mojego N matka mnie akceptuje bardzo srednio...
moja mama praktycznie nie akceptuje mojego N..
za 2miesciace slub a w rodzinie jednej i drugije pokazano ze lepiej zebysmy
sie rozstali....
ja z jego rodzicami rozmawiam..niby sie nie wtracaja w nasz zwaizek(oczuwiscie
to tylko gadanie) , jednak ja do nich mam szacunek i zachowuje sie stosownie..
moj N natomiast do mojej mamy jest szczegolnie niemily...
fakt ona do niego tez, ale ja potrafie sie ugryzc w jezyk i nawet jak jego
matka gada na mnie, nie robic jej przykrosci...a on niestety nie umie tego
zrobic dla mnie ..
sytaucja w ostatnich dniach sie bardzo nawarstwila;/
jestesmy ze soba ponad 5lat...niby bylo oki, ale nie myslalam o relacjach
rodzice dzieci...
teraz niestety zaczelam...ja jestem jedynaczka. bardzo jestem z rodzicami
zwiazana...moj N sie boi ze bede sluchac mamy czy cos..nie wiem dziwne schizy
lapie a jego matka jeszcze w tym go utwierdza...ze bedzie zyl ze mna i z moja
mama...
juz sama nie wiem czy olac rodzicow i zajac sie tylko soba..ale nie wyobrazam
sobie jak te stosunki beda wygladac po slubie..
bo ja jeszcze jestem w stanie z jego rodzcami normalnie rozmawiac, u mnie
natomiast moj N z moja mama ciagle dra koty...moj N do mamy nie jest ok...
zaczynam poprostu juz miec dosc ze jego nastawiaja go na moja rodzine, mnie na
jego....
czy w takiej sytuacji zwazki maja sens??wiem ze najwazniejsza jest milosc...
ale rodzice tez sa wazni...moze ja nie widze czegos co oni widza....
wkoncu moj N powinien miec do mojej mamy szacunek..fakt ze czesto po rozmowach
mowi ze nie zachowal sie do niej w sposob mily ale zawsze jak nawet chce
przeprosic to tak sie sytuacja zapetla ze znow zaczynaja byc niesnaski

glupie to wszystko , wiem ze powinnam to olac ale wkurza mnie ze zamiast
wszyscy sie radowac to wszyscy zyja teraz w nerwach

(((
i juz zaczynam miec dylematy co do tego wszystkiego

...
ze dwoje najkochanszych mi ludzi nie potrafi sie dogadac

(