costabryka
07.09.06, 13:04
moj chlopak dostal zaproszenie od swojego dobrego kumpla na wesele z osoba
towarzyszaca - poczulam sie deko dziwnie ze nie bylam wypisana imiennie, choc
dobrze wiedza ze jestesmy razem, bo wszyscy sie ze soba kumplujemy i czesto
spotykamy sie cala ekipa(nasi wspolni, tzn. nasi i tego kumpla, znajomi
pobierali sie nie tak dawno i wszystkie dziewczyny kolegow byly z imienia i
tak tez bylo z chlopakami psiapsiolek), no ale coz. teraz mloda para
wymyslila mu funkcje, bedzie przypinal kwiatuszki gosciom, tyle ze z jakas
tam dziewczyna z rodziny mlodej i musi byc dosc sporo wczesniej u kumpla w
domu, pozniej u jego narzeczonej. troche to dziwne dla mnie ze bawia sie w
rozdzielanie par, bylam na wielu weselach i zawsze kwiatuszki przypinaly dwie
pary - jedna osoba ze strony mlodej z kims z kim przyszla i tak samo z osoba
ze strony mlodego. moze sie nie znam, ale srednio mi sie to podoba i cos mi
sie wydaje, ze nie bede szla do niej do domu tylko prosto do kosciola i sobie
gdzies siade daleko w tyle. jakby na to nie patrzyl zaproszony jest moj
chlopak z osoba towarzyszaca, ktora nie musze byc ja. przynajmniej sie
wyzalilam, moze zrobi mi sie lepiej.