corrina_f1
27.08.04, 16:20
Chciałam w tym ostatnim poście podziękować serdecznie wszystkim tym, z
którymi w ciągu ostatnich 14 miesięcy zdążyłam się zaprzyjaźnić, których
poznałam, spotkałam osobiście lub wirtualnie.
Kiedy po powrocie z pierwszej wizyty w Egipcie odnalazłam to forum, było ono
miejscem spotkań pradziwych pasjonatów Kraju Faraonów. Zafascynowało mnie do
tego stopnia, że szybko uzależniłam się od niego, a przygotowując się do
drugiej wyprawy zmieniło się w prawdziwą skarbnicę wiedzy bardzo praktycznej
z resztą. Dzięki forum uwierzyłam, że po Egipcie można bez obaw podróżować
samemu i zrealizowałam jedno z największych marzeń w maju tego roku. Na forum
znalazłam ludzi, którym, tak samo jak mnie, Egipt śni się po nocach a w dzień
rozkojarza i nie pozwala pracować. To właśnie między innymi dla nich
napisałam moje "egipskie epopeje" i zamieściłam zdjęcia. W ciągu kilku
miesięcy dostałam dziesiątki listów z miłymi słowami, tym bardziej
zaskakujące, że od zupełnie obcych osób. Po każdym takim mailu utwierdzałam
się w przekonaniu, że to, co robię ma sens, i że jest połączeniem tego, co
kocham najbardziej - podróżowania, fotografowania i pisania.
Kiedy weszłam na forum dziś rano, zrozumiałam, że to już zupełnie inne
miejsce. Aktualnie nie służy już do opowieści o wyjazdach, relacjom, wymianie
zdań, cennych doświadczeń i rad. Stało się miejscem notorycznego obrażania i
wyzywania forumowiczów, wylewania żalów za zepsuty urlop (co jeszcze
zrozumiałe), personalnych ataków, nieustannej krytyki biur podróży, standardu
hoteli i reydentów. Czytając niektóre wypowiedzi, ich ton, formę, wymowę,
kulturę słowa włos się na głowie jeży. Konkretne przykłady chyba nie
potrzebne, wystarczy przejrzeć najnowsze 2 strony i same tytuły wątków, o
zawartości innych nie wspominając.
W ciągu ostatnich miesięcy z wielkim smutkiem czytałam dosłowne wylewanie
pomyi na rezydentów pracujących w Egipcie. Zgadza się, nie każdy rezydent
jest modelowym przykładem odpowiadającym każdemu indywidualnemu turyście.
Jeszcze się nigdy takie nie urodził, żeby każdemu dogodził. Ale do czego
zmierzają ludzie, którzy ich atakują tak agresywnie ?
Moim najwiekszym marzeniem, które kilka lat temu spełniłam tylko formalnie,
było zostanie pilotem/rezydentem. Skończyłam w tym kierunku studia z
wyróżnieniem, bez problemu zdałam egzamin u wojewody, wiele moich
predyspozycji przemawia za tym, że powinnam to robić, bo to jest coś co
kocham, co nie przestanie mnie fascynować. Wielu moich znajomych rezydentów
próbowało sprowadzić mnie trochę na ziemię ukazująć prawdziwą stronę medalu
pracy w tym zawodzie. Nie udało się im mnie zniechęcić.
Udało się to natomiast niektórym forumowiczom, czy też raczej gościom
wpadającym okazyjnie na forum. Po przeczytaniu kilkudziesięciu jeśli nie
więcej wypowiedzi atakujących po nazwiskach (jednak w sposób anonimowy)
rezydentów róznych biur, naszło mnie wiele, wiele wątpliwości . Polski
turysta zawsze będzie niezadowolony, bez względu na to, czy się będzie
podawać mu kawior na złotym talerzu (uogólniam oczywiście, ale celowo) i
zawsze prędzej czy później ktoś, bez względu na to, jak się starał, zostanie
zmieszany, najlepiej publicznie, z błotem. Szacunek i kultura działa w dwie
strony, o tym często zapominamy...
Chciałam dzis pomóc w rozwiązaniu zagadki tajemniczych 3 dolarów na
przykładzie biura Kopernik. Zostałam posądzona o konspirację, współpracę,
trzymanie ze złodziejami. Nie pierwszy już raz z resztą, wcześniej zostałam
zaszufladkowana jako mafia Alfa Star. Wydawało mi się, że skoro nikt nie
pofatygował się wykonać jeden telefon do biura, skoro oni sami nie uważają za
stosowne wypowiedzieć się, to sama ustalę, jak jest naprawdę, choć osobiście
problem wizy nigdy mnie nie dotyczył. Dwukrotnie płaciłam 15 USD. Uzyskałam
informację, zamieściłam na forum i natychmiast zostałam zaatakowana - i tak
mimo wszystko, w porównaniu z innym wątkiem, dość łagodnie.
Pewne przywieszki, które zostały mi przypisane są po prostu śmieszne. Nie mam
pojęcia, co kieruje ludźmi starającymi się na każdym kroku komuś dogryźć.
Szczególnie w przypadku, kiedy danej osoby się w ogóle nie zna. Nie wiem i
dochodzić nie będę, choć pozostaje wielki niesmak i przykre uczucie bez nazwy.
Ujawnia się specyfika internetu - każdy , zupełnie bezkarnie, może robić co
mu się żywnie podoba. Nikt go do sądu nie pośle, nikt nie pobije, nikt nie
spojrzy w oczy (choć w przypadku niekórych IP odnalezienie dokładnego adresu
i telefonu osoby jest dziecinnie proste). Być może nie wszyscy nauczyli się
jeszcze korzystać z internetu, być może nie każy wie, czym jest netykieta,
usenet, czy FAQ. Kilkakrotnie próbowałam przytoczyć na forum definicje tych
pojęć - naprawdę w dobrej wierze. Natychmiast posądzano mnie o przemądrzanie
się i bycie rzekomo właścicielką forum itp. Fakt, że napisałam wiele postów
w ciągu ponad roku jeszcze o niczym nie świadczy.
Jeszcze raz dziękuję wszystkim tym, z którymi nawiązałam tak miłe znajomości.
Scorpio, Izie, Adamowi i Egipcjance za cudowne spotkanie w Sharm,
pc_maniakowi za zamieszczenie mojej relacji na egipt.republika.pl i godziny
przegadane o Egipcie na gg, Miriam_73 za przemiłe ploteczki przy mrożonej
kawce i drinkach (w nadziei na następne zaraz po jej powrocie za tydzień:) ,
Jackowi Dutkowskiemu z Rodzinką za pomoc w dostarczeniu przesyłki i badzo
miłe spotkanie w Banja Luce, Beduince i Gaji za całokształt, delfiny i
Karawanseraj, i wielu jeszcze innym, których przepraszam, że nie wymieniam z
nicka czy imienia, ale pamięć po wstawaniu od poniedziałku o 5:00 na
szkolenie juz zawodzi.
W kwestii zlotu forumowiczów, byłabym zobowiązana za informowanie mnie mailem
lub na gg. Postaram się też od czasu do czasu wpaść na czata, niestety nie
zawsze jest to możliwe... Spotkania nie mogę się doczekać, bo wiem, że zjawią
się na nim tylko prawdziwi pasjonaci.
No tak, znów się rozpisałam, ale sami wiecie, że krótko to ja pisać nie
potrafię... :)
Dziękuję Wam za ten rok, i do zobaczenia gdzieś w Egipcie.
Kasia