sabbina
03.10.03, 11:36
Przyznam,ze zaskoczyły mnie komentarze w dzisiejszej prasie, na temat
przyznanej wczoraj literackiej nagrody nobla dla Johna Maxwella Coetzea.
Wprawdzie czytałam tego autora tylko "czekając na śmierć" i "hańbę domową",
ale znam recenzje opisujące tematykę jego twórczości.
Wiec jak można go porónywać do Samuella Becketa, czy Franza Kafki ???
P.S.
Tak na marginesie skoro nasz noblista tak bardzo cieszył sie z obalenia de
Klerka, i przejęcia rządów przez Mandelę, to czemu emigrował do Australii ?
ha ...???