Rodziny Zastępcze kontra Urzędy.
Do napisania tych spostrzeżeń sprowokowała mnie informacja podana w
Wydarzeniach Polsatu w dniu 28.10.2007r. na temat rodzin zastępczych i
Rodzinnych Domów Dziecka. Informacja, że w Rodzinnych Domach Dziecka przebywa
ponad 25 tys. dzieci, które oczekują, marzą i śnią o zmianie swojego losu.
Dzieci które po wielkich rodzinnych tragediach chciałyby od losu otrzymać tą
jedną, jedyną szanse – czułą, kochającą, ciepłą, prawdziwą rodzinę. Marzenie
tych dzieci sobie a życie i bzdurne przepisy sobie. Urzędy które nie
respektują postanowień i terminów uchwał zawartych w Dzienniku Ustaw. Urzędy
które swym postępowaniem ( takie jest moje zdanie ) łamią prawo przedłużając i
w nieskończoność odkładając wypłaty świadczeń na dzieci dla których tworzy się
rodziny zastępcze. „Chore” przepisy dotyczące powstawania Rodzinnych Domów
Dziecka, oraz ograniczenia w ilości dzieci kierowanych do rodzin zastępczych –
to wszystko jest wielkim hamulcem dla powstawania takich placówek. Ci co
tworzą te „pożal się Boże” przepisy – dzieła powinni otrzymać Nobla – za brak
elementarnej wiedzy w tym temacie! Dlaczego przy tworzeniu tych praw i
przepisów nie korzysta się z doświadczenia ludzi którzy tworzą i prowadzą
takie placówki od wielu lat, ludzi którzy wymierne i widoczne osiągnięcia w
wychowywaniu dzieci, którzy poprzez swoją pracę i zaangażowanie zwracają
społeczeństwu w pełni zdrowych, zadowolonych i chętnych do pracy i nauki
obywateli.
Wraz z żona jesteśmy rodziną zastępczą od lipca 1999 roku. Najpierw dla trójki
dziewczynek z Domu Dziecka w Krasnem (woj. podlaskie).
• W 2001 roku – uczęszczamy i kończymy kurs „Pride” dla rodzin zastępczych w
Ośrodku Adopcyjno - Opiekuńczym w Toruniu, uzyskując wszelkie niezbędne
certyfikaty do prowadzenia rodziny zastępczej, Pogotowia Opiekuńczego lub
Rodzinnego Domu Dziecka.
• 2002 rok – przyjmujemy do naszej rodzinki następną trójkę dzieci z Domu
Dziecka „Młody Las” z Torunia. Od tego momentu wychowujemy wiec szóstkę
dzieci. Zaczynamy pisać prośby i wnioski do Starosty Powiatu Brodnica i
Kierownika Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie (PCPR) w Brodnicy o możliwości
utworzenia na bazie naszego jednorodzinnego domu w Jabłonowie Pomorskim –
Rodzinnego Domu Dziecka. Odpowiedź – odmowna! Brak funduszy. Brak w planach
powiatu potrzeby powołania takiej placówki.
• Pół roku później (jest rok 2003) ponawiamy prośbę – znów odmownie (pismo z
dnia 03.02.2003r.) cyt.: „…odmowa ta jest podyktowana faktem dużej ilości
miejsc w obecnie istniejących placówkach opiekuńczo – wychowawczych na terenie
naszego powiatu (…

ponadto Kujawsko Pomorski Urząd Wojewódzki w budżecie na
rok 2003 nie wyasygnował kwoty na kolejny RDD w naszym powiecie…” Załamujemy
ręce na takie rozumowanie i prowadzoną politykę prorodzinną.
• Jest rok 2004 – zmieniają się przepisy. W czerwcu 2004 roku składamy wniosek
o przekształcenie naszej rodziny zastępczej w Zawodową Niespokrewnioną z
Dziećmi Wielodzietną Rodzinę Zastępczą.
• 19 lipca 2004 roku odpowiedź Starosty Powiatu cyt.: „…uprzejmie wyjaśniam,
że z uwagi na brak przepisów wykonawczych do ustawy z dnia 12.03.2004 rok (…

odmownie…”
• W końcu przepisy wykonawcze są. 22 listopad 2004 rok – piszemy ponownie
wniosek do starosty. 16 grudnia 2004 rok – odpowiedź cyt.: „…w odpowiedzi na
pismo Państwa z dnia 22.11.2004 rok uprzejmie informuję, że w najbliższym
czasie nie przewiduję zawarcia umowy na pełnienie funkcji rodziny zawodowej.
Powiat Brodnicki nie dysponuje środkami na ten cel…” i tak „w kółko Macieju”.
• Piszemy prośbę do Przewodniczącego Rady Powiatu. Bez skutku…bez odpowiedzi (!?)
• 29 grudzień 2004 rok – piszemy do Kujawsko Pomorskiego Urzędu
Wojewódzkiego…bez skutku! … Pytam – gdzie jest polityka prorodzinna??
Przez lata 2005, 2006, 2007 ciągła, mozolna pisanina. Ciągłe wnioski i …
odmowy! (wszystkie oryginały i kopie posiadamy do wglądu zainteresowanym).
Przez te lata usamodzielniły się cztery nasze wychowanki. Pracują i nadal się
uczą. Zdobyły atrakcyjne zawody. Mieszkają w Jabłonowie Pomorskim, Brodnicy i
Chełmży, ale prawie w każdy wolny dzień od pracy i nauki są u nas w domu.
Pomagają bardzo chętnie nam i młodszemu rodzeństwu. W między czasie rodzinka
nasza powiększyła się do ośmiorga dzieci. Dla czwórki usamodzielnionej nadal
jesteśmy opiekunami prawnymi, tak wiec mamy pod opieką dwanaścioro dzieci.
Dodajmy trzech własnych synów (37, 32, 25lat) których wychowaliśmy co daje
liczbę piętnaścioro (jest też kilku wnuków i jedna wnuczka). Dwaj synowie,
najstarszy i najmłodszy są po studiach, średni jest żołnierzem zawodowym od 12
lat. Jak widać rodzinkę jak i też doświadczenie w wychowywaniu dzieci mamy
olbrzymie. Teraz codziennie do stołu siada dziesięcioro osób. Przez te
wszystkie lata w radiu, telewizji, i prasie wielu mądrych ludzi mówiło,
przekonywało, apelowało – ale po co ?? Trzeba poprawić, napisać mądrą ustawę.
Dać ludziom możliwości – chętni się znajdą, ale nie oszukujmy się,
najwięcej chętnych do tego rodzaju pracy jest ludzi niemajętnych, więc aby
wspomóc te powstające nowe rodziny zastępcze trzeba „dać im mądre przepisy” o
zabezpieczeniach socjalnych. Ale czy u nas w Polsce jest to możliwe?? Ja
osobiście w to wątpię. To co się dzieje w naszych przepisach i prawie
rodzinnym nie zmniejszy ilości dzieci w Domach Dziecka, ale przeciwnie ilość
takich dzieci będzie wzrastać. Działamy z żoną od 1999 roku. Do chwili obecnej
od Organizacji chlubiących się pomocą rodziną zastępczym nie otrzymaliśmy
żadnej ale to żadnej pomocy a zwracaliśmy się do kilkunastu takich organizacji
o pomoc w rozwiązywaniu problemów. Jedyną „pomoc” jaką otrzymaliśmy od naszych
Urzędów to trzykrotne przekazanie słodyczy dla dzieci od Starosty Powiatu
Brodnica i zaproszenie na choinkowe spotkanie. Żadnej innej pomocy nie
uzyskaliśmy a problemy wciąż narastają. Kłopoty zdrowotne dzieci, „wycieczki”
do lekarzy specjalistów to nawet 70 km. w jedną stronę z dwójką, trójką a
nawet czwórką dzieci, kłopoty z wysłaniem dzieci na wakacyjny wypoczynek (brak
jakichkolwiek sensownych cenowo propozycji), dojazd do Sądów Rodzinnych na
rozprawy ( a mamy dzieci z Nakła, Torunia, Supraśla, Białegostoku, Krasnego),
brak możliwości wspólnego wyjazdu całą rodziną, na wycieczkę, to wszystko
niemożliwe ze względu na brak odpowiedniego środka transportu. Zwracaliśmy się
z prośbą do wielu instytucji i zakładów o umożliwienie zakupu po sensownych
ratach kilkuletniego samochodu na 9 osób … brak jakiejkolwiek odpowiedzi!
Takie i wiele jeszcze innych problemów które piętrzą się przed potencjalnymi
kandydatami na rodziny zastępcze deprymuje i odpycha od chęci współpracy z
urzędami w wychowywaniu dzieci. Jeszcze raz pytam – gdzie jest polityka
prorodzinna o której „krzyczą” co niektórzy politycy?? A co Państwo myślą na
ten temat??
Elżbieta i Bogusław Pleszko
ul. Wojska Polskiego 1
87-330 Jabłonowo Pomorskie
woj.kujawsko-pomorskie.