kasia_p45
01.10.10, 23:06
Mój drugi raz w Egipcie – Sharm El Sheikh / wrzesień 2010
Zima (2010)
Wiedziałam, że wrócę do Egiptu tylko nie wiedziałam kiedy. Po pierwszym razie czuje wielki niedosyt.
Obiecałam sobie, że tam wrócę. Chętnie odwiedziłabym te same tereny ale wiem, że tak się nie da. Postanowiłam, że odwiedzę inne miejsca. Padło na Półwysep Synaj – Sharm El Sheikh.
Postanowione, hotel wybrany ( LTI Tropicana Grand Azure z Tui) w Nabq Bay.
Okolica namierzona (Google Earth), Hotel oblookany, zdjęcia obejrzane, opinie przeczytane
W planach wycieczek fakultatywnych jest powrót do Kairu , Petra w Jordanii, obowiązkowo Góra Mojżesza. No i jak się uda nurkowanie głębinowe. Przyznaje, że jestem całkowicie zielona w tym temacie więc nie wiem jak to się uda. No ale zobaczymy…
Na razie jestem dobrej myśli. Pozostaje czekać do września…
Wiosna(2010)
Islandzki wulkan nieźle namieszał w powietrzu. Nawet mój wrześniowy lot przesunięto o jeden dzień później. Niezłe zamieszanie z wylotami. Z tego co obserwuje wiele lotów odwołano innym pozmieniano terminy…
Ale ja jestem dobrej myśli… Czekam do września…
Godzina zero – 14 września 2010 /wtorek/
Tak jak przed dwoma laty lot mamy z Poznania w godzinach wieczornych. Godzina prawie taka sama 21:30 przewoźnik AMC’airlines. Więc wszystko podobnie. Aczkolwiek nie do końca. Jedziemy sami. Czyli ja i mój mąż. Nasz syn anglista niestety został w domu (praca).. Ale ja jestem dobrej myśli.. Mąż trochę po niemiecku szprecha..ja znam kilka słów po angielsku a i po rosyjsku się dogadam. Nie jest źle . Damy rade.. A co??
Lot jak przed dwoma laty przebiega bardzo spokojnie. Polacy na pokładzie zachowują się wzorowo. Żadnych takich tam opisywanych na forach zachowań. Trasa lotu deczko inna niż przed dwoma laty. Tym razem lecimy nad Wyspami Greckimi a nie nad Turcją jak ostatnio.. W między czasie przesuwamy zegarki o godzinę do przodu. Byłam pewna, że czas będzie taki jak w Polsce bo Egipt przed Ramadanem przeszedł już na zimowy. Ale okazało się, że jak Ramadan minął wrócili jeszcze do czasu letniego.. Takie rzeczy to chyba tylko w Egipcie )
Lądujemy w Sharm El Sheikh przed 4-ta rano czasu egipskiego. /środa/
Wszystko odbywa się podobnie jak wcześniej w Hurghadzie. Wysiadamy z samolotu, owiewa nas cieplutkie powietrze rodem z piekarnika. Wsiadamy do autokaru i jedziemy do hali przylotów. Najpierw trzeba wypełnić „kartonik” wjazdowy. Z tym nie mamy problemów.. dajemy rade. Następnie należy zakupić wizę ponieważ w planach mamy Kair. Dało radę bez większych problemów )