Wagary?

21.03.03, 08:24
Czy chodziliście na wagary z okazji pierwszego dnia wiosny? Mnie, szczerze
mówiąc ominął zwyczaj "Dnia Wagarowicza". Owszem były pierwsze nieśmiałe
próby czczenia tego dnia, ale masowe wagary jeszcze nie były w modzie.

A jak to z Wami było? Może trochę wspomnień?

pozdrawiam
    • wodnik74 Re: Wagary? 21.03.03, 08:28
      Ja chodziłam. Na pierwsze w zyciu wagary poszliśmy do kina na Terminatora :)))
      Dzis też bym poszła... (na wagary)
    • Gość: Zbigniew Re: Wagary? IP: *.krakow.sdi.tpnet.pl 21.03.03, 09:00
      Mój pierwszy raz to chyba w 6 podstawówki ale tylko na 2 godziny do lasu:))
      Cała klasa poszła i jak wracaliśmy babka od polskiego nas przyważyła na
      początku uciekaliśmy w las i bach na ziemię a ona widzę was widzę:)) No i
      skończyło się na dwói dla wszyskich i naganie:) Ale cała klasa murem stanęła że
      to był pomysł wszystkich:))

      A najmilej wspominam wagary w średniej (nie wiem czy z okazji I dnai wiosny)
      wtedy jeszcze w kinie folmy były non stop więc obejrzałem sobie Kobrę (taki ze
      Stalonym:)) 3 razy pod rząd. Od tej pory mam WIELEKI sentyment do tego filmu:)))

      W średniej trochę się wagarowało szczególnie w piątki:)) Miałem chyba w 3
      klasie ze 160 godzin nieobecnych - nieusprawiedliwionych. Na koniec roku 13
      osób miało z zachowania nieodpowiednie ja też:)) To był rok:))
      • skks Re: Wagary? 21.03.03, 09:08
        Dwa razy czytam i wzastanawiam się o co Kasi chodzi: "WIAGRY"?
        no na cholerę Kasi wiagra?
    • Gość: tomCrac pierwsze i nie ostatnie :) IP: *.wola-duchocka.sdi.tpnet.pl 21.03.03, 09:13
      Pierwsze wagary przezylem w 1 klasie podstawowki :))) (wtedy jeszcze nie wiedzialem, ze to byly wagary!) Razem z kolega po przejsciu 50m od naszego bloku stwierdzilismy jednoglosnie, ze on jest chory, a ja nie mam butow na zmiane, wiec do szkoly nie mozemy sie wybrac... skonczylismy grajac w ATARI :) Aha skonczylo sie to wtedy nieciekawie, bo inny gadula nas zobaczyl i wszystko wygadal wychowawczyni, ktora nastepnego dnia uswiadomila o tym haniebnym czynie naszych rodzicow, a pozniej oswiadczyla, ze zapisalismy sie w historii szkoly jako najmlodsi chlopcy wpisani do Czarnej Ksiegi! (zeby sie zrehabilitowac, kilka lat pozniej wpisalem sie do Zlotej :D)
      • Gość: km2bp Re: pierwsze i nie ostatnie :) IP: *.zgora.sdi.tpnet.pl 22.03.03, 16:25
        ja też w pierwszej zaliczyłem pierwsze wagary jednak nikt nie zapisywał mego
        wyczynu w historii szkoły ja porostu poszedłem do szkoły i zaraz wróciłem z
        powrotem mówiąc mamie że nasza pani jest chora i lekcji nie będzie a lekcje
        oczywiście były
    • dreamlover Też bym poszła... 21.03.03, 09:17
      ... gdyby nie maleńki, drobny szczególik. Nie mam dziś zajęć. To jest dopiero
      koszmar :(
      • tymon2 Re: Też bym poszła... 21.03.03, 09:55
        dreamlover napisała:

        > ... gdyby nie maleńki, drobny szczególik. Nie mam dziś zajęć. To jest dopiero
        > koszmar :(

        I tak co tydzień, czy tylko w ten piątek?

        Co do wagarów to kilka razy w nich uczestniczyłe, ale nie zapamiętałem, żadnych
        szczegółów za wyjątkiem jednego mało przyjemnego tzn. w liceum klasa umuwiła
        się, że idzie na wagary i wszyscy się rozeszli w swoim kierunku.
        Na drugi dzień okazało się, ze część klasy wróciła na lekcję i to dopiero była
        nieprzyjemna niespodzianka :(
    • tripis Re: Wagary? 21.03.03, 09:25
      w podstawówce poszedłem na wagary do kina,
      kolega zachęcał: "super film! o komandosach!
      ma tytuł: "Misja". Oczywiście był o komandosach...
      ;)))

      Jako gówniarze nastawieni na kreacje filmowe a'la Chuck Norris
      bylismy tak rozczarowani "Misją", że nigdy więcej na wagary do kina
      nie poszedłem...

      a "Dzień wagarowicza" w średniej był za to tak silnie celebrowany,
      że skończyło sie to wizytą połowy klasy w "Białym Domku" na Lubicz...
      :(((

      Dziś też bym poszedł...
      Może tak, aby troszkę powagarować wyjdę np. o 17.00?
      :)))
      • viking73 Re: Wagary? 21.03.03, 11:32
        Pierwszy raz 21 marca uciekłem ze szkoły z dwoma kolegami z klasy w czwartej
        klasie podstawówki. Pojechaliśmy na strzelnicę na drugi koniec miasta, ale nie
        pamiętam, czy któryś z nas coś na niej ustrzelił. Wiem, że wagary się wydały,
        dostaliśmy uwagę w dzienniczku a rodzice mieli się zgłosić do szkoły i
        wysłuchać na jaką to złą drogę mogą zejść ich synowie.
        W następnych latach wychowawczyni w pierwszy dzień wiosny zawsze organizowała
        jakąś wycieczkę i już nie było wagarów :( Bo co to za wagary nie jechać na
        wycieczkę.
    • marceliszpak Re: Wagary? 21.03.03, 10:07
      o mamo , wagary, w piatym zakladzie kazdy na nie chodzil, ja mialem w 3 i 4
      klasie okolo 200 godzin niusprawiedliwionych i zachowanie nieodpowiednie. a
      gdzie sie chodzilo? nad wisle, do rynku , na kawe do 'vis a vis' :).

      w sumie tylko raz to sie skonczylo bardzo nieciekawie jak dalismy noge w 4
      klasie na 1 dzien wiosny cala klasa na kopiec (na miesiac przed matura).
      jakis 'zyczliwy' kolega w domu powiedzial mamie ze to ja wszystko wymyslilem a
      ta znow 'zyczliwa' mama poczula nieodparta chec podzielenia sie tym z moim
      ojcem i byl kwas.
      • bluetab70 Re: Wagary? 21.03.03, 12:10
        marceliszpak napisał:

        > gdzie sie chodzilo? nad wisle, do rynku , na kawe do 'vis a vis' :).

        do "Zwisu"?? na kawę???? to chyba wtedy nie istniała jeszcze loża hedonistów ??

        Pozdr ;)
        B.
        • wodnik74 Re: Wagary? 21.03.03, 12:14
          bluetab70 napisała:
          > to chyba wtedy nie istniała jeszcze loża hedonistów ??


          co masz na myśli????????
          • bluetab70 prawdziwy hedonista... 21.03.03, 12:18
            nie poszedłby do Zwisu na kawę, tylko na wódkę ;)
            Na kawę hedoniści chodzą w inne miejsca... ;)

            Pozdr.
            B
            • wodnik74 Re: prawdziwy hedonista... 21.03.03, 12:24
              na wódkę nie mogli, bo byli jeszcze mali, (oops, przepraszam, w wieku
              szkolnym)...
              • bluetab70 Re: prawdziwy hedonista... 21.03.03, 12:32
                Marceli pisał coś o piątym zakładzie... wtedy już tacy mali nie byli ;)

                NB. z drugiego zakładu chodziło się do (wtedy jeszcze)BWA, albo do Lamusa na
                Karmelickiej...
                Zwis był za daleko :)
                • wodnik74 Re: prawdziwy hedonista... 21.03.03, 12:36
                  Ja też chodziłam do BWA, ale w innym mieście... I też chodziłam do drugiego
                  zakładu :))
                  • m.in uprzejmie donoszę: 21.03.03, 14:13
                    że kriss poszedł dzisiaj na wagary
                    widziałem
                    :)
                    • tripis Re: uprzejmie donoszę: 21.03.03, 14:44
                      powinieneś dodać:
                      życzliwy

                      (oczywiście aby zachować anonimowość...)
                      :)))
                    • kuba203 Re: uprzejmie donoszę: 22.03.03, 16:57
                      m.in napisał:

                      > że kriss poszedł dzisiaj na wagary
                      > widziałem
                      > :)

                      Ty coś za dużo widzisz ostatnio ;PP
                      Może Ty agent jakiś jesteś, hę? ;))
    • peteen Re: Wagary? 21.03.03, 14:59
      wagary - zawsze, ale nie 21 marca, to byłoby zbyt trywialne
      ja, podobnie jak marceli, choć w nieco innych latach zaliczyłem ponad 200
      opuszczonych godzin w ciągu roku, a żeby było mi łatwiej, dałem sie wybrać
      przewodniczącym samorządu szkolnego...
    • frustrat Re: Wagary? 22.03.03, 15:27
      akurat nie uwazam, zeby pierwszy dzien wiosny byl jakas
      specjalna okazja do wagarowania. zwlaszcza, gdy jest
      wtedy najzimniej od dwoch tygodni
    • kuba203 Re: Wagary? 22.03.03, 17:01
      Oj, chodziło się, chodziło... Zresztą dalej się chodzi, ale to już nie to
      samo, co kiedyś ;))
Inne wątki na temat:
Pełna wersja