Cześć Dziewczyny!

Po tych wszystkich przeczytanych wątkach czas na mnie
Mam nadzieję, że mój wątek będzie choć w połowie tak fajny jak wasze.
A więc zaczynamy :
Ślub planujemy... no właśnie i już się zaczynają problemy
My planujemy wrzesień 2015, natomiast rodzice N jak tylko się dowiedzieli o zaręczynach oszaleli ze szczęścia... ktoś powie „to chyba dobrze” no nie koniecznie... Po 2 tyg dowiedzieliśmy się, że mamy już zarezerwowane 2 sale i 2 kucharki oczywiście na 2014 „Bo to czas najwyższy”
Byłam wściekła jak sie o tym dowiedziałam (ale spodziewałam sie takich sytuacji) a najgorsze było to, że mój ukochany powiedział „ale to tylko rezerwacja, można ją odwołać, oni chca dobrze”. Ja wiem, że chcą dobrze ale znam ich i wiem, że to nie pierwszy i nie ostatni raz...
Stwierdziliśmy, że pojedziemy obejrzeć obie sale i spotkamy sie z kucharkami (bo może faktycznie sie czepiam) Pierwsza nie przypadła nam do gustu, ale druga naprawdę bardzo nam się pobobałą (opiszę ją póżniej)
Wszystko byłoby pięknie gdyby nie... termin - 18.10.2014... Udałam, że tego nie usłyszałam i spytałam się o terminy na wrzesień 2015
Po powrocie do domu zaczęła się rozmowa o Sali... ehhh.... Powiedzieliśmy, że MY wolimy wrzesień 2015 (ok przeżyłabym nawet ten 2014 gdyby był termin na początek września, ale październik- nie ma mowy

) Oczywiście teściowa miała milion argumentów aby nas przekonac... Jak narazie temat ślubu ucichł i w sumie dobrze
Kurde ale się rozpisałam
Jak to często można zobaczyć w serialach (a z tego robi sie niezła telenowela)
Cdn....