Gość: wdylag
IP: *.in-addr.octava.net.pl
12.08.04, 22:03
Właśnie dziś wróciliśmy z Hurghady i zachwyceni nienaganną opinią na forum o
tych Paniach, postanowiliśmy skorzystać z ich usług. TO BYŁ BŁĄD!!!
1. Quady- wszystko było realizowane byle szybciej, nikt nie pokazał nam
fatamorgany(może wtedy nie była ale tego to ja już nie wiem); mieliśmy
oglądać nocą gwiazdy, a tym czasem zaraz po zmroku jak najszybciej musieliśmy
wracać!
2. Rafy- tu im się chyba udało, całkiem fajna wycieczka.
3. Luxor- najpierw dostaliśmy jeden termin z polskim przewodnikiem. Na kilka
godzin przed planowanym odjazdem dostaję SMSa od Marii, że wycieczka się nie
odbędzie bo jest za mało osób. Zadzwoniłem do niej i mówię że bardzo mi
zależy bo wyjeżdżamy za kilka dni, na co owiedziała że będzie szukać. Później
kolejny telefon bo wymyśliliśmy że możemy jechać z angielskim przewodnikiem.
I podczas tej rozmowy wychodzi że jakaś tam inna firma organizuje z polskim
jeszcze tego samego dnia, tylko że 10$ drożej. Zgodziliśmy się na to,
otrzymaliśmy godzinę o której po na przyjedzie autobus 5:40. O 5:00 puka do
nas do pokoju gość z recepcji i pyta się czy jedziemy do Luxoru bo autobus
czeka!! My na to że o 5:40 miał być. Pogadaliśmy telefonicznie z gościem z
autobusu i powiedzieliśmy że jedziemy. Po 5 minutach byliśmy przed hotelem
ale autobus pojechał bez nas! Więc szybko złapaliśmy za telefon i dzownimy do
Marii i do Anny. Niestety ale jedna nie odbiera a druga ma wyłączony telefon.
Podzwoniliśmy jeszcze kilkanaście minut (czasem nas rozłączały!!), wreszcie
wysłaliśmy SMSa z "podziękowaniem" za załatwiony Luxor. Następnego dnia
próbowałem się dodzwonić do Marii, bo sama nie raczyła się odezwać i
przeprosić. Niestety ale cały dzień nie odbierała telefonu z budki
telefonicznej RinGO. Kiedy poprosiłem znajomego araba aby zadzwonił ze swojej
komórki to odebrała od razu, ale jak ja się odezwała to rzuciła słuchawką i
później wyłączyła telefon na kilka dni. Za 2 dni mieliśmy u nich wykupiony
Kair więc chcieliśmy się dowiedzieć czy jest aktualny. Maria oczywiście
telefon miała wyłączony a Anna jakimś cudem nagle włączyła. Zadzwoniłem do
niej również z budki i na moje pytanie co było z luksorem odwarknęła mi: "NIE
BĘDĘ SIĘ TŁUMACZYĆ!". To mnie już całkiem zwaliło z nóg.
4. Kair- odbył się nawet planowo i całkiem nieźle, acz kolwiek po tym co
usłyszałem od Anny to już mi tak kolorowo nie było!
Jeśli macie jakieś pytania to piszcie na wdylag@interia.pl, chętnie odpowiem.
Jedyne co mogę poradzić to zapomnijcie o tych "paniach"!!!!!!
Pozdrawiam!