Dodaj do ulubionych

Uczniowie z "chorobą na matematykę"

    • Gość: uczony_w_piśmie Uczniowie z "chorobą na matematykę" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.06.08, 15:56
      Dziwicie się,nie wiedzieć czemu--Panie i Panowie-że za waszych,moich zresztą też,czasów nie uświadczyłeś tych plag.

      Otóż są to najzwyczajniej choroby niezwykle zakaźne,przenoszące się piorunem drogą szybkich,wolnych i całkiem powolnych łącz sieciowych czy też kablowych,które to powszechne bywają obecnymi czasy w miastach i stolycy naszej;wcześniej paskudztw owych nie było zanadto,to i ogniska infekcji siały niezbyt rozlegle,a i tępione książkami były starannie.

      Skupiska mało- i znikomomiejskie rzadziej przeto,zdaje się,zapadają na te przypadłości;tam zaś szaleje dysguglia,czyniąca jednakowoż podobne spustoszenie w młodych organizmach.

      Czarno widzę,jakem w mowie i piśmie tudzież życiu uczony.
      • Gość: animal Re: Uczniowie z "chorobą na matematykę" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.06.08, 09:49
        100/100 !!!
    • Gość: mop może niech wrócą szkoły specjalne IP: *.acn.waw.pl 25.06.08, 16:39
      Proponuję aby wszyscy dys... kończyli szkoły maturą specjalną. Myślę, że mieli byśmy masowe cudowne uzdrowienie :)
      • Gość: sceptyczka Re: może niech wrócą szkoły specjalne IP: *.adsl.inetia.pl 25.06.08, 18:24
        Może to jednak dysmózgia?
        • Gość: K Re: może niech wrócą szkoły specjalne IP: *.cable.ubr04.shef.blueyonder.co.uk 25.06.08, 19:46
          może jednak nie...
    • Gość: MarkoPolo Uczniowie z "chorobą na matematykę" IP: 80.50.235.* 25.06.08, 19:35
      No to inżynier z DYS... obliczy parametry mostu, a po oddaniu do użytku most się
      rozleci, bo konstruktorem był dyskalulik????? Kto weźmie odpowiedzialność za
      takich inżynierów?
      Mam nadzieję, że nie ukończą studiów.
      • Gość: a. Re: Uczniowie z "chorobą na matematykę" IP: *.igf.fuw.edu.pl 26.06.08, 12:32
        Mam mętne wrażenie, że obecnie obliczeń dokonuje się za pomocą komputerów a
        liczby przenoszone są pomiędzy arkuszami/modelami/programami za pomocą
        automatycznych poleceń. Ale może się mylę, może wciąż wszystko "pod kreską" i
        "na suwaku"?
    • Gość: arsene Pisanie, czytanie i liczenie to podstawa IP: 83.230.12.* 25.06.08, 20:29
      Jak ktoś kto nie opanował takich takich podstaw, choćby to była choroba może
      liczyć na maturę! No sorry, ale nawet prawo jazdy w tej sytuacji no zbyt
      wiele, jeśli się komuś cyfry mylą.
    • olias Uczniowie z "chorobą na matematykę" 25.06.08, 22:18
      zwyczajne pie..ty. szanowni rodzice! po prostu wasze pociechy są
      głupie. GŁUPIE! Są tępe jak obuch młota parowego, jak ich
      protoplaści.
      p.s. ciekawe co to będzie, może takiemu dysgłupkowi po prostu dać
      100% pkt z metematyki?
      Polska schodzi na psy. bez obrazy psów.
    • Gość: konrad Uczniowie z "chorobą na matematykę" IP: *.kop.osi.pl 25.06.08, 22:51
      kiedys na takich sie mowilo matoł, tuman i nieuk a nie dys...cos
      tam:/ totalna bzdura zeby ktos nie mogl zapamietac kilkunastu reguł
      ortograficznych albo zeby nie potrafil dodawac... od tego sa szkoly
      specjalne w takim razie... Uczelnie takich dys... od razu powinny
      dys..kwalifikowac przy rekrutacji na studia!!
      • Gość: a. Re: Uczniowie z "chorobą na matematykę" IP: *.igf.fuw.edu.pl 26.06.08, 12:36
        > tam:/ totalna bzdura zeby ktos nie mogl zapamietac kilkunastu reguł
        > ortograficznych
        Diagnoza dysortografii obejmuje srpawdzenie, że pacjent zna tzw. zasady
        ortografii i umie je stosować, jeśli jest odpowiednio skoncentrowany. Ożywienie,
        stres, koncentracja bardziej na treści niż na formie powoduje przełączenie się
        na bezpośrednie kojarzenie dźwięków ze znakami (co oznacza, że wybór znaku nie
        zawsze jest zgodny z "zasadami" języka polskiego).
    • Gość: :/ A moze po prostu.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.06.08, 00:33
      ...dysfuncja całego organizmu i zaraz po maturze na rentę????

      Takim leniuchom powinno się zafundować obowiązkowe lekcje na ich "dys-" - od
      razu by się wydało, kto udaje, a kto naprawdę potrzebuje pomocy.

      Mam szczerą nadzieję, że kiedyś zapanuje... dysdebilia takich krętaczy, choć
      podobno nadzieja jest matką... :/
      Ech...
      • Gość: a. Re: A moze po prostu.... IP: *.igf.fuw.edu.pl 26.06.08, 12:37
        Nie wiem, jak teraz, ale kiedyś aby otrzymać kolejne zaświadczenie (ich wazność
        wygasa) trzeba było wykazać, że uczestniczyło się w terapii (np. pokazać
        zapisane ćwiczeniami zeszyty).
    • Gość: Trzy grosze Ja w liceum miałem dysgeografię IP: *.digis.net 26.06.08, 05:20
      I dysdyscyplinę.
    • naprawdetrzezwy Jest na to prosty sposob. 26.06.08, 08:17
      Kto przynosi zaświadczenie o niemożności opanowania pisania i liczenia,
      dostaje dożywotni zakaz zajmowania stanowisk związanych z koniecznością
      pisania czy liczenia.


      I sprawa się sama wyprostuje = co więcej, nikogo się nie skrzywdzi, bo ci,
      którzy naprawdę nie potrafią zapamiętać jak się pisze różne wyrazy i tak nie
      potrafiliby napisać podania, więc nie byłoby sprawy.

      Przy okazji - dysleksja, to niemożność zrozumienia tekstu czytanego - więc
      żaden dyslektyk nie zabierze tu głosu, bo nie zrozumie artykułu.

      A! I jeszcze jedno - wszystkie śmierdzące lenie zasłaniające się papierkiem o
      dysortografii, nie robią błędy w trudnych do napisania wyrazach dysleksja,
      dysortografia, dysgrafia, dyskalkulia, dysmózgowie....
    • Gość: Krzysztof Uczniowie z "chorobą na matematykę" IP: 83.230.125.* 26.06.08, 08:43
      Dysleksja, dyskalkulia, a może dysmózgowie. Jest to totalna
      paranoja. Jeżeli ktoś ma pronblemy z ortografią czy matematyka to
      nirech sie do chlolery jasnej uczy. Po to wprowadzono poziom
      podsatwowy na maturze aby mogli go zdac wszyscy z różnymi dys. A
      jeżeli taki nie chce sie uczyć to trudno. Jak mmoże byc maturzysta,
      który nie umie liczyć albo który pisze jako "ktury". Problem jest
      gdzie indziej - to dorosli wmawiaja dzieciom choroby. Przeciez to
      takie łatwe - masz dyskalkulie to nie musisz uczyć sie matematyki a
      jak dysgrafię czy jak tam ,to nie ucz się ortografii. Bo przecież
      niepowodzenie w nauce może zachwiać psychika takiej panienki czy
      takiego młodzieńca. A co z naturą, qw naturze lepszy jet ten kto
      jest lepszy a nie ten co jest chory.
    • Gość: ogon Uczniowie z "chorobą na matematykę" IP: 212.160.172.* 26.06.08, 08:57
      żadne tam dyskalkulie tylko zwykłe DYSMÓZGOWIE dawniej zwane lenistwem i tyle.
    • Gość: mk Uczniowie z "chorobą na matematykę" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.06.08, 09:02
      Te wszystkie "schorzenia" należy koniecznie wpisywac do świadectwa maturalnego i
      wszystkich dokumentów które trafiają do pracodawcy. Nie wyobrażam sobie aby ktoś
      z dyskalkulią mógł pracowac np. w kasie a z dysleksją prowadził korespondencję z
      klientami.
      • Gość: BKR Dyskalkulia a prawo jazdy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.06.08, 12:02
        Matoł mylący 6 i 9 pomyli ograniczenie prędkości 60km/h z 90km/h.
        Idiota, mający problem z odróżnieniem większości o mniejszości przekroczy dozwoloną prędkość i będzie twierdził, że jechał wolniej!
        Może zaświadczenia o dyskalkulii powinny zwalniać z płacenia mandatów?
        • Gość: a. Re: Dyskalkulia a prawo jazdy IP: *.igf.fuw.edu.pl 26.06.08, 12:39
          Nie rozumiem problemu - kłopoty tego rodzaju uniemożliwiłyby mu zdanie egzaminu
          na prawo jazdy, na którym "dys" od niczego nie zwalniają.
          • Gość: BKR To by była dyskryminacja normalnych! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.06.08, 13:26
            Egzaminy na prawo jazdy nie sprawdzają czy osobnik ma dys-cóś.
            Brak pytań typu: czy widząc znak ograniczenie do 60km/h możesz jechać 90km/h.
            W części praktycznej NIKT nie jeździ więcej jak 50km/h.
            Przyznasz, że robienie w ramach egzaminu na prawo jazdy testów na dys-coś to idiotyzm. Takie badania powinny być wykonane przed kursem!
            Jednak po co je robić, gdy delikwent ma już zaświadczenie, że jest dys? Niech jeżdzi tramwajami - jeżeli pomyli 6 z 9 to najwyżej dojedzie gdzie indziej.
            • Gość: titta Re: To by była dyskryminacja normalnych! IP: *.botany.gu.se 26.06.08, 15:05
              Powinni jeszcze dodac badania na umiejetnsc logicznego myslenia i
              kojarzenia faktow. Wtedy wielu "normalnych" gwaltownie zaczelo by
              sie zastanawiac, pod jakie "dys" to podciagnac i jak "zalatwic"
              zaswiadczenie...
              • Gość: BKR I komu to przeszkadzało? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.06.08, 15:24
                Podstawowym badaniem na sprawdzenie umiejętności logicznego myślenia była kiedyś ocena z matematyki. Dzisiaj o umiejętności kombinowania świadczy zdobycie zaświadczenia o dyskalkulii – czyli przepustka do dalszych kombinacji bez wysiłku, nie jak reszta frajerów. Dotychczas społeczeństwo rozwijało się bez zaświadczeń – eliminacja kombinatorów, obiboków działała – może ze szkodą dla garstki dys-cosów ale z pożytkiem dla reszty.
            • Gość: a. Re: To by była dyskryminacja normalnych! IP: *.igf.fuw.edu.pl 26.06.08, 16:41
              > Brak pytań typu: czy widząc znak ograniczenie do 60km/h możesz jechać 90km/h.
              > W części praktycznej NIKT nie jeździ więcej jak 50km/h.

              No właśnie. Dokładnie. Jeżdżąc, nie patrzymy non-stop na prędkościomierz. Na
              kursie uczymy się mniej więcej ile to jest 50km/h i tak jeździmy po mieście.
              Podobnie nie sądzę, by ktoś wjechał z prędkością 60km/h w uliczkę ze znakiem
              "leżący policjant" + okgraniczenie do 30 - po pierwszym progu będzie miał dosyć
              i nawet jeśli szybkie odczytanie prędkościomierza to dla niego jakiś problem -
              zwolni.
              Znaki ograniczenia prędkości do 90km pojawić się u nas mogą na autostradzie lub
              drodze szybkiego ruchu. Jeśli ktoś nie umie się zorientować czy jest na drodze,
              na której ktoś stawiałby taki znak (ergo - pozwalał na jechanie z taką
              prędkością, bo znowu prędkość 90km/h można odróżnić od 60km/h bez patrzenia na
              prędkościomierz), to rzeczywiście może nie powinien mieć prawa jazdy, ale nie z
              powodu dyskalkulii.
              A na koniec: większość prędkościomierzy jest póki co wskazówkowa (chociaż są też
              takie co wyświetlają cyfry, wiem) i nawet nie trzeba odczytywać zamieszczonych
              na nich liczb, żeby zorientować się w prędkości - podobnie odczytujemy godzinę z
              samego ustawienia wskazówek zegarka.

              > Przyznasz, że robienie w ramach egzaminu na prawo jazdy testów na dys-coś to id
              > iotyzm. Takie badania powinny być wykonane przed kursem!
              Po co, jeśli zdający jest w stanie prawidłowo wykonać zadania egzaminacyjne mimo
              swojej wady, nie ma powodu uniemożliwiać mu prowadzenia auta. Jeśli nie jest
              (podczas egzaminu można wjeżdżać w uliczki o różnych ograniczeniach prędkości,
              jeśli kogoś to bawi), nie zda. Osoby z lekkim upośledzeniem postrzegania kolorów
              - pozwalającym na odróżnienie czerwieni od zieleni - prowadzą samochody.
    • Gość: angrusz przekręty IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.06.08, 09:10

      Te wszystkie dys- to najczęściej zwykłe przekręty .

      Najgorsze , że durnie i lenie są promowani z klasy do klasy .
      Przepisy , naciski dyrektorów , rodziców wychowawców .
      I tak można nic nie robić - ale skąd , jeśli nie uczą się to
      wymyślają co by tu zrobić np trafić kredą nauczyciela w twarz ( nikt
      nie widział , nikt nie przyznał się ) - skończyć gimnazjum ba i
      technikum też
    • Gość: :-) A starczyło wybrać tych, IP: *.bremultibank.com.pl 26.06.08, 09:12
      którzy nie zakładają obowiązkowości uczenia się wszystkiego i przez wszystkie lata.
    • Gość: bart Uczniowie z "chorobą na matematykę" IP: *.mtp.com.pl 26.06.08, 09:16
      Hm, po przeczytaniu artykulu (przepraszam za brak polskich znakow ale pisze z
      zagranicy) przypomnialo mi sie moje dzecinstwo. Tez cierpialem na "dyslekcje".
      Jednak udalo mi sie z tego wyjsc (wystarcza szczere checi i troszke samozapalu
      a sie uda) oczywiscie problem moj polega na tym, ze bardzo szybko zapominam
      jak sie potem cos pisze (szczegolnie jezyki obce) jednak da sie z tym zyc i to
      przezwyciezyc.

      Moim zdaniem mozna zwiekszyc szanse ludzi cierpiacych na te choroby w bardzo
      latwy sposob - po prostu dodatkowe zajecia. To w zupelnosci wystarczy. NIE
      mozna im ulatwiac zycia w sposob taki, ze uporsci im sie egzaminy, w ten
      sposob uczymy ludzi "oszustwa" (ja pamietam moje czasy w liceum, wszystkie
      moje niepowodzenia jezykowe i matematyczne zwalalem na dyslekcje, potem
      wracalem do domu i niczego sie nie uczylem - to moglo byc dla mnie zgubne,
      wiec szybko zabralem sie za siebie). Nie mam latwego zycia, ale inni tez
      niemaja!! Moge smialo konkurowac z rowiesnikami, ktorzy nie cierpia na te
      przypadlosc.
      • Gość: goblin.girl Re: Uczniowie z "chorobą na matematykę" IP: 213.172.177.* 26.06.08, 09:23
        Gość portalu: bart napisał(a):
        > Tez cierpialem na "dyslekcje".

        Hehe, na dyslekcję ja też cierpiałam, na większości lekcji nudziłam się jak mops :)
        • slawawojcik Re: Uczniowie z "chorobą na matematykę" 26.06.08, 09:49
          Witam Was serdecznie.Przeczytałam uważnie Wasze posty i jako były,wieloletni
          belfer mam radę do wszystkich:czytac
          ,czytac,czytac!!!Romanse,kryminały,przygodowe-co tylko do ręki wpadnie.Skończą
          się problemy z ortografią.Sposób wypróbowany i niezmiernie skuteczny.Jeżeli
          chodzi o matematykę:od dziecka rozwiązywac rebusy ,szarady,rozbudzac wyobraznię
          -jak najmniej gier komputerowych.Potem codziennie 2 zadanka a nie walczyc z
          nauczycielami,że tacy okropni i zadają zadania domowe a potem ich biedne
          dzieciaczki nie mają czasu na komputer.Ludzie,agent nieruchomości nie potrafi
          obliczyc na kalkulatorze 3% od 15 000 więc pani powiedziałam jak to ma zrobic w
          pamięci.Więcej nie zadzwoniła.To jest absolutna tragedia co się dzieje z oświatą
          i edukacją młodzieży.
      • Gość: dyslektyk Re: Uczniowie z "chorobą na matematykę" IP: 149.156.67.* 26.06.08, 09:27
        "Tez cierpialem na "dyslekcje".
        Jednak udalo mi sie z tego wyjsc(...)"
        to znaczy, ze nie cierpiales na dysleksje.
    • Gość: uosiu Nie dyskryminować niewidomych! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.06.08, 09:26
      Przecież nie jest winą człowieka, że nie widzi, więc niewidomi
      powinni być zwolnieni z badań wzroku przy wydawaniu licencji na
      pilota samolotów. Przy prawie jazdy oczywiście też. Nie można nikogo
      dyskryminować ze względu na jego dysfunkcje!
      • Gość: cwaniaczek Popieram. IP: *.tsi.tychy.pl 26.06.08, 09:41
        Kiedyś jak ktoś był debilem albo nie chciało mu się tabliczki mnożenia to po
        prostu nie szedł do liceum. Może jeszcze na studia matematyczne przyjmą tych
        deb... tzn., przepraszam, dyskalkulików.
    • Gość: animal Uczniowie z "chorobą na matematykę" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.06.08, 09:43
      Nic się nie mówi o chorobie zwanej dyskolarią. Znana jest już o dawna i charakteryzuje się tym, że dziecko nie może uczyć się niczego, a już szczególnie w jakiejkolwiek szkole. Nie może też uczestniczyć w żadnych egzaminach lub testach. Takie dzieci powinny być zwalniane z obowiązku szkolnego, a matura i ew. licencjat, czy tytuł magistra lub profesora powinny byż im nadawane przez specjalną komisję, w której skład oprócz rodziców tych dzieci, lekarzy i psychologów powinni wchodzić przestawiciele związków zawodowych, partii politycznych i związków wyznaniowych.
      • Gość: cwaniaczek Re: Uczniowie z "chorobą na matematykę" IP: *.tsi.tychy.pl 26.06.08, 09:45
        A gdy dorosną, te dzieci powinny dostawać co miesiąc zasiłek!
    • Gość: bolo Uczniowie z "chorobą na matematykę" IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.06.08, 09:45
      dysleksja, dyskalkulia, dysgrafia....a może dysmózgia?? Na wszystko papierek,
      zawsze unik. Skoro gnojek nie umie pisać, czytać i liczyć to won ze szkoły ulice
      zamiatać


      Testy IQ: www.iq-test.pl/?d=5087
      Nagrody za darmo: www.look4win.pl/rejestracja.php?polec=fredator
    • Gość: Ojciec Czas A co z dyslaborią?! IP: *.ericsson.net 26.06.08, 09:48
      A co z dyslaborią? To choroba objawiająca się brakiem umiejętności pracy. Ja
      na to cierpię, a do pracy muszę chodzić i pracować tak samo ciężko, jak moi
      koledzy, którzy są zdrowi! Biedne dzieci, które to mają. Toż to one, mimo
      posiadania innych zdolności, są dyskryminowane i nigdy nie uda im się zrobić
      kariery i żyć na wysokim poziomie...
    • Gość: faloxx Ta choroba to Debilizm IP: *.elpos.net 26.06.08, 09:50
      Ta choroba to debilizm, oczywiście powinno się wydawać takie zaświadczenia
      uczniom, jeśli chorują na tą chorobę i automatycznie przenosić ich do szkół
      specjalnych, oraz pozbawiać praw wyborczych, bo na jakiej podstawie debil może
      głosować?
      Ponadto zakaz piastowania wszelkich funkcji publicznych, pracy w urzędach, zakaz
      prowadzenia pojazdów samochodowych

      DEBILE DO SZKÓŁ SPECJALNYCH!
    • Gość: pani inzynier Uczniowie z "chorobą na matematykę" IP: *.236-241-81.adsl-static.isp.belgacom.be 26.06.08, 10:03
      za moich czasow, jak sie mialo jakies "dys" to oznaczalo, ze po
      lekcjach chodzi sie na zajecia specjalne, na tzw. douczanie.
      dysortografowie cwiczyli ortografie trzy razy w tygodniu z tego co
      pamietam i ten papierek wcale nie bym powodem do radosci. co wiecej,
      nie zwalnial z obowiazku pracy nad soba i ci ludzie po skonczeniu
      podstawowki nie robili bledow. tak samo inni dys. mieli tylko nieco
      latwiej bo nauczyciel nie zwracal uawagi na bledy bo wiedzial, ze
      taki uczen sie stara ale nie moze. a teraz kazdy ma jakis
      papierek ... dokad to wszytko zmierza.
      • Gość: dys- blah blah blah IP: *.szn.vectranet.pl 26.06.08, 11:45
        W podstawówce wcisnęli mi papierek z dysleksją. Nigdy się nim nie zasłaniałem i
        teraz wygrywam konkursy literackie, ot co.
        Te wszystkie dys- to bzdura. Wszystko jest kwestią wyćwiczenia, które jednym
        przychodzi łatwiej innym trudniej. A przyjdzie taki z mamusią do poradni,
        nastrzela specjalnie ortów i ma. To samo z matmą. Każdemu może zdarzyć się
        rąbnąć przecinek, czy coś, ale bez jaj, nie tłumaczmy tego wadą mózgu. Jak ktoś
        ma problem, to niech przejrzy to co napisał raz, drugi, trzeci. Ale nie, łatwiej
        napisać jak leci, oddać kartkę i już za minutę zapomnieć co w ogóle na niej było.
        To mówię ja "dyslektyk" i "dysortograf" ("dyskalkulie" pewnie też by mi
        wyłapali, gdybym poszedł na te ich "badania") albo jak zwykł powtarzać ojciec:
        "dysgłup". Od początku miał rację w tej kwestii ;)

        Zresztą te całe poradnie to dno. Ale to już wątek na kolejny temat
        • titta Re: blah blah blah 26.06.08, 13:59
          Nastepna madra/y...
          Owszem przeczytac 3 razy mozna. Ale na to trzeba miec czas. Jak tego
          czasu/odpowiednich warunkow nie ma, to sie tych bledow naprawde nie
          widzi. W zyciu zreszta wcale nie jest to potrzebne, bo od tego sa
          programy poprawiajace ortografie. Kto dzisiaj pisze recznie? Trzeba
          pamietac tez, ze mowimy tu o lekkich przypadkach. W ciezkich,
          czlowiek po prostu nie jest w stanie poprawic swojego zapisu, bo nie
          jest tez go w stanie poprawnie przeczytac. (przyklad? Krol Szwecji
          ze swoim slawnym problemem napisania "konung" bez literowki :)
          Bardzo dobrze wiec gdy szola zwraca uwage na tresc, a nie na forme
          zapisu.
          Jesli tego nie rozumiesz, to pewnie rzeczywiscie twoja "dysfunkcja"
          polegala wlasnie na niedouczeniu. Dysleksja zreszta to nie tylko
          bledy, a cala masa roznych drobnych ograniczen wynikajacych wlasnie
          z drobnej dysfunkcji mozgu. Na ogol ludzie "dys" ucza sie jak sobie
          z tym radzic. (choc nie wszystkie da sie ominac. Ja np. moge miec
          doktorat z nauk scislych, a nie moge miec prawa jazdy).
    • grubymisiek1 Uczniowie z "chorobą na matematykę" 26.06.08, 10:08
      Dyslaboria, też mi sie nie chce robić, idę do lekarza. Niech
      frajerzy pracują.
    • Gość: BKR Wprowadzić paramaturę na wzór paraolimpiady. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.06.08, 10:26
      Świadectwo paramatury upoważnia do studiowania na parauniwersytetach na których dostaną paramgr itd... Niech pracują później w parabankach itp i kandydują do parasejmu.
      Dla pozostałych (max 15% społeczeństwa) zostawić tradycyjną maturę i uniwersytety.
      • Gość: nieznany Re: Wprowadzić paramaturę na wzór paraolimpiady. IP: *.man.poznan.pl 26.06.08, 10:34
        Cicho. I pisz z glowa, bo jak na razie nie widze jej.
        • Gość: BKR Paranormalny ślepiec przedstawił wnikliwą opinię. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.06.08, 10:53
          "Cicho" - tak pewnie będą wkrótce wyglądały odpowiedzi urzędników i posłów wykształconych na zaświadczeniach o dys-cóś na pytania obywateli.
      • jedrek6663 Re: Wprowadzić paramaturę na wzór paraolimpiady. 26.06.08, 11:13
        Święta racja! Jestem pierwszym rocznikiem, który poszedł do gimnazjum ale moje
        szczęście, że nauczyciele i tak pojechali na starym programie. Następnie było
        technikum budowlane (technika są wzgardzone przez wszystkich, chociaż jest w
        nich sporo trudniej i więcej pracy), a teraz jestem na 3 roku budownictwa na UTP
        (kiedyś ATR) w Bydgoszczy. Całe te studia to jedna wielka męka, setki przykładów
        z matmy, fizyka, wytrzymałość materiałów,mechanika budowli, rysunki i wiele
        innych, ale to moja pasja, na zgłębianie której muszę sobie sam zarobić w
        wakacje i robiąc projekty dla leniwych w ciągu roku akademickiego. A jak teraz
        pomyślę sobie, że jacyś debile którzy, nie wiedzą co to cos, funkcja
        logarytmiczna, czy nawet wartość bezwzględna (nie wspominam już o całkach,
        różniczkach itd.) mogą sobie skończyć prywatną pseudouczelnię i okazywać się
        inżynierem, to mnie krew zalewa. MATURA to z definicji EGZAMIN DOJRZAŁOŚCI, więc
        powinni ją zdawać tylko ludzie dojrzali a nie wszyscy (75% zdających to idioci).
        Oni nic nie robią w LO, nic nie robią na studiach, a potem jeszcze na wakacje
        wyjeżdżają odpocząć po "ciężkim roku na uczelni". Według mnie matura powinna być
        taka jak przed wojną, wtedy to było coś. Pozdrawiam wszystkich zabieganych i
        naprawdę wypruwających sobie flaki żeby studiować i pracować;)
        • Gość: BKR Marzenia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.06.08, 11:42
          Przywrócenie maturze poziomu przedwojennego jest już niemożliwe.
          Ba, poziom z czasów komuny jest już poza zasięgiem dzisiejszych szkół.
          Jakieś 50% szkół średnich prezentuje poziom szkół specjalnych z PRLu.
          Poseł Palikot chce badać rządzących – powinien zapytać Minister Edukacji Katarzynę Hall czy ma zaświadczenia dys-cóś? Ilu urzędników w tym ministerstwie ma takie zaświadczenia?
          Może to pozwoli zrozumieć trend tego resortu do obniżania poziomu edukacji Polaków.
          Chyba, że jest to element strategii rządu – głupszymi łatwiej manipulować.
    • Gość: johny mnemonic Uczniowie z "chorobą na matematykę" IP: *.komputerlan.pl 26.06.08, 10:33
      Matematyka obowiązkowa na maturze a studia nie dla idiotów!
    • Gość: kk Uczniowie z "chorobą na matematykę" IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.06.08, 10:38
      i powinni wydawać zaświadczenia nie każdy rozumie matematykę ja się zawsze jej
      uczyłem i nauczyć nie mogłem dla mnie zadania treściowe procenty
      prawdopodobieństwo to jakaś czarna magia już dawno powinni to zrobić a nie
      męczyć dzieciaki i wmawiać że się nie uczą od dawna wiadomo że ludzie są
      podzieleni na humanistów i umysły ścisłe ale wszyscy milczą
      • Gość: ja Procenty to dla ciebie czarna magia? IP: *.tsi.tychy.pl 26.06.08, 10:52
        Współczuję kretynizmu.
      • tbernard Re: Uczniowie z "chorobą na matematykę" 26.06.08, 11:52
        A kto te dzieciaki męczy? Przecież nikt nie zmusza do zdobycia matury.
      • Gość: sunrise Re: Uczniowie z "chorobą na matematykę" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.06.08, 13:32
        Gość portalu: kk napisał(a):

        > i powinni wydawać zaświadczenia nie każdy rozumie matematykę ja się zawsze jej
        > uczyłem i nauczyć nie mogłem dla mnie zadania treściowe procenty
        > prawdopodobieństwo to jakaś czarna magia już dawno powinni to zrobić a nie
        > męczyć dzieciaki i wmawiać że się nie uczą od dawna wiadomo że ludzie są
        > podzieleni na humanistów i umysły ścisłe ale wszyscy milczą

        Pisać też zresztą nie umiesz... na to Ci papierka nie dali?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka