Dodaj do ulubionych

Harcerze...

19.09.05, 22:14
Chciałabym się dowiedzieć co myślicie o tej instytucji?
I czy ona jest nadal potrzebna?
Obserwuj wątek
    • Gość: Michał M. Re: Harcerze... IP: *.lodz.msk.pl 19.09.05, 22:27
      Najwyraźniej jest potrzebna skoro są do niej chętni.

      Sam byłem harcerzem (1984-1988) i bardzo mi się podobało. Dwa obozy
      (Jarosławiec, Dębina), namioty, ogniska, piosenki, bieganie po lesie... albo
      bieganie karnych kółeczek z plecakiem wokół namiotu :)

      Nadal lubię spać w namiocie i siedzieć z przyjaciółmi i gitarą przy ognisku.
      Mimo że w swój mundur dawno się nie mieszczę.
      • Gość: nadzieja55 Re: Harcerze... IP: *.toya.net.pl 19.09.05, 22:50
        To miło Michale M., ze czasem wspominasz swoje harcerskie czasy. Ale tak
        niestety nie jest ze wszystkimi. Nawet my sami harcerze czasami postrzegamy tę
        ogranizację, jako same obozy i biwaki, ale to chyba nie wszystko..
        • gray Re: Harcerze... 20.09.05, 08:21
          Gość portalu: nadzieja55 napisał(a):

          > ale to chyba nie wszystko..

          a co jeszcze? i jaki to ma związek z pytaniem?
        • Gość: Wilczy Re: Harcerze... IP: *.p.lodz.pl 20.09.05, 09:08
          Tak, nie wszystko.

          Bardzo ważną rolę może spełniać harcerstwo chociażby w zaniedbanych rejonach
          miasta (pomyślcie sobie o takich starych Balutach, czy Polesiu). Każda sensowna
          organizacja, która zajmie młodziakom czas tak, że przynajmniej część z nich nie
          będzie obalać w bramach winka i kraść lusterka samochodowe, jest potrzebna.

          Nie zawsze się to udaje, oj nie, ale dobrze, że ktoś próbuje.
        • Gość: Michał M. Re: Harcerze... IP: *.lodz.msk.pl 20.09.05, 22:13
          Tak, biwaki i obozy to nie wszystko. Ale każdy człowiek szuka czegoś innego w
          życiu. I niektórzy znajdują harcerstwo. Niektórzy chcą się uczyć
          samodyscypliny, niektórzy od wakacji oczekują laby i leżenia do góry brzuchem.
          Inni chcą kontaktu z przyrodą, spotkań z kolegami. Każda z tych grup trafić
          może do harcerstwa i dobrze się bawić (uczyć). Ważne żeby trafili na normalnych
          instruktorów. Bo jak w każdym środowisku, tak i w harcerstwie zdarzało mi się
          trafiać na debili.

          Harcerstwo to także wolność wyboru spędzania wolnego czasu. Nie każdy chce w
          czasie roku szkolnego chodzić na piwo i do kina, a latem jeździć na Teneryfę.
          Ktoś może tego nie lubić, albo nie mieć na to kasy. Dla nich jest harcerstwo -
          świetna zabawa na biwaku w Wiśniowej Górze (tam miałem Przyrzeczenie
          harcerskie).
    • h8red Re: Harcerze... 19.09.05, 22:43
      nadzieja55 napisała:

      > Chciałabym się dowiedzieć co myślicie o tej instytucji?

      ZHP czy HRP ?

      > I czy ona jest nadal potrzebna?

      jw
    • cassani Re: Harcerze... 20.09.05, 08:26
      potrzebna, potrzebna. wszystkie organizacje społeczne są potrzebne o ile jest
      chociaż 2 chetnych do przebywania w nich.
      Scouting jest jednym z fajniejszych sposobów na spedzenie młodości i
      przygotowuje do dorosłości i samodzielności. Szkoda że w Polsce tak
      odpuszczcono trochę w ostatniej piętnastolatce.
    • latajacy_rosomak Re: Harcerze... 20.09.05, 09:39
      Kiedyś - gnany owczym pędem wśród rówieśników - zapisałem się do ZHR. Rażąca na
      każdym kroku niesprawiedliwość - jedni za to samo przewinienie sprzątali plac
      apelowy z papierków, inni zaś musieli czyścić klozety. Na jednym z obozów druh
      podsłuchiwał rozmowy moje i moich kolegów w namiocie. W związku z tym, że
      podobno brylowałem w przeklinaniu (ciężko mnie o taką rzecz posądzić teraz, a
      co dopiero kiedy miałem lat dziesięć) dostałem ultimatum - albo pół
      roku "zawiasów", albo odchodzę. Powiedziałem adieu. Nie wspominam najlepiej. Od
      tego czasu nie ufam organizacjom, które wymagają nowych ubrań;)
      • Gość: Michał M. Re: Harcerze... IP: *.lodz.msk.pl 20.09.05, 22:28
        latajacy_rosomak napisał:

        > Na jednym z obozów druh
        > podsłuchiwał rozmowy moje i moich kolegów w namiocie. W związku z tym, że
        > podobno brylowałem w przeklinaniu (ciężko mnie o taką rzecz posądzić teraz, a
        > co dopiero kiedy miałem lat dziesięć) dostałem ultimatum - albo pół
        > roku "zawiasów", albo odchodzę. Powiedziałem adieu. Nie wspominam najlepiej.

        Miał ochotę pokazać komuś jaki jest silny i pokazał. Ot co :/

        Obóz w Jarosławcu, 1986. Ja miałem 13 lat. Na obozie był komendant, oboźny
        (władza legalna), oraz druh P. (nazwisko znane mi).

        Otóż druh P. miał poj.... pod kopułą. Łaził po obozie i szukał zwady. Miał może
        18-19 lat. Jeśli ktoś mu podpadł, stosował wobec niego kary cielesne, to znaczy
        tłukł harcerskim pasem w miejsce, gdzie plecy kończą swą szlachetną nazwę.

        To było absolutnie niedopuszczalne. Gdybym to ja był komendantem, wyje...był
        gościa na orbitę wokół Kwatery Głównej ZHP. Ale druh P. pozostawał bezkarny,
        nikt nie odważył się przeciwstawić ani donieść władzom :/

        Ja nie oberwałem. Może dlatego nie wspominam tego obozu tak strasznie źle...
        Poza tym pierwszy raz się zakochałem, pierwszy raz dostałem buzi, płakałem przy
        rozstaniu. Fajnie się wspomina po 19 latach.
    • evonka Re: Harcerze... 20.09.05, 11:58
      harcerstwo w założeniu jest piękną ideą. naprawdę cenną i wzniosłą. i jak w
      każdej organizacji wszystko zalezy od ludzi. Jeśli zbyt serio traktują swoją
      rolę, kochają gwizdek i apele na baczność, to chyba mylą dobrze spełniany
      obowiązek z agresją.
      Sama opiekowałam się obozami zhp, ale chyba byłam prekursorką budzenia każdego
      z osobna, a nie wszystkich gwizdkiem... za to niektórzy mnie kochali, inni byli
      zawistni.. Udało się wychować(za dużo powiedziane... raczej: przyczynić się do
      wychowania) kilkunastu, może kilkudziesięciu dzieciaków ze starych bałut na
      dobrych i porządnych młodych ludzi, którzy obecnie w swoich środowiskach są
      prekursorami "czystego" życia, bez chlania, bójek czy po
      prostu "nicnierobienia"...

      Tak więc harcerstwo jest metodą wychowywania. Bardzo dobrą i w założeniu
      piękną. Jak jest w rzeczywistości - wiadomo. Są harcerze i harcerze. Tak jak w
      każdej innej grupie ludzi..
      • Gość: Wilczy Re: Harcerze... IP: *.p.lodz.pl 21.09.05, 09:01
        :-)
        ^ to był szeroki uśmiech
    • amrita Re: Harcerze... 20.09.05, 19:43
      Harcerstwo jest dziwne. Kiedy nie było zadnych dodatkowych zajęc ani nic, to
      miało jakiś sens, ale teraz to juz chyba lekki przeżytek. Obozy harcerskie są w
      miarę, ale to tylko kiedy ktoś lubi się nie myć :P.

      A tak na serio to harcerze są fajni, ale nie harcerki. I coś w tym jest ze z
      (nie wszystkimi, znam 2 wyjątki :)) harcerkami cos jest nie tak (i to zwykle
      widać na pierwszy rzut oka:/).
      --

      the dreams in which I'm dying,
      are the best I've ever had...
      • gray Re: Harcerze... 20.09.05, 19:49

        pidżama porno śpiewa, że 'wszystkie brzydkie dziewczęta idą do harcerstwa', ale
        że nie widziałem wszystkich harcerek więc nie mogę się wypowiedzieć. :)
        • Gość: literka_m Re: Harcerze... IP: 217.6.80.* 20.09.05, 20:05
          do pewnego momentu jest ok. podstawowka, 12 lat, kopanie dolow na obozie pod
          latryne, bieganie w mundurkach i te inne zabawy.
          Ale potem przychodzi taki wiek, gdzie z dzieciaka stajesz sie osoba dorosla i
          musisz sie zatroszczyc o wazniejsze sprawy.
          Z mojej licznej grupy znajomych harcerzy uczelnie pokonczyli tylko ci, ktorzy
          wyluzowali z harcerstwem. Pozostali - caly czas serio traktujacy mundurek,
          studiuja latami, zmieniaj kierunki, jednym slowem porazka - malo osob jest w
          stanie pociagnac to rownolegle.
          • Gość: Michał M. Re: Harcerze... IP: *.lodz.msk.pl 20.09.05, 22:19
            Trochę w tym racji jest.

            Wiosną 1988, kończyłem podstawówkę i byłem zastępowym w ZHP. Moja drużynowa w
            pewnym momencie zaczęła prowadzić dziwną grę: Drużyna dostała przeszło 20
            miejsc na obozie, ale... ja nie byłem pewny czy ja pojadę (tak mi powiedziała).
            Zbliżało się lato, a ja nie wiedziałem jak je spędzę. Skonsultowałem się ze
            szczepową: "Spoko Michał, pojedziesz".

            Ale miałem dość tych podchodów, pojawiła się alternatywa: Obóz astronomiczny
            dla młodzieży terminami zahaczający o harcerski. No i pojechałem tylko na
            astro. Obóz był "cywilny" ale pod namiotami, z oboźnym, ogniskami i całą
            tradycją harcerską. Podobało mi się.

            We wrześniu, w I klasie liceum, już na zbiórkę harcerską nie przyszedłem. Moi
            koledzy z liceum działali jeszcze w ZHP w czasie szkoły średniej. Na
            studiach... już chyba nie.
    • Gość: Piotr Re: Harcerze... IP: *.lodz.msk.pl 20.09.05, 20:00
      nadzieja55 napisała:

      > Chciałabym się dowiedzieć co myślicie o tej instytucji?
      > I czy ona jest nadal potrzebna?

      Skauting to dobra i pouczająca zabawa dla młodych ludzi, byle nie mieszać do tego ideologicznej i politycznej indoktrynacji.
      • Gość: Aneczka Re: Harcerze... IP: *.retsat1.com.pl 20.09.05, 22:30
        Moim zdaniem harcerstwo to świetna i potrzebna sprawa. Jako obecna instruktorka
        potrafię dotrzec, jak wiele dało mi ono w życiu. Pomijając przygodę i
        przyjaciół- nauczyłam się opowiedzialności i dsycypliny, kreatywności itp. I
        nie prawda, że to już przeżytek- czasami właśnie dobrze jest pojechać w dzicz,
        pobiegać i uciec od komputera i telewizora. Dla dzieciaków to fajna zabawa z
        której nieświadomie wynoszą wiele. Znam mnóstwo osób, które studiowały
        działając aktywnie w harcerstwie i zostały lekarzami, prawnikami, ekonomistami
        itp. i pokończyli studia bez problemów. Polecam :)
    • Gość: leslaw_m Re: Harcerze... IP: *.lodz.msk.pl 21.09.05, 00:21

      ja sie szczerze brzydziłem nimi w czasach liceum,wytykałem jacy są czerwono-
      przefarbowani(zhr nie było)
      ale najbardziej dobijali mnie ludzie,których tam przyciągało,
      przyznam,ze naprawdę super ludzi dało się wsród nich poznać,
      ale lwią częsc stanowili słabeusze psychiczni i emocjonalni,gdzie najważniejsza
      była dla nich władza.durne kary i nakazy,itp itd,
      realizowali przez to leczenie kompleksu braku akceptacji w innych grupach,
      z czasem głowki nosząc coraz wyzej,wyrabiając powierzchowne wrazenie olbrzymiej
      wiary w siebie.
      przy wkroczeniu w dorosłosc ten samozachwyt pękał.

      mimo wszystko nie oceniam tego kategorycznie zle,
      ostatecznie jakis nastolatek pod opieką psychopaty mógł się nauczyć zycia i
      odpornosci psychicznej,pijąc wino w bramie nie zaszedł by wyzej
      • Gość: Piotr Re: Harcerze... IP: *.lodz.msk.pl 21.09.05, 07:32
        Mnie najbardziej zniechęcało do harcerstwa właśnie to całe pieprzenie o socjaliźmie.
    • Gość: Piotr D. Re: Harcerze... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.09.05, 09:44
      Kiedyś świetną rzeczą były drużyny specjalistyczne (wodniackie, krótkofalarskie
      itp.). Połączenie hobby z obozami, biwakami było atrakcją przyciągającą wielu
      młodych ludzi i takie drużyny w przeciwieństwie do "zwykłych" nigdy na brak
      chętnych nie narzekały. Teraz też przydałoby się coś takiego.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka