IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.03.04, 10:03
Czy ktoras z Was ma jakies obawy zwiazane z podjeta decyzja o slubie?? Czy
nie macie jakis obaw i lekow przed tak ostateczna decyzja?? Nie obawiacie sie
ze za kilka lat moze sie okazac ona bledna i ze nie bedziecie umieli sie
dogadac??

Obserwuj wątek
    • aliceparis Re: Decyzja 29.03.04, 11:48
      My podjelismy te decyzje jakos tak "naturalnie". Nie bylo pierscionka w torcie,
      ani zadnej tego typu niespodzianki. Po prostu po 5 latach bycia ze soba
      dojrzelismy do tej decyzji i slub juz wkrotce.

      Mysle, ze jesli ktos ma obawy, to nie powinien w ogole brac slubu. Moj
      poprzedni facet kilka lat temu oswiadczal mi sie 2 razy i 2 razy dostal kosza.
      Nie widzialam siebie jako jego zony i dzis wiem, ze dobrze zrobilam rozstajac
      sie z nim. Co do mojego narzeczonego to czuje, ze to wlasnie ten facet i mysle,
      ze wiekszosc z was wie o co mi chodzi.

      Pewnie wiele z was powie: nie ty pierwsza myslisz, ze to wlasnie ten facet, a
      co druga para sie rozwodzi. OK, ale wydaje mi sie, ze jest to kwestia
      umiejetnosci rozmawiania ze soba, przyjazni, checi bycia ze soba w kazdej
      sytuacji (na dobre i na zle) I chyba wiem o czym mowie, bo mielismy z moim
      narzeczonym (i mamy do dzis) rozne zdania na rozne tematy. Mielismy kilka
      bardzo powaznych dyskusji na temat naszego przyszlego zycia, nie obylo sie bez
      lez i nerwow, ale udalo nam sie dogadac. Dzis chyba wiele par idzie na
      latwizne, jak cos sie nie uklada, to bardzo latwo sie rozejsc. Trudniej jest
      podjac wysilek zbudowania czegos naprawde stabilnego i stalego, rodziny,
      gniazda, czy jak tam chcecie to nazwac. I ja wierze w to, ze mozna. Inaczej w
      ogole bym nie wychodzila za maz.

      Zycze wam wszystkim z calego serca (i sobie rowniez), zebyscie ze swoimi
      mezami/zonami zestarzeli sie kochajac sie do konca swoich dni.
    • Gość: Ania Re: Decyzja IP: *.aster.pl / *.acn.pl 29.03.04, 13:06
      Moim zdaniem jesli ma sie jakiekiolwiek obawy nie powinno sie podejmowac tak
      powaznewj decyzji. Ja nie mialam absolutnie zadnych rozterek, wiedzialam, ze to
      wlasnie z tym czlowiekiem chce isc przez zycie. Dzis- juz mamy roczny staz
      malzenski i oczywiscie nic sie nie zmienilosmile Uwazam, ze to jak bedzie po
      slubie- za tydzien, m-c, rok, 10 lat, zalezy tylko od dwojga ludzi, ktorzy
      zdecydowali sie razem dzielic zycie. Pozdrawiam i zycze podejmowania swiadomych
      decyzji!smile
    • Gość: Kasia Re: Decyzja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.03.04, 13:15
      Z jednej strony to jest faktycznie tak jak pisze Alice. Jeśli masz wątpliwości,
      że to nie ten, że tak naprawdę w głębi serca nie jesteś przekonana, że to
      właśnie z nim chcesz spędzić resztę życia, to faktycznie może lepiej zaczekać.
      Z drugiej jednak strony każdy z nas ma wątpliwości, czy przetrwam burze w
      związku, czy uda nam się przemóc różne przeciwności, które niewątpliwie się
      zdarzą. A takie pytania dowodzą Twojej dojrzałości, ponieważ nie traktujesz
      małżeństwa jak zabawy "w dom", jak mi się znudzi to zabiorę zabawki i pójdę do
      innej piaskownicy.
      Małżeństwo to ogromna radość z tworzenia czegoś wspólnie, to możliwość oparcia
      się na tej drugiej osobie, to także radość i satysfakcja z pomagania komuś, kto
      jest nam najbliższy. Ale jest także druga strona medalu: małżeństwo to także
      codzienny kompromis, codzienne zmaganie się z innym zdaniem tej drugiej osoby,
      znoszenie jej humorów, to także gotowość pomocy kiedy ta druga strona ma gorsze
      dni, tygodnie. I to już nie jest takie proste. Bez miłości, szacunku i otwarcia
      na drugiego człowieka bardzo łatwo stwierdzić rozwiedźmy się, niech każde z nas
      idzie w swoją stronę, ja już mam dość, mnie się nie chce... Myślę, że oprócz
      umiejętności dogadania się bardzo ważna jest CHĘĆ dogadania się, chęć naprawy
      tego co kiedyś było piękne a teraz się popsuło (obojętne z czyjej winy). Jeśli
      oboje macie chęci się dogadać i nie umiecie tego zrobić, zawsze można
      skorzystać z pomocy przyjaciół, psychologów, księdza (jeśli jesteście
      wierzący), ale jeśli któremuś z Was się nie będzie chciało popracować nad
      związkiem to wtedy będzie naprawdę problem wcale niełatwy do rozwiązania.
      • Gość: Mimi Re: Decyzja IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.03.04, 07:19
        Dziekuje Wam Dziewczyny! Chyba jest troche tak, ze obawy wynikaja z tego, ze
        tak jak napisala Kasia, jest to bardzo wazna zyciowa decyzja i nie wyobrazam
        sobie sytuacji, ze bede sie rozwodzic! Chcialabym byc w 100 % pewna ze nie
        popelniam zadnego bledu i zazdroszcze osobom, ktore mowia ze nie maja zadnych
        watpliwosci, ze sa pewne! Wydaje mi sie ze moje obawy nie wynikaja tyle z
        niepenosci co do mojej polowki, ale bardziej z tego ze pierwszy raz w zyciu nie
        jestem pewna rezultatu mojego wyboru! Pozostaje wiara ze bedzie dobrze i ze
        wszystko sie bedzie dobrze ukladac! Jak na razie mieszkamy ze soba od 2 lat i
        nie mam podstaw do myslenia ze po zamieszkaniu razem odkryje jego "drugie ja"
        bo w zasadzie znamy sie od tej "codziennej stony"! Chyba przytlacza mnie ciezar
        tej DECYZJI, a nigdy nie bylam dobra w dokonywaniu wyborow smile Pozdrawiam i
        dziekuje za wszystkie wypowiedzi! Mimi
        • Gość: est Re: Decyzja IP: *.polpx.pl / 81.15.170.* 30.03.04, 09:49
          bardzo dobrze Cie rozumiem. Też jestem kiepska w podejmowaniu decyzji, zarówno
          tych waznych, jak i tych- który kolor bluzki wybrać. Jest mi z tym strasznie
          trudno, bo od czasu do czasu napotykam ścianę i nie mogę się zdecydować, wtedy
          lubię odwlekac ten moment, kiedy musze podjąc tę ostateczna decyzję i cieszę
          się z kazdej okazji, która mi pozwala odsunąć to jeszcze troche od siebie.
          Tez mam wątpliwosci i obawy czy nam sie uda, obserwując co sie dzieje dookoła,
          jak zwiazkui moga być nietrwałe. Znam moja drugą połówkę, bo mieszkamy ponad 2
          lata razem, a jesteśmy parą od 10 lat! Mimo wszystko jest jakis niepokój cały
          czas, powoli zaczynam sie przyzwyczajać do mysli, ze mam wyjść za mąż, zawsze
          tak jest- nie lubię zmian i sie ich boję, ale jak już sie coś zmini, to się do
          tego przyzwyczajam, powoli bo powoli, a pózniej jest lepiej. Po 10 latach
          znajomości przyszedł czas, kiedy trzeba było sie zdecydować co dalej, bo
          wrogami instyytucji małzeństwa nie jesteśmy. No i bierzemy slub w czerwcu...
          Też zazdroszczę wszystkim tym dziewczynom, które wiedzą ze to ten i że to im
          przyniesie szczęscie,ja tłumaczę sie tym, że jestem generalnie niezdecydowana i
          sto razy mysle i rozmyslam i wymyślam różne scenariusze co będzie po mojej
          decyzji.
          ale nadzieje mam, że bedzie dobrze.
    • Gość: Margocc Re: Decyzja IP: *.stnet.pl 30.03.04, 15:39
      My też podjęliśmy decyzję spontanicznie, po ośmiu latach razem w bogactwie i biedzie(dosłownie). Pierwsze kilka dni po tej rozmowie chodziłam przeszczęśliwa, naładowana energią: zaczęłam obmyślać co i jak i było super. Po jakimś tygodniu wpadłam w panikę: Jak to? To już na zawsze, na pewno, tak nieodwołalnie? A może gdzieś tam czeka na mnie książę z bajki i zamykam sobie drogę do niego tym małżeństwem?
      Potem ten lęk minął, bo włączył się rozum: kocham mojego Najmilszego, chcę z Nim być, chcę urodzić JEGO dzieci. Przeżyliśmy tyle lat razem, życie nas doświadczyło(było ciężko i dramatycznie) i wydało mi się to najnaturalniejszą rzeczą pod słońcem: być z Nim do końca moich dni.
      Czasem boję się- tak na wyrost- że niekoniecznie będzie cudownie, ale tak bywa w każdym związku:zalegalizowanym czy nie. Wiem, że będziemy się kłócić, będziemy mieli problemy i może być nieciekawie.
      Myślę, że ja po prostu dojrzałam do tego. Nie jestem
      ,,młodą-szaleniekochającąażpogrób"- już nie jestem, żeby nikogo nie urazić i z doświadczenia wiem, że po prostu potrzeba czasu. Piszę o tym z doświadczenia, nie żeby pouczać typu:,,przyjdzie i Twój czas". Życzę Ci dużo szczęścia.
      • Gość: Mimi Re: Decyzja IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.04.04, 07:16
        Dziekuje za posty smile milo przeczytac ze sa jeszcze inne osoby, ktore sa pewne
        tego co czuja, a jednoczesnie ciezko im podjac decyzje! Hmm moze nie tylke co
        ciezko, ale okazuje sie ze sam fakt "decydowania" o reszcie zycia staje sie
        czyms okropnym. Ja mam permanentna nie moc decyzyjna! Nie jestem w stanie
        podjac czesto najprostszych decyzji! Wyjazd na wakacje i wybranie miejsca
        pobytu to jest dla mnie koszmar! A jak juz sie zdecyduje do codziennie
        sprawdzam pogode i doprowadzam wszystkich do szlu tym ze marudze ze wakacje
        beda w deszczu ( a zima dla odmiany bez sniegu)! Wiec jak w takim przypadku,
        jak moj, mam byc pewna ze ten facet, ktorego kocham to ten jedyny i na zawsze??
        Troche sie juz oswoilam z ta mysla, przekanalam sie ze bez niego jest mi duzo
        gorzej i chyba jestem na dobrej drodze! Swiadomosc ze nie tylko ja sie
        zamartwiam sama decyzja, chyba troche mi pomogl! Dziekuje i pozdrawiam! i
        oczywiscie zycze pieknych slubow i wiele milosci!
        • Gość: Ania Re: Decyzja IP: *.aster.pl / *.aster.pl 01.04.04, 08:25
          Mimi nie zadreczaj sie! o ile na pogode podczas wakacji nie masz wplywu, tak na
          swoje zycie malzenskie ogromny!smile To od Was zalezy czy bedzie dobrze, i to
          powinno dac Ci sile, nie mozesz traktowac zycia po slubie jak wielka niewiadoma-
          chcesz zeby bylo wspaniale to bedzie! jesli tylko Wy tego bedziecie chceieli i
          wykazywali "odrobine" dobrej wolismile Czasami nie jest to latwe, ale udaje sie!
          Wzajemny szacunek, milosc, i swiadomosc, ze nie jestes sama - razem przezywacie
          radosci, razem smutki, ale zawsze razem i to jest naprawde cudownesmile Serdecznie
          pozdrawaim! Trzymam kciuki!smile
        • Gość: est Re: Decyzja IP: *.polpx.pl / 81.15.170.* 01.04.04, 09:48
          no jakbym siebie słyszała! ja mam tak samo, z wakacjami tez!! chociaz co do
          pogody- to znalazłam na to zamartwianie się sposób- na wakacje jeżdzę w
          miejsca, gdzie napewno będzie codziennie słońce i ciepłe morze.
          No ale niestety nie od wszystkich decyzji można tak sprytnie uciec! Decyzje na
          zakupach, czy gdzieś pojechać czy zostać, itd koszmar! Do slubu również sie
          trochę przyzwyczajam, lecz każda sprzeczka powoduje ze powraca mysl- czy dobrze
          zdecydowałam? przeceiż mogę sie jeszcze wycofać...jest jeszcze czas, ale i tak
          nic nie postanawiam i tak czas biegnie... aż dobiegnie do tego dnia i bez 100 %
          przekonania powiem tak. Ale nie wiem czy kiedykolwiek miałabym to 100 %
          przekonanie, no chyba jakbym spotkała kogos rzeczywićie dla mnie, ta prawdziwą
          drugą połówkę, ale czy to mozliwe? nie każdemu sie to udaje...

          kiedy masz slub i ile masz lat jesli mogę spytać? swoją drogą, ciekawe z czego
          wynika takia "permanentna niemoc decyzyjna"?? moze to gwiazdy smile ja jestem spod
          blizniat.
          • Gość: :) Re: Decyzja IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.04.04, 10:17
            Masz rację, że często nie ma się 100% przekonania, czym jest się starszym tym
            bardziej się analizuje swój wybór. Myślę, że taka dogłębna analiza nie ma
            sensu. Nieliczni mają to szczęście, że spotykają naprawdę tą drugą połowę i bez
            wachania wiedzą, że chcą z nią spędzić życie. I ci nieliczni należą zazwyczaj
            do grona osób przed 25 rokiem życia kiedy ma się jeszcze pełno wiary i ufność w
            życie. Większość nawet boi się przyznac przed samym sobą, że ma wątpliwosci.
            Życie po ślubie nie jest sielanką, ale ma wieeeele zalet również. A czy życie w
            samotnosici jest szczęsliwe też nie nawet jeszcze gorzej. Kiedyś doświadczona i
            bardzo mądra osoba mi powiedziała, że najważniejsze przy wyborze partnera to
            aby nie tylko się kochać ale i przyjaźnic bo miłość niesty mija, wkrada sie
            znudzenie i zmęczenie tym byciem ciągle razem ale jeżeli sie przyjaźnice to
            nigdy nie będzie tak zle abyście nie mogli tego przezwyciężyć. Wiesz mam
            kolezankę dużo starszą i ona długo nie mogła sie zdecydować na slub, po prostu
            nie była pewna swoich uczuć, i jej mama w końcu jej powiedziala że to nie
            koniec świata jak będzie zle to sie rozstanie i wiecie co zdecydowała sie na
            slub są małżenistwem ponad 15 lat i tak dobranego małżenstwa nie widzialam,
            milosć dojrzala i przemyslana pojawiala sie w trakcie malzenstwa i jak inni na
            około przeżywali kryzys to oni trwali silnie i powoli rezalizowali swoje
            wspólne marzenia. Więc nie ma regół na szczęście małżeńskie. Nie myśl rozumem a
            sercem wtedy nawet zdrobnymi wątpliwościami będziesz szczęśliwa czego ci z
            gorąco życzę.
          • Gość: Mimi Do Est IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.04.04, 13:58
            Witaj! Czytajac Twoją wypowiedz, mam wrażenie jakbym czytała o sobie! Ten sam
            kaliber smile Zadnej decyzji, bez "myslowek", a jesli mozna decyzje oddalic tym
            lepiej dla mnie! Istny koszmar!
            Jesli chodzi o sprzeczki, tak samo, ciagle wracajace natretne mysli ze
            popelniam blad! Wystarczy jakis maly szczegol i zastanawiam sie czy aby napewno
            tego chce i czy dobrez robie! Powiem szczerze ze nie mowie o tym mojemu
            kochanemu! Wydaje mi sie ze moglby to zle zrozumiec i pomyslec ze jestem z nim
            niesczesliwa albo co! A tak nie jest! Czasem mam wrazenie ze po slubie wszystko
            bedzie w zasadzie tak samo jak jest teraz, a czasem wydaje mi sie ze zamkna sie
            za mna jakies drzwi bez klamki i zostane w jakims innym swiecie ( mezatek)!
            Paranoja, bo w sumie chce miec swoja rodzine, dzieci i zyc z moim kochanym
            mezczyzna!
            Mam wrazenie ze zbyt racjonalne podejscie do zycia ( to ze chce wszystko
            sprawdzic namacalnie, miec pod kontrola) ze to moze jest przyczyna tych
            watpliwosci! I chyba tego sie bede trzymac!
            Slub mam 31 lipca ( tez wbrew wszystkiemu bez R w nazwie miesiaca) mam 27 lat i
            jestem skorpionem (mowia ze nie typowym, ale cos tam z tego wrednego skorpiona
            tez mam)
            A ty kiedy masz slub??
            Mam nadzieje ze wszystko bedzie ok i malzenstwo nas tak do konca nie zmieni smile
            Pozdrawiam Mimi
            • Gość: est Re: Do Mimi IP: *.polpx.pl / 81.15.170.* 01.04.04, 16:03
              dokładnie! wszystko się zgadza! jest jeszcze przynajmniej jeden człowiek, ktory
              sie tak męczy jak ja, zadrecza swoimi myslami, wymysla czarne scenariusze.
              Mi też niektórzy zarzucaja, ze jestem zbyt poważna z podejściem do zycia, zbyt
              zaplanowana, ze nic spontanicznosci. Nie lubie niepewności i zmian. Nie
              przyzwyczajam sie tak od razu do nowych sytuacji. Pytam innych o radę, jak mi
              ktos cos doradzi, to się tego chwytam. Ale nie w kazdej sprawie tak sie da.Też
              mam 27 lat! slub 26 czerwca...jak nie ucieknę.
              Zastanawia mnie jedno: skoro piszesz, ze jest Ci dobrze z Twoim narzezonym, ze
              jest kochany, tzn, ze nie widzisz w nim wad ? (ile czasu jesteście razem?)
              dogadujecie sie łatwo, macie wspólne zainteresowania, podejscie do zycia? Bo
              jesli tak, to chyba nie ma sie co martwić. Zastanawiam sie jednak, ze gdyby
              nasi partnerzy byli pod każdym wzgledem ok, to moze byśmy sie nie wahały? Może
              to nie ci? Ja widzę u mojego wady, często nie mozemy sie dogadac, bo oboje
              jesteśmy uparci imało skłonni do koompromisów, jedno drugiemu nie chce ustapic.
              Poza tym podobno wymyslam sobie problemy, bo nie mam powazniejszych (na
              szczęście smile.
              Troche chaotyczna ta moja wypowiedz bo mam mętlik w głowie od tego
              wszystkiego, jakos dzisiaj zle to znosze, a myslalam że juz sie przyzwyczajam,
              no ale tak jak przyznałaś każda sprzeczka powoduje natłok powracajacych mysli-
              co to bedzie? czy dobrze robie?
              pozdrawiam Cie Mimi
              • Gość: Mimi Re: Do Mimi IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.04.04, 11:31
                Witaj Est !
                Powiem Ci ze po tych postach, to mam straszny mentlik w glowie! Juz sama nie
                wiem co mam o sobie i o tym slubie myslec! Zeby nie zadreczac sie slubem i
                weselem, do ktorego poza sala i kosciolem nie mam nic przygotowane, zajelam sie
                szukaniem odpowiedniego miejsca na wakacje smile Tak zeby zajac czyms mysli!
                Nie wiem jak u Ciebie ale u mnie chyba juz od grudnia wszyscy mnie pytaja czy
                mam juz sukienke, jakiego bedzie koloru, czy wiem z jakich kwiatow bedzie
                bukiet i tego typu rzeczy!! I sa bardzo zdziwienie ze nie mam jeszcze tego
                zaplanowanego! Nigdy jeszcze nikt mnie nie zapytal jak sie nam zyje, czy dobrze
                sie czujemy z podjeta decyzje, czy normalnie, jak tam nastroje przed slubem!
                Zawsze najwazniejsze sa przygotowania, suknia, sala, kosciol, jedzenie itd!! Po
                kazdym takim "przesluchaniu" (co mam a czego nie mam) popadam w depresje i
                zastanawiam sie czy ja juz jestem na to gotowa i czy wlasciwie robie!
                Moj narzeczony nie jest idealem! Jest poprostu normalnym facetem, ma swoje
                wady, ktore czesto doprowadzaja mnie do szalu! Ja sie denerwuje ze on cos
                robi "nie tak jak ja bym zrobila" a on sie wkurza ze ja sie denerwuje! Mam
                strasznie wybuchowy charakter a ostatnio, dodatkow myslenie o slubie jeszcze to
                potenguje! Wiec dosc czesto sie na siebie boczymy! Zainteresowania mamy
                odmienne, on chce skac ze spadochronem a ja mam lek wysokosci ( tak to mniej
                wiecej wyglada) Ale z 2 strony, jest opiekunczy i kochany i zawsze moge na
                niego liczyc, a to dosc rzadka cecha! Jednak najbardziej przerazilo mnie jak
                zobaczylam jak po blisko 30 latach odnosza sie do siebie jego rodzice
                (delikatnie mowiac troche sie sprzeczaja)! U mnie w domu nigdy czegos takiego
                nie bylo i dopiero jego rodzice niejako pokazali mi jak zle moze byc! A w zyciu
                bym tego nie chciala miec w swoim domu! Wiem, ze kazdy jest inny i od nas
                zalezy jak to bedzie itd. ale mimo wszystko przerazilo mnie to!
                Chyba te wszystkie czynniki razem przyczyniaja sie do tego ze jestem rozbita,
                niepewna i sama nie wiem co mam zrobic!! Przede mna tyle decyzji do podjecia w
                tym ta najwazniejsza, a ja jestem mistrzem w nieumiejetnosci podjecia decyzji!
                Troche pogmatwane ale chyba wiesz o co mi chodzi smile
                Mam pytanie ( moze troche niedyskretne) czy mieszkacie razem?? Jesli tak to czy
                po zamieszkaniu razem, cos sie miedzy Wami zmienilo??
                Est! Mysle ze powinnas ( podobnie jak ja) usiasc w spokoju, przy dobrej kawie i
                zastanowic sie jak to naprawde jest, czy czujesz sie szczesliwa! Wyobraz sobie
                zycie bez niego i jakbys sie wtedy czula! Ja chyba tak zrobie, poswiece sobie
                troche czasu i poprostu przemysle wszystko, moze sobie to nawet rozpisze (wtedy
                jakos unaocznie sobie swoje uczucia)! I moze w koncu sama siebie przekonam ze
                dobrze robie! Mysle ze to moze pomoc!
                Nie zamartwiaj sie, wszystko bedzie dobrze ! Musimy w to wierzyc!
                Pozdrawiam Cie Est!
                Mimi
                • Gość: est Re: Do Mimi IP: *.polpx.pl / 81.15.170.* 02.04.04, 11:44
                  Witaj Mimi!

                  dokładnie to samo!! tez szukam miejsca na wakacje! nie mam nic poza kosciołem i
                  salą (w kociele nawet godzina nie jest okreslona do konca, bo sie nie moge
                  zdecydowac która lepsza!!!
                  moze popiszemy na maile? podasz mi swój?
                  • Gość: Mimi Mail IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.04.04, 12:00
                    Mozesz spokojnie do mnie pisac! mimione@gazeta.pl
                    POzdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka