Dodaj do ulubionych

"Salony ślubne" czyli jak wcisnąć kit

12.04.07, 19:29
Stało się. W końcu weszłam do sklepu gdzie sprzedają te kiecki zwane sukniami
ślubnymi. Moje wrazenie: wszystkie prawie jednakowe - przypominają raczej
choinki, a nie suknie..a do tego nachalna oraz wścibska sprzedająca z
rozbieganymi oczkami - co ją do licha obchodzi kiedy ja mam ślub (moja sprawa)
no i po kiego mam przetrzymywac w szafie przez kilka miesiecy jakas sukienke
(na ktora zreszta nie bylo by miejsca)by 2 tyg. przed slubem przyjsc znowu na
poprawki.. pfff...
Obserwuj wątek
    • kamis1982 Re: "Salony ślubne" czyli jak wcisnąć kit 12.04.07, 20:00
      miałam podobne wrażenie - byłam w pierwszym salonie na Kluczborskiej - koszmar -
      stara baba robiła mi łaskę że moge przymierzyć te niby kiecki ślubne - na
      zdjęciu wygladaja olśniewająco - a w rzeczywistości porażka - moj narzeczony
      powiedział że któraś z sukienek źle mi leży koło biustu że się faluję - a
      kobieta powiedziała do nie " TAK ma być !! Pana uwagi są NIEDORZECZNE!" -
      beszczelna stara dupa. I w dodatku jej mężuś podgadywał coś pod nosem żebym się
      streszczała. I tak trafiłam do kilku salonów.
      Na pochwałe zasługuje salon LILEA przy Tamka - bardzo miłe dziewczyny - nie
      wciskały kitu że we wszysktim wygladam olsniewająco tylko pytały się w czym się
      lepiej czuję - oraz Salon Tylko ona przy Nowolipki - w koncu tam kupiłam
      sukienke...
      • eva_luna2 Re: "Salony ślubne" czyli jak wcisnąć kit 12.04.07, 20:04
        hmm, to miałyscie pecha chyba. Ja trafiłam w Bydgoszczy do salonu z bardzo miłą
        obsługą, niezłym wyborem i poczuciem, ze Panie naprawde sie znaja na robocie,
        potrafia doradzic i nie popedzaja bo nastepne klientki czekaja (choc w takich
        salonach jak Wy, tez bylam...)
      • hilda1007 Re: "Salony ślubne" czyli jak wcisnąć kit 12.04.07, 23:49
        Dziewczyny, ale trzymajmy się razem. Robimy uwagi na rtemat mózgu, a nie dupy
        ani wieku pani sprzedawczyni, OK? W końcu nie lubimy, jak męźczyźni sprowadzają
        nas do rangi otworu, prawda?
      • liste_k Do kamis1982 13.04.07, 08:34
        Ja własnie kupiłam sukienkę na Kluczborskiej... BYłam bardzo zadowolona z
        obsługi. Pani miła i umiała doradzić. Przymierzyłam chyba ze trzysukienki, bo
        wiedziałam co chcę, jakie modele. Więc nie wybrzydzałam. Jedynie to z kolorem,
        ale stanęło na moim i jest biała.
        Jeszcze jedna dziewczyna z tego forum już mężatka - dr_kaczusia (czy jakoś tak
        to się pisało) też była zadowolona z obslugi tej pani.
        Rzecz gustu i oczekiwań.
        • kamis1982 Re: Do liste_k 13.04.07, 09:53
          No wiesz ,każdy jest człowiekiem i każdy może mieć lepszy lub gorszy dzień - ja
          po prostu stwierdziłam jak się czułam w tym salonie... może Pani obsługująca
          nie miała dobrego dnia - ale sory jak się ma taką pracę z klientami to nie
          okazuje się swoich fochów . Po prostu miałam wrażenie że ta kobieta była
          niesympatyczna i nawet nie probowała. Nie jestem jakąś super wymagającą
          damulką , ale widziałam różnice jak mnie traktowały Panie w saloni np. Lilea a
          jak mnie potraktowała Pani z salonu na Kluczborskiej. Może Ty byłaś tylko na
          KLuczborskiej , spodobała Ci się suknia to Pani była dla Ciebie miła , moze
          dlatego że mi się nie do końca suknie podobały to miała do mnie takie podejście
          nie wiem... ale róznice widziałam
          • liste_k Re: Do liste_k 13.04.07, 09:59
            Byłam jeszcze w Carmen na Jana Pawła.
            Specjalnie nie jeździłam po wszystkich salonach, które są w Warszawie, żeby
            nie dostać kociokwiku. Wiedziałam, czego chcę i za jaką cenę. Także mam
            porównanie.
            Ale każda przyszła Młoda ma swoje wyobrażenie o obsłudze w salonie.
    • zosiaczek25 to jeszcze nic 13.04.07, 08:25
      Ja odwiedzilam 3 salony w Olsztynie. W pierwszym zaraz od progu rzucila sie do
      nas pani z pomoca. No to ja mowie, ze szukam sukni slubnej. Jaka ma byc? Nie
      biala (biala mierzylam przed paroma godzinami w innym miescie i wygladalam
      okropnie, bo mam bardzo jasna skore), niezbyt szeroka i skromna- bez wielu
      pierdul (bo jestem mala i drobna i to wszystko mnie przytloczy). No wiec pani mi
      pokazuje. A mi przypomnialo sie jeszcze, wiec dodaje "i jesli mozna, bez trenu".
      Na co pani spojrzala na mnie z pretensja i odparla "prosze Pani, to sa suknie
      hiszpanskie, wloskie, taka jest kolekcja. Nie mamy innych." A drogie one jak
      cholera. Na co my rozejrzalysmy sie wokol i jednak takie bez trenu zauwazylysmy.
      Pani juz zaczaila sprawe i tylko fuknela: "no, chyba ze Pani moze wziac taka
      polska" (z akcentem na "polska", prawie wypluwajac to slowo). Na co ja. "Nie
      obchodzi mnie, czy suknia bedzie polska, czy wloska, czy jakas inna. Chce taka,
      ktora bedzie mi odpowiadac i w ktorej bede sie dobrze czula." Pani odwrocila sie
      i poszla sobie z kims rozmawiac. No to my sie odwrocilysmy i wyszlysmy sobie.
      Jesli kogos to interesuje. Byl to salon Madame Danuta.
      W drugim salonie- w Afrodycie- panie bardzo milo nas potraktowaly. Ale nie
      radzilabym tam wypozyczac, chyba ze ktos chce kupic suknie. Te, ktore wisialy na
      wieszakach do wypozyczenia, powinny raczej czekac na wywoz na wysypisko smieci.
      Suknie czyszczone, ale pewnych rzeczy nie da sie wyczyscic. Przebarwienia,
      poszarzale smugi na szwach, przetarte szwy. I na takich sukniach wciaz chce sie
      zarabiac kase.
      W trzecim salonie wreszcie zdecydowalam sie na kupno sukni. I wowczas
      zauwazylam, jak bardzo zmienilo sie podejcie pani do mnie, gdy powiedzialam, ze
      chyba jednak kupie. Cwierkala jak skowronek. Ale najwazniejsze- suknia bedzie
      taka, jaka chcialam i pani ani razu nie mruknela, ze to przeciez "polska".
      Dodatkowo w cenie sukni dostane tez halke. Pozdro!
    • huczne-wesele Re: "Salony ślubne" czyli jak wcisnąć kit 13.04.07, 08:51
      Dziewczyny a pamiętacie film „pretty woman”.Tak jak bohaterka filmu, która
      przymierzała setek kiecek bo było wiadomo ile makasy a na początku totalnie ją
      zlekceważono.
      Tak było ze mną. 4 lata temu gdy szukałam sukni dla siebie nie byłam
      przygotowana. Prosto po zajęciach na uczelni pobiegłam do salonu była to sobota
      około 12.Nie wyglądałam na klientkę, która ma kase i jeszcze, która by
      planowała ślub.zlekceważono mnie totalnie.Poszłam do domu przebrałam się i
      takie tam i wróciłam bo salon był do 17 i przymierzałam suknie i
      powiedziałam ,że napewno tutaj kupię( nie poznały mnie)gdy już one czuły,że
      mają klienta na prawie 3 tyś zł ja powiedziałam ,że bardzo nie podoba mi si
      tutejszy personel choć sukniesą piękne.Powiedziałam jak mnie potraktowały( a w
      salonie było jeszcze kilka Pań) i napewno w takim miejscu nie dokonam żadnego
      zakupu ani nie będę nikomu go polecała.Wyszłam.Oj żebyście widziały ich miny 3
      babeczki-ekspedientki-SZOK
    • sisigma Re: "Salony ślubne" czyli jak wcisnąć kit 13.04.07, 09:17
      A ja polecam Grację w Poznaniu. Na Strzeleckiej. Co prawda sukni jeszcze nie
      odebrałam więc nie wiem jak będzie do końca, ale jestem pod bardzo pozytywnym
      wrażeniem asortymentu i obsługi. Młode dziewczyny, które wiedzą co robią i w
      dodatku chyba to lubią smile Od progu dyskretnie asystują, żeby się zorientować na
      co zwracam uwagę i od razu zabierają się do rzeczy jak zauważą, że cokolwiek
      klienta zainteresowało. Poszłam tam zimą, nie miałam zamiaru niczego mierzyć,
      nie mówiąc o kupowaniu. Mimo to chętnie pokazały mi suknie namówiły na
      zmierzenie, biegały z kolejnymi modelami, upinały, poprawiały, przygładzały i
      sensowanie doradzały. CZułam się jak na filmie.
      Od razu wieziały, że nie zarobią na mnie majątku bo powiedziałam że jestem
      zainteresowana wypożyczeniem i to najtaniej jak się da smile
      Mam ładną suknię za 1 tys złotych i miłe wspomnienia.
      • sisigma Re: "Salony ślubne" czyli jak wcisnąć kit 13.04.07, 09:19
        Na tej samej i sąsiednich ulicach są inne salony, między innymi snobistyczny i
        "renomowany" pracowania sukien ślubnych Anna Lachor - pretensjonalnie, w
        pretensjach i dąsach, nudno, niemiło i całkiem beznadziejnie.
    • golinda Re: "Salony ślubne" czyli jak wcisnąć kit 13.04.07, 09:28
      ja mam miłe doświadczenia z Susan Blanche w W-wie
      oglądałam też suknię ślubną u Teresy Rosati w Galerii Mokotów
      bardzo miła ekspedientka, z klasą i na poziomie
      kiecka kosztowała prawie 6 tysięcy, ja byłam w dżinsach i japonkach i w dodatku
      bez "dam dworu" wink (które MUSZĄ towarzyszyć przyszłej pannie młodej przy
      zakupie sukni) i jakoś pani potraktowała mnie bardzo przyjemnie
      nie było problemu ze ściągnięciem sukni z manekinu (akurat była na wystawie)
      etc.
      za to bardzo niemiłe doświadczenia mam z Madonny, nieprzyjemne babska
      wciskające kit każdej dziewczynie
      słyszałam, jak fałszywie zachwycały się wyglądem klientki, której wybrana
      suknia kompletnie nie pasowała ani do urody ani do figury
      po jej wyjściu szeptem zjechały jej tyłek...uroczo, prawda?
      • mayagaramond Re: "Salony ślubne" czyli jak wcisnąć kit 13.04.07, 13:24
        > za to bardzo niemiłe doświadczenia mam z Madonny, nieprzyjemne babska
        > wciskające kit każdej dziewczynie
        > słyszałam, jak fałszywie zachwycały się wyglądem klientki, której wybrana
        > suknia kompletnie nie pasowała ani do urody ani do figury
        > po jej wyjściu szeptem zjechały jej tyłek...uroczo, prawda?

        O tak, falszywe to one sa. W salonie dziewczyna wlasnie wplacila zaliczek za
        sukienke (nota bene Obelix). Ekspedientka spytala o welon, na to dziewczyna, ze
        chcialaby kapelusz. Pani prawie zaczela piac z zachwytu "Swietny pomysl, jaki
        oryginalny, zaraz dam Pani telefon do modystki..." Ani slowa o tym, ze kapelusz
        do Obelixa nie pasuje...
    • kamelia04.08.2007 Re: "Salony ślubne" czyli jak wcisnąć kit 13.04.07, 10:05
      nie wygladam jak gwiazda, królewna, czy panna z nieograniczonym budżetem. nie
      spotkalam ani z niemiłą obsługa, ani z nadzwyczajnie wylewną.
      nie byłam wprawdzie w słynnej madonnie na wilczej. czasem może panie w salonach
      sprawiały wrażenie, ze nie mają czasu, jak było wiecej klientek.
      suknie wybrałam w promesie, bo suknia mi sie spodobała, panie obsługujące były
      w porządku.
    • domi_23 Re: "Salony ślubne" czyli jak wcisnąć kit 13.04.07, 10:45
      Polecam salon na Wilczej "Madonna", bardzo milł panie, można przymierzać do
      woli smile
      • golinda Re: "Salony ślubne" czyli jak wcisnąć kit 13.04.07, 10:50
        zawsze jak się pojawia niepochlebny komentarz o Madonnie, chwilę potem ktoś ten
        salon poleca
        drogie panie ekspedientki! płacą wam za każdy polecający post? wink
        • justyna.e Re: "Salony ślubne" czyli jak wcisnąć kit 13.04.07, 12:18
          ja też polecam Madonnę i nie sprzedaję tam sukien smile owszem bywałam tam kilka
          razy i kupiłam tę najpiekniejsza smile
    • barbra25 do eva_luna2 13.04.07, 10:58
      Barbdzo Cie proszę, podaj namiary na ten salon.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka