Dodaj do ulubionych

Kiedy tata kocha za dwoje

IP: 213.17.225.* 20 lat temu
Zazdroszcze wam ... Wspaniali ojcowie !
Ja mam i mamę i ojca ale miedzy mna a ojcem jest taka przepasc emocjonalna
ktorej nigdy nie da sie przeskoczyc.
Obserwuj wątek
    • Gość: bobrek GW sie poprawia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20 lat temu
      Kurcze, coraz lepsze artykuly daja w GW. Chyba konkurencja zaczela im niezle
      doskwierac. Nie chodzi nawet o styl artykulu, bo jest taki sobie, ale o
      tematyke. Coraz bardziej niepoprawna. Juz nie kretynskie wywody jakiejs pani
      Srody i innych polmozgich feministek, tylko pozytywny przyklad, ze facet tez
      moze wychowywac dzieci. Oby tak dalej.
      • Gość: Z.W. Re: GW sie poprawia IP: *.wi.res.rr.com 20 lat temu
        Zgadzam sie w calej pelni z przedmowca.
        • tomek.lysakowski [...] 20 lat temu
          Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu.
      • Gość: Quembeque Re: GW sie poprawia IP: *.wrozamet.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 20 lat temu
        Wiesz co, szkoda ż etak myslisz, a o czym chcesz czytać? O wojnie w Iraku? O
        sklonowanej żabie? O WHO? Człowieku, tamte rzeczy w tak małej mierze Cie
        dotyczą... A co jest ważne? Nie uważam, zeby te wypowiedzi były spreparowane,
        napisali je prawdziwi ludzie, z prawdziwymi uczuciami, a jesli nie byłeś w
        stanie ich dostrzec to bardzo współczuję...
        • Gość: Ania Re: GW sie poprawia IP: *.kablowka.waw.pl 20 lat temu
          Dobrze gada, wódki jej (mu) dać.
      • szakal_el Re: GW sie poprawia 20 lat temu
        To nie GW a Poragnik Domowy.
    • Gość: O. wielkie mi bohaterstwo IP: 129.35.231.* 20 lat temu
      samotne matki uważa się za oczywistość i nikt się nad nimi nie lituje uważając,
      że ma sobie dać radę bez pomocy, a jak facet zostanie sam z dziećmi to od razu
      jaki to on wyjątkowy, bohater, umyje, posprząta i dzieci wychowa, no normalnie
      cud miód i dawaj opisywać w gazetach
      dlaczego kobiet się tak nie docenia?!!!
      skoro faceci uzurpują sobie prawo do bycia takimi wspaniałymi to dlaczego
      domagają się peanów na swoją cześć kiedy tylko zaczną się zajmować tak
      pogardzanymi wcześniej "zajęciami kobiecymi"?!!!
      • Gość: robert Re: wielkie mi bohaterstwo IP: 141.65.98.* 20 lat temu
        docenia sie, ale kobiety zawsze chca byc na swieczniku

        sa wiecznie pokrzywdzone, zawsze maja jakies ale, szczegolnie te, ktore
        twierdza, ze rola mezczyzny sprowadza sie tylko do zrobienia dziecka

        widze, ze sie oburzasz, jak ktos napisal o maezczynie, chcialabys, zeby
        napisali o Tobie? to sobie zasluz
        • Gość: O. Re: wielkie mi bohaterstwo IP: 129.35.231.* 20 lat temu
          wcale nie chodzi o bycie na świeczniku, chodzi o uznanie normalnego troskliwego
          ojcostwa za rzecz oczywistą, a nie robienie z tego bohaterstwa jak w tym
          artykule
          • Gość: findulais Re: wielkie mi bohaterstwo IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20 lat temu
            Sęk w tym, że mężczyźni nie potrafią tak jak kobiety okazywać uczuc. Stąd
            samotne wychowanie dziecka jest dla nich trudniejsze.

            Feministki żądają równouprawnienia, awanturują się, że mężczyzna wychowujący
            dziecko to to samo co samotna matka i nie ma o czym mówić.
            Otóż nie. To nie jest to samo. Wynika to z prostej różnicy: on jest facetem, ty
            kobietą. Inaczej myslicie i inaczej patrzycie na świat. Trzeba to zaakceptować
            i koniec. Tak nas stworzyła Matka Natura.

            Dlatego brawa słusznie należą się samotnym ojcom.
            • Gość: Miś Jaki sęk ? IP: *.dsl.rcsntx.swbell.net 20 lat temu
              Gość portalu: findulais napisał(a):
              > Sęk w tym, że mężczyźni nie potrafią tak jak kobiety okazywać uczuc.

              Dlaczego uwazasz, ze jest w tym problem, ze mężczyźni nie okazuja uczuc?
              Problem jest gdy czlowieka postepowanie jest zdominowane przez chwilowe emocje,
              gdy nie potrafi podporzadkowac sie rozsadkowi. Sa niektorzy psychologowie,
              ktorzy wierza, ze okazywanie emocji jest dobre. Ale dlaczego ich wiare uznawac
              za cos dobrego? Takie poglady zmieniaja sie, sa przejsciowa moda.

              Moja czworka dzieci jest juz na swoim utrzymaniu. Wszyscy skonczyli studia.
              Maja zony lub stalych partnerow. Dwoje zrobilo doktorat. Fakt, ze nie
              okazywalem im uczuc nie zaszkodzil - przypuszczam, ze pomogl.
            • Gość: O. Re: wielkie mi bohaterstwo IP: 129.35.231.* 20 lat temu
              Co do uczuć to zapewne nie zgodziliby się z Tobą panowie działający w
              organizacjach walczących o prawa ojca, którzy właśnie walczą z takimi
              stereotypami jak te, że ojcowie nie są w stanie zaopiekować się dzieckiem i nie
              są w stanie otoczyć dzieci ciepłem uczuć.

              Punktem wyjściowym do tego artkułu są pytania o to jak mężczyzna jest w stanie
              sobie poradzić z codziennym życiem: "To wydaje się ponad jego siły: gotować,
              prać, sprzątać, przytulać, kurować, zaplatać warkocze, opowiadać bajki Czy
              mężczyzna może mieć tyle cierpliwości?"

              Sorry, ale do tego, żeby ugotować, posprzątać czy zaplatać warkocze wystarczą
              dwie ręce i trochę zdolności organizacyjnych - tu nie ma żadnej różnicy między
              facetem a kobietą - tylko w przypadku kobiet takie to oczywiste, a w przypadku
              mężczyzn odbierane jest jako bohaterstwo. I to mnie tak oburza.
              • Gość: wwi Re: wielkie mi bohaterstwo IP: *.kolporter.com.pl / 80.51.223.* 20 lat temu
                "Sorry, ale do tego, żeby ugotować, posprzątać czy zaplatać warkocze wystarczą
                > dwie ręce i trochę zdolności organizacyjnych - tu nie ma żadnej różnicy
                między
                > facetem a kobietą - tylko w przypadku kobiet takie to oczywiste, a w
                przypadku
                > mężczyzn odbierane jest jako bohaterstwo. I to mnie tak oburza."

                Nie da się zaprzeczyć. Mam jednak wrażenie, że równouprawnienie rozumiesz jako
                równy podział obowiązków tradycyjnie "kobiecych" pomiędzy kobietę i mężczyznę.
                A co z obowiązkami tradycyjnie "męskimi"? Czy też chcesz je podzielić? Czy moja
                żona ma mi pomagać podczas naprawiania płotu, wrzucania węgla do piwnicy,
                podcinania gałązek zbyt rozrośniętych krzewów, przekopania trawników, drobnych
                napraw samochodu itp.? W większości tego typu prac mi nie pomaga, bo jest za
                słaba fizycznie. Ja to akceptuję, bo rozumiem fizyczne różnice pomiedzy kobietą
                i mężczyzną. Ale w zamian oczekuję od niej przejęcia większej części obowiązków
                uznawanych za "kobiece".
    • el_p Re: Kiedy tata kocha za dwoje 20 lat temu
      Niesamowite, w ostatnim zalewie femifaszyzmu taki glos?? Jestem pod duzym
      wrazeniem. Jak sie okazuje to nie plec jest wazna tylko uczucia dla rodziny
    • Gość: Olek Naiwny artykuł takasytuacja to norma, nie wyjątek IP: *.aster.pl 20 lat temu
      I znowu facet pokazany jest jako jakiś wyjątkowy, odbiegający od normy. A
      przecież jest to norma w obecnych czasach. Ja sam wychowuje dziecko, nie
      dlatego, że matka umarła, ale dlatego, że wyrzuciła go jak psa (co ja pisze o
      psach?)z domu.
      Pozdrawiam
    • Gość: eee Re: Kiedy tata kocha za dwoje IP: *.chello.pl 20 lat temu
      ale bajkowy artykuł...fiu fiu ileż w nim słów z życia codziennego i takich
      typowych opowieści. Czyta się jak dobrę bajkę
    • Gość: duokaczka Re: Kiedy tata kocha za dwoje IP: 212.244.184.* 20 lat temu
      Za ten tekst 10pkt na 10 mozliwych...
    • Gość: camel_3d straszne... IP: 81.19.200.* 20 lat temu
      az dziwi mnie, ze kosciol i inne inestytucje nie zabraly im dzieci. przeciez
      wedlug polskich realiow, mezczyzna nie potrafi wychowac dzeicka...po wszelkich
      klotniach na forum mozna zauwazyc, ze tylko matka i ojciec potrafia
      wychowac..inne konstelacje nie wchodza w rachube, dzieci beda zboczone,
      znieksztalcony obraz swiata i wogole po prostu mutatny..a tu taka
      niespodzianka..no no no... :))
    • starykot Mój Tatuś tak kochał... 20 lat temu
      Mój TATUŚ tak kochał! Był najlepszy, najcierpliwszy, najkochańszy, najberdziej
      rozpieszczający, najtroskliwszy, najpiękniejszy... Niestety, kilka miesięcy
      temu odszedł. Do nieba... Szkoda, że tak szybko, że tak nagle, że na ulicy,
      gdzie nikt nie zdołał mu pomóc... A czas - niestety - nie goi ran po tak
      wielkiej i niespodziewanej stracie.
      • mikronezja Przyjmij wyrazy współczucia ... 20 lat temu
        Mój odszedł prawie 6 lat temu też nagle, tyle, że w domu, ale i tak nie mogę
        się z tym pogodzić bo ledwo przekroczył 60 lat ...
    • Gość: zosia Re: Kiedy tata kocha nową kobietę IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20 lat temu
      U nas niestety tak było, tata znalazł sobie po śmierci mamy nową panią,
      początkowo była miła, a po ślubie okazała się "macochą" z bajki.
      Nie wiem o ją bolało, może to ze byłyśmy żywym dowodem na pierwszy związek taty.

      Tata nie okazał się bohaterem, wybrał nową żonę, bo pewnie tak było mu
      wygodniej, dla świętego spokoju pozwalał jej na wszystko, nawet na bicie mnie i
      siostry.

      Gdy miałam 19 lat wyprowadziłam się z domu, dla macochy była to zapewne duża
      ulga. Pozostało jej tylko pozbyć się mojej siostry, co jej się wkrótce udało.

      Do dziś, choć mam już 34 lata ciągle się martwię co stanie się z moją córką,
      gdybym tak nagle umarła. Przed oczami mam swój los i siostry. Choć mąż jest
      wspaniały, boję się, że "nowa mama" mogłaby tak na niego wpłynąć, jak na mojego
      tatę, choć mąż raczej nie ma "słabego" charakteru, jednak nie potrafię zaufać.
      Przez to ciągle się boję urodzić drugie dziecko, choć bardzo bym chciała.

      Siostra ma silną nerwicę lękową, boi się jeździć sama gdziekolwiek.
      Takie rany pozostawia nieszczęśliwe dzieciństwo.
    • Gość: titta Re: Kiedy tata kocha za dwoje IP: *.botany.gu.se 20 lat temu
      Zauwazyliscie, ze "samotna matka" to od razu zle sie kojarzy (bieda,
      niezaradnosc, ofiara rzyciowa, ktos skrzywdzil itp.) a samotny ojciec to od
      razu wspanialy, dzielny, kochajacy...
      • Gość: Miś Samemu jest trudniej ale mozna poradzic IP: *.dsl.rcsntx.swbell.net 20 lat temu
        Gość portalu: titta napisał(a):
        > Zauwazyliscie, ze "samotna matka" to od razu zle sie kojarzy ...

        Pewnie 90% przypadkow gdy rodzic wychowuje sam dziecko lub dzieci to samotna
        matka. Kobiety zwykle mniej zarabiaja. Dlatego samotna matka wychowujaca
        dziecko kojarzy sie z gorsza sytuacja materialna. Po prostu samemu jest
        trudniej wychowywac dziecko lub dzieci ale mozna poradzic jesli nie ma innego
        wyjscia.
    • spanion W końcu prawdziwy tekst o byciu człowiekiem 20 lat temu

      Jaki piękny tekst. Gratuluję to taki przykłąd przekucia liberalizmu w
      złoto.Przykład wykorzystania wolności tworzenia dla dobra. Brak tej nutki
      liberalnej z odcieniem złośliwości - pustej i nieludzkiej.
      Może wrócisz Agoro do swoich korzeni...
      Trzymam kciuki za wiecje takich tekstów.
      Dziękuje.
      • bzdecikkk Re: W końcu prawdziwy tekst o byciu człowiekiem 20 lat temu
        Czas nie goi ran, lecz umie przyzwyczajać do bólu.
    • Gość: ww Re: Kiedy tata kocha za dwoje IP: 195.94.205.* 20 lat temu
      Ale jednak można się trochę zbliżyć, z upływem lat
    • Gość: ww Re: Kiedy tata kocha za dwoje IP: 195.94.205.* 20 lat temu
      Ale jednak można się trochę zbliżyć, z upływem lat
    • Gość: camel tata i druga matka..... IP: 81.19.200.* 20 lat temu
      widaje mi sie ze dzieci sa strasznymi egoistami. Ojciec zostaje sam, lub matka.
      Ile mozna byc samemu? dzieci nie potrafia zrozumiec, ze kiedys sie wyprowadza i
      zostawia rodzica w domu. Czesto daleko. CIekawe co by bylo gdyby tym dzieciom
      kazac chodzic do szkoly, po powrocie siedziec w domu i tylko z rodzicem
      wychodzic, bawic sie, bez kolegow i kolezanek...

    • Gość: Matek-Polek Re: Kiedy tata kocha za dwoje IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20 lat temu
      Sam wychowuje córkę od ładnych paru już lat - jej mama wogóle sie nią nie interesuje - to tak a propos schematów, które nic nie znaczą. I naprawdę mam dosyć ciągłego "podziwiania" : "Jak sobie dajesz radę? To wspaniałe!".
      A przecież opieka nad swoim dzieckiem to tak naturalna sprawa, żadne tam bohaterstwo!
      Rzecz sprowadza się do prostego wyboru - JA / DZIECKO . Ile straciłem i ile zyskałem wiem tylko ja. I nie ma we mnie dumy - jest poczucie obowiązku i przede wszystkim MIŁOŚĆ do córki - nic więcej.
      • Gość: MAMMA Re: Kiedy tata kocha za dwoje IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20 lat temu
        Oby więcej takich panów. Trzymam za Ciebie kciuki, chociaż to przecież
        rzeczywiście normalne. Duzo miłości i powodzenia!
        • Gość: Basia Re: Kiedy tata kocha za dwoje IP: *.pools.arcor-ip.net 20 lat temu
          Normalne? Raczej naturalne jesli juz, a bynajmniej nie powszechne.

          Nie rozumiem tej nagonki na feminizm w niektórych postach. Ten tekst wlasnie
          pokazuje cos, z czego duza czesc spoleczenstwa nie zdaje sobie sprawy: Mezczyzna
          takze potrafi zaopiekowac sie dzieckiem. A jednakze jakie klody rzuca sie panom
          po rozwodzie, ktorzy chca sie zajac dzieckiem? Badz utrzymywac regularne
          kontakty? Niemal kazdy sad w Polsce woli oddac dziecko pod opieke dziadkow lub
          zostawic je przy wyrodnej matce (tak - takie tez bywaja).
          Feminizm wstawia sie takze za prawa ojcow do kontaktow ze swymi dziecmi.

          Matka Polka jakze czesto pozostawiona jest sama sobie. Dostanie becikowe i na
          tym zainteresowanie panstwa sie konczy. Nie wspominajac juz o marnych zarobkach
          lub bezrobociu wsrod mam: Faceci jakze czesto sie wykrecaja od tatkowania i
          uciekaja w sina dal. Nie kwapiac sie do placenia alimentow. A wtedy to juz tylko
          problem mamusi jak i czy sobie dalej bedzie radzila :(

          Po to sa podobne artykuly. By naglasniac dla wielu wciaz niezbyt oczywiste
          sprawy. Faceci tez maja macierzynskie uczucia. Tez potrafia. Jesli chca. I
          trzeba im ulatwic mozliwosc opieki nad dzieckiem. A tych migajacych sie,
          przymusic co najmniej do placenia z wlasnej kieszeni na zycie potomstwa jesli
          nie do zaangazowania sie w jego wychowanie...
    • Gość: Anka Re: Kiedy tata kocha za dwoje IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20 lat temu
      Jestem z mężczyzną, który samodzielnie wychował dwóch synów.Ja mam syna, którego
      wychowuje sama. Wiem, jak ciężko jest wychowac dziecko samemu. Mimo tego, że
      jest między nami spora róznica wieku wierzę. że moze kiedyś doczekamy sie
      córki.Dziekuje Ci, że jesteś. Anka
    • Gość: Quembeque Re: Kiedy tata kocha za dwoje IP: *.wrozamet.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 20 lat temu
      Czytając historię Bartka, łza zakręciął mi sie w oku. Na początku nie w domód
      uznania dla jego taty, ale dla niego samego, ze jest tak ciepłą i mądrą osobą.
      Potem czytając dalsze opowieści kolejnych osób bardzo się ucieszyłąm, że są na
      świecie tacy ojcowie. Sama jestem kobietą, uważam, ze bycie rodzicem, dobrym
      rodzicem jest czymś chyba najytrudniejszym na świecie. Chciałabym kiedyś, żeby
      moje dziecko było przynajmniej w połowie tak szczęśliwe, ze mnie ma/miało i
      żeby mogło napisac o mnie to, co Wy napisaliście w tym artykuje.
      Pozdrawiam serdecznie, takie rzeczy przywracają wiarę w ludzi i prawdziwe
      wartości :)
    • Gość: m Re: Kiedy tata kocha za dwoje IP: *.smstv.pl 20 lat temu
      Gratuluję mądrości panom piszącym, że takie zachowania są normalne i tak jak nie wychwala się samotnej matki, nie powinno się wychwalać samotnych ojców.
      Jednak dobre samotne ojcostwo jest chyba rzadsze, niż dobre samotne macierzyństwo.
      Również mniej ojców niż matek decyduje się iść samotnie przez życie do czasu odchowania dzieci. To zadziwia nawet we współczesnym swiecie.

      A co do ojców, których dzieci zostały przez matkę zostawione-szkoda, że takiej samej odpowiedzialności nie oczekujemy i nie oburza nas zostawienie dzieci przez ojca:(

      Artykuł-tkliwy, rozczulający, brakuje przeciwwagi-historii, gdy ojciec nie podołał i dziecko nie wyszło na prostą po śmierci matki. (Piszę po śmierci, bo matka balująca gdzieś w świecie to zupełnie inna sytuacja, inne oddziaływanie na dzieci.)
    • Gość: ELA Re: Kiedy....UWAGA ..UWAGA. IP: *.aster.pl / *.aster.pl 20 lat temu
      A gdzie w tych trudnych chwilach byli Ci którzy pomagać powinni- Zostawili na
      pastwę losu dwoje małych dzieci i załamanego ojca ?. Bartku Twoja rodzina ,ta
      ze strony zmarłej matki, zasługuje na pogardę i brak szacunku z Twojej,ojca i
      brata strony. To nieuczciwe, że tacy ludzie pozostają jeszcze w Twoich
      wspomnieniach.
      • Gość: sąsiadka Re: Kiedy....UWAGA ..UWAGA. IP: *.aster.pl 20 lat temu
        Pani Elu i po co takie słowa. Jestem sąsiadką cioci Bartka, siostry zmarłej
        mamy Batka od 24 lat . Znam te dzieci od małego i wiem, że wychowywali je po
        śmierci mamy dziadkowie ze strony mamy, przy wydatnej pomocy moich sąsiadów.
        Wyobrażam sobie co czują ci ludzie w tej chwili, kiedy odsądza się ich od czci
        i wiary.Jestem w stanie zrozumieć uczucia Bartka do ojca, bo jako dziecko
        pamięta i chce pamiętać dobre chwile.Brak w tym artykule jednak pytania o
        rodzinę z drugiej strony. Być może wtedy Bartek powiedziałby jak dużo
        zawdzięcza rodzinie ze strony mamy. A dla Pani rada : nie sądź bo możesz sam
        być osądzony.
        Z poważaniem
    • Gość: on a ja nie moge wychowywać swoich dzieci IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20 lat temu
      moje małżenstwo rozpadło sie i już nie wazne dlaczego stało sie -,wyjechałem
      wyleczyłem rany nigdy ani na moment nie zapomnialem o swoich dzieciach , łożyłem
      na utrzymanie ,dzwoniłem regularnie BARDZO ICH KOCHAM to ja od chwili urodzin
      zajmowałem się synami oprócz karmienia piersią robiłem wszystko nawet jak
      pracowalem na 2 zmiane żona czekala z kąpielą dzieci na mnie . sama nie
      potrafiła sobie tego zorganizowac . Teraz starałem sie o zabranie ich chociaż na
      pol roku do siebie mam warunki { nie jesteśmy po rozwodzie } ale wedłog
      polskiego prawa nie moge bo matka nie wyraza zgody i nie wazne że jestem ojcem
      tak naprawde muszę tylko płacić bo wszelkie prawa do dzieci maja tylko kobiety .
      Umiem sobie radzic z dziecmi to ja uczyłem ich mówic i chodzic taka jest prawda
      . ale nie moge ich miec Chciałem to uczciwie podzielić troche u mnie troche u
      żony .. ale żaden sąd sie na to nie zgodzi bo dlaczego ?? nie wiem w czym jestem
      gorszy od matki ?? jestem sam mam czas . potrafie zorganizowac opieke dla dzieci
      podczas godzin pracy .potrafie zadbac o ich zdrowie . NALEżY ZMIENIC PRAWO MY
      OJCOWIE MUSIMY MIEć PRAWO TAKIE JAK MATKI ALBO Pół NA Pół ALBO tesknota .
      Synowie nie chodza jeszcze do szkoły . ale ja chciałbym zeby uczyli sie za
      granica . matka nie wyrazi na to zgody a bycie z zoną już się nie uda za duzo
      nas dzieli i za duzo złych wspomnień . pozdrawiam ojców tych , którzy tęsknią za
      dziecmi
    • franek9915 U mnie jest to samo nie łam sie 20 lat temu
      stary od dziecka powtarza mi ze jestem głupi i niedorobiony. Ale nauczyłem sie z
      tym żyć teraz w wieku 21 lat sram na to co on mówi. Ale w dziecinstwie
      przezywalem to bardzo dlatego więzi między nim a mną nie ma zadnej. W dodatku
      nie mozna kochac ojca który leje Ci matke i wszczyna awantury o byle gó... Ale
      juz sobie to nadrabiam mam fajnego chłopaka i jest gites kochamy sie :)
    • Gość: Hanka Kiedy tata kocha za dwoje IP: 80.50.74.* 20 lat temu
      Po przeczytaniu tego artykułu aż zamarłam z wrażenia akurat jestem osobą która
      zna tę rodzinę od bardzo dawna jestem koleżanką zmarłej przed 12-nastu laty
      mamy Bartka.Dziwię się pani redaktor która rozmawiała z Bartkiem wysłuchała
      steku bzdur, niewiem czy to tak miało ładnie wyglądać w gazecie i czy za takie
      kłamstwa Bartek dostał jakąś gratyfikację pieniężną. Pani redaktor powinna
      dotrzeć do drugiej strony czli do rodziny,znajomych czy sąsiadów i szkoły do
      której uczęszczali Bartek i Mariusz opinia o kochajacym tatusiu przedstawiała
      by się zupełnie inaczej.Chcę powiedzieć, że to właśnie rodzina mamy Bartka a
      kąkretnie dziadkowie i ciocia Małgosia zajeła się wychowywanie dzieci.Kochający
      tatuś interesował się ale rozrywką /kolegami,piwkiem i balangami/.Troskliwy i
      kochający tatuś wpajał dzieciom tak dobre zasady że dzieci zapomniały o
      kochającej mamusi.To właśnie kiedy mieszkały u dziadków jeżdziły na cmentarz i
      pamiętały aby mamie zapalić lampkę czy zanieść kwiaty. Kochający tatuś i mąż
      był tylko raz na cmentarzu od śmierci żony.To właśnie dziadkowie i ciotka
      wpajały im wartości jakimi powini kierować się w życiu.Dziadkowie ze swojej
      skromnej renty utrzymywali chłopców kupowali to co im było potrzebne do
      szkoły ,tatuś nawet na kapcie niechciał dawać. Taki był kochający i dobry że
      aż sprawa w sądzie musiała się odbyć i to właśnie sąd przypomniał tatusiowi że
      ma również łożyć na dzieci a nie oglądać się na rentę jaką otrzymywali chłopcy
      po śmierci matki /400 zł m-cznie na dwoje/ Kupował owszem zabawki bo
      myślał ,że w ten sposó zrekompensuje się dzieciom tym ,że się nimi nie
      zajmował.Komunię chłopców zorganizowała ciotka tatuś owszem był ale jako gość
      finansowo też się nie dołożył bo jak zwykle niemiał. Pracował jako kierowca na
      taxi ale zamiast jeżdzić i zarabiać siedział u kolegó,balangował i popijał
      piwko.
      Oburzył mnie ten artykuł gratuluję Pani redaktor Małgorzacie profesjonalizmu.
    • Gość: f Kiedy tata kocha za dwoje IP: 62.29.170.* 20 lat temu
      Po przeczytaniu tego artykółu można by powiedzieć dzielny "tatuś", świetnie
      odnalazł się w tak trudnej sytuacji, nie załamał się i nie poddał.
      Osobiście wydaje mi sie, że autorka artykułu powinna porozmawiać nie tylko z
      Bartkiem, ale także z jego najbliższą rodziną, którą pomimo śmierci mamy nie
      jest tylko ojciec. Zweryfikować czy to co mówi jest prawdą, a wtedy dowiedziała
      by się jak wygladało naprawdę życie Bartka i jego brata, kto zjmował się nim i
      opiekował. Może nawet porozmawiać z nauczycielami z "Podstawówki", kto
      najbardziej interesował się Bartkiem, kto biegał na wywiadówki.(napeno nie tata)
      Znam go osobiście i dziwi mnie że dorosły chłopak tak szybko zapomniał kto go
      wychował, zapomniał o dziadkach, rodzinie mamy której naprawde wiele zawdzięcza
      i na którą zawsze mógł liczyć.
      Może jego kontakt i stosunki z ojcem są dobre, ale jego historia powinna nosić
      tytół "Dziękuje Ci Babciu i Dziadku"......
    • Gość: Kochająca ciocia M Kiedy tata kocha za dwoje IP: *.aster.pl 20 lat temu
      W związku z lawiną komentarzy do artykułu o kochającym ojcu, poczułam się w
      obowiązku zamieszczenia kilku słów prawdy. Otóż jestem tą ciocią, umówmy się -
      M.,i właśnie w obronie swoich rodziców /dziadków, o których Bartek tylko
      wspomniał/postanowiłam interweniować. Zadecydowałam po tym, jak zobaczyłam,
      czego dokonał owy artykuł w sercach i duszach moich rodziców- tych którzy
      poświęcili DWANAŚCIE lat swojego życia, i z podwarszawskiej mieściny ściągnęli
      do Stolicy by całkowicie poświęcić się wnuczkom. Z mocno skołatanym
      zdrowiem /oboje na rentach 2-grupy !!!/przejęli na siebie CAŁKOWICIE obowiązek
      ich wychowania. To Oni ze swoich minimalnych ,i tej przyznanej dzieciom
      renty/ok.400zł./po mamie wiązali z trudem końce. Oni cały czas byli z dziećmi
      na dobre i na złe, odprowadzali je do szkoły, dodatkowe zajęcia, i kościoła,
      starając się jak najlepiej robić to, co na pewno robiłaby ich mama. Nawet na
      czas wakacji/ z wyłączeniem 10-12 dniowego okresu spędzanego z ojcem/zabierali
      ich ze sobą na działkę.I tak na okrągło, przez całe 12-lat nie wstydząc się
      nauczycieli, sąsiadów i nawet najbliższej rodziny poświęcali się właśnie
      dzieciom. To wreszcie Oni,z braku środków na najpilniejsze tylko potrzeby
      szkolne/tornistry,kapcie, buty / założyli sprawę" kochającemu za dwoje" o
      łozenie na swoje przecież dzieci, o czym zdaje się Bartuś zapomniał. To im Sąd
      bez przeciągania sprawy przyznał 400-złotowe świadczenie. Ale to nie wszystko.
      Jest zbyt mało miejsca dla tak wielkiej ilości fragmentów życia które można by
      jeszcze tu opisać. Tylko po co?. Chciałam tylko wyprostować mocno skrzywione
      spojrzenie Bartka na całość jego 12-letniego życia pod opieką kochających
      dziadków. Bartku, czy udzielając wywiadu zastanawiałeś się przez chwilę, jak
      wielką krzywdę wyrządzasz moim rodzicom? Dlaczego?
      Zawsze całym sercem kochająca Ciebie i Mariusza, ciocia M .

      ps. wszystkim dzieciom pokrzywdzonym przez okrutny los życzyłabym takiej
      pomocy /od rodziny Mamy/ jakiej doświadczyłeś Ty i Mariusz.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka