Dodaj do ulubionych

Świetna definicja habibi / kurortowych Arabów

20.11.09, 14:21
"ruchacz turystyczny - gatunek wystepujacy obficie w arabskich
kurortach. Udostępnia swoje usługi w barterze - za seks, wyżywienie
i drobne datki"

:)

znalezione na
forum.gazeta.pl/forum/w,16,103243685,103261058,Re_Milosc_odnaleziona_w_Tunezji.html
Obserwuj wątek
    • rubio.3 Re: ruchacz 20.11.09, 15:33
      definicja bombowa , świetnie ujęte.
    • damaris-damaris Re: Świetna definicja habibi / kurortowych Arabów 20.11.09, 16:37
      Turystyczny,to może być co najwyżej szlak...
      Phhii,też mi świetna definicja.I,że ty alkud się nią ekscytujesz?!;)
      • alkud Re: Świetna definicja habibi / kurortowych Arabów 20.11.09, 21:10
        > I,że ty alkud się nią ekscytujesz?!;)

        jestem tylko człowiekiem :)
        • damaris-damaris Re: Świetna definicja habibi / kurortowych Arabów 20.11.09, 22:32
          Człowiek-to brzmi dumnie!
          <M.Gorki>
          ;)stać Cię na więcej Alkud!
          • alkud Re: Świetna definicja habibi / kurortowych Arabów 21.11.09, 08:09
            > stać Cię na więcej Alkud!

            wcale nie, jestem ubogim przedstawicielem klasy robotniczej :(
            • rubio.3 Re: Świetna definicja habibi / kurortowych Arabów 21.11.09, 08:59
              alkud napisał:

              > > stać Cię na więcej Alkud!
              >
              > wcale nie, jestem ubogim przedstawicielem klasy robotniczej :(
              Apetyt rośnie w miarę jedzenia, oczekiwania co do Ciebie Alkud są ponad normę.
              Tak że klasa robotnicza czy inna musisz być the best pośród nas kłótliwych
              kobiet. Miłej soboty
              • alkud Re: Świetna definicja habibi / kurortowych Arabów 21.11.09, 11:34
                > Apetyt rośnie w miarę jedzenia, oczekiwania co do Ciebie Alkud są ponad normę.

                aż boję się zapytać jakie oczekiwania...

                > musisz być the best pośród nas kłótliwych kobiet

                no właśnie, więc tym bardziej nie mogę pozwolić abyście weszły mi na glowę! :)
                • rubio.3 Re: Świetna definicja habibi / kurortowych Arabów 21.11.09, 12:06
                  alkud napisał:

                  > > Apetyt rośnie w miarę jedzenia, oczekiwania co do Ciebie Alkud są ponad n
                  > ormę.
                  >
                  > aż boję się zapytać jakie oczekiwania...
                  >
                  > > musisz być the best pośród nas kłótliwych kobiet
                  >
                  > no właśnie, więc tym bardziej nie mogę pozwolić abyście weszły mi na glowę! :)
                  Sama nie wiem jakie oczekiwania ale inteligentny jesteś to na pewno im sprostasz
                  , cokolwiek by to nie było. I nie bądź taki zasadniczy pozwól sobie wejść
                  trochę na głowę, a przynajmniej sprawiaj takie pozory albo coś w tym guście. Uff
                  już mi lepiej. Buziaki
                  • alkud Re: Świetna definicja habibi / kurortowych Arabów 21.11.09, 16:52
                    > I nie bądź taki zasadniczy pozwól sobie wejść trochę na głowę, a przynajmniej sprawiaj takie pozory albo coś w tym guście

                    to chyba jakaś inna forma "pozwól aby każda kobieta poczuła się wyjątkowo" (o czym wspominał główny bohater 'Duchy moich byłych' :)

                    buziaki słodkie były, dziękuje
    • ahmed_salim Re: Świetna definicja habibi / kurortowych Arabów 20.11.09, 16:44
      Jak Cie widzą, tak Cie piszą - a ta definicja co do niektórych
      pasuje.
      • rhoxer Re: Świetna definicja habibi / kurortowych Arabów 20.11.09, 21:53
        picasaweb.google.com/whitepoower72/MyLovers#5392928938207963170
    • amina.0 Re: Świetna definicja habibi / kurortowych Arabów 21.11.09, 11:47
      powiedźcie mi ...
      Dlaczego Wy luzie jeśli spotkacie kilku złych ludzi z jakiegoś kraju to od razu wszystkim przypinacie wizytówkę taką jak temu od którego sie to zaczęło ?
      To chyab polaków uważacie z pijaków itp. Bo przecież w Polsce można spotkać dużo takich osób ...
      kurde przecież w każdym kraju znajdują sie Ci lepsi i Ci gorsi ...
      Czy nie jest tak ? W Polsce też są Chłopcy którzy szanują kobietę ale przecież są i tacy którzy ja biją itp.
      Więc po co wystawiać wizytówkę od razu wszystkim ?
      Pozdrawiam ;)
      • rubio.3 Re: Świetna definicja habibi / kurortowych Arabów 21.11.09, 11:59
        amina.0 napisała:
        kurde przecież w każdym kraju znajdują sie Ci lepsi i Ci gorsi ...
        > Czy nie jest tak ? W Polsce też są Chłopcy którzy szanują kobietę ale przecież
        > są i tacy którzy ja biją itp.
        > Więc po co wystawiać wizytówkę od razu wszystkim ?
        Dokładnie jest tak jak piszesz. Definicja nie dotyczy wszystkich tylko tych ,
        którzy ten rodzaj powiedzmy działalności gospodarczej uprawiają. Szkoda , że
        zainteresowani się nie wypowiadają bo wtedy bronili by swoich racji a tak to my
        po nich jeździmy a oni no cóż jaki jest koń każdy widzi. Pozdrawiam
      • alkud Re: Świetna definicja habibi / kurortowych Arabów 21.11.09, 12:05
        > Dlaczego Wy luzie jeśli spotkacie kilku złych ludzi z jakiegoś kraju to od razu wszystkim przypinacie wizytówkę taką jak temu od którego sie to zaczęło ?

        dlaczego od razu "złych" ludzi? To są typowe samczyki Alfa, które mają o sobie jak najlepsze zdanie i wiedzą, że najprościej o kasę/seks albo u turystek albo u dziewczyn wyrwanych na komunikatorze. Następnie zaś korzystają z w/w możliwości (tym bardziej, że zaliczenie muzułmanki - w ich realiach religijno-kulturowych - jest prawieże nierealne (zwł. kiedy nie mają kasy ani pozycji społecznej)).

        podobnie jest w Tajlandii - tam mały % kobiet się prostytuuje, jednak te które to robią - zazwyczaj robią to w określonych miesjacach ;) Więc jak ktoś przyjeżdża do Bangkoku, Pattaya czy Koh Samui to siłą rzeczy natyka się na same prostytutki... Więc wrażenie jest takie, że Tajki = prostytutki :) Podobnie jest kiedy turystki i seksturystki udają się do kurortów... tyle, że tam czekają na nie habisie
        • alkud Re: Świetna definicja habibi / kurortowych Arabów 21.11.09, 12:09
          > zaliczenie muzułmanki jest prawieże nierealne

          w sensie: bez większego kombinowania :)

          religiapokoju.blox.pl/2008/09/Malzenstwa-urfi-bez-zobowiazan.html
      • goldsztajn Re: Świetna definicja habibi / kurortowych Arabów 21.11.09, 17:20
        amina.0 napisała:

        > powiedźcie mi ...
        > Dlaczego Wy luzie jeśli spotkacie kilku złych ludzi z jakiegoś
        kraju to od razu
        > wszystkim przypinacie wizytówkę taką jak temu od którego sie to
        zaczęło ?

        Problem w tym, ze to co wypisuja o muzulmanach to przewaznie prawda,
        to nie przypadek, ze we Francji muzulmanie, ktorych jest mniej niz
        10% w tym kraju stanowia wiekszosc wiezniow. To muzulmanie napadaja,
        okradaja, niszcza i dewastuja francuskie miasta. Podobnie jest z
        czarnymi w USA, ale wiekszosc ludzi glosno tego nie powie.



        Izrael: 15% Arabów = 42,7% przestępstw
        W poprzedni poniedziałek znany naukowiec Arje Ratner stwierdził, że
        Izrael musi zająć stanowisko z powodu wysokiej stopy działań
        kryminalnych wśród Arabów. Profesor Ratner specjalizujący się w
        badaniach kryminalistycznych powiedział, że studia na uniwersytecie
        w Hajfie wykazały, że choć Arabowie wśród dorosłej ludności Izraela
        stanowią zaledwie 15%, to przypada na nich 42,7% czynów
        karalnych. „Nikt nie chce przytaczać tych cyfr bo są niewygodne. Ale
        powinny one być uznane za czerwone światło ostrzegawcze”,
        powiedział. (Arutz-7) Źródło: Aisha Fidda.
        religiapokoju.blox.pl/2009/08/Izrael-15-Arabow-42-7-przestepstw.html

        A tutaj USA


        Ze wszystkich 1.700.000 międzyrasowych przestępstw w ciągu roku, 90%
        z nich to przestępstwa popełniane przez Czarnych na Białych.
        Każdego roku Czarni gwałcą 30.000 Białych kobiet. (mniej niż 35%
        wszystkich gwałtów jest zgłaszana na policję, dlatego prawdziwą
        liczbę szacuje się na 100.000).
        Mniej więcej 1 na 50 czarnych mężczyzn jest nosicielem HIV lub AIDS.
        Mniej więcej 1 na 4 czarnych mężczyzn jest nosicielem chorób
        wenerycznych.
        Czarni mężczyźni są 15 razy bardziej narażeni na zakażenie wirusem
        HIV niż Biali.
        Czarni 50 razy więcej niż Biali są skłonni popełniać indywidualne
        przestępstwa międzyrasowe.
        Czarni 250 razy więcej są skłonni do popełniania przestępstw
        międzyrasowych w grupach zorganizowanych niż Biali.
        Czarni popełniają więcej i bardziej brutalnie przestępstwa na
        Białych, niż odwrotnie.
        Czarni popełniając przestępstwo w 56% wybierają Białe ofiary, Biali
        popełniając przestępstwo tylko w 2% wybierają Czarnych na swoje
        ofiary.
        Czarni mordują Białych 18 razy częściej niż odwrotnie.
        Około 1 miliona Białych zostało zamordowanych, okradzionych lub
        zgwałconych w 1992 roku.
        Między 1964 a 2001 rokiem więcej niż 60.000 Białych zostało
        zamordowanych w międzyrasowych mordach w USA (porównaj to z 58.000
        zabitych Amerykanów w Wietnamie, czy 38.000 zabitych w Korei).
        Prawie jeden z trzech czarnych mężczyzn jest teraz w więzieniu, lub
        staje przed legalnym wymiarem sprawiedliwości
        • goldsztajn Re: Świetna definicja habibi / kurortowych Arabów 21.11.09, 17:44
          archiwum.polityka.pl/art/niedola-z-boskiej-woli,395633.html
          Marek Ostrowski: – Eksperci ONZ od dawna twierdzą, że kluczem do
          postępu w regionach skrajnie biednych jest edukacja kobiet, bo one
          troszczą się o dzieci i mogą wszczepiać im wzorce kulturowe: chęć
          zdobywania wiedzy, higienę.

          Christine Gerber: – Trzy czwarte miejscowych kobiet to analfabetki,
          nie miały szansy, właściwie nie chodziły do szkoły. Szkoła nie jest
          darmowa, za mundurek, książki i przybory szkolne trzeba zapłacić 80
          funtów egipskich (1 funt to ok. 50 gr). Tutaj to bardzo dużo, bo
          ludzie zarabiają 200 funtów miesięcznie. Zresztą w Egipcie szkoła na
          wsi nie bywa wysoko ceniona. Klasa liczy po 40–50 uczniów,
          nauczyciele zarabiają słabo, wielu dorabia posługiwaniem w
          restauracjach, są przemęczeni. Niewiele się w tej szkole dzieje,
          uczniowie recytują, właściwie wykrzykują sury Koranu. Trudno, by
          tutejsza kobieta poszerzyła horyzonty dzieciom. Całe jej życie
          biegnie rytmem niemal niewolniczym. Dwa dni w tygodniu zajmują
          zakupy na suku (targu). Jeden – wypiek chleba, a musi wypiec ze 25–
          30 bochenków. Jeszcze inny dzień to pranie dla całej rodziny.

          A dzieci?

          Pierwsze dziecko przychodzi na świat dwunastoletniej matce, nawet
          młodsze matki nie są rzadkością. O żadnej antykoncepcji nie ma mowy.
          One uważają, że dzieci to dar Allaha. Wiedza o organizmie człowieka
          jest szczątkowa, z rozmów z nimi widzę, że nie rozróżniają
          podstawowych organów, znanych laikowi w Europie: płuc, serca,
          żołądka. Mówią raczej: „Mam tu ogień, boli”. Nie mają najmniejszego
          pojęcia o podstawowej higienie. Nawet pielęgniarki na wsi nie
          dezynfekują skóry przed zastrzykiem
          Czy pani nie przesadza? Jest przecież telewizja...

          Musiałby pan ją znać: Koran, „Mubarak jest najlepszy” oraz
          najgłupsze seriale, taki jest program. Rzeczywiście, w tutejszych
          domach nie mają lodówek, ale mają telewizję. Bardziej przydałaby się
          lodówka.

          Widzę, że ten świat wokół skrajnie panią złości.

          Fatalizm muzułmanów jest trudną próbą. Irytuje mnie to podejście,
          wyrażające się zwrotem: Inszallach, taka jest wola Boga. Wprost nie
          mogę tego znieść. Jeśli im pomagam, są wdzięczni za to, co robię,
          ale sami nie widzą związku między jakimikolwiek zabiegami, higieną,
          zmienianiem opatrunków a zdrowieniem. Na przykład nie można ich
          zmusić do częstego mycia rąk. Myłam rano – odpowiada kobieta. W 35
          roku życia umierają na marskość wątroby z powodu złego alkoholu, nie
          wiem zresztą, może też bango, które często palą. To taka substancja,
          którą stosuje się dla uspokojenia wielbłądów. Tutejsi mężczyźni
          miewają po cztery żony, nawet jeśli są bez środków do życia. I
          również tacy, którzy nie mają pracy, niczego w domu nie naprawiają.
          Co jest zepsute, takie musi być. Są bierni i nieciekawi świata.
          Nigdy nie zadają nam pytań: jak inni ludzie żyją? Może jeszcze małe
          dzieci, które intryguje różnica koloru... Jednak ta ciekawość szybko
          wygasa. Rodzice nie zajmują się dziećmi, nigdy się z nimi nie bawią.

          Mimo to dzieci wydają się być centrum tutejszego świata.

          Dzieci są ubezpieczeniem na życie. Dwoje czy troje na dziesięcioro i
          tak nie przeżywa dzieciństwa. Żyją bez wody, umierają na gorączkę
          tyfusową. Pamiętam, jak czuwałam przy umierającej kobiecie, która mi
          powiedziała: urodziłam się w grobie, całe życie tu mieszkałam i w
          grobie umieram (w niektórych miejscach w Egipcie biedota
          wykorzystuje na mieszkania stare grobowce – przyp. red.). Ale też
          nigdy nie chcieli mieszkać inaczej. Kiedyś rząd propagował projekt
          znanego architekta Hassana Fathiego, który chciał budować wioski,
          wykorzystując tradycyjne techniki i materiały znane z czasów
          faraonów (napisał też głośną książkę „Architektura biednego” –
          przyp. M.O.). Nikt nie chciał się tam przenieść. Trudno pojąć,
          dlaczego.

          Jak wielu turystów, nie wiedziałem, czy dawać pieniądze żebrzącym
          dzieciom.

          Żebranie jest także demoralizujące, dziecko w ciągu dnia może
          wyżebrać 150–200 funtów – tyle, ile jego ojciec zarabia przez cały
          miesiąc. Tym bardziej więc rodzice żebrzących nie są zainteresowani
          posyłaniem dzieci do szkoły. Moim zdaniem, nie należy też dzieciom
          dawać słodyczy. Jeden z nielicznych darów Boga dla tutejszych dzieci
          to piękne i mocne zęby.

          Prowadzi pani też prywatną wojnę z klitoridektomią, to jest ze
          zwyczajem obrzezania dziewczynek (chodzi o całkowitą lub częściową
          resekcję łechtaczki i warg sromowych mniejszych).

          Ten barbarzyński, bolesny i krwawy zabieg przeprowadza się tu na
          trzyletnich dziewczynkach. Z tego, co wiadomo, bezpośrednie ryzyko
          zakażenia jest wielkie, skutki dalekosiężne: depresja, histeria.
          Potem, żeby tę histerię uśmierzyć, żeby – jak tu się mówi – dżin z
          ciała wyszedł, kobiety leczy się chłostą. Kiedyś miałam okazję
          uratować nogę małej dziewczynce, codziennie do niej przychodziłam
          zmieniać opatrunki. Wdzięczni rodzice pytali: co możemy dla ciebie
          zrobić? Powiedziałam matce: przysięgnij na Koran, że nigdy nie dasz
          jej zrobić klitoridektomii. Mąż zaraz zaprotestował: bez tego nigdy
          nikt jej nie weźmie za żonę. To bzdura. Przecież tu mężczyzna nawet
          nie wie, jak kobieta jest zbudowana. Nigdy jej nie widzi, nawet w
          połogu kobieta jest ubrana. W trakcie badań lekarz wkłada słuchawkę
          pod koszulę, a cztery kumy trzymają rozpostarte nad jej ciałem
          prześcieradła. „Wiecie, jak kobieta jest zrobiona?” – kilka razy
          wyjęłam książkę i położyłam mężczyznom przed oczy. Nie chcieli
          patrzeć. Nie ma zresztą czułości między kobietą i mężczyzną. On po
          prostu wsiada na nią.

          Klitoridektomia jest zakazana przez prawo, ale i tak stanowi
          praktykę codzienną. Mówi się, że po to, by nie dać kobiecie ochoty
          do szukania mężczyzn przed ślubem. Co gorsza, nie jest to tradycja,
          do której zmuszają mężczyźni. Tradycję tę przenoszą same kobiety,
          może na zasadzie: „Mnie to zrobiono, więc teraz ja...”.

          Co na to mułłowie, rozmawiała pani z nimi?

          Przyznają, że prawo koraniczne nie wymaga takiego zabiegu, ale sami
          nie angażują się w zwalczanie tej tradycji. Miejscowa szkoła milczy.

          A w ogóle jak mułłowie się do pani odnoszą?

          Nie wchodzą mi w drogę. Tolerują inną opinię.

          Czemu tu pani przyjeżdża?

          To marzenie z dzieciństwa. Pomieszkuję na najsłynniejszym cmentarzu
          świata. Ale można się też nauczyć rzeczy pięknych. Że trzeba się
          wyciszyć, uspokoić, porzucić pośpiech, pogodzić się z samotnością.
          Gorzej, że ci Egipcjanie, którzy mają świadomość sytuacji kraju,
          żyją naprawdę w wielkim przygnębieniu. To niejednokrotnie na swój
          sposób wykształceni, mądrzy ludzie. I ja nie widzę tu wielkich
          nadziei. Egipt dał mi wiele. Ale wziął wszystko.
          archiwum.polityka.pl/art/niedola-z-boskiej-woli,395633.html
      • szalonaburza Re: Świetna definicja habibi / kurortowych Arabów 22.11.09, 02:40
        Amino, zło i dobro nie są wymierne.

        Dla nas jedzenie wieprzowiny może być co najwyżej niezdrowe, dla muzułmanów to
        grzech.

        Może i ja wybaczyłabym zdradę swojego faceta, ale mimo wszystko czułabym się
        zraniona i uważałabym to za coś złego.
        Ale spójrz np na inne kultury: kanadyjscy Eskimosi dzielą się swoimi żonami z
        gośćmi i vice versa, i jeżeli tego by nie robili, czuliby, że są złymi ludźmi,
        egoistami (wiem, wiem, kiedyś już pisałam o kanadyjskich Eskimosach na tym
        forum, akurat to najbardziej utkwiło mi w pamięci z wykładów z Antropologii).
        Żyjemy i wychowujemy się w różnych kulturach. Programujemy swoje przekonania i
        system wartości. Uczymy się, co jest złe, a co dobre.
        Wśród wielu z nas występuje coś więcej, jak wrażliwość. Ale mimo wszystko,
        zasady wyssane z mlekiem matki są tymi najwłaściwszymi dla nas.

        Przechodzimy też okres buntu (myślę, że każdy z nas). To jest odpowiedź dla
        tych, którzy mówią, że znają Egipcjan pijących alkohol i zajadających się
        kabanosami. Ja bym to nazwała okresem buntu. Nie zapaliłaś nigdy trawki, nie
        próbowałaś zrobić coś wbrew zasadom? Człowiek poszukuje, odkrywając zakamarki
        życia, odkrywa wiele prawd, których się boi. I się sprzeciwia, buntuje, by
        wkrótce pogodzić się ze wszystkim i zacząć współżyć zgodnie z zasadami
        społecznymi obowiązującymi wokół niego.

        Nie ma ludzi złych. Są po prostu inni.

        Ale według naszych, polskich interpretacji "dobra" i "zła".... I vice versa.
        • happy.end Re: 22.11.09, 08:25
          szalonaburza napisała:
          > Nie ma ludzi złych. Są po prostu inni.

          Nieprawda. Ja jestem zły.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka