Dodaj do ulubionych

Dach ze złota

IP: *.chello.pl 29.10.03, 00:25
Takiś Pan mądry, to poczytaj Pan, jakie spory towarzyszyły
powojennej odbudowie/renowacji pomnika Mickiewicza. Głosów, że
szkoda kasy na taki kicz było wcale sporo. Swoją drogą dziwne,
jak "GW" tępi pasjansowanie rajców na służbowych laptopach, a
równocześnie chce karmić ludzi kulturą, może i bez ich woli, a z
pewnością bez prawa do pytania "A kto za to zapłaci?".
Obserwuj wątek
    • Gość: potlacz Ludziska gapia sie na fiuty!!! IP: *.ds.uj.edu.pl 29.10.03, 11:42
      Ludziska gapia sie na fiuty!!! I głosno komentują w styly: O u
      tego cieniutko, ale popatrz na to co ma ten! Zresztą wystraczy
      wyjść z Szewskiej by miec na wprost oczu zwiędnietego penisa...
    • Gość: Tomek Re: Dach ze złota IP: *.eck-sa.krakow.pl 04.11.03, 11:47
      Wielka (dosłownie) sztuka , śmiała koncepcja , atytyczna wizja
      - i wszystko to kończy się na gołej rzyci.
    • Gość: J.W. Re: Dach ze złota IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.11.03, 23:34
      Wydrukowane w Gazecie Wyborczej i natychmiast usunięte z serwisu
      elektronicznego. Znalazłem, przeczytałem, zapisałem i w pełni
      sie zgadzam:



      List: Upiór Luwru, czyli reaktywacja


      Maciej Szybist 03-11-2003, ostatnia aktualizacja 03-11-2003
      08:16

      Upiory, podobnie jak mity, są nie tylko przerażające, ale przede
      wszystkim - utwierdzające. Upiór Wartościowej Sztuki i Wielkiej
      Tradycji Przeszłości do takich właśnie należy... utwierdza on
      zachwianą ostatnio za sprawą całej reszty wiarę, że jednak mamy
      sztukę i że jest ona czymś wyjątkowym to znaczy WARTOŚCIOWYM.

      Igor Mitoraj, uczeń Tadeusza Kantora, idzie przez świat jako
      artysta dworski, który zapewnia dworom współczesnym możliwość
      zamówienia u niego i ofiarowania poddanym wartościowego piękna,
      dobra i prawdy.

      Tak było zawsze i nie ma niczego dziwnego w tym, że sztuka
      dworska zawsze była robiona z tego samego - z niepodważalnych
      kawałków ideologicznej przeszłości, tej, która stanowi
      legitymizację wielkości i wzniosłości dworu zamawiającego taką
      sztukę - z zasady jest to sztuka monumentalna, to znaczy
      gigantyczna, to znaczy większa niż... No właśnie - niż co? Nie
      wiem, większa niż bylejakość autentycznej, nędznej grzebaniny
      codziennego losu bycia, który w brudny, mały i nędzny sposób
      daje o sobie znać jakimiś dziadowskimi (a raczej "dziadoskimi") -
      to znaczy właśnie nędznymi gestami groteskowej rozpaczy,
      wskazującymi na to, że nie ma nic (pewnego).

      Mitoraj swoimi montażami kawałków klasycznej i neoklasycznej
      rzeźby powiada: ależ tak, ależ nie, oto dajemy wam, ludy i
      narody, pewność, że wartości są, ale trzeba tylko sięgnąć do
      programów oświatowych i przypomnieć sobie to, co na lekcjach
      historii pokazywał wam Pedagog...

      Czym jest sztuka dworska? Sztuka dworska jest sztuką
      utwierdzenia wielkości zamawiającego, jego prawomocności i jego
      słuszności; ten, kto zleca Mitorajowi wykonanie owych bibelotów
      w formie gigantów, mówi nam, pogrążonym w rozpaczy lub nicości,
      głupocie i zwierzęcości, coś takiego: jesteście "maluczcy"
      (czego dowodzi gigantyzm naszego dla was prezentu przemocy dobra
      i piękna), a my dajemy wam wielkość, która co prawda już jest
      martwa, ale w istocie oto ożywa i, jak dobroczynny upiór Luwru,
      krąży nad wami, kochani wyborcy, prowadząc was w kierunku, o
      którym my wiemy, że jest dobry dla nas...

      któż to tak mówi? Mówi tak idea Zjednoczonej Europy, która (na
      szczęście) przybiera kształt duchowy Cesarstwa Rzymskiego Narodu
      Niemieckiego (jednak takiej, w której wygrywa raczej cesarz i
      jego elektorzy, a nie papiestwo...).

      Nie mam nic przeciw temu i chętnie wyobrażam sobie zjednoczone w
      tej idei plemiona, kierowane przez miejscowych kacyków
      (prezydentów miast, wojewodów, marszałków wojewódzkich, rodziny
      mafijne i polityczne, fundacje, Centra Kultury Europejskiej, to
      znaczy świątynie rozumu, czyli jedności w wielości).

      Duch gigantów Mitoraja (właściwie jedyne, co jest współczesne w
      tej działalności, to jej wymiary fizyczne) jest istotnie duchem,
      duchem imperialnym i duchem panowania... ale jest duchem jednak
      lub upiorem właśnie, ale upiorem wartościowym!

      Zwłaszcza my, tu w Krakowie, przyjmujemy owe gigantyczne
      bibeloty ze zrozumieniem, albowiem przyzwyczaiła nas do ich
      obecności kurtyna Siemiradzkiego w Teatrze Miejskim im. Juliusza
      Słowackiego na placu Ducha Świętego oraz jego "Pochodnie Nerona"
      w sąsiadujących z Mitorajem Sukiennicach.

      Wyraz estetyczny i jakość wzniosłości, zawarte w tych wytworach,
      są podobne, podobnie wzniosłe i podobnie wartościowe, a do tego
      samego zakresu zaliczam także inne działania, które są
      identyczne, jeśli idzie o styl prezentowanej czy głoszonej
      duchowości - Mitoraj jest taki sam jak muzyka Czajkowskiego i
      taki sam zawiera ładunek ideałów jak "Rodzina Połanieckich"
      oraz "Quo Vadis" naszego noblisty. Właśnie, właśnie - gdyby
      istniała konkurencja Nagrody Nobla, w której nagradzano by
      rzeźbiarstwo (odmienia się jak "kolarstwo"), to Igor Mitoraj
      powinien ją otrzymać.
    • Gość: Anna Re: Dach ze złota IP: 195.116.43.* 03.01.04, 18:17
      To zaczeło się w październiku, w piątek, na Rynku. Mój mąż krzyknął do mnie "co
      znaczy ten ch...", "kto tego ch.. tu postawił". Krzyczał jakbym to ja była
      winna. Zrobiło się zbiegowisko. W poniedziałek w domu dostałam w twarz.
      Pierwszy raz. Czternaście lat małżeństawa. Nic nie zrobiłam. Powiedziałam tylo,
      że rzeźba to zwyczajny kawałek żelaza. Dwa tygodnie później pobił mnie.
      Niespodziewanie odepchnął, a kiedy wstałam uderzył mnie w piersi i kopnał w
      udo. Zrozumiałam, że 3 miesięcy Mitoraja nie da się przeczekać.

      Od czterech tygodni jesteśmy pod opieką psychologa. Mój mąż mówi, że nienawidzi
      kobiet, że lepiej by było gdybym miała w kroku Gorgonę bo to co mam jest
      znacznie gorsze. Mówi, że jest homoseksualny i że Mitoraj mu to pokazał. Że
      musi spróbować z mężczyzną. W tym roku mielibyśmy 15 rocznicę ślubu. Mamy 12
      letniego syna.

      Mnie wszystko jedno czy Mitoraj to sztuka czy nie. Ja tylko chcę mieć męża,
      chcę żeby było jak przedtem. Nie chcę żeby pił, żeby pijany wsiadał do auta w
      środku nocy i jechał Bóg wie gdzie. Nie chcę w strachu rano szukać w gazetach
      czy w nocy na ulicach Krakowa nie zamordowano kobiety. Dlaczego? Na Boga
      dlaczego? Moze Pan Prezydent PR, Pani Prezydentowa, Pan Prokurator i Panowie
      Profesorowie wiedzą co jest sztuką a co nie, ale ja nie wiem. I nie muszę! Kto
      wam dał prawo, żeby robić na nas doświadczenia jak na królikach? JEŚLI NAUCE
      NIE WOLNO ROBIĆ EKSPERYMENTÓW NA LUDZIACH TO DLACZEGO SZTUCE WOLNO? Czy my nie
      mamy prawa żyć BEZ waszej sztuki?

      Anna
      Kraków 3 stycznia 2004

      P.S. Poprosiłam przyjaciół aby umieścili mój list w internecie. Może są
      kobiety, które przeżywaja to co ja. Może mój list im pomoże.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka