Dodaj do ulubionych

Kościelne miny................

19.10.06, 15:34
kościelne miny]
Urzędnicy kurii zamknęli jadaczkę lustratorowi Isakowiczowi. Z jednej strony
to słuszne, bo nie może się w tych delikatnych sprawach wypowiadać wszem i
wobec, jakiś nawiedzony i samozwańczy inkwizytor, decydując o winie i być
może karze. To jakiś niebywały skandal, choć biorąc pod uwagę „polskie
standardy" praworządności, to normalka i pikuś. Z drugiej jednak strony
poważnie zastanawia determinacja z jaką tzw. „Kościół' dążył do zaklejenia mu
gęby. Wreszcie chyba dopiął swego, być może dlatego, że lustracyjne zapędy
klechy zaszły zbyt daleko i poważnie zagroziły interesom i dobremu imieniu
instytucji, pragnącej uchodzić za wzorzec moralności i jedyną wyrocznię
prawdy. Czarę goryczy przelała się, kiedy zadziorny księżulo wszem i wobec
zaczął rozgłaszać, że najbliższy przyjaciel i kumpel papy Jana Pawła był
bezpieczniackim agentem. I teraz nie wiem jak to sobie dalej tłumaczyć. Bo,
czy przypadkiem nie jest tak, iż rzucając myśl o kumplu papy współpracowniku,
Isakowicz rzucił jednocześnie kalumnie na nasz narodowy autorytet. Papież
bowiem, nigdy w życiu nie mógłby zadawać się blisko, ze współpracownikiem
peerelowskiej bezpieki. To niemożliwe! I nawet gdyby co drugi współpracownik
Jana Pawła był esbekiem, to wszyscy wokół zgodnie będą twierdzić, że to nie
możliwe! Koniec, kropka. Jeśli Isakowicz twierdzi inaczej, to znaczy, że jest
chory. Druga wersja wypadków może być zaś taka, że w swym lustracyjnym
grzebaniu, rzeczony inkwizytor doszedł tak daleko, że byłby w stanie wysadzić
lada moment w powietrze cały kościelny establishment. Okazało by się bowiem,
że całe to glempopochodne towarzystwo ma sporo, a nawet bardzo sporo za
uszami. I teraz właśnie był to ostatni gwizdek aby całej sprawie ukręcić łeb.
Ujawnienie tych prawd naraziło by bowiem polski Kościół na totalną
kompromitację, a resztkom wiernych uzmysłowiło by, że przez lata ślepo
wierzyli rozbudowanej agenturze SB. Stąd też ostre słowa, ostro
zdenerwowanego Glempa. No i jesteśmy w domu. W domu wariatów rzecz jasna.
11:11, revelstein , 4_sankte idioten
Link Skomentuj »
212. [kiepski teatr]
Naprawdę mocno mnie rozbawiło oburzenie pana posła Miodowicza, wkręconego
przez pisich żandarmów w aferę szafową. I nawet mu nie współczuję. Bowiem kto
z kim przystaje takim sam się staje. I do dziś doskonale pamiętam, jak imć
poseł i członek komisji Miodowicz, wyciągał z kapelusza panią Jarucką niczym
królika, po to tylko by u.. Cimoszewicza. I wtedy to było wszystko okey i
cacy, a Ziobro i Wassermann to byli najlepsi polityczni kumple i towarzysze w
trudnej walce o już 4 RP. Wtedy byli to Zbyszek i Zbynio. Teraz to ch..e,
ohydni manipulatorzy i gnidy, biegli w sztuce obrzucania ludzi błotem, którzy
świadomie zamachnęli się na demokrację i znieważyli krystalicznie czystego i
prawego do bólu posła Platformy. I co Kostek? Myślisz że nikt tego nie
pamięta? Fakt, tych dwóch gostków to cieniasy, masz rację opisując ich po
męsku, ale nie rób z siebie ofiary i pośmiewiska. Pokazałeś im koleś drogę.
No to się odwinęli i dali ci w mordę.
08:10, revelstein , 5_andere excrement
Link Skomentuj (1) »
środa, 18 października 2006
211. [stop zboczeniom]
To wcale nie taki zły pomysł żeby rejestrować wszystkich żyjących na „kocią
łapę". Ostatecznie budujemy 4 RP, dziś to już nawet RP ver.4.01, a więc
wszystkie związki począwszy od zawodowych a skończywszy na nieformalnych,
powinny być pod kontrolą państwa. Inaczej nasza ojczyzna nigdy nie będzie
bezpieczna i moralnie OK. Wiadomo bowiem, że ruchy nieformalne i bezbożne
pary to poważne libertyńskie zboczenie, nie mieszczące się w kanonie kaczego
Windowsa politycznego. No, ale jak to w Windowsie, wszystko się jednak
zawiesza i krzaczy, czyli po ludzku mówiąc pie.., więc i z pomysłu pani
Jakiejś-Tam-Minister, pożytek będzie taki jak z Outlooka przed apdejtem.
Jakaś-Tam-Pani-Minister powinna zresztą iść dalej i wreszcie dobrać się też
do dupy wszelakim singlom. To dopiero zboczeńcy. Nie dość że żyją samotnie,
że swoimi kotami, to jeszcze złośliwie, śmiejąc się w pysk zdrowej tkance
społeczeństwa, ignorują boży nakaz. Bo społeczeństwo to rodzina, to
podstawowa komórka i wcale nie chodzi tu o Nokie. Zmierzam do tego, iż tych
dywersantów, jak widać członków określonego układu, powinno się też czym
prędzej zarejestrować. Potem dać im powiedzmy dwa lata czasu na unormowanie
własnego życia. Jeśli się nie zresocjalizują w tym czasie, to walnie się w
nich przymusem: nakaz założenia rodziny. Kandydatów na współmałżonków wskaże
rejonowe biuro LPR, a nakaz wyegzekwuje dzielnicowa brygada Młodzieży
Wszechpolskiej. Opornych - jeśli takowi będą - wyśle się na wczasy. Szczegóły
transportu, jak również standard ośrodków wypoczynkowych, zostanie omówiony
przez Prezydenta Kaczyńskiego podczas planowanego spotkania z Putinem w
Finlandii. Aż strach pomyśleć kto będzie pierwszym klientem... Nie... No
chyba Leszek nie zrobi tego swojemu bratu?
11:34, revelstein , 5_andere excrement
Link Skomentuj (3) »
wtorek, 17 października 2006
210. [jarosław gomułka]
„Władzy raz zdobytej, nie oddamy nigdy" - pomyślał sobie Jarosław Kaczyński,
tym samym wyciągając z niebytu, stare i już nieco zapomniane hasło towarzysza
Wiesława sprzed Bóg wie ilu lat. Zasadniczą ideę tegoż hasła realizuje mniej
więcej od roku, z dobrym skutkiem (władzy przecież nie oddał), choć
absolutnie bez klasy. Ale umówmy się, że tego typu hasła z reguły realizuje
się bez jakiegokolwiek polotu i klasy, a jedynie za pomocą pięści, gówna,
kubłów błota, knowań, totalnych ściem i odwracania kota ogonem. Tu też
natchnieniem dla kol. Jarosława jest pewnikiem tow. Wiesław. Zmierzam więc do
tego, że wszystko co ma reanimować i podtrzymać przy życiu tzw. 4 RP, wygląda
coraz bardziej podejrzanie. I jeśli wczoraj słyszę, że powstała znów jakaś
koalicja (w gruncie rzeczy odgrzano przecież stary i powodujący niestrawność
kotlet), to patrzę na to podejrzliwie dosyć, bo przecież nikt tego nie
widział. Ani jeden dziennikarz, ani jeden fotoreporter, czyli brak dowodów.
Więc kto da mi słowo honoru, że faktycznie coś powstało? Po prostu nie mam
ani grama pewności, a jedynie mnożące się podejrzenia. Od razu też
zastrzegam, iż nie daję wiary zapewnieniom stworzeń typu „Małe WuWu"
(Wojciech Wierzejski), czy innym wszechpolakom ubranym w garnitury i
udających mężów stanu. Tak samo jak nie daję wiary w to, iż zapał z jakim
Roman rzucił się do klecenie starej-nowej koalicji, podyktowany był jedynie
dobrem Polski, nie zaś bladym strachem o swą własną parlamentarną dupę. Ba,
twierdzę nawet, że owe mityczne „dobro Polski", to tylko ładnie brzmiące
pierdoły. W gruncie rzeczy chodzi tylko o „dobro LPRu", bo nie ma koalicji to
nie ma rządu, to nie ma sejmu, a jak nie ma sejmu to nie ma Elpeeru, czyli
dupa blada i klasyczny holokaust raz na zawsze. I tu właśnie splatają się
losy wszystkich tych politycznych oryginałów, tych samoobron, lig i
inteligentów w PIStacjowych marynarkach. Zrobią wszystko dla żłobu i porcji
siana, wyczarują nawet koalicję której nie ma, byleby tylko raz zdobytej
władzy nie oddać nigdy.
12:33, revelstein , 2_grande idioten
Link Skomentuj »
poniedziałek, 16 października 2006
209. [metody, które wracają do mody]
Chłopaki z PiSu uczą się wytrwale i skutecznie. Pracując na źródłach,
przyswajają sobie opisane tam metody, przez lata stosowane z dużym
powodzeniem przez całe pokolenia esbeków. Chcą być godnymi następcami.
Zaczęli od małych wprawek. Stąd policyjno-prokuratorskie podchodzenie ludzi
niewygodnych, dorabianie im gęby, obrzucanie błotem i pisim gównem. Nawet jak
delikwent oczyści się z zarzutów, to coś tam niechybnie zostanie. Tak samo
czyniła bezpieka. Wtedy też bywały „wolne" wybory, w których teoretycznie
startowali „niezależni"
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka