Dodaj do ulubionych

do tematu czy to normalne

29.07.08, 07:51
Po pierwsze nie wychodzę za muzłumanina.A po drugie to chodzi mi o
taka rutynę codzienności (sprzątanie,gotowanie, praca itp.teraz
robiłam to ale czasem mama mnie wyręczała a po ślubie sytuacja się
zmieni i to będzie obowiązek chyba że Wy po ślubie dalej chcecie być
na łasce rodziców)i chyba może mieć strach obleciał bo na pewno
będzie to nowa sytuacja dla mnie.Nie wiem czy wy przed ślubem
mieszkałyście ze swoimi chłopakami ale ja nie. Wiem że mój N zawsze
mi pomoże bo już to wiele razy pokazał,nawet spełniał moje głupie
zachcianki ale to i tak jest jakaś w pewnym stopniu nowość jak
małżeństwo
Obserwuj wątek
    • maiwlys Re: do tematu czy to normalne 29.07.08, 08:12
      No to rzeczywiście możesz mieć stres z tym związany. Ja mieszkałam,
      miszkam e swoim Przyszłym. Wiesz gotowanie, sprzątanie, praca to
      element dorosłego życia, chyba że stać cię na gosposięsmile Jeżeli
      twój mąż będzie ci pomagał to dacie radę, a Ty nie staniesz się
      kurą domową! BO nie o to chodzi żeby wszystko robic samej - nie te
      czasy na szczescie! Ale rzeczywistość może cię rzeczywiście trochę
      zaskoczyc na początku i pewnie będzie musieli się poznać i pokłócić
      pare razy big_grin
      seduszko5 a ile Ty masz lat?
      • mojeserduszko5 Re: do tematu czy to normalne 29.07.08, 08:37
        Ja 24.Ale ty sobie nie myśl że ze mnie jest leń bo jak pisałam teraz
        też to robię wszystko tylko czasem mama mi pomaga albo mnie
        wyręczy.A po małżeństwie ja do pracy i mój do pracy to mi się wydaję
        że mi czasu na to wszystko braknie.A co do kasy to jej nie mamy żeby
        sobie gosposie wynająć.Nie należe do takich osób jak tu co niektóre
        się wypowiadają że to im rodzice pomagają i przed ślubem jak i
        po.Mam nadzieję ze nikogo nie obraziłam tym
        • maiwlys Re: do tematu czy to normalne 29.07.08, 08:46
          To przecież w ogóle nie był atak na ciebie, chciała odpowiedziec na
          tówj post. Dziweczyny nie badzcie takie wrazliwe! Szczerz? Moja
          intenecja wcale nie bylo nazwanie cie leniem. Ja wrecz mniej
          robilam "w domu" zanim zamieszkalam z moim Przyszlym. Do malzenstwa
          ogolnie doroslam teraz, jakis rok temu, jeszcze pare lat wczesniej
          jadlam zupki chinskie, albo paluszki slone jak mi sie nie chcialo
          nic robic. A teraz robie bardzo duzo, moj Przyszly rowniez. Spytalam
          o to ile masz lat, bo ja idac na studia w wieku lat 18 czy 19 - juz
          nie wiem smile balam sie okropnie placenia rachunkow za telefon, za
          mieszkanie, robienia zakupow, kompletnie nie wiedzialam czy sobie
          poradze, czy dam rade, bo do tej pory moim najwiekszym zmartwieniem
          bylo zaliczyc sprawdzian z historii na 5, w domu oczywiscie
          pomagalam, ale to nie to co samemu o siebie dbac, sobie gotowac
          itd. A jesli chodzi o gosposie to sama z mila checia bym sobie
          wynajela smile Wracam do domu o 16 z z pracy, wlasciciwie wracamy
          oboje, trzeba zrobic cos na obiad (nie zawsze sie zje na miescie),
          mieszkanie ogarnac bo nie lubie chaosu - no chyba ze artstyczny na
          glowie smile, pralke kopnac zeby cos wyprala - sama wiem jak to jest,
          czlowiek nagle sie patrzy na zegarek a tu 20.00, doskonale rozumiem
          twoje obawy, ale myslalam ze jestes mlodsza. Ja sie praktycznie
          usamodzielnilam w wieku lat 19-20, ale to nie oznacza ze w wieku lat
          24 nie mozna odczuwac tego stresu.
          • mojeserduszko5 Re: do tematu czy to normalne 29.07.08, 09:31
            Sorki może troche przesadziłam.Może mam trochę inny charakter i
            czasem boję się zmian, ale taka już jestem.Jeszcze raz przepraszam
            • maiwlys Re: do tematu czy to normalne 29.07.08, 09:36
              Spoko spoko smile Ale myślę że w gruncie rzcezy z twoich obaw
              przedślubnych fajna dyskusja mogłaby powstać na temat podziału
              obowiązków Ha big_grin
    • 18_lipcowa1 Re: do tematu czy to normalne 29.07.08, 08:31
      mojeserduszko5 napisała:

      > Po pierwsze nie wychodzę za muzłumanina.A po drugie to chodzi mi o
      > taka rutynę codzienności (sprzątanie,gotowanie, praca itp.teraz
      > robiłam to ale czasem mama mnie wyręczała a


      no teraz cie bedzie wyreczal maz. nie wiem w czym problem?
      • prismi Re: do tematu czy to normalne 29.07.08, 08:49
        Zaraz zaraz, to ze N. spelnial Twoje zachcianki nie znaczy wcale ze
        bedzie Ci pomagał. Rzeczywiscie jest tak, że zycie z dnia na dzien,
        na wlsnym to jednak spora zmiana w Twoim przypadku. Jak bedzie
        ostatecznie- na ile bedzie to dla Ciebie.Was odczuwalne to tez nie
        wiem bo Was nie znam i nikt tego nie rpzewidzi. Ale chcialam tylko
        pwoiedziec ze spelnianie zachcianek niekoniecznie musi sie
        przekladac na pomoc przy zmywaniu sprzataniu itd z prostej
        przycyzny: spelnianie zachcianek ukochanej daje rowniez jemy jakis
        poziom satysfakcji, Twoja uysmiechnieta buzia itd. Czy jak pozmywa
        naczynia tez bedziesz mu dziekowac i usmiechac sie ze szczescia? Mam
        nadzieje ze nie. Spojrz n a jego dom - wiem wiem ze to wyswiechtane
        ale jednak uiwazam ze prawdziwe. Moj N. zaskoczyl mnie na samym
        poczatku tym ze automatycznie jak cos stalo w zlewie to zmywal, nie
        czekal na zaproszenie, jak bylo brudno to zmywal sam z siebie
        pdologi a jak gotuje to zawsze pyta sie co mi pomoc. Dla mnie na
        pcozatku bylo to nieznane i zastanawialam sie czy to nie jest na
        pokaz. Az zobaczylam jego rodzicow, i jego ojca ktory mowi do jego
        mamy dokladnie te same slowa, pytania w czym jej pomoc. I teraz, po
        jakims czasie wiem ze ma to z domu. I to jest wg. mnie zupelnie co
        innego niz spelnianie moich zyczen, pragnien.
        • maiwlys Re: do tematu czy to normalne 29.07.08, 09:00
          Ech prismi ale ci się trafiło dobrze smile
          U mojego Przyszłego w domu, to raczej mężczyzna jest od wbijania
          gwoździ, a żona od gotowania, mój Przyszły troche przełamuje ten
          streotym, ale - przepraszam za wyrażenie- trochę musze go "ćwiczyć"
          bo pomaga zawsze i zawsze pyta czy pomóc, ale czasami jeszcze
          potrafi rzucic taki tekst w stylu, że to robota dla kobiety! Wkurzam
          się wtedy niemiłosiernie i strajkuję smile
          • mojeserduszko5 Re: do tematu czy to normalne 29.07.08, 09:45
            Dobrze powiedziane.Facet powinien robić te cięższe rzeczy a czasem
            pytać żony czy coś pomóc lub pomóc.Fajnego masz tego swojego.Trzymaj
            tak dalej
        • mojeserduszko5 Re: do tematu czy to normalne 29.07.08, 09:40
          a nie pomyślałaś o tym że oprócz zachcianek mój też mi pomaga w
          obowiązkach domowych ostatnio ugotował mi obiad,posprzątał dom,gary
          umył.Tylko dla mnie beżsensu jest się takie chwalenie innym na tym
          forum.
          • maiwlys Re: do tematu czy to normalne 29.07.08, 09:47
            Bo tez nie chodzi o chwalenie :0 tylko o niektórych rzeczach trzeba
            napisać jak się dyskutuje... skąd inni mają wiedziec na jakiej
            podstawie mam takie a nie inne stwierdzenie, jeśli nie przedstawię
            sytuacji. Tak bo tak i nie bo nie, to raczej średnie argumenty, ale
            chyba twój post był odpowiedzią na post prismi. smile
            • mojeserduszko5 Re: do tematu czy to normalne 29.07.08, 09:52
              tak to do niej było
          • aska90 Re: do tematu czy to normalne 29.07.08, 09:47
            Wiesz, tak prawdę mówiąc mnie tez się zdarza ugotować obiad, posprzątać
            mieszkanie (raczej duże niż małe), gary zmywa zmywarka, ale nie zmienia to
            faktu,że robię to od wielkiego dzwonu, na co dzień jestem na bakier z
            obowiązkami domowymi i zajmuje się nimi ślubny. Co nie znaczy, że nie ma
            wyjątków od reguły i "ostatnio" zamieni się w "codziennie".
            • maiwlys Re: do tematu czy to normalne 29.07.08, 09:52
              To też zalezy od charakteru człowieka...jak juz pisałam ja się
              wkurzam, że coż tam robię sama, a N ogląda mecz, ale sama tak chcę
              bo jak mi się zaczyna wtrącać to się wkurzam jeszcze bardziej smile
              Straszny ten mój charakter, trochę Zosia Samosia, nie protestuję jak
              chce obierać ziemiaki, bo tego nie cieprię smile Ale poprzedni tydzien
              miałam właśnie taki "od wielkiego dzwonu" smile jedlismy na mieście, w
              mieszkaniu bałagan, sterta prania do wyprania... i było ok.
              • mojeserduszko5 Re: do tematu czy to normalne 29.07.08, 09:58
                Chyba mamy podobny charakter co do tego że coś lepiej zrobimy od
                naszych N,dlatego coś wolę robić sama.Tylko to jest niezbyt dobre na
                przyszłość
                • maiwlys Re: do tematu czy to normalne 29.07.08, 10:10
                  Oj zupełnie niedobre! Ostatnio nawet rozmawiałam o tym z kumpelą
                  (juz mężatką), która ubolewała nad tym, że przyzwyczaiła swojego
                  męża że jest pępkiem świata i teraz ponosi tego konsekwencje i
                  zaczyna to zmieniąc.
    • aska90 Pomaganie w domu a sprawa kobiet 29.07.08, 09:12
      kochane forumowiczki i ty, autorko, w waszych wypowiedziach widzę jeden
      podstawowy i zgubny błąd (mam nadzieję, że to przejęzyczenie albo skrót
      myślowy): Mąż ci będzie POMAGAŁ/ jak mąż ci będzie POMAGAŁ, to dacie radę. No
      przepraszam bardzo, ale pomagać to może dziecko lat pięć albo gość, jeśli nie
      chce spokojnie na tyłku usiedzieć. Mąż to pełnoprawny domownik, którego
      obowiązkiem jest współprowadzenie domu, a nie pomaganie żonie. W końcu mieszka w
      domu/mieszkaniu, a nie nocuje w hotelu.
      No chyba że parze odpowiada układ, w którym jedno przejmuje obowiązki domowe, a
      drugie się tym nie zajmuje. I tak jest w moim związku, tyle że obowiązki przejął
      mąż.
      • maiwlys Re: Pomaganie w domu a sprawa kobiet 29.07.08, 09:16
        No mi generalnie z tym pomaganiem chodziło właśnie o równy podział
        obowiązków. Tylko, że ze mną to jest ciężko bo ja wymagam równego
        podziału a i tak uważam że wszystko zrobię szybciej, lepiej
        dokładniej. Błedne rozumowanie smile
      • mojeserduszko5 Re: Pomaganie w domu a sprawa kobiet 29.07.08, 09:50
        Chodziło mi tez o wspólne obowiązki.Tylko że moj facet dłużej
        pracuje więc ja więcej będę mieć obowiazków w domu.Trzeba to jakoś
        rozdzielić, zeby też kiedy dorobić się np.własnego domu
        • maiwlys Re: Pomaganie w domu a sprawa kobiet 29.07.08, 09:55
          Prawdą jest to co piszesz. Mojemu N zdarza się czasami wrócić z
          pracy o 21.00 ( nie zawsze kończymy razem, albo jeszcze inną pracę
          ma np.). Przeciez nie będę na niego czekała do wieczora z umyciem
          naczyć bo to jego kolej i nic mnie nie interesuje. Tak jak
          napisałaś, nalezy racjonalnie tez podejśc do tych obowiązków, w
          naszym przypadku zdecydowanie więcej mój N zarabia i czasami pada na
          twarz ze zmęczenia wieczorem, popdczas gdy ja mogę od 16 malować
          paznokcie. Gdzieś trzeba znależc kompromis.
          • mojeserduszko5 Re: Pomaganie w domu a sprawa kobiet 29.07.08, 10:01
            No dokładnie. Chcąc dojść do czegoś trzeba dużo wyżeczen i
            kompromisów
          • aska90 Re: Pomaganie w domu a sprawa kobiet 29.07.08, 10:03
            To ja jednak jestem okropną żoną, bo do 21 czekałam bez wyrzutów sumienia. Tyle
            że ja nie znoszę obowiązków domowych (z kilkoma wyjątkami - uwielbiam np. mycie
            okien), a ślubny jest odruchowym pedantem, sprząta, nie zauważając tego. Działa
            to u niego jak oddychanie, nie zdaje sobie z tego sprawy (no ja mam tak z
            bałaganieniem i unikaniem nielubianych czynności). Pocieszające jest to, że
            wytrzymaliśmy ze sobą kilkanaście lat i żadnych kłótni z tego powodu nie było.
            Choć nie ukrywam, zakup zmywarki to był strzał w dziesiątkęsmile.
            • maiwlys Re: Pomaganie w domu a sprawa kobiet 29.07.08, 10:09
              o tą zmywarkę to sie postaramy jak tylko dom stanie smile Szkoda tylko,
              że jeszcze nie ma elektrycznej obieraczki do ziamiaków ( a może
              jest? Link proszę!"). Nikt nie twierdzi że jesteś okropną żoną, tak
              się dobraliśmy, każdy z nas ma inni charakter, mój tez jest trochę
              pedantem, ale takiego innego rodzaju i teraz już wiem że w
              większości sytuacji ma rację. A mi nie przeszkadzają "obowiązki
              domowe" bo to dla mnie (szczerze zupełnie0 sposób na odstresowanie i
              może dlatego nie traktuję tego jako czegoś najgorszego na świecie.
              Jak jestem wściekła to zaczynam sprzątać, po godzinie jak ręką
              odjął, co nie oznacza że czasami mi się zupełnie nie chce, wtedy N
              mów,że on to tamto i jeszcze cos zrobi... a po chwili i tak się
              przyłączam. No taki głupi charakter. Poza tym jak leżałam kilka
              miesięcy temu z noga w gipsie to on robił kompletnie wszystko i
              wtedy to nie miałam żadnych wyrzutów! smile
              • aska90 Re: Pomaganie w domu a sprawa kobiet 29.07.08, 10:12
                Mnie na ewentualne stresy (ewentualne, bo raczej spokojna jestem i mało co mnie
                ostatnimi laty stresuje) dobrze robi bieganie.
                • maiwlys Re: Pomaganie w domu a sprawa kobiet 29.07.08, 10:16
                  A mi właśnie odkurzanie albo szorowanie kabiny prysznicowej - o
                  jakże można się wyżyć smile))
                  • maiwlys Re: Pomaganie w domu a sprawa kobiet 29.07.08, 10:17
                    I piosenki w języku hindi w uszach smile
                  • aska90 Re: Pomaganie w domu a sprawa kobiet 29.07.08, 10:22
                    Przy 15-20 kilometrach również. Muzyka mile widzianasmile
                    • mojeserduszko5 Re: Pomaganie w domu a sprawa kobiet 29.07.08, 10:31
                      ale zeszłyśmy na temat. A ty kiedy wychodzisz za mąż ?Ile masz lat ?
                      • aska90 Re: Pomaganie w domu a sprawa kobiet 29.07.08, 10:33
                        Już wyszłam, jestem po trzydziestce.
              • bystra_26 do mailwlys - maszyna do obierania 29.07.08, 12:13
                Już istnieje. Widziałam w Saturnie - to specjalna misa do robota
                kuchennego - z zewnątrz widać, jakby była wyłożona papierem
                ściernym. Ponoć działa na ziemniaki.
                • maiwlys Re: do mailwlys - maszyna do obierania 29.07.08, 12:24
                  Oj to ja w tyle zostałam, albo sie słabo interesowałam smile Musze
                  poszukać smile Dzięki!
        • prismi Re: Pomaganie w domu a sprawa kobiet 29.07.08, 10:03
          mojeserduszko - no to mysle ze rzeczywiscie to tylko stres. Najpierw
          napisalas ze sie boisz czy Ci bedzie pomagal czy bedzie wszystko na
          Twojej glowie, a potem piszesz ze Ci pomaga. No wiec w czym
          problem? smile A w moim poscie nie chodzilo o chwalenie - nie chcialam
          pisac "nie martw sie, bedzie dobrze" tylko cos wiecej a najlepiej na
          przykladzie, konkrecie. Ale czy to bylo chwalenie? Ze mi facet zmywa
          podloge? Nie ma sie czym chwalic, to zycie. Jak widac tutaj sa
          foremki ktore nie chca zeby im sie wtracac do roboty, wiec dla nich
          taki facet jak moj to by im sie tylko pod nogami paletal i nic
          wiecej. Chodzilo tylko o przyklad a ze napisalas na samym poczatku o
          pomaganiu i Twoich watpliwosciach to sie odnioslam do tego.
          • mojeserduszko5 Re: Pomaganie w domu a sprawa kobiet 29.07.08, 10:22
            Sorki ale chyba tracę głowę i za bardzo się wszystkim przejmuje.Może
            chce zeby wszystko było idealne.Ale ja to jestem.Ale czy wy takich
            obaw nie miałyście
            • maiwlys Re: Pomaganie w domu a sprawa kobiet 29.07.08, 10:31
              Tzn. czy się boję że nie wszystko będzie idealnie? Ja to wiemsmile Bo
              juz nie jest idealnie! Ja myślę, że twoje obawy sa spowodowane
              głównie tym że nie mieszkaliście razem (żeby nie było, że namawiam,
              każdy robi jak uważa).
            • aska90 Re: Pomaganie w domu a sprawa kobiet 29.07.08, 10:32
              Nigdy nie miałam parcia na bycie idealną żoną i panią domu (choć chciałam mieć
              idealny związek - idealny, czyli obydwoje dobrze się w nim czujemy, teraz we
              troje, choć młody jeszcze młody), więc nie do końca potrafię się wczuć w twoją
              sytuację i zrozumieć obawy.
              Ale recepta jest tylko jedna: obawy omawiaj z narzeczonym/mężem. Duszenie ich w
              sobie albo roztrząsanie na forum nie rozwieje ich i nie sprawi, że n/m będzie
              wiedział, co cię gryzie. Paszczę nalezy otwierać nie tylko przy jedzeniu.
    • maiwlys Re: do tematu czy to normalne 29.07.08, 10:38
      A tak w sprawie stresu przed ślubem, to już wim jaki stres mi
      najbardziej dokucza juz teraz (a myslałam, że będę odporna!).
      NAjbardziej przeraża mnie wręcz zamieszanie jakie może być w dzień
      ślubu i pare dni przed. Zjeżdzanie się gości, ostatnie sprawy do
      załatwienia, bieganina... to mnie najbardziej stresuje. Natomiast po
      ślubie to będzie tak jak teraz z tą różnicą że z obrączką na
      paluchach.
      • prismi Re: do tematu czy to normalne 29.07.08, 10:48
        Ja mam to samo maiwlys. Boje sie zamieszania w tym dniu i wtrącania
        sie innych i ze nie bede panować nad organizacja. Dlatego zamierzam
        wszsystko rozpisac, zrobic dzień przed zebranie najbliższych i
        poinformaowac jak co bedzie wygladalo i czego oczekujemy od tego
        dnia, co dla nas wazne czego nie chcemy. No i oczywiscie rozpiska
        techniczna o co kogo prosimy.
        • maiwlys Re: do tematu czy to normalne 29.07.08, 10:53
          To chyba byłby najlepszy sposób. Mnie brak organizacji i zamieszanie
          wytrącają z równowagi a chcialabym sobie tego oszczędzić w dzien
          ślubu smile
      • mojeserduszko5 Re: do tematu czy to normalne 29.07.08, 10:56
        Chyba ze mnie straszna panikara jak to już przeżywam i wynajduje nie
        z tej ziemi pytania.Może rzeczywiście mieszkanie przed ślubem razem
        jest ok.A ten stres w dniu wesela to chyba mi się już udziela a do
        ślubu jest dopiero 1,5 m-ca
        • maiwlys Re: do tematu czy to normalne 29.07.08, 10:58
          U mnie troszkę ponad 3 tygodnie wiec sobie wyobraz...a wiekszosc
          rzeczy w rozsypce, bo nie wszystko mozna dograc i zalatwic przez
          telefon.
    • marina111 w 100% rozumiem 29.07.08, 11:19
      Ja to doskonale rozumiem. Ja w ogóle nie gotuje (na szczeście mój narzeczony
      obiecał ze to będzie jego domowy obowiązek bo tego nie cierpie, wole nie jesc
      niz gotowac), sprzątam właściwie tylko swój pokój, wszystkie pieniądze wydaje
      tylko na siebie... i boje się ze sie załamie jak mi to wszystko spadnie na
      głowę. Nigdy nie musiałm się troszczyć o finanse. Wiem ze mam kochanego
      narzeczonego który mnie uspokaja i mówi ze on jest wprawiony wiec ja nie będę
      musiał się tym przejmować ale życie płata figle i okropnie się tego boje. Odkąd
      poważnie zaczełam myśleć o ślubie to uświadomiłam sobie ze żyłam pod kloszem i
      ze rodzice naprawdę zapewnali mi wspaniałe życie wolne od trosk.
      • mojeserduszko5 Re: w 100% rozumiem 29.07.08, 11:32
        dasz rady z tym wszystkim tylko trzeba chcieć.Ja niektóre obowiązki
        miałam od małego bo pamiętam jak chodziłam do podstawówki do 6 klasy
        to mama mi mówiła że jak będę wcześniej w domu to mam obiad gotować
        bo ona z tata pracowali dłużej, czasem mi nie wychodził.Miałam też
        posprzątać.Bedzie dobrze zobaczysz, dziewczyny z forum ci to
        uświadomią
      • maiwlys Re: w 100% rozumiem 29.07.08, 11:38
        Oj życzę ci marino aby narzeczony po ślubie okazał się taki sam i
        nagle nie zmienił swoich przyzwyczajeń, bo jak napisałaś życie lubi
        płatać figle, a wtedy może być ciężko.
      • kaamilka Marina - przeczytaj... 30.07.08, 08:51
        Marina, to będziesz miała skok na głęboką wodę... Tylko żebyś się
        nie utopiła... Opowiem Ci taką historię. Był u mnie wczoraj klient i
        opowiadał, jak to było na plaży, nad morzem. Po wielu dniach
        niepogody w końcu wyszło słońce i było można wylegiwać się na plaży.
        Wszyscy więc szturmem tam zmierzali. Morze było tego dnia
        niespokojne bardzo, czerwona flaga dumnie furkotała na maszcie. Na
        samym brzegu stał jeden mężczyzna i przymierzał się jednak do
        morskiej kąpieli. Wchodził do wody ostrożnie, wiedział, że
        morze "płata figle i okropie się tego bał". Ale zaryzykował, wszedł.
        Przyszła fala i bezlitośnie podcięła mu nogi, zupełnie z
        zaskoczenia. Mężczyzna zaczął się topić, krzyczeć, prosić o pomoc,
        ale nikt nie wsoczył za nim do wody, tylko mówili, że po co
        wchodził, jak nie był pewien, przecież było wiadomo, że to duże
        ryzyko...
        Pomyśl sobie, że jak Tobie też coś, nie daj Boże nie wyjdzie, to
        prawdopodobnie nikt nie będzie mógł (bo może nawet i będzie chciał,
        ale nie będzie mógł - bo to Twoje życie) Ci pomóc. Zastanów się, czy
        nie lepiej najpierw trochę się oswoić z normalnym, dorosłym życiem,
        z obowiązkami, zobowiązaniami... A dopiero później podjąć tę
        ostateczną decyzję.
        Nie chcę krakać, bo może wszystko Wam się świetnie ułoży, ale równie
        dobrze może fala z zaskoczenia podciąć Ci nogi...
        I od razu mówię, że równie dobrze mogą rozstać się osoby, które już
        ze sobą żyły, to nie jest zasada, ale niektóre przesłanki mogą
        stwarzać większe ryzyko...
        • maiwlys Re: Marina - przeczytaj... 30.07.08, 10:56
          Kamila ja ci muszę powiedzieć, napisać że Ty ładnie opowiadasz!
          Dzieci będa miały fajną "opowiadaczkę" bajek smile))
        • marina111 Re: Marina - przeczytaj... 30.07.08, 23:04
          No to mnie zdołowałaś. Ja wiem ze tak moze być i mówiąz szcerze boje
          się tego slubu jak niewiem, ale ile mozemy się spotykać z doskoku?
          Mieszkanie razem bez ślubu jest troche nei zgodne z moimi zasadami
          wiec nie chce ich naginac. Moze i powinnma poczekac ale mój
          narzeczony czeka na mnie odkad mnie poznał bo chyba juz po poł roku
          zaczoł mi cos o slubie mówić ale wtedy to ja tylko w głowe go
          pukałam kiedy o tym słyszałam a ostatnio zaczełam juz chciec miec go
          na codzień. Boje się tych obowiazków, boje się ze nieprzywykne do
          mysli ze jego rodzina jest moją bo teraz tego nie uznaje, boje się
          ze przytłoczy mnie monotonnia ale czy ktos mi zagwarantuje ze za
          kilka lat będzie inaczej? On mnie rozumie jak nikt inny i wie o
          wszystkich moich obawach mam nadzieje ze po slubie mnie nie
          zawiedzie i spełni swoje obietnice.
          • kumkus Re: Marina - przeczytaj... 01.08.08, 15:13
            no wiesz, ale nie musisz z nim mieszkać, żeby się uczyć gotować.
            Mama w domu garnków nie ma? i nie wierz w to, że to ON bedzie zawsze
            robił, bo tak się mozna umówić na 2 tygodnie wakacji a nie na CAŁE
            ŻYCIE. To samo z tymi pieniędzmi. Uwierz mi, że nie wystarczy że
            twój N jest "wprawiony" i będzie dbał o finanse, bo jest wiele
            innych obowiązków organizujących życie rodzinne. Mąż nawet
            najbardziej kochany, wyrozumiały i zaradny to nie mamusia, która
            wszystko za Ciebie zrobi. Ucz się obowiazków zanim weźmiesz ślub, bo
            inaczej możesz się naprawdę rozczarować. A tak swoją drogą,
            dziewczyny, nie chcąc absolutnie nikogo urazić, wkurzają mnie
            rodzice, którzy chcąc dla dziecka dobrze, tak naprwdę krzywdza je
            trzymając pod kloszem, nie uczą samodzielności, nie przygotowują do
            życia na własny rachunek. I potem tak się to kończy, że dziewczyna
            nie potrafi nic, ma stresa, chce, ale nie wie jak sobie z pwnymi
            sprawami poradzić, albo chlopak myśli że skoro w domu u rodziców nic
            nie musiał robić, to tak powinna wyglądac jego rola w domu z żoną.
            Zarobić kasę i usiąść przed tv. grrrrrrr alem się zeźliła;P
            • marina111 Re: Marina - przeczytaj... 02.08.08, 20:06
              To nie jest kwestia tego ze mam w domu garnków nie ma ale ja tego
              nie lubie robić. A włesciwie nie cierpir, gotowanie tak mnie
              stresuje ze coś okropnego. Moze nei da isę tak umówic ze ona zawsze
              będzie gotowął ale moze daise tak zeby n zwykle gotował. On nie
              znosi prasowac i ja obiecałam mu ze będe to zaniego robiła.
              Oczywiście ze nei obiecam mu ze juz do końca swych dni nie dotknie
              zelazka ale obiecam mu ze zawsze kiedy bede mogła wyprasuje za
              niego.
              Co do rachunków to on to robi co miesiąc wiec nic się w tej materi
              dla niego nie zmieni.
              Boje się bardzo ale pocieszam się tym ze moja mama tez nic nie
              umiała robić i żyje i dobrze sobie radzi.
    • agol54 Re: do tematu czy to normalne 03.08.08, 21:44
      my mieszkaliśmy we wspólnym akademiku, później na tym samym piętrze i teraz już
      razem chociaż wynajmując mieszkanie, więc może nie było takiego skoku i stres
      też nie był odczuwalny

      Jak zamieszkaliśmy razem niby mając wspólną kasę ale tak do końca to nie, no i
      zbieraliśmy na wesele, to na początku ustaliliśmy że dajemy np ja 300 on 400zł
      na życie plus jakieś tam bony z pracy i to nam miało wystarczyć, raczej nam się
      udawało zmieścić w określonej kwocie.

      Co do obowiązków to najpierw ja większość wykonywałam a on mi pomagał ale jednak
      pracując było czasem ciężko się wyrobić ze wszystkim, więc umówiliśmy się, że ja
      myję naczynia w parzyste dni on w nieparzyste i nie było uproś chyba że z
      jakichś tam powodów się zamieniliśmy, tak samo pranie - wkałdanie i układanie,
      ja jasne on ciemne itp. Ale moje prasowanie, a jego mycie samochodusmile

      Wszystko zależy od sytuacji, pewnie będzie trochę stresu na początku, ale jak
      będziecie mieszkać sami to się dotrzecie gorzej jak z rodzicami, pewnie nie raz
      będzie kłótnia o głupotę, o to czyja ta półka a czyja ta itp. codzienne problemy
      wspólnego domu.

      My jak się ostro pokłócimy to dajemy sobie chwilę na przemyślenie i później
      rozmowa, a jak już naprawdę tak ostro pójdzie wtedy wyciągam filiżanki (mamy
      komplet takich 2 które są na takie chwile przeznaczone) parzę herbatę i
      spokojnie rozmawiamysmilepomaga szczera rozmowasmile

      Co do gotowania, hmm jeden to lubi inny nie, wiec najlepiej raz ty raz on,
      wzajemnie sie uczącsmile ja nauczyłam się porządnie doprawiać przyprawami dania i
      np jest tak że ja coś gotuję a on doprawia do smaku i podaje do stołusmile

      Będzie wszystko dobrze, najważniejsze to nie wzajemne oskarżanie się a szczera
      rozmowasmile

      Powodzenia!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka