Dodaj do ulubionych

Rodzice a Akceptacja Przyszłych małżonków!!!

09.07.07, 00:52
mojego N matka mnie akceptuje bardzo srednio...
moja mama praktycznie nie akceptuje mojego N..
za 2miesciace slub a w rodzinie jednej i drugije pokazano ze lepiej zebysmy
sie rozstali....
ja z jego rodzicami rozmawiam..niby sie nie wtracaja w nasz zwaizek(oczuwiscie
to tylko gadanie) , jednak ja do nich mam szacunek i zachowuje sie stosownie..
moj N natomiast do mojej mamy jest szczegolnie niemily...
fakt ona do niego tez, ale ja potrafie sie ugryzc w jezyk i nawet jak jego
matka gada na mnie, nie robic jej przykrosci...a on niestety nie umie tego
zrobic dla mnie ..
sytaucja w ostatnich dniach sie bardzo nawarstwila;/
jestesmy ze soba ponad 5lat...niby bylo oki, ale nie myslalam o relacjach
rodzice dzieci...
teraz niestety zaczelam...ja jestem jedynaczka. bardzo jestem z rodzicami
zwiazana...moj N sie boi ze bede sluchac mamy czy cos..nie wiem dziwne schizy
lapie a jego matka jeszcze w tym go utwierdza...ze bedzie zyl ze mna i z moja
mama...
juz sama nie wiem czy olac rodzicow i zajac sie tylko soba..ale nie wyobrazam
sobie jak te stosunki beda wygladac po slubie..
bo ja jeszcze jestem w stanie z jego rodzcami normalnie rozmawiac, u mnie
natomiast moj N z moja mama ciagle dra koty...moj N do mamy nie jest ok...
zaczynam poprostu juz miec dosc ze jego nastawiaja go na moja rodzine, mnie na
jego....
czy w takiej sytuacji zwazki maja sens??wiem ze najwazniejsza jest milosc...
ale rodzice tez sa wazni...moze ja nie widze czegos co oni widza....
wkoncu moj N powinien miec do mojej mamy szacunek..fakt ze czesto po rozmowach
mowi ze nie zachowal sie do niej w sposob mily ale zawsze jak nawet chce
przeprosic to tak sie sytuacja zapetla ze znow zaczynaja byc niesnaskisad
glupie to wszystko , wiem ze powinnam to olac ale wkurza mnie ze zamiast
wszyscy sie radowac to wszyscy zyja teraz w nerwachsad(((
i juz zaczynam miec dylematy co do tego wszystkiegosad...
ze dwoje najkochanszych mi ludzi nie potrafi sie dogadacsad(

Obserwuj wątek
    • mike2005 Re: Rodzice a Akceptacja Przyszłych małżonków!!! 09.07.07, 02:28
      Jeżeli tylko macie do tego odpowiednie warunki (mam na myśli przede wszystkim
      odpowiednie zaplecze finansowe), to wypnijcie się na waszych rodziców,
      ograniczcie kontakty do minimum (w ostateczności zerwijcie), a wtedy nie
      będziesz musiała gryźć się w język ani wysłuchiwać, jak twój N/M odgryza się
      twojej matce (też bym na jego miejscu nie pozostawał dłużny).
      • lolu83 Re: Rodzice a Akceptacja Przyszłych małżonków!!! 09.07.07, 11:35
        no pewnie nie...ale on czase odpowiada az za ostro do slow mojej mamy..ostatnio
        tak jakby najchetniej chcial sie pozbyc mojej mamysadjego tez dokucza, to
        bardziej ale tam nie widzi powodu zeby sie z nimi nie widywac..a ja najlepiej
        zebym z moimi w ogole;/
        • zaczarowana13 Re: Rodzice a Akceptacja Przyszłych małżonków!!! 09.07.07, 11:42
          nie chce nikogo straszyc...jednak po slubie jest jeszcze gorzejuncertain
          Jestem miesiac po slubie prosze mi wierzyc ze wiem co mowie...niestetyuncertain
    • malutenka5 Re: Rodzice a Akceptacja Przyszłych małżonków!!! 09.07.07, 11:59
      Jak z mieszkaniem po ślubie? Oddzielnie, czy z teściami/rodzicami? Jeżeli oddzielnie, nie ma dużego problemu, na początku ograniczycie kontakty i później się ułoży. Jeżeli macie zamiar mieszkać z którymiś rodzicami, to serdecznie odradzam, bo w takich sytuacjach, choćby strony były najcudowniejsze, to będą problemy. A jeśli tak, jak piszesz teraz jest niewesoło, to będzie gorzej.
      Piszesz, że jesteś bardzo związana z rodzicami. To dobrze, ale teraz zakładasz własną rodzinę i to nią powinnaś się przede wszystkim zająć. Czy porozmawiałaś z Mamą i Narzeczonym o ich kontaktach? Powiedz, że jest Ci przykro z powodu ich zachowania, nie każesz im się od razu kochać, ale stosunki mogłyby być chociaż poprawne. A jak sie kłócą/docinają sobie w Tojej obecności, to po prostu wyjdź. Takie coś też działa. Tuż po zaręczynach rodzice mojego N. a sczególnie Teściowa pokazywali wielokrotnie, jak bardzo są niezadowoleni. I nie wiadomo- z tego powodu że to ja, czy z samego ślubu. Ale sądzę, że dla nich każda przyszła żona syna byłaby 'be'. A ja to po prostu zignorowałam, mój narzeczony powiedział, że w nosie ma to, co jego rodzina mówi, ja też nie dałam się manipulowac swojej. Zaczęliśmy żyć po swojemu i teraz relacje są w porządku.
      Nie mieszkamy i nie mamy zamiaru mieszkać z teściami z żadnej strony i chyba przez to, że nie mamy kontaktów na codzień sytuacja się poprawiła i to znacznie.
      • lolu83 eh eh:( 09.07.07, 13:03
        mamy zamiar mieszkac sami, ale zaczyna mnie bardzo wkurzac to ze jego matka
        zaczyna teraz decydowac o wielu rzeczach a on nic nie widzi a moja by odcial od
        wszystkiego!!
        nawet jak zapyta czy bedziemy cos wynajmowac lub cos takiego to mowi ze sie
        zobaczymy i ucina temat..a przeciez maja prawo wiedziec co sie dzieje z ich
        corka i to zrozumiale!!!
        a on traktuje ich jako najgorsze zlosad((
        sam nie widzi ze jego matka jest coraz gorsza, i do tego slubu dopuscic nie
        chce..jednak tak wywinela kota ogonem ze teraz na moja mama zostala zrzucona
        cala wina...sad(
        zaczynam sie naparwde bac co bedzie po slubie...
        bo jednak to moi rodzice i jakis szacunek powinien do nich miec!!
        zostal tak nastawiony przez swoja matke na moja ze bucha ogniemsad(
        sytuacja jest okropna a zostalo 1,5 miesiaca do slubusad
        • malutenka5 Re: eh eh:( 09.07.07, 13:19
          Moim zdaniem za mocno trzymacie się pępowiny i mało myślicie o WAS... Wybierzcie się we dwójkę na jakiś weekend pred ślubem, telefony zostawić wyłączone głęboko w torbie i pobyć ze sobą. tylko ze sobą. Porozmawiać spokojnie o tym, co Was boli i denerwuje bez udziału osób trzecich. Nie można ciągle tylko mówić, jaka ta mama jest zła, czy tamta...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka