Dodaj do ulubionych

Dziewczyny macie obawy, że...

15.02.06, 13:27
że poślubie zacznie się sypać. Z góry sorki za tak nieoptymistycznego posta,
ale ostatnio coraz cześciej spotykam ludzi, którym przed ślubem było
wspaniale, a po ślubie hmm katasrofa. Sama się zasanawiam co na to wpływa.
Oczywiście Wszystkim Wam życzę aby Wasze małżeństwa były zaprzeczeniem tych
opinii. Chciałabym jednak wiedzieć czy się troszkę tego obawiacie???
Pozdrawiam Przyszłe Panny Młode!
Obserwuj wątek
    • agnrek Re: Dziewczyny macie obawy, że... 15.02.06, 13:29
      Wiesz, bardzo wiele osób uważa, że założy ukochanemu na paluszek tajemniczą i
      magiczną obrączkę i stanie się cud - pijak przestanie pić i balować, leń nagle
      zacznie pomagać we wszystkim, obibok znajdzie pracę i tak dalej.
      Znam wiele takich przypadków, gdy żona stuka się w głowę i mówi: "Kurde, jaka
      ja głupia byłam, przecież on taki był od zawsze".
    • twitti Re: Dziewczyny macie obawy, że... 15.02.06, 13:30
      TEz sie nad tym zastanawialam.. i nie wiem czemu tak jest! moze ludzie wiedzac
      ze ktos ma wady myysl i ze po slubie sie zmieni.. a moze przestaja dbac o
      siebie.. ja boje sie małzenstwo sie moze posypac jak przychodza na swiat
      dzieci.. zony czesto przelewaja cala milosc na dziecko i zapominaja o mezu..
      czesto tez maja rozne zdanie odnosnei wychowywania dzieci.. tego sie bardziej
      boje.. ale staram sie o tym nie myslec i czerpac wszystko co dobre z tego co
      mam!
    • berdronka Re: Dziewczyny macie obawy, że... 15.02.06, 13:31
      żeby nie mieć takich wątpliowści że po slubie bedzie inaczej ... zamieszkaliśmy
      razem dużo wcześniej i wiem czego możemy sie po sobie spodziewac. Chociaz z
      drugiej strony nigdy nic nie wiadomo, człowiek to zmienna istota.
      • agnrek Re: Dziewczyny macie obawy, że... 15.02.06, 13:33
        Zmienna, zmienaa, ale nie łudźmy się - nikt nie zmienia się aż tak
        dramatycznie, prawda? No, może i zmienia, ale to rzadkie wypadki.
        Ważne jest, aby mieć wspólne plany, dążenia, poglądy na ważne sprawy,
        upodobania. To można sprawdzić, prawda?
        • twitti Re: Dziewczyny macie obawy, że... 15.02.06, 13:34
          My tez mieszkamy razem przed slubem ale i tak wiem ze najwiecej zmian
          wprowadzaja dzieci, trzeba sie wtedy przestawic, czesto moga powstawac wtedy
          nieporozumienia itp. mam nadzieje ze ominie nas to keidys a dziecko jeszcze
          bardziej scementuje nasze małzenstwosmile
          • agnrek Re: Dziewczyny macie obawy, że... 15.02.06, 13:36
            Moja siostra ma małe dziecko i świat ich obojga kręci się wokół malucha. Roboty
            jest tyle, że ręce opadają. Sa obłędnie szczęśliwi, ale narazie ich czas wolny
            i odpoczynek nie są ważne. Nie ma czasu na kino, na kolację przy świecach,
            wszystko wtedy schodzi na plan dalszy. Jeśli kogoś to przerasta, znaczy, że nie
            dojrzał do kochania kogoś innego poza sobą.
        • agnrek Re: Dziewczyny macie obawy, że... 15.02.06, 13:34
          No i system wartości - jeśli dla ciebie najważniejsza jest rodzina,a dla męża
          praca i kariera, to duuużo szczęścia bedzie wam potrzeba.
          • marlena.k1 Re: Dziewczyny macie obawy, że... 15.02.06, 13:37
            moze i malzenstwo cos zmienia,ale w kazdym zwiazku jest inaczej,nie bedziemy
            wiedziec dopoki same nie sprobujemy.Najlepszym chyba sposobem na poznanie
            drugiej osoby jest zamieszkanie z nia przed slubem,ja mieszkam z moim
            narzeczonym juz sporo czasu i raczej wiem czego moge sie po nim spodziewac,ale
            czasem tez sie zastanawiam,a co jak po cos mu sie odmieni?
    • kiara80 Re: Dziewczyny macie obawy, że... 15.02.06, 13:35
      Ja osobiście znam pary, które chodzą ze sobą latami 7 - 10 lat i jest ok, albo
      tak im się wydaje. A poźniej biorą ślub i się rozstają bo się okazuje, ze
      wyobrażenie o tym przyszłym mężu to była tylko "lista życzeń". Hmm chociaż i są
      pary, które rozstają się po takim długim chodzeniu, poznają kogoś nowego i
      miesiąc, dwa i ślubsmile Kurczę od czego to zależy?????????
      • agnrek Re: Dziewczyny macie obawy, że... 15.02.06, 13:38
        Myslę, że od rozumu przede wszystkim smile Miłość miłością, ale jeśli nie dołoży
        się do wyboru rozsądku, to kiepsko będzie. Problemy dnia codziennego zjedzą
        taki związek z kopytkami.
    • kiara80 Re: Dziewczyny macie obawy, że... 15.02.06, 13:38
      Dziewczyny, a myślicie, że wiara może rozwalić małżeństwo?
    • lady_of_avalon Re: Dziewczyny macie obawy, że... 15.02.06, 13:41
      Nas ostatnio ksiądz na naukach straszył ze po ślubie zawsze się wszytsko na
      gorsze zmienia i to niezaleznie czy się już ze soba mieszkało czy nie. Po
      prostu jak mieszkasz bez slubu to i tak masz zawsze to rozegrania opcję:
      zabieram moje zabawki i wychodze, natomiast po ślubie już tak łatwo nie jest.
      Bardzo wiele osób przejawia prędzej lub później myslenie: mam już zaklepane, to
      po co sie dalej starać... Także z całej nauki księdza wysnuliśmy wniosek, że
      lepiej życ na kocią łapę ;PPP I po co sa te nauki??? ;PPP
      • agnrek Re: Dziewczyny macie obawy, że... 15.02.06, 13:42
        No to się dopiero wypowiedział znawca, który kilkoro dzieci wychował i na dom
        zarabia, nie? smile smile smile Wiesz, żałosne, to co Wam naplótł. Fajnie jest uciec w
        sutannę od normalnego życia.
        • marlena.k1 Re: Dziewczyny macie obawy, że... 15.02.06, 13:47
          taksmile)niezle zacheca,ale faktycznie co taki czlowiek moze wiedziec,ktory sam
          nigdy rodziny nie zalozy,bo ksiazki tak ucza?smilemysle ,ze jak jest po slubie to
          nikt nie jest w stanie stworzyc jednego przepisu i stwerdzenia,bo kazdy ma inny
          temperament,inny charakter i w ogole jest inny,zeby na prawde dowiedziec sie
          jak jest trzeba sprobowac.
          • agnrek Re: Dziewczyny macie obawy, że... 15.02.06, 13:49
            Nawet nakgorętsza miłość i namiętność z czasem dadzą się pożreć czasowi albo
            mocno jego ząbkom nadgryźć. Ważne, aby się zxaprzyjaźnić z mężem, aby zawsze
            mieć o czym rozmawiać, aby się od nas nie opędzał jak od natrętnych much, gdy
            chcemy pogadać. Przyjaźń przetrwa całe lata i nawet, gdy miłość wygaśnie,
            będzie powód, aby ze sobą wytrzymać i dalej być szczęśliwą.
            • twitti Re: Dziewczyny macie obawy, że... 15.02.06, 13:53
              Dlatego ja tak sie ciesze ze z moim nazeczonymi jestesmy przede wszystkim
              przyjaciolki! kochamy sie na zaboj ale uwielbiamy tez spedzac ze soba czas i
              nie nudzimy sie ze sobasmile zbieramy sobie etykietki do piwa, robimy razem
              zaproszenia slubne, uwielbiamy podrozowac i ogladac razem filmysmile i chcialaby
              zebysmy na starosc przepychali sie razem przez autobussmile jest tylko jedna rzecz
              ktorej nie mamy wspolnej - religia.. ja jestem wierzaca a on niebardzo.. nie
              modli sie i nie chodzi do kosciola..co prawda slub wezniemy koscielny bo mi na
              tym zalezy..
              • kiara80 Re: Do twitti 15.02.06, 13:59
                Twitti ja mam taką samą sytuację. Jestem wierząca a Mój nie (ale ateistą nie
                jest). Oczywiście ślub kościelny chce wziąć ale ze względu na mnie, no i do
                kościoła też pójdzie ze mną, więc nie jest jakiś strasznie anty... Ale mimo
                wszystko mam trochę obawy jak to dalej będzie, zależy mi na tym bo jestem z
                rodziny wierzącej... a Ty co o tym myślisz?
                • twitti Re: Do twitti 15.02.06, 14:04
                  Ja mojego jak na razie wyciagnelam tylko na nauki i na pasterkesmile i dobre i to!
                  poprosilam go zeby chodzil ze mna chociaz na pasterke i rezurekcje w
                  wielkanoc.. bo mi na tym zalezy! ogolnie to nie chce bawic sie w jakiego
                  nawracacza, bo wiem ze to dziala w odwrotna strone.. powiedzialam mu ze mu ze
                  dziedzi nasze do kosciola beda chodzic i je naucze wiary, a jak beda dorosle to
                  same wybiora wiaresmile przyzwyczailam go tez, ze jak idzie sie myc to zamykam
                  sobie drzwi i sie modle.. taka mam potrzebe i on to szanuje! ale wiem ze nic po
                  za tym!
                  • marlena.k1 Re: Do twitti 15.02.06, 14:10
                    co do modlitwy,to moj widzi jak modle sie co wieczor i pewnego wieczoru
                    zapytal"a co ty mowisz jak sie modlisz?"no i zaczelismy dyskusje i wiecie ,ze
                    czasem i on sie pomodli,mam nadzieje,ze moze uda mi sie jakos go wiary
                    nauczyc,bo juz wie o tym ,ze nasze dzieci na pewno beda wychowywane w takiej
                    wierze.Najwazniejsze jest to,ze nie krytykuja tego co wyznajemy i jak a to juz
                    dobry poczatek...
                • nionczka Re: Do twitti 15.02.06, 14:09
                  Kiaria, ja jestem niewierzaca z niewierzacej rodziny i mialam kiedys chlopaka,
                  z ktorym sie rozstalam wlasnie przez wiare. Bo postanowil, ze mnie nawroci. A
                  mnie to nie interesowalo. A jego chyba tylko to sad. I wszystko zaczelo sie
                  psuc.
                  Jesli w codziennym zyciu nie macie problemów na tym podlozu, nie powinno byc
                  ich rowniez pozniej. Obgadajcie wszystkie wazne dla Was tematy.
                  • twitti Re: Do twitti 15.02.06, 14:15
                    Dlatego ja postanowilam go na sile nie nawracac, bo wiem jak mnie wkurza gdy
                    babcia za duzo gada na temat wiarysmile ciesze sie z teg o co mamsmile
                    • marlena.k1 Re: Do twitti 15.02.06, 14:21
                      i racja ,ja tez do niczego nie zmuszam w tej kwestii,bedzie chcial to sam
                      zrozumie i tez jestem za tym by nikt na sile nikogo nie nawracal,ale ciesze sie
                      z kazdej chwili gdy on przejawia chec zainteresowania,z tym,ze to jest tylko
                      chwilowe a potem na dlugo znow cisza,najwazniejsze,ze my jestesmy
                      szczesliwe ,kochamy i jestesmy kochane.
                • sol_bianca Re: Do twitti 15.02.06, 14:25
                  kiara80 napisała:

                  > Twitti ja mam taką samą sytuację. Jestem wierząca a Mój nie (ale ateistą nie
                  > jest).

                  Czy ja bym się mogła dowiedzieć czym się charakteryzuje niewierzący nie-ateista?
                  • twitti Re: Do twitti 15.02.06, 14:27
                    chyba tym ze nie jest calkiem nie wierrzacym, ale nie jest przekonany do
                    wlasnej wiarysmile
                  • kiara80 Re: Do sol_bianca 15.02.06, 14:30
                    No właśnie charakteryzuje się tym, że nie zapiera sie całkowicie, że Boga nie ma
                    itd. ale nie chodzi do kościoła i się nie modli bo jak mówi nie ma takiej
                    potrzeby. trochę to nie zrozumiałe ale tak jest. Pozdro
              • marlena.k1 Re: Dziewczyny macie obawy, że... 15.02.06, 13:59
                Twitti ja mam to samo!!!Na prawde nie wiem co z tym zrobic,ale przeciez nie
                mozna nikogo do nieczego zmuszac...
                • kiara80 Re: Dziewczyny macie obawy, że... 15.02.06, 14:02
                  Moja mama uważa, ze to jest bardzo ważne i kiwa głową żebym się dobrze
                  zastanowiła. Ale dla mnie jest bez sensu zostawić kogoś kogo kocham tylko
                  dlatego, że nie jest wierzący. Ma tyle dobrych cech, których inni wierzący nie
                  mają, więc chce być z nim.
                  • twitti Re: Dziewczyny macie obawy, że... 15.02.06, 14:06
                    Moja tez na poczatku kiwala glowa!ale to glupota zrezygnowac z milosci przez
                    wirare! zwlaszcza ze ludzi wierzacy sa niestety czesto gorsi niz ateisci...
                    mialam kilku facetow pseudo wierzacych, co wieczorem lubili sie przejsc ulica i
                    sprac kilka osob bez powodu! a wiem ze moj nazeczony jest cudownym i dobrym
                    czlowiekiem,ktory pomaga innym bezinterosownie!i chyba jest lepszym czlowiekiem
                    ode mnie!
                  • marlena.k1 Re: Dziewczyny macie obawy, że... 15.02.06, 14:07
                    moj powiedzial,ze wierzy,ale nie w kosciol,a wiecie co jest najlepsze,jak
                    poszlismy zalatwiac do mojej parafii wszelkie formalnosci i poznal mojego
                    proboszcza niezmiernie milego czlowieka,to po dwoch tygodniach uslyszalam
                    pytanie,moze poszlibysmy razem na niedzielna msze??????Szok dla mnie byl
                    straszny,ale bardzo sie ucieszylam.Moze to duzo zalezy od ksiedza jak naucza
                    wiary.
                    • twitti Re: Dziewczyny macie obawy, że... 15.02.06, 14:08
                      fajnie masz bo twoj nei jest az tak bardzo na nie w stosunku do ksiezy! moj
                      powiedzial ze ksieza i kosciol sa zli i bezsensowni i do tego polityczni! a do
                      wiary sie nie przekonal.. tak wiec nei ma o czym gadac! zycze wam szczesciawink
                      • marlena.k1 Re: Dziewczyny macie obawy, że... 15.02.06, 14:12
                        no wlasnie moj mial identyczne podejscie,dopoki nie poznal mojego ksiedza,moze
                        powinniscie przejechac sie do Bielawysmile
                    • kiara80 Re: Dziewczyny macie obawy, że... 15.02.06, 14:11
                      Mój właśnie zraził się do księży i przez to nie chce chodzić do kościoła, bo go
                      wnerwiają strasznie. Ale mam nadzieję, że może trafi kiedyś na fajnego i zmieni
                      zdanie. A wogóle dziewczyny to się zastanawiam jak on się wyspowiada, na razie
                      to się z tego śmiejemy i mówi mi że powie księdzu "więcej grzechów nie pamiętam"
                      to oczywiście w żartach bo oboje wiemy że spowiedź przedślubna to raczej poważna
                      sprawa.
                      • twitti Re: Dziewczyny macie obawy, że... 15.02.06, 14:14
                        moj byl dwa lata temu jak mial byc chrzestny synka brata! poszlo mu niezle..
                        namawiam go zeby poszedl wczesniej bo latwiej mu bedzie na spowiedziach przed
                        slubnych! do tego go chyba przekonamsmile
                        • kiara80 Re: Do twitti i marlenki 15.02.06, 14:23
                          Dziewczyny mam nadzieje, że z tą wiarą naszych facetów damy radę i nie będzie to
                          częsty powód do sprzeczek. Obawiam się troszkę niedziel, bo jak np. bedę szła do
                          kościoła to wiem, że on pójdzie ze mną i tylko dla mniesad a z drugiej strony nie
                          chciałabym go męczyć i żeby robił coś wbrew sobie. Tak źle i tak nie dobrze.
                          • twitti Re: Do twitti i marlenki 15.02.06, 14:25
                            Ja to niestety wiem ze czeka mnie samotne chodzenie do kosciolasad na razie
                            chodze raz z moja mama (bo mam do niej blisko) a raz z jego mama! ale jak
                            keidys jego mama sie wyprowadzi, to sama bede chodzic!
                      • marlena.k1 Re: Dziewczyny macie obawy, że... 15.02.06, 14:14
                        a co do spowiedzi to ja mam tez problem,moj to w ogole powiedzial,ze da kartke
                        mojemu bratu i zeby on poszedl sie wyspowiadac,ale na szczescie moj brat tez
                        czlowiek wierzacy i traktujacy takie rzeczy powaznie ,wiec nie pojdzie sie
                        wyspowiadac za niego,to tez wymyslil ,ze powie"wiecej grzechow nie pamietam",no
                        coz nic na sile,kazdy postepuje wedlug swojego sumienia.
                        • kasia Re: Dziewczyny macie obawy, że... 16.02.06, 14:36
                          nie zapomnijcie ze jako osoby nie wierzace i tak sie poswiecaja chodzac na nauki i idac do spowiedzi.. jako osoba nie wierzaca wiem jakie to trudne jest obcej osobie mowic o swoich grzechasz.. i dla mnie to byloby ogromne poswiecenie pojsc do spowiedzi.. chociaz wiem ze dla ukochanej osoby moglabym to zrobic..
                  • agnrek Re: Dziewczyny macie obawy, że... 15.02.06, 14:10
                    Kiara,
                    masz bardzo mądrą mamę smile I tak należy myśleć smile
                    • twitti Re: Dziewczyny macie obawy, że... 15.02.06, 14:12
                      Ja sie kiedys spytalam czemu nie modli sie o zdrowie rodziny, osob ktore
                      kocha.. bo dla mnie to jest normalne ze jest jakas wyszza sila ktora nad nami
                      czuwa! a on powiedzil ze nie moze na nikogo liczyc i ze czlowiek sam musi sie o
                      swoje starac a nie liczyc na pomoc! tak wiec chyba ma inne zdanie na ten tematsad
                      • azanna Re: Dziewczyny macie obawy, że... 16.02.06, 09:28
                        Gdy poznałam mojego mężczyznę nie chodził do kościoła, był ponoć wierzący, ale
                        antykościelny. Ale ta jego wiara też jakaś słaba była. Chodziłam więc sama,
                        potem zaczął chodzić ze mną. Było mi niezwykle przyjemnie, choć wiedziałam, że
                        robi to tylko i wyłącznie dla mnie. Ale to i tak było dość zaskakująca zmienia
                        w jego zachowaniu. Prawdziwą niespodziankę przeżyłam, gdy nie spotykaliśmy się
                        w pewien weekend i rozmawiając później przez telefon zaczął opowiadać o czymś
                        co się zdarzyło w kościele podczas mszy. Pamiętam swoje ogromne zdziwienie i
                        radość - poszedł sam na niedzielną mszęsmile Jakiś czas później miał być ojcem
                        chrzestnym, więc poszedł do spowiedzi. Bardzo dużo modliłam się o dobrą
                        spowiedź dla niego i potwornie się bałam. W końcu po 8 latach szedł do
                        konfesjonału i bardzo się bałam czy trafi na dobrego, mądrego księdza. Ale
                        trafił. I wtedy się naprawdę zmieniło. Prawdziwym szokiem była dla mnie jego
                        prośba o abstynencję. Wreszcie zaczęliśmy sporo rozmawiać na tematy wiary.
                        Najpiękniejsze jest obserwowanie jego nawrócenia - jego przemyśleń, odkryć.
                        Przechodziłam przez ten etap wiele lat temu, więc to jest również bardzo
                        ożywcze dla mnie. Piszę to wszystko ciągle z takim lekkim niedowierzaniem, bo
                        ciąglę nie mogę do końca uwierzyć, że to się stało.
                        Jest po prostu cudownie.
                        Jeszcze tylko napiszę, że nigdy nie próbowałam go nawrócić lecz oczywiście
                        modliłam się o to. I mówiłam o wierze, Bogu, ale np. o tym co ostatnio odkryłam
                        itp. - tak jak opowiada o wszystkich innych zdarzeniach ze swojego życia - ale
                        nigdy nie próbowałam żadnej perswazji. Nie widzę jednak żadnej swojej zasługi,
                        przecież wiara to łaska, która przychodzi od Boga i my możemy co najwyżej być
                        Jego narzędziami.
                        W każdym razie życzę Wam dziewczyny, aby się u Was tak samo się stało, bo to
                        jest tak cudowne, że aż cieżko w to uwierzyć.

                        ---
                        suwaczki.waszslub.pl/waszslub.php?d=2006042900400430
    • nionczka Re: Dziewczyny macie obawy, że... 15.02.06, 13:43
      Ja mysle, ze niektore osoby po slubie mysla, ze juz nie musza sie starac o
      partnera, ze juz zaobraczkowany/a na zawsze. Panienki sie zapuszczaja, panowie
      tez. Nikt sie nie wysila, wpadaja w rutyne.
      Ja mam nadzieje, ze z nami tak nie bedzie bo ja nie uwazaam, ze slub jest na
      zawsze i zamierzam dbac o zwiazek przynajmniej tak jak teraz.

      Inna sprawa. Niektñorzy biora slub na etapie zaslepienia, kiedy jeszcze
      idealizuja partenra. Potem przejrza na oczy i kicha.

      Inne wychodza pochopnie za maz za aktualnego chlopaka bo ich koelzanki akurat
      biora slub. I potem leca calymi seriami.

      I to z dziecmi to tez prawda. Kobieta sie skupia na dzieciach i zaniedbuje
      pana, ktory czuje sie odstawiony. I tez jest bardziej zmeczona, ma wiecej
      problemów, wydatków...

      Ale glowa do gory! Pierwszy krok do sukcesu to zdawac sobie sparwe z zagrozen,
      z ciezkiej pracy jaka jest stworzenie i utrzymanie dobrego zwiazku.

      Ja sie nie boje na zapas, ale jestem swiadoma tego, ze tak sie moze stac.
      • agnrek Re: Dziewczyny macie obawy, że... 15.02.06, 13:46
        Ja w swoim związku czasmi sobie zażartuję, żeby sobie nie myślał, że już mnie
        złapał i będzie w rozczłapanych kapciach chodził i majtkach sięgających kolan smile
        Wie, że jestem niezależna, że mam swoją pracę i mieszkanie i spokojnie bez
        niego sobie poradzę. Oczywiście, to wszystko żarty, ale każdy żart ma odrobinę
        prawdy w sobie smile
        Czasem mu napomknę coś tam, na przykład wczoraj, że dostałam walentynkę od
        kolegi i od razu kwiaty mi kupuje!
        • twitti Re: Dziewczyny macie obawy, że... 15.02.06, 13:50
          A mieszkanie jest dobre przed slubem, bo mozna poznac co to jest codziennosc,
          gdy oboje przychodzimy zmeczeni po pracy.. to nie to samo co randka raz na dwa
          dni (u niektorych).. poznajemy swoje przyzwyczajenia, to czy ktos jest
          czysciochem czy balaganiarzem.. takie male wady moga na prawde rozwalic co
          niejeden zwiazeksmile
          • agnrek Re: Dziewczyny macie obawy, że... 15.02.06, 13:51
            Taaa, na randkę przychodzi synuś, któremu mamunia koszulkę uprasowała, do
            brzuszka mu obiadek włożyła i majciochy uprała i w kosteczkę do szafeczki
            włożyła smile A potem my musimy taką mamunią zostać, bo jak te dwie lewe łapki
            mają się zabrać do roboty?
            • agnrek Re: Dziewczyny macie obawy, że... 15.02.06, 13:55
              Ja wychodzę za mąż za swojego piątego partnera i sporo się naoglądałam, oj
              sporo smile Zauważyłam i po nich, i po sobie i po znajomych, że niesamowice często
              powielamy wzorce wyniesione z domu. Wszyscy, którzy mieli chore układy rodzinne
              typu - matka knuje przeciwko ojcu albo mieszkają pod wspólnym dachem i od lat
              się nie odzywają, albo ojciec męża to policjant albo żołnierz - zawsze w swojej
              rodzinie nie umieli sobie ustalić prawidłowej hierarchii wartości.
              Ja sama wychowałam się w rodzinie niepełnej, ale miłości nigdy mi nie zabrakło
              i to chcę przekazać swoim dzieciom.
              • kasiababik Re: Dziewczyny macie obawy, że... 16.02.06, 09:33
                >albo ojciec męża to policjant albo żołnierz - zawsze w swojej
                > rodzinie nie umieli sobie ustalić prawidłowej hierarchii wartości.

                agnerek z tym nie mogę się zgodzić, wiem że zdarzają się różne rodziny, ale nie
                każda jest taka. Mojego narzeczonego Tata był żołnierzem i uważam, że wychował
                wspaniale swojego syna. Jest naprawde wspaniałym człowiekiem, chętnym do
                pomocy, a moja rodzina za nim przepada (wszególności dzieciaki rodzeństwa smile)
          • kiara80 Re: Dziewczyny macie obawy, że... 15.02.06, 13:55
            Nie ma chyba nic gorszego jak obawa przed staropanieństwem i poślubienie
            pierwszego lepszego oby tylko nie zostać samej. Znam wiele takich dziewczyn,
            które teraz się męczą strasznie.
            • agnrek Re: Dziewczyny macie obawy, że... 15.02.06, 13:57
              Oj, ja też znam. Lepiej chyba być solo niz dusić się w nieszczęśliwym związku i
              taki wzór przekazać dzieciom - że małżeństwo to obowiązek.
              To tak jak z seksem, na pewno większość z nas została wychowana w przekonaniu,
              że to grzech i świństwo smile
              • ann_jazon Re: Dziewczyny macie obawy, że... 15.02.06, 14:23
                Masz rację, z domu wynosi się wiele stereotypów, często debilnych. Mogę się
                przekonać o tym na własnej skórze po tym, jak ludzie na ulicy reagują na mojego
                narzeczonego. Za to że nosi długie włosy, bojówki, glany i ramonezkę, do tego
                bródkę - no to już ani chybi - lump, złodziej i bandzior. Pamiętam jak mój
                kuzyn przedstawiał go swojej dziewczynie - ta spojrzała na niego jak na kupę
                gówna. Ręce opadają. Na szczęście w mojej rodzinie nie ma tego problemu. Moja
                mama po pierwszym spotkaniu z nim to co zapamiętała, to że jest miły, grzeczny
                i cały czas uśmiechniety.
        • ann_jazon Re: Dziewczyny macie obawy, że... 15.02.06, 13:53
          tak, tak smile szurające kapcie, rozciągnięte gacie, ja bym dodała jeszcze
          skarpetki do tych gaci (nie ma to jak szczyt elegancji - facet łażący po domu w
          gaciach i skarpetkach wink)) no i obowiązkowo porozciągany na wszystkie strony T-
          shirt z plamą na środku brzucha wink blee
          • marlena.k1 Re: Dziewczyny macie obawy, że... 15.02.06, 13:57
            o taksmileJa juz taka mala tresure przed slubem wprowadzilam i wyszlo mi to na
            dobre,bo faktycznie z domu od mamusi wynioslo sie pare brzydkich
            przyzwyczajen,a co jakby po slubie sie okazalo,ze nie da sie wykorzenic tych
            wszystkich przyzwyczajen? a tak to przynajmniej wiesz czego mozesz sie
            spodzewac,a swoja droga randki byly naprawde fajne,inaczej zycie wyglada jak
            budzicie sie rano i wyglada sie nie tak jak na randce...
            • agnrek Re: Dziewczyny macie obawy, że... 15.02.06, 13:59
              Tak? A mój facet przyszedł przedwczoraj z pracy i miał rozwalony rozporek
              spięty agrafką, którą dostał od koleżanki smile smile smile
              Dobrtze, że to nie w Walentynki.
          • agnrek Re: Dziewczyny macie obawy, że... 15.02.06, 13:57
            Co Ty, skarpetki przeciez po łóżkiem leżą smile smile smile
            • marlena.k1 Re: Dziewczyny macie obawy, że... 15.02.06, 14:03
              skarpetki jak sie walaly po calym domu to ladowaly w koszu na smieci,jak juz
              sie skonczyly czyste i w ogole sie skonczyly to musial isc bez skarpet do
              szkoly,wkurzyl sie jak diabli,kupil sobie zaraz bardzo duzo nowych par,ale
              teraz przynajmniej wie co to kosz na bieliznesmile
              • agnrek Re: Dziewczyny macie obawy, że... 15.02.06, 14:06
                A ja w poprzedniej pracy miałam 35-letniego łamagę, oczywiście jedynaka
                rozwiedzionej kobiety - jasna sprawa. Gdy mamunia pojechała do sanatorium, to w
                słoikach kawę robił, bo już wszystko było brudne. Nowe koszule i bieliznę
                kupował, bo nie wiedział, jak się pralkę włącza. Śniadania i obiady jadł w
                pracy w restauracji, na kolację piwo i chipsy i lulu. A jak wziął urlop, to o
                8.00 rano do pracy przyjechał, żeby śniadanie w restauracji zjeść. Bliżej miał
                do spożywczego, ale po co? Ekspedientka mu śniadania nie zrobi smile
              • kiara80 Re: Dziewczyny macie obawy, że... 15.02.06, 14:07
                he he większośc facetów dzieli swoje ciuchy na czyste i na takie które da się
                jeszcze założyćsmile)))Marlenko twoja metoda była niezawodna. Kobiece porządki górą!!!
                • agnrek Re: Dziewczyny macie obawy, że... 15.02.06, 14:08
                  Czyli co rano obwąchuje skarpeki, czy jeszzce dobre smile Jak mój piesek smile
                  • ann_jazon Re: Dziewczyny macie obawy, że... 15.02.06, 14:13
                    mój to jak się wprowadził do mnie, to pierwsze co, to była bitwa o jego
                    spodnie, bo "przecież prał je miesiąc temu" (mieszkał sam z bratem, mamy nie ma)
            • ann_jazon Re: Dziewczyny macie obawy, że... 15.02.06, 14:05
              hehehehe smile))) No, moja droga, mój to na skarpetki ma "piorący koszyk".
              A "piorący koszyk" to jest takie urządzenie, że tam się wrzuca brudne
              skarpetki, a potem z szafki wyciaga czyste - czytaj: koszyk wypierze, rozwiesi
              do wysuszenia, poskłada i do szafki włoży wink)) Z tego co wiem, jednak
              większość kobiet ma "piorącą podłogę" w sypialni albo "piorące kafelki" w
              łazience smile
              • agnrek Re: Dziewczyny macie obawy, że... 15.02.06, 14:07
                Ej, to ja też taki koszyk mam smile
                • marlena.k1 Re: Dziewczyny macie obawy, że... 15.02.06, 14:19
                  pioracy koszyk,no wlasnie nie zmuszam go ,zeby wlozyl do pralki i nacisnal
                  kilka guziczkow bo to zbyt skomplikowane,kiedys mu sie udalo i nasze ubranka z
                  rozmiarow M znienily sie na xxs.
                  • twitti Re: Dziewczyny macie obawy, że... 15.02.06, 14:21
                    Ani ja a ni on nie stesmy specjalnymi czysciochami, wiec nie mamy z tym
                    problemowsmile na razie to przez jego mame sie strasznie rozleniwilam, bo ona
                    gotuje obiadki, pierze itd. staram sie pomagac, ale i tak ona glownie zarzadza:
                    ( wkurza mnie to czasem, ale nic na to nie moge poradzic, bo nie stac na wlasne
                    mieszkanko!
                    • kiara80 Re: Dziewczyny macie obawy, że... 15.02.06, 14:26
                      Twitti a twój nie domaga się zebyś mu sama gotowała, że niby będzie mu lepiej
                      smakowało itp. Ja jak jestem z Moim u mojej mamy i ona coś dla nas szykuje to on
                      oczywiście zje ze smakiem ale woli żebym ja mu gotowałasmile)) Pozdro
                      • agnrek Re: Dziewczyny macie obawy, że... 15.02.06, 14:27
                        Oby tylko mama Wami nie rządziła i się nie wtrącała, to jest bardzo ważne smile
                        • twitti Re: Dziewczyny macie obawy, że... 15.02.06, 14:30
                          Sama mieszkala dlugo ze swoja tesciowa i wie jak latwo sie wtracic, dlatego
                          sama baaaaaaaaardzo stara sie nei wtracac! na prawde dobrze nam sie mieszka
                          razem, jedyny minus to brak intymnosci, chyba ze drzwi zamnkniemysmile dobrze ze
                          kluczyk mamy w drzwiachsmile
                          • agnrek Re: Dziewczyny macie obawy, że... 15.02.06, 14:30
                            Ona Was zamyka smile smile smile
                      • twitti Re: Dziewczyny macie obawy, że... 15.02.06, 14:28
                        co tysmilesmile ja nie umiem gotowacsmile on super gotuje! uwielbiam to! jego mama ok,
                        ale najbardziej lubie jak on gotuje w niedziele (i czasem tez w soboty)! zawsze
                        cos wymysli orginalnego i pysznegosmile ja to mam dwie lewe raczkismile
                        • kiara80 Re: Dziewczyny macie obawy, że... 15.02.06, 14:35
                          Ja też nie umiem gotować ale chyba muszę się do tego przyłożyć. a co do mamy to
                          mam czujne oko i nie pozwalam się jej wtrącać chociaż właściwi się nie wtrąca bo
                          sama mieszkała kiedyś z teściową i wie co to znaczy. czsem tylko napomknie
                          żebyśmy poszli do kościoła bo świętosmile Ale ostatnio i z tym dała sobie spokój
                          więc na razie ok
                      • marlena.k1 Re: Dziewczyny macie obawy, że... 15.02.06, 14:29
                        no wlasnie...ja to ostatnio taki mily komplement dostalam,bo moja przyszla
                        tesciowa robi najlepsza grzybowa na swiecie,no i w koncu dwa tygodnie temu ja
                        zrobilam grzybowa(pierwsza w moim zyciu)i uslyszalam "grzybowa mojej mamy sie
                        kryje do twojej",wiecie jak mi bylo milosmile))oby wszyscy mezczyzni tak nas
                        doceniali i nie tylko przed slubem
    • bacha1979 Nie 15.02.06, 14:14
      staram sie nie mysleć w ten sposób, zresztą po zareczynach jest coraz lepiej,
      wiec czemu miałoby sie popsuć. Co prawda nie mieszkamy arzem, ale mój facet to
      uosobienie spokoju i wyrozumiałosci. Ja jestem nerwus, ale za to łatwo
      wybaczam, wiec myśle, ze bedzie coraz lepiej.
    • kiara80 Re: Super, ze wątek się rozwinął... 15.02.06, 14:16
      Mam nadzieję,że będzie najdłuższysmile))) Wspierajmy się, ze te nasze związki były
      jak najlepsze i oczywiście jak najtrwalsze!!!! A tak poza tym to ja uważam, że
      bardzo ważne jest to z jakiej rodziny pochodzi chłopak, jaki ma stosunek do
      rodziców itp. Dziewczyny piszcie własne spostrzeżenia i radżmy sobie!!!
      Pozdrawiam gorąco Was wszystkie!!!!!!!!!!!!!!!!
      • marlena.k1 Re: Super, ze wątek się rozwinął... 15.02.06, 14:25
        tak to prawda ,ze duzy wplyw ma na to z jakiej rodziny ta nasza druga polowa
        pochodzi,tez mialam wczesniej troche "chlopakow",jeden na sile nie chcial byc
        tacy jak jego rodzice(bo byli alkoholikami),a teraz jak go tam widuje to zawsze
        pod budka z piwem i ledwo trzyma sie na nogach,drugi nie chcial byc jak tata bo
        tato bil mame,ale podniosl na mnie reke i zwiazek sie skonczyl,trzeci nasluchal
        sie jak jego tato byl kasanowa przed slubem a po sie ponoc zmienil,no i tez
        chcial byc chyba jak tato i nasz zwiazek nie przetrwal,byli jeszcze inni
        normalni z normalnych rodzin,tylko jakos tak charaktery nie mogly nam sie
        dopasowac,a teraz jest TEN z rodziny gdzie rodzice sie bardzo kochaja i
        najwazniejsza jest dla nich rodzina,oby bral przyklad,no a co ze mna skoro
        jestem z rozbitej rodziny?
      • miss_migotka Re: Super, ze wątek się rozwinął... 15.02.06, 14:26
        mój mąż ma fajną rodzinkę, wszyscy są bardzo wyluzowani i strasznie się kochają
        - naprawdę w życiu takiej rodziny nie spotkałam, praktycznie świata poza sobą
        nie widzą przy czym relacje pozostają w ramach tzw. zdrowego rozsądku (w ogóle
        sobie tej miłości nie okazują a mimo wszystko ją widać od razu)...

        dlatego się nie obawiam bo mam najbardziej rodzinnego mężczyznę na świecie big_grin
        • kiara80 Re: Super, ze wątek się rozwinął... 15.02.06, 14:39
          i włśnie z takiej rodziny najlepiej mieć faceta: gdzie nie ma rozwodów, wszyscy
          się kochają i szanują ale cóż nie każda ma szczęście takiego spotkać. czasem się
          mówi że jak kogoś rodzice się rozwiedli albo pili to ta osoba będzie robiła
          wszystko żeby w jej rodzinie było inaczej - dobrze. Jednak uważam że jest
          ciężko, bo jak mówią "niedaleko pada jabłko od jabłoni" chociaż tym co się udało
          podziwiam!
          • twitti Re: Super, ze wątek się rozwinął... 15.02.06, 14:42
            moj nazeczony jest z rozbitej rodziny i zarowno on jak i jego brat sa cudownymi
            facetami, ktory kochaja swoje kobietki i dbaja o nie, wiec chyba nei zawsze sie
            to sprawdzasmile ale trzeba miec oczy szeroko otwartesmile
            • kiara80 Re: Super, ze wątek się rozwinął... 15.02.06, 14:46
              Twitti ciesze się że Twój jest dobrym przykładem, u mojej siostry było inaczej
              jak sie kłócili to on się mało starał bo ciągle myślał, ze to nic nie da, ze
              jego rodzice się rozwiedli to pewnie jemu też się nie uda. Czasem takie
              doświadczenia strasznie dołują i człowiek nie ma siły się temu przeciwstawić.
              • twitti Re: Super, ze wątek się rozwinął... 15.02.06, 14:48
                wszystko zalezy od tego jak kogos to dotknelo i jak silny ma charakter! oby
                zawsze bylo dobrzesmile
              • miss_migotka Re: Super, ze wątek się rozwinął... 15.02.06, 14:51
                ja się w sumie bardziej boję o siebie niż o niego, bo ogólnie rzecz biorąc mam
                tzw. "charakterek" smile a on jest absolutnym aniołem
                a moi rodzice, cóż, niby nadal są razem ale już od dawna "rozbici" więc na jedno
                wychodzi...
                więc skoro piszecie o padającym jabłku, może znacie jakieś sposoby pracowania
                nad samym sobą? pytam bardzo poważnie...
                • twitti Re: Super, ze wątek się rozwinął... 15.02.06, 14:55
                  ja w domu jak mieszkalam z rodzicami bardzo czesto sie na wszystkich
                  wydzieralam, a odkad mieszkam z nazeczony stalam sie bardzo spokojna, juz nie
                  krzyczesmile czasem (ale b.rzadko) podniose glos. pare niemilych rzeczy mu
                  powiedzialam pare razy ale ucze sie wspołrzyc z druga osoba! w cale to nie jest
                  takie proste! i nie ma tu znaczenia czy ktos jest z kochajacego czy z rozbitej
                  rodziny!
                • kiara80 Re: do miss_migotki 15.02.06, 14:56
                  he he ja też mam charakterek, a moj to spokojny czlowieczek, czasami az za
                  spokojny i mnie to wkorza, bo ja mu na glowe wchodze a on nic. Chociaz czasem
                  mysle ze to i lepiejsmile)) A co do jabłek to wydaje mi się, że do związku nie
                  powinno się wnosić żadnych uprzedzeń typu "wiedziałam że tak będzie" i tym
                  podobne. Sama czasami mam schizy, że komuś nie wyszło to pewnie nam też się
                  posujesad Uważam poprostu że należy dać sobie szansę i niczego z góry nie
                  przekreślać.
                  ps. szybko piszę więc jak coś to sorki za błędysmile)
                  • miss_migotka Re: do miss_migotki 15.02.06, 15:03
                    no ja też dokładnie tak jak Ty - denerwuję się że on się nie denerwuje że ja się
                    denerwuję - paranoja jakaś! ale najczęściej działa on na mnie jak balsam... po
                    prostu anioł jakiś smile
                    • kiara80 Re: do miss_migotki 15.02.06, 15:07
                      ja czasami tak mam, że ulży mi dopiero jak go wkórze (sama tego nie rozumiem), a
                      potem mi przykro że go wkórzyłam (to też paranoja). A wogle to jestem strasznie
                      czepliwa i rozkładam wszystko na cześci pierwsze. On niczego nie analizuje i
                      podziwiam go czasami że ma taką cierpliwośćsmile)))A to że właże mu na głowe to
                      chyba dlatego że wiem że jest bardzo za mną i sobie na wszystko pozwalam,
                      chociaż czasem odzywa się we mnie taki głosik "do czsu, do czsu"smile)))
                      • miss_migotka kiara 15.02.06, 15:13
                        kiara, witam w klubie!
                        też się często zastanawiam ile on jeszcze jest w stanie wytrzymać...
                        a z tym analizowaniem i czepianiem - po prostu lepiej nie mogłabym ująć sad
                        i też mi zawsze przykro po fakcie

                        no ale nie przesadzajmy, z drugiej strony potrafię być całkiem fajna (coby ktoś
                        nie pomyślał że migotka to potwór jakiś)
                        • kiara80 Re:miss_migotka 15.02.06, 15:17
                          ja też potrafieę być fajnasmile)) Tylko czasami żal mi tego mojego! Cieszę się, że
                          jesteśmy razem w "Klubie" bo myślałam że tylko ja mam takie odpadysmile))
                          • miss_migotka Re:miss_migotka 15.02.06, 15:22
                            nie nie kiara, nie tylko Ty wierz mi smile
                            ale w sumie chyba za coś te nasze mężczyzny nas kochają więc nie powinno być aż
                            tak źle... wiesz, ja ogólnie jestem bardzo krytyczna w stosunku do siebie więc
                            może to się stąd bierze... a takie osoby jak ja też są krytyczne w stosunku do
                            partnerów - no i kółko się zamyka
                            • kiara80 Re:miss_migotka 15.02.06, 15:24
                              podaje Ci rękęsmile))))))
          • marlena.k1 Re: Super, ze wątek się rozwinął... 15.02.06, 14:43
            no wlasnie...ja jestem z rozbitej rodziny,ale jak patrze na rodzine mojego
            orzyszlego meza to marze by nasza rodzina tez taka byla i mam nadzieje,ze z
            jego pomoca wlasnie taka stworzymy,kto wie moze nawet lepszasmileale zeby dobrze
            bylo to musza tego chciec dwie strony.
    • dorcik_wk Re: Dziewczyny macie obawy, że... 15.02.06, 15:24
      Dziewczyny nic się po ślubie nie sypie, jeśli się tego chce. U nas nic się nie
      zmieniło poza tym, ze mam podwójne nazwisko.
      I przestańcie widzieć czarno to co będzie po ślubie. Owszem trzeba się starać,
      zeby było dobrze, ale skoro nam zalezy na zwiazku to się chyba staramy -
      nie ? smile
    • mysza_klapsiara Re: Dziewczyny macie obawy, że... 15.02.06, 19:56
      Nie mam obaw. Żyję dniem dzisiejszym i cieszę się, że będziemy razem.
    • kiara80 Re: Dziewczyny macie obawy, że... 16.02.06, 08:20
      Dziewczyny, jak tam Wasze dzisiejsze nastawieniesmile)) ?
      • miss_migotka Re: Dziewczyny macie obawy, że... 16.02.06, 08:53
        Dzieńdoberek kiara!
        Moje dzisiaj całkiem całkiem. Głowa mnie już nie boli co ma zwykle spory wpływ
        na nastawienie smile)))))))))))
        • kiara80 Re: Dziewczyny macie obawy, że... 16.02.06, 08:56
          Witam, witam! U mnie na razie do przodusmile)) Poza tym poczułam dzisiaj wiosnę!
          Aha i nie dręczyłam Swojegosmile)))))
          • twitti Re: Dziewczyny macie obawy, że... 16.02.06, 08:57
            dobry do puki szef sie nie pojawismile a potem sie zacznie! pozdrawiam i zycze Wam
            milego dniasmile
            • kiara80 Re: Dziewczyny macie obawy, że... 16.02.06, 09:00
              Pozdrowionka, no a przede wszystkim dobrego humoru szefa!!!
          • miss_migotka Re: Dziewczyny macie obawy, że... 16.02.06, 09:03
            gdzie? kiedy? jak? skąd???
            wiosna????? gdzieeeeee?????
            u mnie za oknem plucha, kiedy ta zima się skończy??? sad(((((
            • kiara80 Re: Dziewczyny macie obawy, że... 16.02.06, 09:05
              he he ja wiosnę już czuje chociaż za oknem faktycznie pluchasad ale jest już inne
              powietrze.... a może to tylko moje spostrzeżenia, w każdym razie byle do wiosny!
              • miss_migotka Re: Dziewczyny macie obawy, że... 16.02.06, 09:07
                no, byle.... bo ja właśnie to paskudne zimisko obwiniam za wszelkie zło sad
            • twitti Re: Dziewczyny macie obawy, że... 16.02.06, 09:05
              wiosenny nastroj mnie opanowal wczoraj, tak juz cieplo bylosmile ale dzis znow
              chlodno! marzy mi sie juz wiosenna kurteczka i butkismile zeby rozwiac wlos na
              cieoplym wietrzesmile ale jeszcze trochesmile
              • kiara80 Re: Dziewczyny macie obawy, że... 16.02.06, 09:12
                Mi też się marzą wiosenne ciuszki, a jeszcze bardziej wiosenne zakupysmile Jak
                wiadomo nic tak nie poprawia kobiecie humorusmile))
                Ps. Twitti uważaj na szefasmile
                • twitti Re: Dziewczyny macie obawy, że... 16.02.06, 09:15
                  Dzieki! zawsze sobie pomarudzi, ale ogolnie nie jest taki zly! tyle ze dzis
                  troszke nawalilysmy z kolezanka i moze sobie "postekac"smile
    • ann_jazon Re: Dziewczyny macie obawy, że... 16.02.06, 08:48
      Na wstępie ostrzegam - to będzie dość brutalne i kontrowesyjne, więc co
      wrażliwsze osoby proszę o nie czytanie tego....
      Ja mam jak najbardziej obawy, ale nie tak do końca w sposób, że mi się od dnia
      ślubu zacznie sypać (bo teraz jest przecudnie i myślę, że tych "cudów" to
      jeszcze na dość długo wystarczy wink. Patrzę raczaj na to, co może być za 15-20
      lat, co nam "odbije" na stare lata. A "odbić" może - patrząc na to co w "genach
      przenieść się może". "Tatusiowie" ochlejusy, do tego wariaci (mój na szczęście
      zapił się skutecznie i przestał mi w życiu bruździć, straszyć), ale teść fika
      jak najbardziej (teściową wykończył skutecznie kilka lat temu sad Mój narzeczony
      oczywiście jest w pełni świadom tego, że trzeba "tatuśka" z dala "na smyczy"
      trzymać od naszego życia (nieraz groził po pijaku, że nas wszystkich pozabija,
      a mnie przede wszystkim, bo mu "źródło dochodów" ukradłam - znaczy się synka,
      który płacił za mieszkanie, a którego nieraz z domu wyrzucał, bo taką miał
      wizję). Od takich ludzi należy się izolować, bo nic dobrego z tego nie wynika.
      Na szczęście mieszka w innym mieście i nie będzie miał do nas dostęu.
      Tu jednak nachodzi nas lęk - co będzie, jak takie zachowania w genach
      przechodzą? Narzeczony mówi mi nieraz, że nie chce być taki, że chce żyć
      normalnie, ale sam się boi "co na stare lata we łbie się poprzestawiać może".
      Ja też nie chciałabym być jak moja mama - pomimo, że była dzielna i stawiała
      nieraz opór mężulkowi - katowi (w końcu rozwiodła się), ale naprawdę nie jest
      to wzór do naśladowania (typ awanturnicy). Ja do najspokojniejszych osób nie
      należę, jestem nerwowa jak jasna cholera (pozostałości po strasach jakich
      dostarczał mi tatusiek uncertain ), ale staram sie wyawanturować w pracy (bo tam
      mogę wink, a w domu staram sie zachowac spokój. Na szczęście mój Miś jest
      strasznie spokojnym facetem i nie wyprowadza mnie z równowagi. Oby tak
      pozostało zawsze, ale co będzie w przyszłości....no właśnie .....
      • kiara80 Re: Dziewczyny macie obawy, że... 16.02.06, 08:54
        Ojjjjjj ja Wam życzę tych "Waszych cudów" jak najdłużej!!!
        • ann_jazon Re: Dziewczyny macie obawy, że... 16.02.06, 08:59
          dziękuję i również życzę dużo cudów smile)))
      • miss_migotka Re: Dziewczyny macie obawy, że... 16.02.06, 09:00
        ann_jazon, faktycznie to co napisałaś jest dość butalne i przede wszystkim
        smutne... jest mi przykro, nie potrafię Ci nic doradzić bo nie wiem jak to jest,
        poza tym nie jestem psychologiem i nie wiem co komu odbije...
        jednak mam nadzieję że Twoje obawy się nie sprawdzą i że będziecie nad tym
        skutecznie panować/pracować. Wiesz ja co prawda takich skrajnych przeżyć nie mam
        ale też jest kilka spraw których mam nadzieję nie odziedziczę po moich rodzicach
        i nie poprowadzę swojego małżeństwa tak jak oni swoje.... i faktycznie, niektóre
        sprawy wychodzą niestety dopiero po x-dziestu latach sad
        • ann_jazon Re: Dziewczyny macie obawy, że... 16.02.06, 09:14
          niestety miss_migotka, taka prawda sad wiesz, wiele osób - które nie znają
          sytuacji - oburzają się na mnie jak można się cieszyć ze śmierci własnego ojca -
          oj, można... koniec zastarszania, nerwów, latania po sądach, wyzwisk,
          nachodzenia, lęków o to, czy z czystej złośliwości czegoś nie zmaluje (np. nie
          wytłucze szyb w aucie albo nie porysuje lakieru gwoździem, nie wymaluje na
          drzwiach do mieszkania farbą wyzwisk pod nieobecność w domu). To są sprawy
          trudne, a najgorzej kiedy ma się świadomość doświadczoną na własnej skórze, że
          coś takiego się zdarza i paniczny strach, żeby nie przeżyć tego po raz kolejny
          z własnym mężem... tego się boję i mam nadzieję, że nigdy więcej
          takich "cyrków" nie doświadczę. Wszystkim i sobie również życzę spokojnego
          życia, bo jednak nade wszystko cenny jest spokój!
          • miss_migotka Re: Dziewczyny macie obawy, że... 16.02.06, 09:25
            a co oni mają do oburzania - sama najlepiej wiesz co Cię z ojcem łączyło i jak
            zareagowałaś na jego śmierć, co komu do tego.
            straszne to co piszesz i naprawdę życzę Ci z całego serca spokoju. to prawda,
            spokój jest bardzo ważny, wiem coś o tym - choć nie przeżyłam takiej traumy..

            a wiesz, coś mi się przypomniało, poznałam kiedyś kobietę która wyszła z
            podobnej rodziny. opowiadała godzinami o wszystkim bo jechałyśmy pociągiem (a
            wiadomo, obcym czasem łatwiej się wygadać). no i mówiła że jest pod stałą opieką
            psychologa który jej pomógł się z tego wyzwolić. i jej rodzina (a ma już dość
            duże dzieci) jest absolutnie szczęśliwa i spokojna. jedyne konflikty są
            powodowane właśnie przez rodziców. ale najważniejsze że ona ma w sobie spokój,
            właśnie dzięki tej terapii i potrafi sobie z tym dać rady...
            • ann_jazon Re: Dziewczyny macie obawy, że... 16.02.06, 09:33
              ja raz byłam u psychologa. pani mnie wysłuchała, popytała się trochę, po czym
              stwierdziła, ze ja sobie nadzwyczajnie daję radę, mam świadomość wszystkiego, a
              na moje nerwy i tiki nerwowe (które niestety cholernie mi utrudniają życie, bo
              mi oczy latają na wszystkie stony) to mam iść po piguły uspokajające do
              psychiarty po receptę, bo "taka właściwość mojego organizmu", a ona nie widzi
              potrzeby żebym przychodziła do niej... no to czasem wcinam jakieś "wynalazki"
              jak mi oczy dają do wiwatu za bardzo
              • miss_migotka Re: Dziewczyny macie obawy, że... 16.02.06, 09:41
                no nie wierze, co za baba durna. i to był jedyny raz?
                nie wiem, nie chcę Ci tu moralizować czy na siłę doradzać ale na Twoim miejscu
                poszukałabym jakiegoś porządnego terapeuty, który to wszsytko z Ciebie wyciągnie
                i naprawi. ta kobieta z pociągu chodziła to takiego zwykłego rodzinnego (nie
                wiem jak to się tam nazywa, no w każdym razie taki jakby "psycholog z urzędu",
                nic za to nie płaciła).
                w każdym razie ja, jako nie psycholog, widzę że trafiłaś do wyjątkowo
                niedouczonej pani i najwyraźniej potrzebna Ci pomoc fachowa (tak mi się wydaje)
                • ann_jazon Re: Dziewczyny macie obawy, że... 16.02.06, 09:52
                  Póki co, to po tej wizycie odechciało mi się psychologów. A w zasadzie póki
                  jest mi dobrze, to nawet nie myślę o tym... Jak zacznę fiksować bez wyraźnej
                  przyczyny, to z pewnością podejmę jakieś kroki. Przed ślubem pewnie coś na
                  uspokojenie tych tików wezme od lekarza, bo wiadomo - nerwy, stresik, emocje -
                  a wtedy jak na złosć one mnie atakują więcej, a nie chcę majtać głową przed
                  ołtarzem uncertain
                  Aha, ta pani psycholog to podobno bardzo dobry fachowiec, no ale jakoś każdy po
                  mojej opowieści ze spotkania z nią mówi dokładnie to samo co Ty smile
    • karo63 Re: Dziewczyny macie obawy, że... 16.02.06, 09:00
      Jesteśmy ze sobą lata, mamy małe dziecko a za sobą kryzysy wzelkiej maści.
      Co jeszcze może się zmienić? Dtarlismy się w każdych warunkach, więc teraz może
      być już tylko coraz lepiej smile))
      • kiara80 Re: Dziewczyny macie obawy, że... 16.02.06, 09:02
        Hmm, to może jakieś wskazówki jak przetrwać kryzysy??? Pozdro
        • twitti Re: Dziewczyny macie obawy, że... 16.02.06, 09:11
          podobno trzeba b.duzo rozmawiac ze soba i nie poddawac sie, a kryzysy przejda!
          i nie szukac sobie na boku innych przyjaciol ktorym bedzeimy sie zwierzac bo
          wtedy odsuniemy sie od swoich polowek!
          • kiara80 Re: Dziewczyny macie obawy, że... 16.02.06, 09:13
            No właśnie dziewczyny a jesteście zazdrosne o swoje połówki???
            • twitti Re: Dziewczyny macie obawy, że... 16.02.06, 09:17
              ja strasznie! czesto sie na mnie zlosci z tego powodu! nie lubie jak wychodzi
              na spotkania z ludzmi z pracy bo sa tam tez panienki ktorych nie znam! staram
              sie nie myslec o niczym zlym, ale jestem zazdrosnikiem i juz! glupie to bo nie
              daje mi powodowsmile
              • kiara80 Re: Dziewczyny macie obawy, że... 16.02.06, 09:20
                Skąd ja to znamsmile Ale najlepiej tego nie okazywać, tym bardziej gdy nie daje
                powodów.
                • twitti Re: Dziewczyny macie obawy, że... 16.02.06, 09:22
                  staram sie, ale i tak raz na jakis czas mi sie wymkniewink
                  • ann_jazon Re: Dziewczyny macie obawy, że... 16.02.06, 09:28
                    mój to chyba jest bardziej zazdrosny o mnie niż ja o niego, bo on pracuje z
                    bandą facetów (zero konkurencji wink i ja też pracuję z bandą facetów (sama
                    konkurencja wink
            • ann_jazon Re: Dziewczyny macie obawy, że... 16.02.06, 09:25
              Mój nigdy mi nie dał powodów, abym czuła się o niego zazdrosna - no chyba że
              trochę o jego własnego brata, ale to akurat nie jest zazdrość nieporządana (bo
              brat to nie konkurencja wink a jak będzie dalej - no pewnie będę po cichu
              zazdrosna, ale nie powiem mu tego nigdy głośno. Rozbawiła mnie pewna scenka raz
              w księgarni. Otóż wisiały kalendarze, no i sobie staliśmy i je oglądaliśmy -
              on z gołymi babkami, ja z gołymi facetami - nieźle się bawiąc przy tym. Obok
              nas staneła druga parka i chłopak też zaczął przeglądać kalendarz z babkami.
              Ale była awantura! Łojojoj! Kobitka wybiegła z księgarni z histerią...
              • kiara80 Re: Dziewczyny macie obawy, że... 16.02.06, 09:29
                He he a dziewczyna pewnie też miała ochotę pooglądać ten z gołymi facetami.
              • twitti Re: Dziewczyny macie obawy, że... 16.02.06, 09:29
                sa rozne pary! ja nie mam zaufania do dziewczyn ktorych nie znam, bo nie wiem
                czego moge sie po nich spodziewac... jakbym je poznala to byc moze by mi
                przeszlo! bo to widac kiedy facet sie dziewczynie podoba! kiedys jak bylismy w
                gorach jedna za nim caly czas jezdzilo... on nawet nie zauwazyl.. ja sie
                pozniej dowiedzialam ze ta dziewczyna sie o niego wypytywala... chyba jesli
                chodzi o swoich facetow to mamy 6 zmyslsmile czy wy tez tak macie?
                • kiara80 Re: Dziewczyny macie obawy, że... 16.02.06, 09:35
                  Ja też tak mam! Mojego też kiedyś jedna panna zaczepiała, on nic nie zauważył, a
                  ja wiedziałam, że ma jakieś "ciągoty"smile Ale raczej na sznurku go nie trzymam,
                  wychodze z założenia, że co ma być to będzie (chociaż trzymam się myśli że
                  miłości na próbę się nie wystawia). Zazdrości raczej nie okazuję i trzymam się
                  zasady że każdy jest wolnym człowiekiem i nie bronie mu np. pogadać z dziewczynami.
                  • kiara80 Re: Dziewczyny macie obawy, że... 16.02.06, 09:37
                    trochę nie zrozumiale napisałam, ciągoty miała oczywiście ta panna, nie onsmile))
                    • twitti Re: Dziewczyny macie obawy, że... 16.02.06, 09:39
                      zrozumialamsmile mi czasami nie udaaje sie zapanowac nad soba i troche mu
                      pomarudze! ale jakis czas temu postanowilam nic mu nie gadac, bo jak wiadomo
                      zakazany owoc smakuje lepiejsmile
                      • miss_migotka Re: Dziewczyny macie obawy, że... 16.02.06, 09:44
                        hej panny, co Wy na to żebyśmy założyły osobny wątek pt. "Pogadajmy" czy coś
                        takiego - bo ten nam się widzę pięknie rozwija ale trochę nie na temat (a może
                        ktoś by zechciał dołączyć).
                        co do zazdrości - nieee, narazie nie miałam powodu (odpukać), czasami robię
                        jakąś małą niby -scenę zazdrości ale to bardziej na żartach niż na poważnie smile
                        dopóki nie zawiedze zaufania, ma przyznany kredyt
                        • kiara80 Re: Pogadajmy 16.02.06, 09:46
                          Migotka dobry pomysł, ja popieram!!!
                          • miss_migotka Re: Pogadajmy 16.02.06, 09:55
                            już jest, założyłam!!!!
                            i jak na niego nie przejdziecie to nie przeżyje jednej godziny sad
                • ann_jazon Re: Dziewczyny macie obawy, że... 16.02.06, 09:44
                  za moim też się baby oglądają, bo jest dość przystojny, z sympatyczną gębą, a
                  do tego jeszcze dość charakterystyczny - nieźle zbudowany blondyn, w skórach, z
                  bródką i z włosami do połowy pleców, więc chcąc - nie chcąc - rzuca się w oczy.
                  a potem ja muszę znosić te piorunujące spojrzenia - jak ja śmiem trzymać go za
                  rękę smile) hehehehe
              • twitti Re: Dziewczyny macie obawy, że... 16.02.06, 09:31
                a u mnie na odwrot.. ja sama z kolezanka i szefem (starym) a on z kupa roznych
                ludzi..
          • kiara80 Re: Dziewczyny macie obawy, że... 16.02.06, 09:14
            Kurcze ale się rozpisałamsmile Jeszcze ktoś pomyśli że specjalne wątek podnoszęsad
            • azanna Re: Dziewczyny macie obawy, że... 16.02.06, 09:47
              Ja też jestem zazdrosna, bo to naprawdę widać gdy dziewczynie facet się podoba.
              Pamiętam jedną sytuację w sklepie, gdy ekspedientka słała mu słodkie uśmiechy i
              żartowała, byłam wtedy taka wściekła, że chciałam jej przyłożyćsmile A on nic nie
              zauważyłsmile
              • kiara80 Re: Dziewczyny macie obawy, że... 16.02.06, 09:49
                No właśnie, dziwne to że facet nigdy nic nie widzi tylko my dziewczyny takie
                spostrzegawcze. Hmm a może widzi tylko udaje, żeby nie było zadymkismile)))
                • azanna Re: Dziewczyny macie obawy, że... 16.02.06, 09:52
                  A ja myślę, że oni naprawdę często tego nie widzą. To mi przypomina jak
                  ostatnio koleżanka z pracy powiedziała do mnie o pewnym facecie, że
                  wyraźnie "na mnie leci". Ja jej mówię, że jej się coś przywidziało, więc
                  wezwała inną koleżankę z prośbą o opinię, a tamta od razu stwiedziła, że to
                  oczywiste - wystarczy jeden rzut oka na niegosmile Może więc tak to jest, że jeśli
                  chodzi o siebie to tego nie widzimy.
            • azanna Re: Dziewczyny macie obawy, że... 16.02.06, 09:50
              I jeszcze jedno - do Ciebie Kiara i Miss-migotka - mam dokładnie to samo jak
              Wy - ciągłe analizowanie i milion problemów - i się zastanawiam często jak on
              to wytrzymuje. Nie mówiąc już o tym, że czasem później nie rozumiem sama
              siebie i zadaję sobie pytanie "co mi znowu odbiło?"

              Ale na pocieszenie napiszę, że pracuje nad tym i bardzo się uspokoiłam w
              osattnich miesiącach. Teraz coraz rzadziej zdarzają mi się takie "napady"smile
              • miss_migotka Re: Dziewczyny macie obawy, że... 16.02.06, 09:52
                hehe, witam więc kolejną członkinię klubu!
                dziewczyny, założyłam wątek pogadajmy, chodźcie tam, choooooodźcieeee
              • kiara80 Re: Dziewczyny macie obawy, że... 16.02.06, 09:53
                No to fajnie, że jest nas coraz więcej - "klub wyrzywaczek"smile)) Ja też się
                staram poprawić ale wtedy się ciągle kontroluję i jak mi nie wychodzi do dopiero
                się wkórzam!!! Oj wtedy jest zadymasad Za dużo krytycyzmu wobec siebie - niestetysad((
    • iza3108 Re: Dziewczyny macie obawy, że... 16.02.06, 09:43
      Wiecie co ja bylam z moim narzeczonym 11 lat przed slubem i roznie bywalo, i
      tez mialam obawy ze po slubie sie zmieni. Zmienil sie ale na lepsze stal sie
      wogole innych czlowiekiemi nie tylko ja to zauwazylam ale cala nasza rodzina i
      wszyscy jestesmy w szoku ze czlowiek moze sie tak zmienic a ja jestem z tego
      powodu dumna i bardzo szczesliwa ze mam tak madrego, odpowiedzialnego i czulego
      meza, wiec glowa do gory dziewczynki co ma byc to bedzie trzeba byc dobrej
      mysli ze bedzie dobrze a moze i lepiej.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka