynamy akcję "Kraków przyjazny maluchom IP: *.autocom.pl 08.07.06, 08:13
      Maluchy winny spędzać czas w parku, na placu zabaw. Nie przy stoliku zastawionum
      piwem i czasem popielniczkami.
      Nie ma nic gorszego, gdy przy stoliku obok dzidziuś płacze lub kilkulatkowi
      buzia się nie zamyka.
      A że mamusi lub tatusiowi żal, że powinni być na jakiś czs oderwani od starych
      nawyków. Trudno!!!
      Zabierać dzieciaki z knajp i to nie tylko po 20.00.



      • Gość: Tusinda Re: Rozpoczynamy akcję "Kraków przyjazny maluchom IP: 195.214.220.* 08.07.06, 09:18
        Nie chodzi o siedzenie w knajpie, gdzie piwo leje sie strumieniemi, a stolik
        nakryty jest głównie popielniczkami pełnymi petów. Byc może ty znasz tylko
        takie, ale jak wiadomo, punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia... Z tego co
        piszesz, wynika, ze nie masz dzieci. Więc uświadom sobie, że człowiek, który
        ma małe dzieci, tez ma prawo wyjśc np na obiad do restauracji czy do kawiarni
        na lody... Oczywiście razem z dziemi. Jak wiadomo dzieci też jedza.. Pomyśl, że
        corazx więcej (na szczęscie) ludzi podrózuje z dziecmi. Dlaczego świetna
        całodniowa wycieczka ma w pewnym momencie zamienic się w przykre przezycie, bo
        kokazuje się, że w miejscu, gdzie chcemy sie posiulic nie ma krzesełek dla
        mniejszych dzieci, czy tez poiprcji tzw "dziecięcych". Sama jestem matką 2
        dzieci i częso sam lub z mężem gdzies wychodze z dziei- chociażby do kawiarnii
        na lody. Nie bede ukrywac, ze chetniej odwiedzam te miejsca, w których dzieci
        traktowane sa jako pełnoprawny klient a nie przeszkoda. Ponadto im prędzej
        oswoimy dziecmi z różnymi miejscami, tym szybciej oswoją się z nimi. Niepojete
        jest dla mnie, ze szybciej można za normalne uznac obecnośc psa w restauracji
        niż dziecka.
        • Gość: Ancymon Popieram! "Kraków przyjazny maluchom IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.07.06, 14:15
          Popieram akcję i mam nadzieję, że nareszcie coś się zmieni w tej kwestii.
          Brakuje nam w Krakowie miejsc gdzie możnaby wyjść spokojnie z dzieckiem na
          lody, czy posiedziec przy kawie z innym rodzicem, np. po spacerze, zwłaszcza
          teraz przy takich upałach fajnie byłoby wejśc do knajpki,napić sie zimnej coli
          i nie martwić tym czy bedziemy mieli jak przewinac malenstwo,albo nie narazimy
          dziecka na wdychanie dymu z papierosów. Myślę, że dopóki ktoś sam nie stanie
          się rodzicem nie bedzie w stanie tego w pełni poprzeć, ani zrozumieć. Zawsze
          fajnie jak jest jakaś opcja, więc dlaczeby nie??:)
        • Gość: AJ Re: Rozpoczynamy akcję "Kraków przyjazny maluchom IP: *.77.classcom.pl 14.07.06, 18:15
          Może dlatego, że psy, w przeciwieństwie do większości dzieci, są z reguły
          dobrze wychowane..
          • Gość: sw Re: Rozpoczynamy akcję "Kraków przyjazny maluchom IP: *.adsl.sky.cz 10.08.06, 11:22
            Jeżeli mówimy o wychowanych psach,to bierzemy po uwagę wychowanych właścicieli
            piesków, którzy za swoimi uciechami ladnie posprzątają.
          • ziutap1 Re: Rozpoczynamy akcję "Kraków przyjazny maluchom 26.01.07, 12:09
            Hi,Hi!! Szkoda, że nie można tego samego powiedzieć o ich właścicielach
        • Gość: ja Re: Rozpoczynamy akcję "Kraków przyjazny maluchom IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.07.06, 14:25
          > Niepojete
          > jest dla mnie, ze szybciej można za normalne uznac obecnośc psa w restauracji
          > niż dziecka.

          Dlaczego? Właściciele psów, w przeciwieństwie do większości młodych rodziców,
          są nauczeni, że trzeba pilnować psa, żeby nie przeszkadzał innym. Niestety,
          jeśli chce się dzieci do czegoś przyzwyczaić, to trzeba też je nauczyć, jak się
          w danym miejscu zachowywać. A nie puszczać dzieciaka samopas pomiędzy
          stolikami, bo przecież to takie urocze. A że przy okazji potrąca wszystkich po
          kolei (co nie jest jego winą, tylko rodzica, zaznaczam!), przeszkadza w
          rozmowie, ba, wymaże lodami lub bułką z masłem, to cóż, przecież jest jeszcze
          dzieckiem i mu wolno... Zresztą to samo jest w kościele - wszystko mu wolno, bo
          przecież jest jeszcze dzieckiem. A tobie, człowieku, nie wolno się irytować i
          zwracać uwagi, bo inaczej jesteś egoistą i wrednie nietolerujesz małych dzieci.
          Acha, i nie potrafisz się postawić w ich sytuacji. Otóż ja MAM DOŚĆ TERRORU
          RODZICÓW z małymi dziećmi, którzy uważają, że im wolno wszystko, a inni mają
          tylko obowiązek z uśmiechem się temu przyglądać!
      • Gość: Tusinda Re: Rozpoczynamy akcję "Kraków przyjazny maluchom IP: 195.214.220.* 08.07.06, 09:26
        i mjeszcze jedno, nim zaczniesz wypowiadac sie nt sposobów spędzania czasu z
        dziecmi, w tym na placach zabaw, przeczytaj wypowiedz "wer" a następnie zadaj
        sobie troche trudu by znalezc BEZPIECZNY plac zabaw, którego wyposaznie
        snowiłoby coś innego niz piaskownica, w któj piasek zmieniano kilka lat temu a
        gówna jej funkcją jet pełnienie roli "wychodka" dla psów i kotów, a jedyna,
        najczęsciej podejrzanie skrzypiąca i na wpól zardzewiała huśtawka pamięta czasy
        wczesnego Gierka.. Mam szczęscie, ponieważ mieszkam w bloku, którego forma
        własnosci to wspónota mieszkaniowa. We własnym zakresie, z własnych składek
        mieszkańcy zoragnizwali mini plac zabaw dla dzieci. Efekt jest taki, ze ciągna
        do nas tłumy mam/opiekunek z dziecmi nie tylko z sąsiednich bloków..
        • ziutap1 Re: Rozpoczynamy akcję "Kraków przyjazny maluchom 26.01.07, 12:16
          Macie szczęście, bo na naszym w każdy ciepły wieczór odbywa się cykl imprez.
          Bywa grupa zwykłych żulików, czasem hip hopowcy występujący na żywo itp. Często
          po północy kiedy etanol już dobrze rozgrzeje krew jeszcze przychodzą zwyczajnie
          bełkotliwie powrzeszczeć. Rano można zacząć sprzątanie, bo inaczej biegający
          kilkulatek rozetnie sobie rękę albo kolano na potłuczonych butelkach.
      • Gość: Mysiapysia Re: Rozpoczynamy akcję "Kraków przyjazny maluchom IP: 212.160.172.* 12.07.06, 15:50
        Nikt nie wybiera się z dzieckiem do knajpy. Ale do kawiarni do restauracji
        czemu nie?
        Dlaczego na zachodzie w większości lokali przewiduje się fakt, że większość
        ludzi ma rodziny, dzieci i obok kawiarni czy restauracji znajdzie się kącik dla
        dzieci. Jeśli kawiarnia ma ogródek to co stoi na przeszkodzie, żeby wydzielić
        maluteńki kącik dla maluchów.

        Sama mam wielu znajomych z małymi dziećmi i chętnie wybralibyśmy się w miejsce
        gdzie będzie można się w gronie znajomych napić soczku/piwa/zjeść lody deser
        czy kolację, a dzieciaki w tym czasie spokojnie pobawią się w swoim kąciku.

        Dlaczego MCDonaldy (z ochydnym jedzeniem) cieszą się takim powodzeniem? Bo w
        większości znajduje się jakiś kącik do zabawy, jakaś zjeżdzalnia itp...
    • Gość: elwu Re: Rozpoczynamy akcję "Kraków przyjazny maluchom IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.07.06, 10:39
      To straszne! Na Plantach nie ma ani jednej piaskownicy! Trzeba koniecznie przeorac planty i zamienic na plac zabaw. A moze by tak i na Rynku puknac kilka hustawek i zdjezdzalni. W koncu tam tyle wydzieczek maluchow z McKrojcfelda przewija sie...
      • Gość: Tusinda Re: Rozpoczynamy akcję "Kraków przyjazny maluchom IP: 195.214.220.* 08.07.06, 12:41
        Zloścliwośc ludzka nie zna granic.
      • ziutap1 Re: Rozpoczynamy akcję "Kraków przyjazny maluchom 26.01.07, 12:19
        Powinieneś się chyba poradzić lekarza. Te dzieci może będą musiały pracować na
        twoją emeryturę półgłówku.
    • Gość: Mirek jak można tak mówić??? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.07.06, 16:31
      Z calego serca popieram taka akcje..
      Miaszkalem troche za granica, mam male dziecko i powiem szczerze, ze ciezko sie
      w polsce wychowuje male dzieci. Nie dosc ze to trud i wyrzeczenia, to jeszcze
      tak malo zyczliwosci z drugiej strony ( tych ktorzy tych dzieci nie posiadaja).
      A przeciez z ekonomicznego punktu widzenia wiadomo ze dzieci to inwestycja w
      przyszlosc calego spoleczenstwa, bo z ich podatkow w przyszlosci beda
      finansowane wydatki publiczne, rowniez renty i emerytury tych, ktorzy tych
      dzieci nie mogli lub nie chcieli miec..
      Dlatego tym bardziej wielkie slowa uznania naleza sie wszystkim mlodym
      rodzicom, ktorym sie tylko klody pod nogi rzuca..
      To przykre i bardzo smutne, ze argument zwyklej wygody siedzenia w knajpie bez
      krzyczacego dziecka moze byc wazniejszy od radosci matki, ktora ma ta jedna
      okazje wyjscia i napicia sie kawy w lokalu...
      ... o psach juz nie wspomne..
      • Gość: starsza mama Re: jak można tak mówić??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.07.06, 18:54
        można, choć nie popieram - sa miejsca, gdzie powinny byc dzieci i sa miejsca,
        gdzie nie powinny byc. Lubie dzie, bardzo lubię dzieci małe, ale chciałabym
        mieć knajpkę dla siebie, choc jedna w Krakowie, gdzie sobie posiedzę bez
        zapachu kup i pieluch.

        Oczywiście matka z dzieckiem, siedzą w zadymionym pomieszczeniu oraz tam, gdzie
        jest wóda i piwo będzie wyprowadzana z policją, prawda?
        • Gość: Mysiapysia Re: jak można tak mówić??? IP: 212.160.172.* 12.07.06, 15:56
          Zgadzam się z Tobą, że są miejsca w których dzieci powinny być i są miejsca
          gdzie nie powinny być. Nikt w tej akcji nie proponuje, aby wszystkie kanjpy
          przerobić na place zabaw. Ale właśnie o to, żeby w niektórych lokalach/
          restauracjach/ kawiarniach pomyślano również o tej, wcale nie małej grupie
          klientów. I o to, żeby ktoś wskazał/ rozreklamował miejsca do których można
          wybrać się całą rodziną.

          Druga sprawa - jeśli małe dzieci kojarzą Ci się z zapachem kup i pieluch to
          współczuję bardzo i zapewniam, że obcowanie z niektórymi dorosłymi może być pod
          tym względem znacznie bardziej przykrym doświadczeniem.

    • Gość: bilbao Re: Rozpoczynamy akcję "Kraków przyjazny maluchom IP: *.agh.edu.pl 08.07.06, 19:32
      a może miasto zadba o przedszkola dla dzieci? Są dzielnice gdzie zapisanie
      dziecka do przedszkola graniczy z cudem. No ale za to nie było by akcji,
      pospolitego ruszenia, fleszy repoterów no i w gazetach nikt nic nie napisze.
      Mało medialna sprawa tak zadbać o przedszkola i wypełnić zwukłe obowiązki
      miasta.

      Uwaga. Zbliżają się wybory,
      • Gość: dokładnie Re: Rozpoczynamy akcję "Kraków przyjazny maluchom IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.07.06, 16:49
        jasne
        - sklepy, przychodznie, szpitale, kaplice i kościoły, żłobki, przedszkola i
        szkoły - które latami sa nieremontowane, domy samotnej matki - ale nie knajpy,
        dzieci prosze trzymac jak najdalej od knajp!!!
        • Gość: gniewko_syn_ryba Re: Rozpoczynamy akcję "Kraków przyjazny maluchom IP: *.autocom.pl 09.07.06, 21:19
          A może jeszcze dziecięce kąciki w agencjach towarzyskich i sex-shopach ?...
          ;))))))))
          • Gość: Syla Re: Rozpoczynamy akcję "Kraków przyjazny maluchom IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.07.06, 12:27
            jak czytam te teksty anty-dziedziowe to az mnie mrozi!!!

            ale prawda jest taka, że mieszkając w ścisłym centrum Krakowa i mając 2-letnią
            córke - nie mam gdzie z nią iść, żeby dziecko mogło się bawic. Bulwary wiślane
            zasrane, w okolicy nie ma żadnego przyjaznego placu zabaw (nie licząc zasranych
            2 piaskownic na plantach w okolicach ul. Straszewskiego) i zdezelowanego
            ciemnego podwórka przy ul. Krakowskiej).

            uwierzcie, knajpy nie sa takie wazne i jak sie naprawdę chce to można w tej
            chwili znależć całą masę tych, które sa przyjazne dzieciom - i sprawdzone przez
            wiele znajomych mi rodziców. ale nie piszcie "dzieci precz od knajp" - bo
            piszczące w knajpach dzieci to wina rodziców, którzy tych dzieci nie potrafią
            wychować - ale to juz temat na inny wątek!




            • Gość: starsza matka dzieci nie do knajp IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.07.06, 19:32
              będę to powtarzać - masz rację, że centrum jest syfne dla dzieci, Jordan zajęty
              deskorolkowiczami, Błnia, psami i krowami, nawet nie ma porzędnej Mszy Św. dla
              dzieciaków, ale na Boga - nie knajpy - miedyz kawiarnią a knajpą jest róznica.

              Jest tez problem, by wrszak dzieci, smród kup nie obrzydzał jedzenia innym -
              pomoc matkom i ocjom małych dzieci w normalnym uczestnictwie w zyciu tak, ale
              nie pdajokraja i zapach gówienek, przebieranie pampersów w Hawełce, czy
              Europojskiej...
              • Gość: piko Re: dzieci nie do knajp IP: *.pp.com.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 11.07.06, 15:16
                no wlasnie niech beda przewijaki w toalecie!!!!
            • gniewko_syn_ryba Re: Rozpoczynamy akcję "Kraków przyjazny maluchom 10.07.06, 20:50
              Gość portalu: Syla napisał(a):

              > jak czytam te teksty anty-dziedziowe to az mnie mrozi!!!

              To chyba dobrze w taką pogodę... ? ;)
    • Gość: Baska Re: Rozpoczynamy akcję "Kraków przyjazny maluchom IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.07.06, 11:30
      Sama mam male dziecko i trudo mi sie wyrwac do knajpy, ale kiedy juz mi sie ta
      sztuka uda to wole nie miec przy sasiednim stoliku rozdartego malucha (bo mam
      to na codzien!). Jak najbardziej jestem za tym, zeby czesc kafejek, restauracji
      byla przyjazna dzieciom (rodzice i dzieci tez jesc musza, nie ma zmiluj :), ale
      na Boga - niech pozostana jakies oazy spokoju dla bezdzietnych i tych rodzicow,
      ktorym sie udalo nareszcie podrzucic dziecko do babci i miec pierwszy wolny
      wieczor od pol roku...
      • Gość: kama Re: Rozpoczynamy akcję "Kraków przyjazny maluchom IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.07.06, 15:54
        Myślę, że nie chodzi o to zeby wszystkie kawiarnie i restauracje oraz przybytki
        kultury od razu zmieniały swój sposób funkcjonowania, ale żeby powstawało coraz
        więcej takich miejsc, gdzie jednak rodzice z dziećmi nie muszą być intruzami. W
        ten sposób ci którzy nie trawią towarzystwa dzieci, będą mogli go unikać, a inni
        z dziećmi nie będą mieli problemów ze spotkaniem towarzyskim czy rodzinnym
        wyjściem.
        Chodzi tylko o zrozumienie, że wszyscy mamy prawo do korzystania z różnych
        przyjemności życia, a ograniczanie tego poprzez zwykłe ignorowanie istnienia
        najmłodszych i ich potrzeb oraz potrzeb ich rodziców prowadzi do tego, ze
        rodzicielstwo staje się mniej popularne i kojarzy się z udręką wyrzeczeń. Z
        pewnością każdy ma znajomych z małym dzieckiem, którzy nagle znikają z
        towarzyskich spotkań, bo mogą spotykać się tylko w domu, a to nie każdy lubi. Ja
        znam takich osób wiele i wiem, że nie każdy ma ochotę chodzić z dzieckiem tylko
        do Kościoła, McDonalda albo centrum handlowego, gdzie są kąciki zabawy dla
        maluchów. Sama niebawem zostanę mamą i perspektywa takich ograniczeń trochę mnie
        przeraża.
        • Gość: bjngh, Re: Rozpoczynamy akcję "Kraków przyjazny maluchom IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.07.06, 20:57
          rodzicielstwo staje się mniej popularne dlatego, że nie ma miejsc w kawiarniach?

          Jest niepopularne, bo to jest naturlana tendencja, bo sie także nie opłaca, bo
          matka w pracy to zmora dla pracodawcy, bo... ludzie sa wygodni, bo...

          to państwo jest antyrodzcielskie np. dając jedynie bełcikowe, a niewspierając
          rodziny -
        • Gość: ja Re: Rozpoczynamy akcję "Kraków przyjazny maluchom IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.07.06, 16:24
          A w którym kościele są kąciki zabaw dla maluchów? Bo to bardzo interesująca
          informacja.
    • Gość: Muzeum Galicja Zapraszamy z dziećmi do muzeum! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.07.06, 12:15
      Zapraszamy do nas:
      można u nas karmić, przewijac, wjechać wózkiem i spokojnie wypić kawę. Planujemy
      też niedzielne koncerty jazzowe, na które bedzi mozna zabrac dzieci!!!
      Zapraszamy wiec na Dajwór 18!
    • annisco Lista subiektywna ;) 10.07.06, 23:34
      Jest kilka miejsc przyjaznych dzieciom, do których zaglądam z różną
      czestoltliwością z moim potomstwem (6 lat i 6 mies.):

      1. Kawiarnia (knajpa jak kto woli, hehe) przy BWA, przyjazna zwłaszcza w
      wakacyjne niedzielne przedpołudnia gdy obok na Plantach organizowane są imprezy
      plastyczne dla dzieciaków

      2. Ogólnie ogórdki, np. Krzysztofory, wspomniana juz Mleczarnia czy Les Coleurs
      na Estery, restauracja Taco Mexicano na Poselskiej

      3. EMPiK na Rynku, centrum handlowe M1 (mozna "porzucić" dzieciaka w specjalnym
      centrum zabaw do 2 godz.), no i MacSyfacze są niestety przyjazne dla dzieci :-((

      4. Przyjazny jest podobno koscioł dominikanów, gdzie moja siostra chodzi z
      dzieciakami na msze "interaktywne", organizowane w jakies bocznej salce

      5. Muzea - archeologiczne, etnograficzne i przyrodnicze

      Tu uwaga do miejsc z pkt 1,2 - jest tam milo pod warunkiem, ze jest lato i
      mozna usiąść w ogródku, bo w srodku zwykle jest sporo dymu, no i dzieci powinny
      zachowywac sie przyzwoicie, i nie nosic pieluch bo jest ból z przewijaniem,
      choc od biedy mozna na desce sedesowej;)w WC ale to wersja hardcorowa dla
      zdeterminowanych...

      Zdecydowanie nieprzyjazne jest MPK nie tylko ze względu na niewygodne podjazy,
      ale tez nastawienie ludzi i tłum. Ostatnio było mi dane usłyszec, ze autobus
      jest dla ludzi a nie wózków :D
      W kazdym razie auto jest przyjazniejsze dla dziecka ;)

      Bardzo też żałuję, że nie ma możliwości zorganizowania w okolicach Plant mini
      placów zabaw, ogrodzonych (!) z prostym sprzętem dla dzieci. Genialnie takie
      placyki dzialają w Paryżu i są dosłowinie na każdym kroku, przy Polach
      Elizejskich, katedrze Notre Dame, itd. Nie mowiąc o tym, że we Francji normą
      jest to, że dzieciak towarzyszy rodzicom równiez w tych złych, niedobrych
      KNAJPACH.
      Choc i tak chyba nie przebiją w swej nikczemności Włochów, którzy swe maleństwa
      męczą zabierajac do restauracji (UWAGA - po godz. 20), a na wloskich placach
      dzieci występują równiez po północy ;)
      I co straszne - hałasują...

      I zanim mnie zjecie - tez chodzę solo do knajp i np. nie wybrazam sobie
      dzieciaków po 21 w Pauzie, Pięknym Psie czy Prozacu, ale przy takim
      nastawieniu "dzieci precz z naszych oczu" niz demograficzny bedzie sie tylko
      pogłebiac :-(


      • Gość: cv mofvof Re: Lista subiektywna ;) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.07.06, 21:00
        a przez miejsca dla dzieci niż sie będzie ograniczał? a mnie uczono, że sie
        ogranicza, gdy faceci się biorą za robotę, a babki mogą zachodzić... - co to
        sie porobiło
      • Gość: Ewik Re: Lista subiektywna ;) IP: *.adsl.inetia.pl 11.07.06, 21:36
        > 4. Przyjazny jest podobno koscioł dominikanów, gdzie moja siostra chodzi z
        > dzieciakami na msze "interaktywne", organizowane w jakies bocznej salce

        Co to za określenie "interaktywne"?
        Na mszy o 12:00 dla dzieci zapewniana jest opieka w kapitularzu i wielka szkoda
        że nie wszyscy rodzice z małymi dziećmi nie chodzą tą właśnie godzinę. Na innych
        mszach niestety nie ma specjalnych zajęc dla dzieci i efekt jast taki, że dzieci
        chodzą po kościele (nawet nie chodzą a ganiają) i wydzierają się. Niby rodzice
        z dziećmi siadają za ołtarzem, ale te krzyki często zagłuszają księdza mówiącego
        homilię :-(((( Po księdzu też czasem widać jak trudno mu mówić w takim hałasie.
        Szkoda że rodzice z dziećmi nie rozumieją, że inni chcą się w kościele pomodlić
        i posłuchać homilii i że to nie ich dziecko jest tu najważniejsze.
        • Gość: Misieq77 Re: Lista subiektywna ;) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.07.06, 16:09
          Ewik, dzięki!!!! Popieram Cię w 200 %. Czyli nie jestem sama, czyli jednak
          można jeszcze myśleć "niepoprawnie", ale myśleć! A może by tak jakąś otwartą
          dyskusję w wyż wspomnianym kapitularzu urządzić, jakąś pogadankę dla rodziców?
          Co ty na to?
          • Gość: Ewik Re: Lista subiektywna ;) IP: *.adsl.inetia.pl 25.07.06, 23:31
            Co ja na dyskusję w kapituklarzu? wiesz... obawiam się że nie mamy wpływu na
            takie rzeczy (może Ty masz, ale ja nie mam ).
            Zresztą.. obawiam się że ci rodzice którzy chodzą z dziećmi na inne msze niż
            Dwunastka i tak nie przyszliby na żadne spotkanie.
            Myslę natomiast, że dobrze byłoby gdyby po wakacjach ojcowie ogłosili pare razy
            w czasie mszy że w trakcie Dwunastek jest organizowana opieka dla dzieci.
        • ziutap1 Re: Lista subiektywna ;) 26.01.07, 12:30
          Sama mam dwoje dzieci, z którymi chodzę do Kościoła i jako żywo żadne mi
          jeszcze nie urządzało wrzasków. Dziecko też człowiek, lubi wiedzieć gdzie jest
          i po co. A jak już jest w Kościele to chciałoby widzieć i słyszeć co się
          dzieje. Spróbuj usiąść z małym dzieckiem w środku pierwszej ławki - to
          uniemożliwia wędrowanie, tak żeby nikt nie zasłaniał. Zdarzało mi się w takich
          sytuacjach, że w czasie kazania młody zasypiał. Później z lekka się nudził, ale
          wystarczało szeptem mówić mu w prosty sposób o czym mówi ksiądz. Tyle, że
          samemu trzeba wiedzieć co się tam dzieje i o czym mowa.
          Dziecko które pęta się przez godzinę pomiędzy obcymi kolanami, nie widzi i nie
          słyszy co się dzieje musi się zachowywać uciążliwie. Trzeba mu pobyt w kościele
          po prostu zorganizować wtedy patrzy i z ciekawości ani piśnie.
      • Gość: Olamonola Re: Lista subiektywna ;) IP: 212.160.172.* 13.07.06, 10:50
        Po pierwsze - dzięki za namiary na miejsca do których można przyjść wspólnie.
        Po drugie popieram to co piszesz i również twierdzę, że są miejsca do których
        nie zabiera się dzieciaków (bo i kto by chciał iść do klubu z dzieckiem), ale
        chyba właśnie chodzi o to, żeby pokazać te miejsca gdzie można spędzić czas
        całą rodziną, albo nawet ze znajomymi rodzinami, gdzie rodzice mogą sobie
        usiąść i pogadać a dla dzieciaków jest jakiś kącik, w którym mogą się razem
        pobawić pod okiem rodziców.

        Włochów chyba nic pod tym względem nie przebije - menu dla dzieci, wysokie
        krzesełka dla dzieci, ogrodzony placyk zabaw obok restauracji itp... nawet na
        polach namiotowych łazieneczki dla dzieci z umywalkami, prysznicami ubikacjami
        dostosowanymi do ich małego wzrostu... Duża umywalka do wykąpania niemowlaka i
        miejsce do przewijania to też standard. Czego my możemy pozazdrościć.


        Tylko u nas jakoś właścicielom lokali nie zależy (nie wszystkim) na dużej
        przecież grupie potencjalnych konsumentów, którzy są w wieku produkcyjnym -
        pracują, zarabiają i chętnie wydawaliby pieniążki na miłe spędzanie czasu w
        gronie rodziny i znajomych gdyby tylko było gdzie.
      • Gość: edyska Re: Lista subiektywna ;) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.07.06, 16:34
        Wreszcie ktoś poruszył problem MPK. Takie drobiazgi, jak fakt, że kobiecie w
        ciąży czy z małym dzieckiem nikt nie ustąpi miejsca, pomijam - to sprawa
        wychowania. Ale do skrajnej irytacji doprowadza mnie zachowanie kierowców i
        motorniczych. Podróżuję często z dwójką dzieci (3 lata i 8 miesięcy) i wózkiem.
        Nie zliczę, ile razy starsze dziecko zaliczyło guza, bo kierujący pojazdem
        rusza natychmiast i nie zdążam dojść z dziećmi do siedzenia czy rury do
        trzymania (dotyczy to też inwalidów i ludzi starszych, sama wielokrotnie
        widziałam starsze panie lecące przez pół pojazdu, bo nie zdążyły usiąść). A
        trzeba naprawdę niewiele - żeby kierowca widząc na przystanku, ze ktoś taki
        wsiada, zerknął w stronę wnętrza pojazdu, czy ta osoba usiadła lub czy też
        matka dotarła z wozkiem pod ścianę. Kilka sekundy i odrobina życzliwości.
        Proponuję apel do dyrekcji MPK - może jak prasa dołączy, coś się zmieni. Sami
        niewiele wskoramy (gdy złożyłam skargę na motorniczego, który rozmawiał przez
        telefon ruszając z przystanku i corka zarobila kolejne siniaki, MPK
        odpowiedziało po miesiącu proponując konfrontację i przyprowadzenie świadków
        (!?), bo motorniczy zaprzeczył.

        A z przyjaznych restauracji (w miarę) - Farina na Św. Jana - mają kredki i
        wysokie krzesełka i Casa Susana na Rynku Głównym - odkąd zaczęliśmy bywać z
        córką, zakupili wysokie krzesełko. Gorzej z dziecięcą porcją - na razie dzielę
        się z małą swoją, prosząc o dodatkowe nakrycie. Może jak ich pochwalę, to coś
        poprawią?
    • Gość: stulejka Re: Rozpoczynamy akcję "Kraków przyjazny maluchom IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.07.06, 14:09
      Bardzo pomysłowa akcja, a co do tych negatywnych komentarzy - przeciez nik nie
      pcha się z dzieciakami do knajpy żeby szaleć pół nocy (ja swojego malucha kładę
      o 20.00). Mysle, że akcja skierowana jest głównie do knajp z ogródkami (dlatego
      startuje właśnie latem), gdzie mozna przysiaść podczas spaceru i napić sie kawy
      czy czegoś zimnego. I jeszcze jedno - co z tego, ze np. Mleczarnia ma stoliki i
      krzesełka dla dzieci, jezeli nikt z obsługi nie kwapi się zeby pomóc lub
      odebrać zamówienie. A zostawić Malucha bez opieki, zeby stanac w kolejce nie
      zawsze się da!
    • Gość: Greta Re: Rozpoczynamy akcję "Kraków przyjazny maluchom IP: *.telnet.krakow.pl / *.telnet.krakow.pl 11.07.06, 14:16
      Polecam knajpę u smalca i fryty, ul Dobrego Pasterza mają sami dzieciaki, i
      cały pokoik dla maluchów a dla rodziców piwko :)
      • Gość: Polka Re: Rozpoczynamy akcję "Kraków przyjazny maluchom IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.07.06, 10:54
        zaliczyłam wczoraj piaskownicę w Bunkrze Sztuki - niestety przereklamowane.
        co prawda pisakownica jest i jakies badziewne zabawki, ale zastanawiam sie,
        który rodzic wpadłby na pomysl usytuowania takiego obiektu na pagórku bez
        konkretnego zabezpieczenia.

        z jednaj strony dziecko moze wyjsc z piaskownicy na fajną trawkę (ok 30 cm
        wys.) a z drugiej spada w wybetonowaną "fosę" z wysokości ponad pół metra -
        wygląda to tak, że rodzice np. dwulatków nie moga odejść spokojnie od
        piaskownicy i napić sie kawy przy stoliku, tylko zabezpieczają swoje maleństwa
        przed upadkiem.

      • luckystrike Re: Rozpoczynamy akcję "Kraków przyjazny maluchom 03.08.06, 11:15
        też polecam "fryte i smalca" . bardzo dobre rozwiazanie z tym pokojem, dzieci
        tam siedzą, raczej nikomu nie przeszkadzają. nie wiem tylko jak jest z
        dziecięcymi porcjami , bo tego nie próbowalismy, ale mysle ze nie byłoby problemu.
    • Gość: Mysiapysia Re: Rozpoczynamy akcję "Kraków przyjazny maluchom IP: 212.160.172.* 12.07.06, 15:44
      Po pierwsze żadna (chyba) matka nie chce się "pchać" do kanjp. Nie mam
      ochoty/zamiaru przyprowadzac dziecka do zadymionej knajpy.
      Ale rodzic - też człowiek i niejeden chętnie wybrałby się na
      lody/kawę/soczek/piwo/obiad/pizzę w miejsce gdzie będą odpowiednie warunki do
      tego, żeby spędzić czas z dzieckiem. Wystarczy krzesełko dla dzieci.
      Wystarczyłby mały stolik w kąciku z kredkami/klockami itp.
      To niewielka inwestycja, a można dzięki temu zyskać wielu potencjalnych
      klientów.
      Sama lubię wybrać się z mężem i z dzieckiem np na pizzę a niestety nie wiadomo
      co z tym dzieckiem zrobić. W bardzo nielicznych lokalach pomyślano o tym, że
      można przyjść całą rodzinką z dziećmi.
    • Gość: wodniczka w anglii... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.07.06, 15:55
      chociażby w anglii
      to że sie ma dziecko jest "normalne"
      maja je rózni ludzie i chodza z nimi do restauracji , gdzie sa kid's menu
      i to bywa uciążliwe
      ale niemoznośc wejścia z dzieckiem do muzeum to skandal!
    • Gość: Austria Re: Rozpoczynamy akcję "Kraków przyjazny maluchom IP: 212.160.172.* 13.07.06, 10:06
      Pub (i restauracja), do którego przyjeżdzają harlejowcy na motorach. W kącie
      ustawiona zjeżdzalnia. Tak się składa, że oni też są ludźmi i też mają dzieci.
      Chcą spokojnie zjeść posiłek, a dzieciaki spokojnie zajmą się zabawą.
      W tamtym kraju jest to naturalne tylko u nas wywołuje falę oburzenia fakt, że
      dziecko może zobaczyć piwo.
      Gdyby w takim pubie ktoś zachowywał się niewłaściwie przekonana jestem, że
      rodzic wyprowadziłby stamtąd swoje pociechy. Jednak nie widziałam takiej
      potrzeby i wszyscy miło spędzali sobie czas.
      • Gość: aaaa austria IP: 212.160.172.* 13.07.06, 10:09
        Dodam, że w/w opisany pub spotkałam w Austrii. Ale to nie jedyne miejsce, bo
        większość restauracji/ kawiarni które tam odwiedziłam miały miejsca dla dzieci.
        Jeśli lokal dysponował większym ogródkiem były zjeżdzalnie, huśtawki i różne
        jekieś tam wygibasy dla dzieciaków żeby się nie nudziły.
    • Gość: Dla rodzin... Re: Rozpoczynamy akcję "Kraków przyjazny maluchom IP: 212.160.172.* 13.07.06, 11:11
      Zanim urodziło nam się dziecko bardzo często wychodziliśmy z mężem do kawiarni,
      pizzerii, restauracji. Uwielbialiśmy spędzać czas w kawiarnianych ogródkach na
      Rynku. Bardzo często spotykaliśmy się tam ze znajomymi. Teraz znajomi również
      mają małe dzieci i niestety nie mamy takiej możliwości żeby spotkać się razem.
      Mamy w domu dyżury i wychodzimy solo :) Gdybyśmy wiedzieli, że są miejsca (i
      gdzie) w ktorych jest jakikolwiek stoliczek dla dzieci i pare kredek moglibyśmy
      wybierać się razem, moglibyśmy spotykać się tam ze znajomymi i ich dzieciakami.


      Cieszę się, że ktoś o tym pomyślał.
      Kraków - wiadomo - miasto studentów, którzy z reguły nie mają jeszcze
      dzieciaków i chcieliby mieć wszystkie knajpy dla siebie :-) Ale fajnie byłoby
      gdyby właściciele chociaż niektórych lokali pomyśleli też o tych
      studentach 'pare lat pozniej' ;)

      Bardzo popieram akcję i dodam, że od kiedy jest mała to wybieram się na zakupy
      w te miejsca, gdzie są wózki dla dzieci, czy kąciki do zabawy.

      Przyznaję, że wolę robić zakupy w małym osiedlowym sklepiku (a w hipermarkecie
      w którym i ceny niższe i wybór większy) tylko dlatego, że w tym małym sklepiku
      jest kącik do zabawy (konik na biegunach, klocki, stoliczek z kredeczkami).
      Zostawiam małą i mogę spokojnie zrobić sobie zakupy bez stresowania się, że
      mała zaraz postrąca towar z półek.

      Również na osiedlu mam 3 małe zakłady fryzjerskie i oczywiście wybieram ten
      jeden, w którym stoi stoliczek z zabawkami dla dzieci.


      • Gość: Polka Re: Rozpoczynamy akcję "Kraków przyjazny maluchom IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.07.06, 12:29
        i od razu powinnas podac adres takiego sklepu i fryzjera albo przynajmniej
        osiedle

        dziekuje
        • Gość: Olamonola Re: Rozpoczynamy akcję "Kraków przyjazny maluchom IP: 212.160.172.* 13.07.06, 15:53
          Osiedle Ruczaj ul. Chmieleniec - sklep nazywa się "100 pociech". Super
          urządzony kącik dla dzieci: stolik z krzesełkami, klocki, konik bujany, tablica
          do rysowania itp... Dziecko się bawiło a ja miałam czas żeby spokojnie zrobić
          zakupy.

          Ta sama ulica są tam 3 zakłady fryzjerskie i tylko salon fryzjerski TRENDY
          przewidział, że mamy też korzystają z usług. Jest stoliczek krzesełka dla
          maluchów. Jakieś zabawki, którymi może się przez chwilę zająć.

          Polecam obydwa miejsca.
          • Gość: Zoix niezrozumienie lub głupota. IP: 195.150.76.* 13.07.06, 19:22
            Nie rozumiem buntu przeciwko tej akcji i calego szumu.
            Akcja ma na celu zebranie informacji o takich "przyjaznych maluchom" miejscach, stwożenie bazy, żeby ci co mają dzieci i nie boją sie z nimi nigdzie wychodzić i chcialiby czasem wyskoczyć z czterach ścian wiedzieli gdzie mogą sie wybrać.
            Ci co dzieci nie cierpią, lub nie chą ich oglądać z owej bazy również skorzystają bo pozwoli im ona dzieciaków uniknąć.
            Naprawde nie chodzi o przerobienie krakowa na plac zabaw a knajp na "anikina"
            Ten kto tak myśli to chyba nie rozmumie akcji i ma troszke mało pod dekielkiem.

            Z tego co pamietam była też tego typu akcja z firmami, I jakoś nikt nie protestował.

            Pozdrowienia dla inteligentnych i wszystkich "pampersów"
    • jones66 Re: Rozpoczynamy akcję "Kraków przyjazny maluchom 13.07.06, 21:36
      Jestem przerazona! Mieszkam za granica i w przyszlym roku wybieram sie z moja
      corcia do Polski w odwiedziny. Bedzie wtedy miala prawie 4 lata. Jestem z
      Krakowa i chce corci go pokazac. Mam niejasne wrazenie, ze nie istnieja w
      Krakowie place zabaw dla dzieci a do knajpy z dzieckiem mnie nie wpuszcza, nie
      wspominajac, ze wszedzie sie pali. Zostaje mi McD oraz Ikea jako jedyne
      przyjazne-dzieciom miejsca, oraz ewentualnie te, ktore sie pojawia w trakcie
      dyskusji. Czy wlascicielom knajp nie przychodzi do glowy, ze ludzie z dziecmi
      tez klienci? nigdy u siebie (Toronto) nie spotkalam sie z negatywnym
      podejsciem, kiedy jako rodzina wchodzimy do restauracji na obiad, takiej z
      bialym obrusem, kelnerem i winem do kolacji. Beda mieli kids' menu i kredki do
      kolorowania dla kazdego malucha, takze krzeselka. Nikt sie nie denerwuje, ze
      dziecko chce sobie pochodzic po schodkach, nawet jesli kelnerzy musza ja
      obchodzic. Jedno jest pewne, ja do tej restauracji jeszcze wroce nie raz. Wiem,
      ze jestesmy tam mile widziani, wszyscy, bez wzgledu na wiek.

      J
    • Gość: pinus Re: Rozpoczynamy akcję "Kraków przyjazny maluchom IP: *.ghnet.pl 15.07.06, 19:18
      Dodajmy do tego też to co nieprzyjazne: przykład z dziś, jestem z wózkiem w H&M
      (Galeria Kazimierz) i proszę żeby obsługa na dole zerknęła tylko na mój wózek
      a ja się przejadę z córką schodami, zerknę co jest i zaraz wrócę, nie zgodzili
      się, zostawiłam na tzw. własną odpowiedzialność :(

      jeśli chodzi o restauracje to tutaj nie o to chodzi żeby dzieci odciągnąć od
      zajętych knajpianym życiem i sobą dorosłych, tylko traktować jak klienta i
      jeśli przychodzi dajmy na to na obiad to po prostu skutecznie nakarmić – tzn.
      podać tak żeby już same oczy dziecka jadły
    • Gość: Renata Re: Rozpoczynamy akcję "Kraków przyjazny maluchom IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.07.06, 02:42
      Za miejsce bardzo przyjazne dzieciom uważam krakowski sklep IKEA; tam zakupy z
      dzieckiem są przyjemnościa ( TAKŻE DLA DZIECKA)a nie "dopustem bozym".Basenik z
      piłkami,swobodny dostęp do zabawek, wózki dla dzieci, specjalne menu w
      restauracji+możliwość podgrzania jedzenia+wysokie foteliki, bezpłatne pampersy+
      przewijak w toalecie,
      • Gość: AAA Re: Rozpoczynamy akcję "Kraków przyjazny maluchom IP: 212.160.172.* 21.07.06, 13:56
        Czy faktycznie jest aż tak mało miejsc do których można przyjść z dzieckiem???
        Przeraża mnie to, że akcja trwa już jakiś kawałek czasu, a tutaj padło zaledwie
        kilka nazw miejsc do których można przyjść całą rodziną.

        Być może dzięki tej akcji dowiemy się o większej ilości miejsc, ale jak na
        dzień dzisiejszy to bardzo znikoma ilość miejsc...
    • Gość: fred Re: Rozpoczynamy akcję "Kraków przyjazny maluchom IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.07.06, 14:17
      wsdpaniałym miejscem dla dzieci i rodziców również jest Anikino, przy
      ul.Niedużej.Jest kilka sal dostosowanych wiekowo dla dzieci.Mogą one się tam
      wyskakać dowoli.Anikino prowadzi też półkolonie, zktórychdzieci moga korzystać
      kllatem i zimą również.W ich trakcie poznają np. zasady cukiernictwa, w
      prawdziwej cukierni, piekąc własne ciasteczka.Jest ogródek, gdzie dzieci mogą
      korzystać z np. zjeżdżalni, domków.Wsszystkie zabawki z atestem.Rodzice mogą
      uczestniczyć w zabawach dzieci, mogą tez zostawic dziecko pod opieka
      pracowników i w tym czasie zrobić np. zakupy.Można w Anikinie zoragnizowac
      dziecku urodziny.Jest kilka tematycznych sal, np. poligon, rycerska,
      zoo.Rodzice czy opiekunowie moga skorzystać z internetu, albo wuypić kawę czy
      zjeść domowej roboty ciasto.W anikinie się nie pali.Jest sala dla matek z
      niemowlakami.Dzieci mogą chopdzić na bosaka, rodzice w pantoflach
      ochronnych.Opłata jest albo godzinna,albo bezograniczeń.Opiekunopwie nie
      płacą.Naprawdę warto polecić ten obiekt stworzony z myśla o dzieciach.
      • Gość: tato Re: Rozpoczynamy akcję "Kraków przyjazny maluchom IP: *.chello.pl 23.07.06, 13:23
        Po przeczytaniu tych komentarzy śmiem twierdzić ,że Kraków to WIOCHA z bandą
        wieśniakow i biegajacymi przed ich strzechami psami. Polecam m. Bolesławiec na
        zachodzie Polski tam mozecie zobaczyc prawdziwy plac zabaw dla dzieci /
        właściwie ogrodzony, zabezpieczony przed wejściem zwierzat/.
        Może to wpływ "zachodu".
    • Gość: Jagoda Re: Rozpoczynamy akcję "Kraków przyjazny maluchom IP: *.ists.pl / *.ists.pl 25.07.06, 12:17
      Jestem Mamusią i się zastanawiam czy cały dzień musze siedzieć samotnie w
      piaskownicy z moim dzieckiem pomijam już czystość pisaku bo wiecej jest tam
      odchodów niż piasku bo pani z bloku na przeciwko wychodzi na spacer z pieskiem
      na plac zabaw.Może pewnego dnia wybiorę się do restauracji na obiad a tu ani
      siedzenia dla dziecka ani miejsca gdzie zajmie sie zabawą zastanawiam sie jak
      długo dziecko może usiedzieć na miejscu czekając na danie,siedząc 30-40 min
      dzicko sie zanudzi ale jak by miało sie czym pobawic to czas minoł by mu
      szybciej i nie marudził by uwięziony przy stoliku czyż nie mam racji :)
      • Gość: Asia Re: Rozpoczynamy akcję "Kraków przyjazny maluchom IP: *.ramtel.pl 26.07.06, 12:08
        A może by tak szanowna mamusia sama wcześniej pomyślała czym zapełnić dziecku
        czas oczekiwania w restauracji... i zabrałaby na przykład blok i kredki z domu.
        Niestety, mamusie i tatusiowie uważją, że to inni powinni organizować czas ich
        dzieci, tylko nie oni...
        • Gość: Jagoda Re: Rozpoczynamy akcję "Kraków przyjazny maluchom IP: *.ists.pl / *.ists.pl 26.07.06, 13:36
          no tak może bym wzieła ale gdzie mam to rozłożyć np. na jedzeniu bo właśnie
          zamówiłam sałatkę i sok jak czekam na główny posiłek, to co dziecko na mi
          rysować na jedzenu, a nie lepiej wydzielc mały stoliczek z gdzie dziecko może
          sobie usiąć i porysoeać na kartkach które przyniosłam z domu. Wtedy nie
          przeszkadza innym obok przy stolikach tylko siedzi sobie z boku i rysuje albo
          bawi sie klockami.
        • Gość: AAA Re: Rozpoczynamy akcję "Kraków przyjazny maluchom IP: 212.160.172.* 27.07.06, 09:59
          Dziwny jest ton Twojego postu "może by tak szanowna mamusia" itp...

          Zgadzam się z Jagodą i wiem o co jej chodzi. I nie chodzi o kredki, bo te
          akurat można oczywiście zabrać ze sobą. Ale chodzi o miejsce (kawiarnię,
          restaurację), do którego mogą przyjść rodzice z dziećmi. I będzie miejsce dla
          tych dzieci - czy to stolik w wydzielonym kąciku dla dzieciaków, czy choćby
          wysokie krzesełka.

          Na jakiej podstawie piszesz, że "mamusie i tatusiowie uważają, że to inni
          powinni organizować czas ich dzieci, tylko nie oni...".
          Sama jestem mamą i nie oczekuję od nikogo, aby organizował mi czas. Wydaje mi
          się, że w tej akcji nie chodzi o to żeby ktoś naszym dzieciom ogranizował czas
          tylko o to, żeby pokazać - może i zareklamować, wypromować te miejsca do
          których można przyjść całą rodziną.

          Chodzi o to, żeby pokazać że jak jesteś rodzicem to wcale nie jesteś
          skazana/skazany na siedzenie tylko i wyłącznie na placu zabaw, ale są jeszcze
          miejsca w Krakowie w których właściciele pomyśleli również o potrzebach
          rodziców z dziećmi.
    • Gość: Lena Gołębiowska Chimera - tu można przyjść z dziećmi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.07.06, 16:30
      Nie mam jeszcze dzieci ale dość często bywam w Chimerze - Barze Sałatkowym (bo
      jest podobno obok jeszcze restauracja) z córeczką siostry ciotecznej Wiktorią.
      W karcie jest specjalne menu dla Dzieci (Rosół z makaronem, filet z kurczaka,
      frytki, surówka z marchewki- zestaw w cenie 12 zł)choć Wiki (2 lata i 4
      miesiące) równie chętnie wsuwa tarty, tortille i sałatki. Są tu krzesełka dla
      dzieci, można dać obsłudze jedzenie lub picie do podgrzania, można dostać blok
      i kredki. W piwnicach wogóle nie można palić (tylko w ogródku). Poza tym w
      każdą niedzielę (z wyjątkiem wakacji) o godzinie 12.00 są spektakle dla Dzieci -
      doskonałe, na bardzo wysokim poziomie, z tego co wiem grają tylko zawodowi
      aktorzy, którzy na codzien występują na scenach teatrów lalkowych i nie
      tylko.Wiki doskonale się bawi a odkąd zaczęłyśmy tam przychodzić zmusza swoich
      rodziców, żeby razem z nią "robili teatrzyk", używając do tego lalek i kucyków.
      Przed przedstawieniem osoba kierująca Sceną Pod Aniołem Stróżem bawi się z
      dziećmi, żeby nie nudziły się w oczekiwaniu na spektakl, uczy piosenek i
      wierszyków. Widać, ze lubi Dzieci, zresztą z wzajemnością. W niedzielę przed
      spektaklem jest w Chimerze dosć spokojnie dopiero około godziny 14.00 robi się
      tłoczno. Nie ma niestety przewijaka ale mozna przewinąć maleństwo na którejś z
      kanapek.Polecam
      • jop Re: Chimera - tu można przyjść z dziećmi 24.08.06, 13:00
        O rany boskie - ludzie przewijający dziecko w knajpie "na której z kanapek"
        powinni mieć dożywotni zakaz wstępu do wszelkich miejsc, gdzie się jada.
    • Gość: Mama dwójki Re: Rozpoczynamy akcję "Kraków przyjazny maluchom IP: *.gprsbal.plusgsm.pl 31.07.06, 21:43
      Ja w temacie Mszy przyjaznej dzieciom. Otóż 12 u dominikanów to nie jest msza z opieka dla dzieci- nie miejcie złudzeń ( równiez wy bezdzietni). W czasie liturgii słowa ( czyli pzrez pół mszy- do kazania)dzieci maja swoja Msze i czytania i kazanie w kapitularzu a potem przechodza z darami pod ołtarz więc połowe mszy spędzaja w centralnym miejscu koscioła ( i robia niezły sajgon - nie oszukujmy sie) Poza tym te " zajecia" w kapitularzu pzreznaczone sa dla dzieci w miare rozumnych czyli 3-4 i więcej latków . Rodzice z młodszymi nadal maja kłopot... Bo dla takich maluchów nie da się zorganizowac grupowych zajec. a poza tym nie zostana one bez rodziców a tego wymaga ta formuła bo pod ołtarz ida SAME dzieci.Msze te sa bardzo popularne i jest na nich duuuzy tłok więc rodzice będący z dziecmi w kapitularzu juz się najcześciej nie mieszcza w kościele spowrotem...( więc dlatego jest to forma dla dzieci samodzielnych które potrafia odnaleźć rodziców po mszy). Rodzice z młodszymi dziecmi pzrychodza najczęsciej na 10.30 i siedza za ołtarzem w stallach- wszyscy o tym wiedza i jak nie chca uczestniczyc we mszy rozpraszani pzrez maluchy to albo ida pzred ołtarz( nikt im nie każe siedziec w stallach)albo na inną godzine. Uważam ze kościół dominikan ów jest bardzo pzryjazny dzieciom właśnie pzrez tę budowe dwucześciowa ( ołtarz w srodku kościołą i mozliwość oraz pzrestzreń dla mauchów które nie musza stac w tłoku widzać wokół same nogi dorosłych... albo siedziec pzrez godzine w ławce ( dla dwulatka to jest fizycznie niemozliwe).
      Polecam za to bardzo ( sama sprawdziłam) Msze u kapucynów o 11.00. Specjalnie dla dzieci. Siedza one pzred samym ołtarzem i wokół niego. Kazanie jest dla nich ( poziom pzredszkolny i wczesnoszkolny) czesto interaktywne. Moja 3 latka nie nudziła sie ani pzrez chwile i dzielnie sama wytrzymała całą msze przed ołtarzem mimo ze nie było mnie obok ( siedziałam dalej w ławkach).
      Myślę ze warto pisac o takich inicjatywach niech ta akcja nie ogranicza sie jedynie do restauracji ( choc to bardzo wazne i ciesze się że coś takiego się dzieje). Podpowiadajmy sobie nawzajem rózne miejsca które warto odwiedzic z dziećmi i w których sa one traktowane jak ludzie a nie kłopot.
      • Gość: zgoda Re: Rozpoczynamy akcję "Kraków przyjazny maluchom IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.08.06, 14:57
        dokładnie - popieram, chodzi o przyjaznośc dzieciom w ogole, a nie o knajpy.
        Jedna babcia to mnie chciała zabic, gdy moża mała dzis, pełnoletnia piekna
        kobieta zobaczyła Matkę boską Loretańską i wrzeszczała... boziula, boziula... -
        tylko mnie uratowała przed zlinczowaniem przytomność: gdy odpowiedzałam -
        pozwólcie dzieciom przyjśc do mnie.

        Generalnie jestem przeciwna knajpom dla dzieci - restauracje z pokojami tak,
        kawiarnie z pokojami jeszcze bardziej tak.

        Ja bede jednak je omijać - jestem zbyt stara, by się męczyć - tak jak msze św.
        dla dzieci jak nabardziej, dlatego je omijam. Tu rządzą wtedy dzieci, bo maja
        do tego prawo.
      • Gość: ja Re: Rozpoczynamy akcję "Kraków przyjazny maluchom IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.11.06, 10:54
        Rodzice z młodszymi dziecmi pzrychodza najczęsciej na 10.30 i s
        > iedza za ołtarzem w stallach- wszyscy o tym wiedza i jak nie chca
        uczestniczyc
        > we mszy rozpraszani pzrez maluchy to albo ida pzred ołtarz( nikt im nie każe
        si
        > edziec w stallach)albo na inną godzine. Uważam ze kościół dominikan ów jest
        bar
        > dzo pzryjazny dzieciom właśnie pzrez tę budowe dwucześciowa ( ołtarz w srodku
        k
        > ościołą i mozliwość oraz pzrestzreń dla mauchów które nie musza stac w tłoku
        wi
        > dzać wokół same nogi dorosłych... albo siedziec pzrez godzine w ławce ( dla
        dwu
        > latka to jest fizycznie niemozliwe).

        Droga Mamo,
        msza, o której piszesz, nie jest mszą dla dzieci. "Dwuczłonowość" tego kościoła
        niestety nie dotyczy akustyki. Stalle, w których siadają rodzice z dziećmi, są
        drewniane i genialnie sprawdzają się jako pudło rezonansowe dla kopiących w nie
        pociech, ewentualnie rytmicznie uderzających w nie czymś plastikowym. Mówisz,
        że jeśli komuś nieodpowiada, to może siedzieć gdzie indziej albo iść na inną
        mszę. Otóż to miejsce, droga Mamo, jest przeznaczone dla zakonników a nie dla
        świeckich, więc jeśli tam siedzisz to na prawach gościa, uprzejmości braci,
        którzy pozwalają Ci z tego miejsca skorzystać. Msza o 10.30 jest główną mszą
        konwentu, na której powinni być wszyscy zakonnicy, więc też nie mogą sobie
        wybrać innego rozwiązania. Dlatego warto może pomyśleć o nich, zanim się z
        chóru kościelnego zrobi przedszkole, a raczej piaskownicę... Nie wiem, dlaczego
        bracia nie zwracają rodzicom uwagi na niezbyt stosowne ich zachowanie w
        stosunku do dzieci, być może chcą być politycznie poprawni. Ale w imieniu
        pozostałych uczestników tej mszy bardzo proszę, aby rodzice najpierw postarali
        się zapanować nad swoimi pociechami, aby pozwolić innym uczestniczyć we mszy, a
        potem niech się sami zastanowią, czy sami tak naprawdę w niej uczestniczą... A
        może warto przenieść się na mszę dziecięcą do kapucynów? Polecam!
    • Gość: aga Re: Rozpoczynamy akcję "Kraków przyjazny maluchom IP: *.pfron.org.pl / 217.153.44.* 11.08.06, 08:43
      co za pajac!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!11
    • Gość: Alicja Kochani rodzice......... IP: *.adsl.inetia.pl 15.08.06, 00:25
      .. wymagacie od innych - zaczniejcie najpierw wymagać od siebie.
      Chcielibyście żeby wpuszczano Was wszędzie z dziećmi. Ok - ja to rozumiem. Wy
      chcecie bywać między ludźmi, a dzieci też się tego muszą nauczyć. Ale..... to
      nie może wyglądać tak, że dzieci robią co tylko im się podoba. Trzeba dziecko
      zabierać do kościoła, do restauracji..... ale jeśli się nieodpowiednio zachowuje
      to trzeba mu zwrócić uwagę, a jak to nie skutkuje to z nim wyjść. Raz, drugi,
      trzeci się z nim wyjdzie, a w końcu zrozumie jak nalezy się zachowywać w pewnych
      miejscach. Póki co to dzieci są uczone że im wszystko wolno i z nikim nie
      trzeba się liczyć.

      Dziś byłam na mszy, na której była też matka z dzieckiem. Przez całą mszę
      dziecko się wydzierało (samo do siebie - nie że coś mu się działo, tylko
      pokrzykiwało i piszczało na cały kościół). Na początku dało się to jeszcze
      znieść, ale w pewnej chwili większośc ludzi częściej spoglądała na dziecko niż
      na ołtarz (dziecko zagłuszało słowa księdza). Ksiądz miał bardzo ciekawą
      holimię, ale tez niestety nie dało się jej wysłuchać w spokoju - dziecko
      zagłuszało. A mamusia....... stała dumna i z uśmiechem patrzyła na wrzeszczącego
      dzieciaka. (podobnie było w piątek u klarysek - dziecko całą msze ganiające po
      kościele, wchodzące na ołtarz, stukające w łąwki, itp. i nie reagujący rodzice)
      Potem jechałam tramwajem - 2 chłopców (5-6 lat) przekrzykiwało się wzajemnie na
      cały tramwaj. A tatuś.... tylko się usmiechał.

      Rodzice kochani... dopóki nie przestaniecie pozwalać na takie zachowanie Waszych
      dzieci to nie liczcie na to że ludzie będą Was z chęcią widzieli w kościołach
      czy restauracjach :-(

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka