Dodaj do ulubionych

rysujecie wykresiki>??? Mierzycie temp??

03.04.08, 06:29
Własnie wczoraj odbylismy pierwsze spotkanie z panią z poradnii
rodzinnej. Zakupilismy ( musielismy) zestaw do rysowania wykresów i
badania śluzu. Powiedzcie mi badacie sie? Bo moj tryb zycia niestety
nic dobrego chyba nie bedzie wskazywał. Wiec musze na następny raz
jakiegos gotowca przynieśc. A jak Wy sobie z tym radzicie?
Obserwuj wątek
    • fruzia01 Re: rysujecie wykresiki>??? Mierzycie temp?? 03.04.08, 08:21
      a co to znaczy nic dobrego?
      rysuj co wychodzi i daj to kobiecie z poradni do zinterpretowania; niech sobie
      połamie zęby na twoim przypadku, a co, w końcu od tego jest smile no chyba że
      bierzesz hormony... ale wtedy może lepiej od razu powiedzieć tej pani w czym
      rzecz a nie bawić się w hipokryzję i przynoszenie gotowcow
      • z_aga Re: rysujecie wykresiki>??? Mierzycie temp?? 03.04.08, 09:39
        Ja rysowałam i nie było z tym u mnie problemu. Nawet teraz jestem do tego wszystkiego pozytywnie nastawiona i mam zamiar sprawdzać dalejsmile Dzisiaj idę właśnie na drugą wizytę i zobaczymy, co prowadząca powie na ten mój wykres, bo sama jeszcze nie umiem tego precyzyjnie zinterpretować.
        • agagrusz Re: rysujecie wykresiki>??? Mierzycie temp?? 03.04.08, 15:51
          a po co to niby jest????? Do ślubu potrzebne?????? I co? jak bedziesz miała zły
          wykresik, to ci pani z poradni wyjść za mąż nie pozwoli? Matko... niby 21
          wiek... Nie wiem, dziwię się wam, ja bym się w życiu na cos takiego nie
          zgodziła. No, ale kazdy ma swoj system....
          • maiwlys Re: rysujecie wykresiki>??? Mierzycie temp?? 03.04.08, 16:01
            No jeżeli ślub kościelny bierzesz, to raczej będziesz się musiała
            zgodzić na coś takiego smile Bez względu na to jak głupie to jest
            (chociaż nie do końcasmile
            • xbozenkax Re: rysujecie wykresiki>??? Mierzycie temp?? 03.04.08, 16:06
              To nie jest obowiązkowe! Można zrobić, ale nie trzeba.
              Ale niestety to nam powiedziała jedna z trzech pań pracujacych w
              poradni w moim mieście. Dwie pozostałe nie mówią nic o wyborze tylko
              na nast. spotkanie każą przyjśc z wypełnionym wykresem, a
              nieświadomi tego narzeczeni często się kłopotają co z tym zrobić.
              • agnieszka.aim Re: rysujecie wykresiki>??? Mierzycie temp?? 03.04.08, 16:36
                Powiedzcie w ogole o co chodzi?? Ja jeszcze nie byłam w poradni. O
                jakich wykresach mowa?? na czym w ogóle polegają te spotkania w
                poradni??
                • agusia101 Re: rysujecie wykresiki>??? Mierzycie temp?? 03.04.08, 16:50
                  niewiem jak u innych. Ale u mnie jestesm,y po pierwszym spotkaniu.
                  Siedzimy w 3 pani z poradnii rodzinej moj narzeczony i ja. Najpierw
                  nam opowiada o anatomii człowieka. O narzadach, o owulacji.Nastepnie
                  musielismy zakupic za 20 zł termometr owulacyjny i 2 ksiazeczki.
                  jedna własnie w której rysuje sie wykresiki. Wykres powstaje z
                  temperatur które musisz codziennie mierzyc po przebudzeniu sie.
                  temperature mierzymy w jamach. Dane nanosisz na kratkowane pola
                  odpowiednio do dnia cyklu. Badasz tez sluz: jaka ma konsystencje
                  oraz kolor.
                  słuzy to naturalnej metodzie zapobiegania ciazy oraz planowania
                  rodziny. Wykres oraz sluz pokazuja kiedy występuja dni płodne i nie
                  płodne.
          • z_aga Re: rysujecie wykresiki>??? Mierzycie temp?? 03.04.08, 20:59
            Ja nie robię tych wykresów dla jakiejś pani tylko dla siebie. Uważam, że takie wykresy są pomocne i to bardzo, szczególnie w przypadku, gdy pojawia sie problem z zajściem w ciążę. A jest to pierwsza rzecz o jaką pyta lekarz przy takich problemach. A poza tym nie widze przeszkód w mierzeniu sobie temperatury codziennie rano i sporządzaniu z tego wykresu czy sprawdzaniu śluzu. Co w tym jest takiego strasznego?
    • kamelia04.08.2007 Re: rysujecie wykresiki>??? Mierzycie temp?? 03.04.08, 17:04
      po prostu nie wchodzi sie w ten bussienes,
      a jak sie wchodzi, to trzeba umiec pani grzecznie powiedziec, żeby
      sobie te wykresy schowała, bo ty masz lepsze sposoby. Ot i co.
      Ślubu ci nie udzieli czy co?
      • agu_gu3 Re: rysujecie wykresiki>??? Mierzycie temp?? 03.04.08, 18:43
        mierze i obserwuje swoje cialo juz od 1,5roku, nie mam z tym zadnych
        problemow.
        • iwona_joz Re: rysujecie wykresiki>??? Mierzycie temp?? 03.04.08, 19:01
          agu_gu3 napisała:

          > mierze i obserwuje swoje cialo juz od 1,5roku, nie mam z tym zadnych
          > problemow.

          a ja bym nigdy w życiu takiemu sposobowi nie zaufała.. wystarczy stres, zmiana
          klimatu, wyjazd i już nie będzie sie sprawdzało.. już nie mówiąc, że można się
          kochać tylko wtedy, gdy kalendarzyk ci na to pozwala, a nie wtedy gdy ma się na
          to ochotę..
          • fruzia01 Re: rysujecie wykresiki>??? Mierzycie temp?? 04.04.08, 09:21
            > a ja bym nigdy w życiu takiemu sposobowi nie zaufała.. wystarczy stres, zmiana
            > klimatu, wyjazd i już nie będzie sie sprawdzało.. już nie mówiąc, że można się
            > kochać tylko wtedy, gdy kalendarzyk ci na to pozwala, a nie wtedy gdy ma się na
            > to ochotę..

            bedzie sie sprawdzało - temperatura nie utrzyma sie na wysokim poziomie jeśli
            nie będzie owulacji; będziesz to doskonale widzieć na wykresie: takie "piki" wyjdą
            za to masz rację, największym problemem w metodach naturalnych jest konieczność
            powstrzymania się od współżycia w okresach płodnych
          • hanulllka Re: rysujecie wykresiki>??? Mierzycie temp?? 04.04.08, 12:16
            Nie jestem zagorzałą fanką tych metod, sama przez długi czas zażywałam pigułki,
            ale po wizytach w poradni trochę przychylniej na to patrzę i wcale nie jest to
            takie głupie.
            Metoda naturalnego planowania rodziny (mierzenie temperatury i obserwacja śluzu)
            to nie to samo co kalendarzyk!!!! To zupełnie coś innego. Kalendarzyk to
            prehistoria i nikt przy zdrowych zmysłach już go nie stosuję, ponieważ sprawdza
            się wyłącznie u kobiet, które mają 28-dniowy cykl. Wystarczy, że któraś ma
            34-dniowy i po grzybach.
            Obserwacja siebie pozwala ci kochać się, kiedy ci się żywnie podoba, ponieważ
            będziesz wiedzieć, kiedy masz owulację! No ale trzeba się trochę temu poświęcić.
            Jest to z pewnością trochę bardziej skomplikowane niż zażycie pigułki smile
          • memphis90 Re: rysujecie wykresiki>??? Mierzycie temp?? 06.04.08, 21:34
            Tylko że jak będziesz mieć problemy z zajściem w ciążę, to pierwsze o co pyta
            lekarz to: długość cyklu, kiedy masz owulacje, długosć poszczególnych faz.
            Dorosła kobieta powinna wiedzieć takie rzeczy, albo mieć chociaż swiadomość jak
            to oznaczyć. Potem są idiotyczne pytania na forum "czy mogłam zajść dzień przed
            miesiączka, bo pękła nam gumka" albo "kiedy mam się kochać, bo nie mogę zajsć w
            ciążę".

            W poradni robisz to tez dlatego, że w KK deklarujesz stosowanie się do npr. A
            jak Ci to wszystko nie odpowiada, to ślub kościelny nie jest obowiązkowy. Daruj
            sobie szopkę z welonem i prowadzeniem nawą przez tatusia i weź ślub cywilny.
            Nikt nie będzie Cię męczył wykresami, w najgorszej sytuacji wyjdziesz na... hmm,
            powiedzmy delikatnie- niedouczoną- u lekarza.
      • miska_malcova Re: rysujecie wykresiki>??? Mierzycie temp?? 03.04.08, 18:48
        no ja własnie powiedziałam panu, bo u nas chłopiszcze było, że nie będe nic
        mierzyć, bo leczę się hormonalnie od 10 lat i nie będe stosować metod
        naturalnych. Ciężko to przezył, ale po 2 spotkaniach dotarło, ze nic nie wskóra
        i nie musi mnie edukować, bo znam swój organizm
        • katharsisss Re: rysujecie wykresiki>??? Mierzycie temp?? 03.04.08, 21:19
          Czy Wy naprawdę nie widzicie różnicy między mierzeniem sobie temperatury i śluzu
          dla siebie i ew. dla ginekologa, a dla jakiejś nawiedzonej baby z poradni??? Ja
          bym wolała wcale nie brac ślubu niż obcemu babsku pokazywac jaki miałam wczoraj
          sluz w pochwie. Sorry, ale to są moje intymne sprawy i nie mam zamiaru obcemu
          babsku się z nich zwierzac.
    • bamisia Re: rysujecie wykresiki>??? Mierzycie temp?? 03.04.08, 22:55
      u mnie nic nie bylo obowiazkowe. ale z wlasnej woli kupilam zeszycik i termometr elektroniczny smile i mam zamiar te metode stosowac. noo, moze nie jako metode anty, ale mam zamiar ze tak powiem lepiej poznac swoje cialo smile
      • tres_jolie Re: rysujecie wykresiki>??? Mierzycie temp?? 03.04.08, 23:00
        A to racja. Przy staraniu się o dziecko na pewno się przyda.
        To chyba jedyny plus tych nauk. Ale jako metoda anty- nigdy!
        smile
    • tres_jolie Re: rysujecie wykresiki>??? Mierzycie temp?? 03.04.08, 22:58
      Dla mnie to w ogóle było nieporozumienie. Pani w poradni miała ok 70
      lat i zaczęła nas atakować, że pewnie dzieci nie chcemy mieć, a
      jeśli już to 1-no. Że pigułki to ZŁO itp itd.
      Ale jak przy moim N. zaczęła oglądać kalendarzyk(żeby nie było-
      przerysowałam z książki) i go omawiać to wymiękłam.

      Moją wypowiedź zakończę złotą myślą tej Pani:
      "Bo istotą małżeństwa jest odmawianie małżonkowi seksu"

      Nic dodać, nic ująć...
      • iwona_joz Re: rysujecie wykresiki>??? Mierzycie temp?? 03.04.08, 23:05
        tres_jolie napisała:
        > Moją wypowiedź zakończę złotą myślą tej Pani:
        > "Bo istotą małżeństwa jest odmawianie małżonkowi seksu"

        wow! nie wierze. na prawdę tak powiedziała??!! a mówiła coś, że czerpanie z sexu
        przyjemności to grzech??
        • nati.82 Re: rysujecie wykresiki>??? Mierzycie temp?? 04.04.08, 07:41
          U mnie poradnie prowadził facet: starszy, siwy pan, który z przekonaniem głosił
          nam teorie metod naturalnych, morderstw antykoncepcyjnych i czystości
          przedmałżeńskiej nie dostrzegając, że tuż przed nim siedzi laska z wielgachnym
          brzuchem. Po prostu jakby jej nie widział. A jedną z błyskotliwych myśli, jakimi
          nas zasypywał, niech będzie: Stosunek musi się zakończyć wytryskiem do środka i
          orgazmem. I wszystko jasnesmile
          • bystra_26 stosunek po katolicku 04.04.08, 09:16
            nati.82 napisała:

            > U mnie poradnie prowadził facet: starszy, siwy pan, który z
            >przekonaniem głosił.nam teorie metod naturalnych, morderstw
            >antykoncepcyjnych i czystości.przedmałżeńskiej nie dostrzegając, że
            >tuż przed nim siedzi laska z wielgachnym brzuchem. Po prostu jakby
            >jej nie widział.

            A w czym niby obecność ciężarnej miała przeszkadzać???

            Przecież jak urodzi, to znó będzie płodna, więc powinna wiedzieć,
            jak Kościół jej pozwala unikać ciąży (tylko NPR, antykoncepcja to
            grzech). Poza tym na sali byli inni, nie w ciązy, jeszcze przed
            ślubem, więc oni mieli szansę do śluby jeszcze popraktykować
            czystośc przedmałżeńską.


            > A jedną z błyskotliwych myśli, jakimi nas zasypywał, niech będzie:
            >Stosunek musi się zakończyć wytryskiem do środka i
            > orgazmem. I wszystko jasnesmile

            To nie jest niestety błyskotliwa myśl tego pana, ale oficjalne
            stanowisko Kościoła dotyczące etyki aktu seksualnego małżonków. Jak
            ludzie podejmują działania seksualne z zamiarem niedopuszczenia do
            wytrusku w pochwie, to dla Kościoła jest jednoznacznie postawa
            antykoncepcyjna, a średniorozgarnięty katolik wie, jakie jest
            stanowisko Kościoła w stosunku do antykoncepcji.
            • nati.82 Re: stosunek po katolicku 04.04.08, 09:28
              To bez orgazmu lub z prezerwatywą to już nie jest stosunek? To, co to jest w
              takim razie?
              • memphis90 Re: stosunek po katolicku 06.04.08, 21:37
                To "onanizowanie się w ciele kobiety". Definicja z katechizmu do szkoły
                średniej. Można się z tym zgadzać albo i nie- stanowisko KK jest jasne, a
                przynależność do niego- nie jest.
            • mojboze Re: stosunek po katolicku 04.04.08, 14:08
              Jak
              > ludzie podejmują działania seksualne z zamiarem niedopuszczenia do
              > wytrusku w pochwie, to dla Kościoła jest jednoznacznie postawa
              > antykoncepcyjna, a średniorozgarnięty katolik wie, jakie jest
              > stanowisko Kościoła w stosunku do antykoncepcji.

              Każdy rozgarnięty człowiek (katolik i niekatolik) wie, że to relikt przeszłości
              i głupota. Każdy małorozgarniety katolik i niekatolik wierzy, że wszystko, co
              kościół wyprawia Bogu się podoba...

              A jeśli chodzi o cieżarną w poradni - ten pan nie ma prawa przy niej tak mówić.
              Jego zadanie to przekazanie wiedzy nt NPR, a nie osądzanie. Nie musi jej
              uświadamiać, że to grzech, bo na pewno zrobił to już ksiądz na naukach.
              Zachowanie tego Pana to chamstwo nie mające nic wspólnego z chrześcijańską
              troska o drugiego człowieka.
            • charlota Re: stosunek po katolicku 04.04.08, 22:35
              Jak czytam Twoje wypowiedzi,to zatanawiam się,jakim Ty ograniczonym
              człowiekiem musisz być.Przepraszam za zbytnią szczerość,ale nie
              mogłam się powstrzymać...
              • bystra_26 Re: stosunek po katolicku 05.04.08, 11:45
                Może odnieś się do czegoś konkretnie charloto.

                Na tym forum przedstawiam "niedzielnym" katolikom oficjalne poglądy Kościoła, do
                którego ponoć należą i w którym chcą zawrzeć sakrament małżeństwa. Sakrament
                należy do sfery duchowej i jego znaczenie definiują nie wierni, ale Kościół na
                mniej lub bardziej dla wiernych przekonującej podstawie. Jeśli kościelne
                definicje są dla ludzi takie bez sensu, to najlepszym sposobem na wyrażenie tego
                poglądu byłoby po prostu branie ślubów cywilnych. Przecież takie małżeństwo jest
                też zobowiązaniem i Bóg to widzi, czy będziecie wierni temu, co sobie wzajemnie
                obiecaliście.

                Może to drastycznie brzmi, ale niestety dla KK seks małżeński jest tylko wtedy
                niegrzeszny, jak jest się otwartym na życie - czyt. żadnych działań ani intencji
                antykoncepcyjnych.

                Jakby ludzie masowo uczciwi wobec siebie i nie chcący przeżywać małżeństwa i
                seksualności, jak Kościół to widzi, w proteście przeciw tej "bezsensownej" nauce
                przestali brać śluby w Kościele, to... wtedy istniałaby szansa, że przynajmniej
                zacznie się poważna dyskusja w Kościele, czy czasami nie należy swojego
                stanowiska w tych drugorzędnych (niedogmatycznycyh) kwestiach przemyśleć.



                • nati.82 Re: stosunek po katolicku 05.04.08, 22:20
                  To może niech ten Kościół, który dla "niedzielnych" katolików ma cały zestaw
                  sztywnych dogmatów i poglądów spojrzy na siebie i zastanowi się czy sam ich
                  przestrzega. Ty sobie żyj w tym swoim ciasnym, skrajnym, schematycznym świecie,
                  ale pozwól innym oddychać własnym powietrzem.
                • deela Re: stosunek po katolicku 06.04.08, 21:53
                  nawet srednio rozgarniety polak katolik wie ze wiekszosc par bierze slub dla
                  ladnej kiecki i zaspokojenia potrzeb rodzicow tesciow i ciotek a w glebokim
                  powazaniu maja KK (wiekszosc, nie wszyscy)
        • bystra_26 herezja 04.04.08, 09:11
          Jakby pani coś takiego głosiła, to trzeba by było pójśc zgłosić to
          do proboszcza i ją zwolnić, bo nauka Kościoła nie zabrania mieć z
          seksu przyjemności... jedynie każe zawsze mieć przy tej przyjemności
          tzw. otwartość na życie, czyli w praktyce katolik może mieć seksu do
          woli, i 15 orgazmów na raz, ale nie może jednocześnie się
          zabezpieczać przed ciążą.
          • villemo86 O matko! 04.04.08, 09:42
            My jeszcze jesteśmy przed poradnią. I już mnie dziwnie bawi myśl
            jaki pani z poradni będzie mieć ze mną ciężki orzech do zgryzienia.
            Od kilku lat choruję na zespół policystycznych jajników, więc
            siłą rzeczy muszę brać tabletki hormonalne, no i moje przerwy
            między okresami to nie miesiączki tylko kilkomiesiączkismile No
            i co oni biedni ze mną poczną?
      • fruzia01 Re: rysujecie wykresiki>??? Mierzycie temp?? 04.04.08, 10:15
        > Ale jak przy moim N. zaczęła oglądać kalendarzyk(żeby nie było-
        > przerysowałam z książki) i go omawiać to wymiękłam.

        po pierwsze:
        metoda objawowo-termiczna to NIE JEST "kalendarzyk" (po 3 wizytach w dobrze
        byłoby to wiedzieć); kalendarzyk opierał się na statystyce, a metoda
        objawowo-termiczna, jak nazwa wskazuje, na obajwach: obserwujesz siebie, wiesz
        co się w twoim organiźmie dzieje

        po drugie:
        kompletnie nie rozumiem dlaczego przeszkadza ci omawianie wykresu temperatury
        przy narzeczonym? wstydzisz się powiedzieć, że tego a tego dnia miałaś owulację?
        to dopiero hańba smile uważam, że mężczyzna powinien wiedzieć co się dzieje z
        organizmem jego kobiety, jakie zmiany zachodzą; on też powienien czuć się
        odpowiedzialny i włączony w decyzje o WASZYCH (a nie twoich) metodach
        zabezpieczeń, planowania rodziny itd.
        • bystra_26 do fruzia1 - NPR nie wyznacza dnia owulacji 04.04.08, 10:46
          Jak już piszesz coś pro-NPR, to bądź precyzyjna, by nikogo nie
          wprowadzać w błąd. Metody objawowo-termiczne, na których opiera się
          NPR są w stanie tylko wyznaczyć fazy cyklu: względnej niepłodności,
          płodności i bezwględnej niepłodności. Z wykresu nie wyczytasz
          owulacji co do dnia, ale w 6-dniowym przedziale i to PO FAKCIE!
          • fruzia01 Re: do fruzia1 - NPR nie wyznacza dnia owulacji 04.04.08, 10:52
            ok, zgadzam się, ale to nie zmienia ogólnego sensu mojej wypowiedzi: nie widzę
            nic złego (a wręcz same zalety) zapoznania faceta z wykresem własnej temperatury
            (stanu śluzu, szyjki)
            • mojboze Re: do fruzia1 - NPR nie wyznacza dnia owulacji 04.04.08, 14:14
              No ty nie widzisz, a inni może nie chcą zapoznawać swoich bliskich ze swoim
              śluzem. Nie chodzi o to, że kościół prowadzi takie zajęcia, są na pewno
              przydatne niektórym kobietom. Problem w tym, że od niedawna zmusza do tego
              innych, szantażując dawaniem ślubu, choć wie, że 80% katolików NPR nie stosuje.
              • fruzia01 Re: do fruzia1 - NPR nie wyznacza dnia owulacji 04.04.08, 15:27
                > No ty nie widzisz, a inni może nie chcą zapoznawać swoich bliskich ze > swoim
                śluzem.

                no przecież nie wychodzisz z toalety i nie krzyczysz "kochanie, zobacz jaki
                dzisiaj jest lepki"; co jest złego w tym, że facet przeczyta na kartce, że śluzu
                brak albo był lepki,śliski,rozciągliwy?

                myślę, że lepiej jest, gdy wie, co się dzieje: teraz zaczyna się płodna faza
                cyklu, dlatego kobieta jest bardziej euforyczna, teraz ma obniżony nastrój, bo
                jest przed miesiączką... staramy się o dziecko, więc dzisiaj będzie dobry dzień
                na współżycie... no nie wyobrażam sobie sytuacji, gdzie mówię facetowi: dzisiaj
                tak, a jutro nie bo nie i już, bo tylko ja wiem co jest grane, wiec ty sobie
                czekaj aż ci pozwolę; no żenada, zero partnerstwa!

                >Problem w tym, że od niedawna zmusza do tego
                > innych, szantażując dawaniem ślubu, choć wie, że 80% katolików NPR >nie stosuje.

                przesadziłaś i to sporo: po pierwsze ślub można wziąć nie tylko w kościele
                katolickim, masz wybór szeroki, że hoho; tylko jakoś nie wiadomo dlaczego
                wszystkim się wydaje, że akurat ślub w kościele katolickim należy się z urzędu,
                jak psu zupa; a jak kościół stawia wymagania, to nagle podnosi się krzyk, że jak
                oni śmią cokolwiek ode mnie wymagać, będę robić co mi się podoba itp. no dobra,
                to rób człowieku co chcesz, w końcu jesteś wolny, ale nie licz na to, że
                zostaniesz pogłaskany za to po główce;
                po drugie: czy nie uważasz za logiczne, że skoro 80% katolików nie zyje zgodnie
                z zasadami koscioła, to należy nad tym ubolewać i zrobić wszystko, żeby ludzi
                uświadomić i poprawić statystyki? a ty byś chciała na skróty - obniżyć kryteria,
                bo wszyscy tak robią;
              • memphis90 Re: do fruzia1 - NPR nie wyznacza dnia owulacji 06.04.08, 21:41
                Problem w tym, że od niedawna zmusza do tego
                > innych, szantażując dawaniem ślubu, choć wie, że 80% katolików NPR nie stosuje.
                >
                Ale przecież DEKLARUJESZ stosowanie npr. A jeśli deklarujesz- musisz wiedziec CO
                deklarujesz. Stąd kursy. Ale przecież nie musisz mieć ślubu koscielnego, nie ma
                obowiązku. Mi nie podoba się obowiązek zasłaniania twarzy, nóg i ramion, więc
                nie zamierzam być muzułmanką. Nie uważam, ze rodzic należy bez wydania jednego
                dźwięku- więc nie jestem scjentologiem. Proste?
                • mojboze Re: do fruzia1 - NPR nie wyznacza dnia owulacji 07.04.08, 16:20
                  Wcale nie proste.
                  NPR można sie nauczyć poza poradnią.
                  Zostałam ochrzczona w KK, w nim miałam I komunię, i bierzmowanie, i w nim chcę
                  ślub kościelny. Dla siebie, mojego N, rodziców, wiary, kiecki, tradycji,
                  przysięgi, czegokolwiek, nie twoja sprawa. Od naprostowania są kierownicy
                  duchowi, którzy na szczęście bywają mądrzy, i sami przyznają, że KK uzurpuje
                  sobie władzę nawet w kwestiach intymnych. "kryteria" stawiane przez kościół
                  wobec molestowań, księży-ojców, księży-złodziei, bo tacy sie niestety zdarzają,
                  są hipokryzją. Wyznajesz światopogląd ogłupionej nastolatki, poznasz życie,
                  otworzy ci się umysł, to porozmawiamy, ok?
            • tres_jolie Re: do fruzia1 - NPR nie wyznacza dnia owulacji 05.04.08, 12:50
              Wybacz, ale czy ty chciałąbyś poznawać konsystencję spermy twojego
              partnera? I żeby to jeszcze przy Tobie omawiano, że dnia takiego a
              takiego konsystencja była lepka, wilgotna gęsta itd?

              Bo ja bym nie chciała i nie dziwię się, że większość mężczyzn nie
              chce.
              • memphis90 Re: do fruzia1 - NPR nie wyznacza dnia owulacji 06.04.08, 21:45
                > Wybacz, ale czy ty chciałąbyś poznawać konsystencję spermy twojego
                > partnera? I żeby to jeszcze przy Tobie omawiano, że dnia takiego a
                > takiego konsystencja była lepka, wilgotna gęsta itd?
                >
                > Bo ja bym nie chciała i nie dziwię się, że większość mężczyzn nie
                > chce.

                Jak zdarzą Wam się problemy z zajsciem w ciążę- to będziecie analizować aż miło.
                Ilość, upłynnianie, zawartosc plemników w ml, odsetki plemników o prawidłowej
                morfologii, odsetek o ruchu postępowym A itd. I co, powiesz wtedy- sorry, martw
                się sam, ja nie chcę o tym słyszeć?

                Zresztą- może to będzie dla Ciebie szokiem- ale niektóre pary doskonale poznają
                swoje płyny i wydzieliny, rzec by można, ze nawet organoleptycznie... Więc co do
                za róznica, ze facet przeczyta, ze miałam sluz klarowny, skoro zdążył poznać go
                nawet bardziej dogłębnie...?
                • tres_jolie Re: do fruzia1 - NPR nie wyznacza dnia owulacji 07.04.08, 13:48
                  Problemy z zajściem w ciążę, to jedno, a uzewnętrznianie się przed
                  mężem to drugie.
                  W dzisiejszych czasach wszystko stanęło na głowie. Na siłę ciągnie
                  się faceta do porodu "bo to przeiceż naturalne"! Te wszytkie płyny,
                  wydzieliny, krew. A później dramat, bo mąż nie potrafi się po takim
                  obrazie pozbierać i nie potrafi patrzeć na żonę tak jak przed
                  porodem.
                  Tak zostaliśmy stworzeni, że są pewne sprawy o których nie należy na
                  siłę rozmawiać. Jeśli ktoś nie chce, to nie powinno się go zmuszać
                  do zapoznawania się z rodzajami śluzu.

                  A jeśli ktoś(tak jak ja) ceni sobie pewnego rodzaju intymność, to
                  nie powinno się go zmuszać, by uświadamiał swoją drugą połowę.

                  Nie można wszystkiego sprowadzić do fizjologii. Seks to wymiana
                  płynów. Sperma to tyle a tyle plemników, a śluz w dniu dzisiejszym
                  jest taki a taki.

                  Każdy powinien mieć wybór czy chce przynieść wykres, czy jeśli go
                  przynosi to partner się z nim zapoznaje.

                  Nam niestety nie dano wyboru. Bez wykresu nie dostalibyśmy papierka.
                  • fruzia01 Re: do fruzia1 - NPR nie wyznacza dnia owulacji 07.04.08, 14:24
                    nadal uważam, że chociaż teoretyczne podstawy oznak płodności kobiety facet
                    powinien znać;
                    ale jeżeli chcesz, aby twój mąż czekał wieczorem na sygnały: "tak" albo "nie" i
                    nie wnikał czemu tak a czemu nie - ok, nie pokazuj mu nic; uważam jednak że jest
                    to model totalnie niepartnerski, w którym cała odpowiedzialność za planowanie
                    ciąży spoczywa na kobiecie, a mi osobiście przypomina (z góry przepraszam za
                    mocne wyrażnie) spuszczanie psa ze smyczy;
                    zresztą pomijając już sprawy seksu - stoję przy stanowisku, że jest lepiej dla
                    związku, jeśli mąż wie, w jakim etapie cyklu jest żona, lepiej rozumie jej
                    zachowania; zwłaszca jeśli jest kobietą z bardzo silnym PMS
                    • izazdo odpowiedzialnosc mezczyzny 07.04.08, 14:35
                      No dokladnie, fruzia. Poza tym jesli oboje rozpoznaja oznaki
                      plodnosci, to takze oboje podejmuja decyzje - wspolzyjemy czy nie.
                      Mezczyzna, ktory z natury nie ma swiadomosci (emocjonalnej!)
                      mozliwosci zajscia w ciaze, bo nie zyje od okresu do okresu, zostaje
                      wlaczony w plodnosc kobiety. I mniejsze jest ryzyko, ze jesli
                      dojdzie do nieplanowanego poczecia (a moze dojsc niezaleznie od
                      metody antykoncepcji, takze mimo regularnego zazywania pigulek czy
                      posiadania spirali), ze mezczyzna zwali odpowiedzialnosc na
                      kobiete: "jestes w ciazy?! Ale jak to?!" "To przez ciebie, na pewno
                      nie zazylas pigulki, na pewno cos zrobilas zle!" Jesli oboje
                      obserwuja cykl, ciaza (emocjonalnie!) staje sie sprawa obojga (a nie
                      tylko intelektualnie, bo intelektualnie mozliwosc zawiedzenia
                      antykoncepcji jest zwykle wypierana). I obarczyc kobiete
                      odpowiedzialnoscia jest o wiele trudniej. A o tym, jak czeste to
                      zjawisko, mozna poczytac na watkach ciążowych (na portalach dla
                      młodszych kobiet, bo na gazecie wiekszosc sie stara).
                      • tres_jolie Re: odpowiedzialnosc mezczyzny 07.04.08, 16:56
                        To, że nie włączam Mojego N. a niedługo już męża w moje dni płodne
                        niepłodne, nie znaczy o tym, że albo on albo ja jesteśmy
                        nieodpowiedzialni.
                        Wręcz przeciwnie! To nie znajomość płynów ustorjowych sprawia, że
                        ktoś udźwignie trudy macierzyństwa lub ojcostwa. Gdyby tak było to
                        każdy po egzaminie z fizjologii byłby idealnym ojcem/matką bo wie
                        dokładnie co to są dni płodne i niepłodne, jak przebiegają zmiany
                        hormonalne w ciele kobiety, jak zmienia się szyjka.

                        Po za tym, świadomość mężczyzny to wiedza, że w każdej chwili może
                        począć się nowe życie. Bez względu na metodę antykoncepcji.
                        Bo moim zdaniem większa jest szansa na pretensje jezęli kobieta
                        pomyli się w obliczeniach np.: przy metodzie angielskiej i zajdzie w
                        ciążę. Bo przecież to ONA bezpośrednio jest odpowiedzialna za to,
                        czy dobrze odczyta temperaturę, śluz itd.

                        Zresztą nie mam zamiaru przekonywać nikogo do swoich racji.
                        Każdy robi jak uważa. Ja się nie bawię w NPR.
                        • izazdo Re: odpowiedzialnosc mezczyzny 07.04.08, 17:03
                          tres_jolie napisała:

                          > To, że nie włączam Mojego N. a niedługo już męża w moje dni płodne
                          > niepłodne, nie znaczy o tym, że albo on albo ja jesteśmy
                          > nieodpowiedzialni.

                          Ja tego nie napisalam. Nie wyciagaj nigdy wnioskow z postu na
                          podstawie samego tytulu.


                          > Po za tym, świadomość mężczyzny to wiedza, że w każdej chwili może
                          > począć się nowe życie.

                          Intelektualnie tak. Emocjonalnie nie.


                          > Bo przecież to ONA bezpośrednio jest odpowiedzialna za to,
                          > czy dobrze odczyta temperaturę, śluz itd.

                          No wlasnie o tym byl caly moj poprzedni post. Ze to nie ma byc JEJ
                          sprawa, ale ICH sprawa. Interpretacja wykresu i wyciaganie wnioskow
                          na temat plodnosci ma byc zadaniem obojga, a nie tylko zadaniem
                          kobiety. Faze nieplodnosci poowulacyjnej moze wyznaczyc mezczyzna.


                          > Zresztą nie mam zamiaru przekonywać nikogo do swoich racji.
                          > Każdy robi jak uważa. Ja się nie bawię w NPR.

                          To sie nie baw. Ale nie krytykuj tych, ktorzy sie "bawia".
    • izazdo ja rysuje. Od roku. 04.04.08, 09:57
      Ja rysowalam juz rok przed poradnia. Bo jestem katoliczka i nie
      uznaje sztucznej antykoncepcji, a NPR do mnie przemawia (moze
      dlatego, ze jestem biologiem i pracuje w branzy medycznej - bardzo
      duzo czytam o medycynie), wiec wiem, ze to wszystko nie jest wyssane
      z palca.

      Jesli wstajesz nieregularnie i nie mozesz mierzyc temperatury
      codziennie rano o tej samej porze, to mozesz przejsc na obserwacje
      sluzu i szyjki - byleby byly dwa objawy. Więc da się.

      Dodatkowo mozesz sprobowac mierzyc temperature codziennie o tej
      samej godzinie wieczorem (np. zawsze o 23.00 - tez wyjdzie skok,
      tylko nie bierz wczesniej goracej kapieli smile). Moja babka w poradni
      mowila, ze to alternatywa dla tych, ktorzy wstaja w nocy do dziecka.
    • towel Re: rysujecie wykresiki>??? Mierzycie temp?? 04.04.08, 10:48
      Dziewczyny widze, ze niektore z was maja zle doswiadczenie z
      poradniami. My mielismy super nauki z Pania psycholog. Jezeli
      chodzi o metody kalendarzykowe to Pani powiedziala, ze ona nie jest
      tego zwolenniczka, gdyz zmiana trybu zycia, stres czy choroba moga
      zaburzyc jego skutecznosc. Jednak w przypadku obserwacji
      temperatury i sluzu to nie da sie nic oszukac. Jak sie zna dobrze
      swoje cialo to mozna naprawde ze 100procentowa skutecznoscia
      stosowac metody naturalne. Jednak jak napisalam - trzeba dobrze
      znac swoje cialo i dlugo je obserwowac. Metoda ta oczywiscie wymaga
      dyscypliny, ale jest mozliwa do stosowania. Nikt po miesiacu
      obserwacji nie jest w stanie dobrze sie poznac - na to trzeba
      wiecej czasu. Pani psycholog absolutnie nie mowila o tym, ze musimy
      stosowac te metody i ze absolutnie nie zmusza nikogo do tego; jest
      to kazdego indywidualna sprawa i sumienie. Ona przedstawiala nam
      tylko plusy stosowania metod naturalnych. Jednoczesnie podkreslala
      szkodliwy wplyw hormonow na cialo kobiety i w przyszlosci dziecka.
      W tej kwestii nikt chyba nie bedzie sie spieral, ze nie miala
      racji, bo hormony sa szkodliwe szczegolnie jak stosuje sie je wiele
      lat. Oczywiscie inna sprawa jest leczenie hormonalne - wowczas
      hormony maja rowniez zly wplyw - jednak szkoda jaka wyrzadzaja
      hormony jest mniejsza niz szkoda, ktora by wyrzadzila nieleczona
      dolegliwosc.

      Co jeszcze bardzo mi sie podobalo z tego co powiedziala Pani
      psycholog to to, ze jak sie stosuje metode naturalna i wie sie
      dokladnie kiedy sa dni plodne i nieplodne to wowczas mozna nawet
      zaplanowac plec dziecka, ktora zalezy od tego w jakim okresie
      plodnosci dziecko zostalo poczete. Dla niektorych to moze wydawac
      sie bzdura, ale ja w to wierze. Jednak podkreslam iz do tego, aby
      to byc w stanie zrobic i zeby w ogole jakakolwiek metoda naturalna
      byla skuteczna i zeby mozna bylo czerpac z niej wszystkie korzysci -
      trzeba naprawde w stosowanie tej metody wierzyc i stosowac zgodnie
      z zasadami - byc zdyscypliniwanym i sprawic aby obserwacja siebie
      stala sie czyms naturalnym - nie traktowac tego jako zlo konieczne.

      Zaciekawilo mnie rowniez to, co powiedziala na temat skutkow
      wieloletniego stosowania wszelkich srodkow antykoncepcyjnych.
      Mianowicie na skutek dlugookresowego stosowania antykoncepcji i
      zycia w strachu i z nastawieniem i ciaglym powtarzaniem sobie w
      glowie - "boje sie miec dziecko", "zrobie wszystko zeby nie zajsc
      w ciaze", branie dzien w dzien przez wiele lat pigulek i
      podswiadome myslenie - "nie chce miec dziecka, nie chce miec
      dziecka,...", poprzez regularne, bezustanne podswiadome "wmawianie
      swojemu cialu", ze nie chce sie zajsc w ciaze - wowczas po wielu
      latach gdy juz jestesmy gotowe na potomstwo i chec zajscia w ciaze
      jest najwazniejsza rzecza w danym okresie naszego zycia - wtedy
      pojawia sie problem - odstawiamy wszelkie srodki antykoncepcyjne
      i...mimo wielu prob - nie mozemy zajsc w ciaze. Jest to bardzo
      bardzo powszechne zjawisko w dzisiejszych czasach - pewnie kazda z
      was slyszala o wielu przypadkach, ze kobieta bardzo chce zajsc w
      ciaze i nie moze. Czesto slyszy sie - nawet od lekarzy - ze
      poprostu "za bardzo sie chce". A ja mam teraz inne zdanie - to nie
      rzecz w tym, ze "za bardzo sie chce miec dziecko" - tylko - przez
      wiele lat wczesniej - "za bardzo sie nie chcialo".

      Oczywiscie jak to w zyciu bywa - na nic nie ma reguly. Ktos moze
      tutaj powiedziec, ze zna kobiete ktora stosowala 10 lat hormony
      antykoncepcyjne, zapomniala raz tabletki i odrazu zaszla w ciaze.
      Mozna tutaj wymieniac tego typu przypadki w nieskonczonosc. Ja
      jednak wierze w to, ze dlugookresowe stosowanie hormonow ma zly
      wplyw na organizm ludzki; wierze tez w to, ze psychika czlowieka ma
      ogromny wplyw na to co dzieje sie z naszym cialem; wierze w
      skutecznosc "afirmacji" - ciagle powtarzanie sobie na glos czy w
      myslach jakis stwierdzen (w naszym watku - "nie chce miec dziecka")
      przez dlugi okres - doprowadza do tego, ze organizm zaczyna w
      to "wierzyc".

      Moje zdanie jest takie - jezeli ktos uwaza za bzdure metody
      naturalne, ostro ciagle krytykuje osoby, ktore je stosuja, jest
      zwolennikiem wszelkich chemicznych metod antykoncepcyjnych i
      aborcji, ciezko mu zniesc uczestnictwo w naukach przedmalzenskich
      czy poradniach, a jak juz w nich uczestniczy to mysli o jakis
      klamstwach - typu dawanie gotowcow (nieswoich kalendarzykow) Pani w
      poradni i nie jest w stanie uczciwie jej powiedziec jakie ma
      zdanie, itp. - to przepraszam - po co w ogole taka osoba bierze
      slub koscielny. Ja nie moge naprawe zrozumiec takich osob, ktore
      wlasciwie nie wierza w Boga i wszelkie przykazania koscielene, a
      mimo to biora slub religijny. Jezeli chodzi tylko o to zeby ubrac
      sie w piekna sukienke, zaprosic gosci i miec wspaniale wesele - to
      rownie dobrze mozna to wszystko miec biorac slub cywilny.

      Oczywiscie nikt nikogo do niczego nie zmusza. Ja nie potepiam
      nikogo kto nie zamierza stosowac naturalnej metody - kazdy ma swoje
      zycie, przekonania i sumienie. Mnie osobiscie Pani psycholog
      przekonala do wiary w pozytywne efekty stosowania naturalnej metody
      planowania rodziny.
      Pozdrawiam serdecznie.
      • klara154 Re: rysujecie wykresiki>??? Mierzycie temp?? 04.04.08, 11:47
        Towel, podpisuję się obiema rękami pod tym, co napisałaś.
        Pozdrawiam wszystkie zdrowo i racjonalnie myślące dziewczyny.
        • jo-ani Re: rysujecie wykresiki>??? Mierzycie temp?? 04.04.08, 12:34
          Z tym ciągłym myśleniem "nie chcę mieć dziecka" to chyba trochę pani psycholog
          przegięła - wydaje mi się, jak się stosuje pigułki to w ogóle się nie myśli o
          dziecku, człowiek jest zabezpieczony i już, nie musi się zastanawiać. Przy
          naturalnych metodach trzeba zawsze pomyśleć - "mogę czy nie mogę?", "nie chcę
          mieć dziecka, wiec dziś nie" itp. Czy to zdrowe czy nie to już inna sprawa.
      • mojboze Re: rysujecie wykresiki>??? Mierzycie temp?? 04.04.08, 14:40
        Bardzo ciekawa opinia. Nie mówię tego z przekory. Często występuję jako
        oponentka Bystrej-26, i z Tobą też nie mogę się wszędzie zgodzić. Ale Ty
        dziewczyno piszesz z klasą, a nie jak opętana fanatyczka smile

        Widzisz, ja jestem przeciw obowiązkowym poradniom, a nie przeciw NPR. To, czy ją
        stosujesz powinno zależeć od naszego sumienia, woli, od naszego wyboru.
        Kościół naucza, że antykoncepcja to zło. A tym czasem nakaz rozmnażania wynika
        ze specyficznej struktury społeczno-demograficznej ludów koczowniczych (wysokiej
        śmiertelności noworodków, specyficznego trybu życia, uzależnienia od warunków
        klimatycznych itp). A Kościół często się myli, i tego chyba nawet zagorzałym
        katolikom udowadniać nie trzeba. Jak dla mnie kościół to ludzie. Większość
        katolików nie stosuje NPR, zmienia się świat i wkrótce zmieni się kościół, to
        nieuniknione, jeśli kościół chce przeżyć.
        Dlatego nie rozumiem skąd to odróżnienie: stosujesz tabletki - nie jesteś
        katolikiem. Jak dla mnie większe prawo do bycia katolikiem mają kobiety, które
        stosują tabletki niż mężczyźni molestujący permanentnie swoje dzieci. A ich
        kościół tak nie piętnuje. Czy sam fakt, że nie chcę iść do poradni czyni ze mnie
        grzesznicę nie godną katolickiego ślubu? To bzdura! Kościół powinien prowadzić
        takie poradnie, proponować NPR i zachęcać, ale nie powinien szantażować młodych:
        poradnia albo ślub. Tym bardziej, że NPR jest nauczana w szkołach i na naukach
        przedmałżeńskich (przynajmniej tych weekendowych).
        A co do seksu...Żaden ksiądz czy świecki nie wciśnie mi, że seks przedmałżeński
        czy niesakramentalny u kochającej się pary dobrych ludzi jest większym grzechem
        niż kłamstwo, kradzież, gwałt czy zabójstwo.
        Towel, nie łącz wiary w Boga z wiarą w KK. To trochę co innego.
      • tres_jolie Re: rysujecie wykresiki>??? Mierzycie temp?? 05.04.08, 12:46
        Rzeczywiście pani psycholog mówiąca o NPR jest wyznacznikiem. Zna
        się na wszystkim. Wie doskonale, jakie hormony w jakim okresie cyklu
        działają i jest prawdziwym autorytetem w tej dziedzinie.

        W życiu nie słyszałam takich bzdur! Owszem psycholog jest dla mnie
        autorytetem podczas rozmów na temat życia małżeńskiego, ale od NPR
        jest lekarz ginekolog/położna do wyboru!

        Z reguły w poradni pracują ludzie po krótkim kursie, które nie mają
        bladego pojęcia o czym mówią. Jak zadałam pani pytanie, a co z
        trybem życia jaki ja prowadzę(delegacje, wyjazdy, różne godziny
        pracy, snu itp) nie umiała mi odpowiedzieć i stwierdziła, że to nie
        jest zdrowy tryb życia. Ba, no jasne ja też bym chciała pracować
        8h/dobę, wysypiać się i nie wyjeżdżać na długie delegacje, ale nie
        ma tak dobrze. Nie po to się kształciłam, żeby teraz to
        zaprzepaszczać.

        Ponadto stawianie znaku = przy niestosowaniu NPR, czy braniu pigułek
        a aborcją jest KARYGODNE! Ponadto jakim prawem wystawia się
        etykietkę osobie biorącej pigułki, że jest niewierząca???

        A jeśli chodzi o ścisłość to drogie koleżanki które się tak
        afiszujecie, żę stosujecie NPR i tak obnosicie się z tym, współżycie
        tylko w dni niepłodne również jest GRZECHEM. Ponieważ jest to
        również antykoncepcja, a kościół katolicki potępia stosunki których
        celem NIE jest poczęcie potomstwa. Jeśli więc uważacie, że jesteście
        czymś lepsze ponieważ wy stosujecie nPR i kochaćie się w dni
        niepłodne, ale nie stosujecie pigułek/prezerwatyw/etc, to przykro mi
        ale nie jesteście. Cel który wam przyświeca jest taki sam" stosunek
        który nie zakończy się ciążą".

        Kończąc wypowiedź:
        Ślub nie opiera się na dogodzeniu pani z poradni i obnoszeniem się z
        kalendarzykiem, temperaturą i konsystencją śluzu.
        Dla niektórych jak widzę istotą jest to, żeby podkreślić jakie to
        one są święte bo mierzą sobie codziennie temperaturę i nanoszą ją na
        karteczkę. A potępianie dziewczyn które stosują antykoncepcję
        chemiczną jest poprostu hipokryzją. Bo wybierając dni niepłodne na
        współżycie, stosuje się również antykoncepcję.
        To tyle.
        • bystra_26 do tres_jolie 05.04.08, 13:33
          > A jeśli chodzi o ścisłość to drogie koleżanki które się tak
          > afiszujecie, żę stosujecie NPR i tak obnosicie się z tym, współżycie
          > tylko w dni niepłodne również jest GRZECHEM. Ponieważ jest to
          > również antykoncepcja, a kościół katolicki potępia stosunki których
          > celem NIE jest poczęcie potomstwa. Jeśli więc uważacie, że jesteście
          > czymś lepsze ponieważ wy stosujecie nPR i kochaćie się w dni
          > niepłodne, ale nie stosujecie pigułek/prezerwatyw/etc, to przykro mi
          > ale nie jesteście. Cel który wam przyświeca jest taki sam" stosunek
          > który nie zakończy się ciążą".

          Nie jesteś w głowach tych, co stosują tylko NPR, więc nie gdybaj. Z tych, co
          stosują NPR jest bardzo mało takich, co się nie boją kolejnej ciąży
          nieplanowanej. Największymi fanatykami NPR są tacy, co mają niską płodność, bo
          oni nie doświadczają największego minusa NPR - mnóstwa dni, w których nie można.


          Encyklika Humanae Vitae dozwoliła stosowanie NPR, dlatego, że wówczas wierzono w
          mozliwość wielokrotnej owulacji, a więc założono, że nawet faza niepłodności
          bezwględnej nie daje 100% pewności nie zajścia. Jak się wczytasz w tą encyklikę,
          to widać, że katoliccy małżonkowie mają moralne prawo zdecydować ile i w jakim
          czasie dzieci chcą począć, więc wolno im korzystać tylko z okresów niepłodnych
          cyklu ALE:

          mają mieć w głowie (co innego jak to naprawdę jest) "otwartość na życie", co
          oznacza, że jak przez błąd ludzki itp. pocznie się życie, to je przyjmą bez
          zastrzeżeń i mogą odkładać poczęcie kolejnego dziecka tylko "z ważnych
          obiektywnie powodów".

          Grzechem jest współżycie tylko w fazie niepłodności bezwględnej, bo nie chcesz
          ryzykować ciąży (w fazie niepłodności względnej ryzyko jest, choć niewielkie) z
          mało ważnych powodów np. wygoda, wysoki stanard życia, piąte kino domowe itp wink
          Tyle intepretacji przepisowej.

          Zawsze jest jednak wyrocznia Twojego własnego sumienia.
        • fruzia01 Re: rysujecie wykresiki>??? Mierzycie temp?? 07.04.08, 13:44
          > A jeśli chodzi o ścisłość to drogie koleżanki które się tak
          > afiszujecie, żę stosujecie NPR i tak obnosicie się z tym, współżycie
          > tylko w dni niepłodne również jest GRZECHEM. Ponieważ jest to
          > również antykoncepcja, a kościół katolicki potępia stosunki których
          > celem NIE jest poczęcie potomstwa. Jeśli więc uważacie, że jesteście
          > czymś lepsze ponieważ wy stosujecie nPR i kochaćie się w dni
          > niepłodne, ale nie stosujecie pigułek/prezerwatyw/etc, to przykro mi
          > ale nie jesteście. Cel który wam przyświeca jest taki sam" stosunek
          > który nie zakończy się ciążą".

          ależ kobieto wyluzuj, nikt nie mowi ze te stosujące chemie/prezerwatywy sa
          gorsze od tych pro-npr; wybor kazdej pary co woli;
          irytuje mnie tylko podejscie paplania na prawo i lewo że KK jest głupi, zły,
          śmieszny, zacofany i ogolnie be, bo śmie stawiać jakieś wymagania; kościołów bez
          liku - można wybrać sobie taki, który pasuje do własnych poglądów, gdzie nikt
          nie bedzie narzucal metod npr;
      • memphis90 Re: rysujecie wykresiki>??? Mierzycie temp?? 06.04.08, 21:53
        > Mianowicie na skutek dlugookresowego stosowania antykoncepcji i
        > zycia w strachu i z nastawieniem i ciaglym powtarzaniem sobie w
        > glowie - "boje sie miec dziecko", "zrobie wszystko zeby nie zajsc
        > w ciaze", branie dzien w dzien przez wiele lat pigulek i
        > podswiadome myslenie - "nie chce miec dziecka, nie chce miec
        > dziecka,...", poprzez regularne, bezustanne podswiadome "wmawianie
        > swojemu cialu", ze nie chce sie zajsc w ciaze - wowczas po wielu
        > latach gdy juz jestesmy gotowe na potomstwo i chec zajscia w ciaze
        > jest najwazniejsza rzecza w danym okresie naszego zycia - wtedy
        > pojawia sie problem

        No to akurat jest totalna bzdura... Przecież npr też stosuje się latami po to,
        żeby NIE MIEĆ dzieci. A niezależnie od metody (npr, pigułki, prezerwatywa) -
        dziecko może się pojawić i każda dorosła kobieta jest tego świadoma. Więc dla
        mnie to naprawdę naciągane. Na tej zasadzie każda osoba, która stosuje
        JAKĄKOLWIEK metodę zapobiegania ciąży (w tym npr- moja mama stosowała npr przez
        całe życie, a że ma 2 planowanych dzieci, wiec przez większość czasu starała się
        nie zajść) moze mieć problemy podświadome. Czyli- jaki to argument na rzecz npr?
    • diatus Re: rysujecie wykresiki>??? Mierzycie temp?? 04.04.08, 11:32
      mnie obserwacje i ich zapisywanie pozwolily poznać swoje ciało. żałuję, że tak późno zaczęłam- już od jakiegoś czasu coś było inaczej, ale nie przywiązywałam do tego uwagi. pani z poradni od razu zauważyła... tydzień temu miałam wycinane torbiele z obu jajników... z pewnością nie będę używać tej metody jako antykoncepcyjną, ale obserwować się będę. róbcie to dla siebie, dla żadnej pani z poradni smile
      • kavainca Re: rysujecie wykresiki>??? Mierzycie temp?? 04.04.08, 12:59
        Mam 30 lat i nie potrzebuję żadnego mierzenia temperatury, żeby
        wiedzieć, kiedy mam owulację. Ale jeśli któraś z Was nie zna jeszcze
        swojego ciała, to polecam metody naturalne, tylko nie jako
        antykoncepcyjne, a raczej jako metody poznawcze no i oczywiście w
        przyszłości koncepcyjnesmile)))
        • mojboze Re: rysujecie wykresiki>??? Mierzycie temp?? 04.04.08, 14:50
          Dokładnie tak!
          Warto nauczyć się NPR, dla siebie i swojego zdrowia! A nie dla grubymi nićmu
          szytej ideologii.
    • agol54 Re: rysujecie wykresiki>??? Mierzycie temp?? 04.04.08, 20:07
      My jeszcze nie byliśmy i zastanawiam się jak będziesmile

      A co do wykresów, może to nie takie głupie chociażby dla lepszego poznania
      własnego organizmu?...

      Tylko co jeśli (już chyba ktoś to pisał) ma się PCO - Zespół Policystycznych
      Jajników i jedzie się na hormonach chcąc nie chcąc? Więc wydaje mi się, że w
      takim przypadku wykres jest bezsensu, a może się mylę?...

      Przekonam się jak pójdę do poradni....
      • piki83 Re: rysujecie wykresiki>??? Mierzycie temp?? 05.04.08, 12:04
        Ja zaczynam nauki w poniedziałek, mamy mieć tylko 2 spotkania: 1 z księdzem,
        jedno z babką. U mnie występuje wspomniany już wyżej PCOS, no i tak się
        zastanawiam co ze mną poczną na tych naukach tongue_out
    • vocativa Ja mierzę temp. a mój N. rysuje wykresy:) 05.04.08, 12:40
      I bardzo nam odpowiada ten podział obowiązkówsmileA po ślubie
      zamierzamy stosować naturalne metody planowania rodzinysmile
      • kavainca Re: Ja mierzę temp. a mój N. rysuje wykresy:) 05.04.08, 19:14
        Byliśmy dziś w poradni! Jedno spotkanie, bardzo liberalna babka
        tylko proponowała, a nie narzucała konkretnego sposobu planowania
        rodziny. Na wstępie powiedziała, ze wie iż najprawdopodobniej część
        z nas mieszka juz razem i stosuje antykoncepcję, ale ona proponuje
        to i to. Krótko mówiąc luksusik za jedyne 6 dych od pary!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka