Gość: Marek
IP: *.supra.com.pl
20.03.08, 13:22
Niemłody człowiek, nijaki dyrygent, kiepski muzyk, wychowany w najlepszych,
pzpr-owskich czasach... Czy ktoś taki pokaże wizję działania Filharmonii w
nowych czasach? Czy ktoś taki pchnie instytucję na nowe tory? Czy ktoś taki
zapewni Krakowowi i jego gościom wysoki poziom artystyczny? Czy ktoś taki
zapewni muzykom godziwe zarobki? Jakie kliki wynoszą go ponownie na to
stanowisko? Jakie to kliki - to można było odczytać z "recenzji" pani Anny
Woźniakowskiej z imprezy fetowania jakiegoś tam jubileuszu pani
Moszumańskiej-Nazar. Czy pan Strugała będzie teraz obligowany do prezentowania
właśnie takiej twórczości na estradzie? Tak mozna domniemywać, bo przecież pan
Strugała nie raczył był się poddać rygorom konkursu. Wolał tego uniknąć, bo
przecież przedstawić mógł sobą TYLKO kliki. No to już wiemy, kto upieprzył,
tak, mogę nawet mocniejsze słowo użyć, upieprzył pana Klocka... Skandal,
skandal na kółkach, nie tego melomani w Krakowie się spodziewali!