petronella.kozlowska
26.01.10, 09:41
Merkel odwraca się plecami do Steinbach
Piotr Jendroszczyk 25-01-2010, ostatnia aktualizacja 25-01-2010 03:13
Kanclerz otwarcie zademonstrowała niechęć do szefowej Związku Wypędzonych, mimo że należą do tej samej partii
– Takiej Angeli Merkel jeszcze nigdy nie widziałem – mówi „Rz” jeden z uczestników niedawnego przyjęcia w salonach Fundacji Bertelsmanna w Berlinie.
Przez prawie godzinę pani kanclerz robiła wszystko, by uniknąć rozmowy z Eriką Steinbach, swoją partyjną koleżanką zasiadającą w prezydium CDU. Czyniła to w sposób ostentacyjny: odwracała się plecami do szefowej Związku Wypędzonych (BdV), unikała z nią nawet kontaktu wzrokowego. Erice Steinbach udało się wprawdzie nawiązać rozmowę z mężem pani kanclerz, jednak Angela Merkel podeszła do małżonka, dopiero kiedy już uwolnił się od swojej rozmówczyni.
– Dla wszystkich było jasne, jakim uczuciem pani kanclerz darzy Steinbach – reasumuje nasz rozmówca.
W kołach politycznych Berlina od pewnego czasu jest to tajemnica poliszynela.
– Ta kobieta jest nieobliczalna i działa mi na nerwy – tak miała się wyrazić Merkel w rozmowie z jednym ze współpracowników. Ten zdradził tygodnikowi „Der Spiegel”, że rzadko widywał szefową bardziej rozgniewaną niż wówczas, gdy skarżyła się na Erikę Steinbach.
"Sympatycy Steinbach w szeregach CDU otwarcie zaatakowali panią kanclerz"
Tę samą Steinbach, której zaproszenia wcześniej przyjmowała regularnie, uczestnicząc w Dniach Stron Ojczystych, zjazdach organizowanych przez BdV. Pojawiła się nawet na noworocznych przyjęciu Związku. W zamian oczekiwała lojalności. Jak pisze „Der Spiegel”, nie wierzyła własnym uszom, kiedy kilka miesięcy temu Erika Steinbach ogłosiła, że zaoferowano jej stanowisko w rządzie pod warunkiem, że zrzeknie się ambicji do miejsca w radzie fundacji zarządzającej powstającym w Berlinie muzeum upamiętniających przesiedlenia narodów, zwłaszcza Niemców, po drugiej wojnie światowej. Prawda jest taka, że szefowa BdV sama zabiegała o stanowisko rządowe, aby później odrzucić propozycję jako dowód swojej nieprzekupności.
Pani kanclerz nie spodziewała się także, że Erika Steinbach z taką zaciętością i uporem będzie forsować swoje żądania dotyczące zmian w funkcjonowaniu fundacji. W zamian za rezygnację z miejsca w radzie domaga się nie tylko „znacznego” zwiększenia liczby reprezentantów swojej organizacji w radzie fundacji, ale również wyłączenia fundacji spod kontroli rządu.
Te ostatnie żądania kanclerz Merkel uważa za politycznie nieodpowiedzialne i prowadzące do podziałów w CDU. Szefową BdV wspiera bowiem nie tylko bawarska CSU, ale także konserwatywne skrzydło CDU. To zaś przypuściło ostatnio otwarty atak na Angelę Merkel. Wytykało jej, że ciągnie partię do centrum, zapominając o wiernych wyborcach z prawicowymi poglądami.
Pani kanclerz nie zabiera publicznie głosu w sprawie sporu ze Steinbach. Działa natomiast za kulisami i, jak wynika z wypowiedzi szefa frakcji CDU/CSU w Bundestagu Volkera Kaudera, w najbliższych dniach można się spodziewać porozumienia partnerów koalicji rządowej w sprawie szefowej BdV. Jej obecność w radzie zablokował właśnie szef niemieckiej dyplomacji z ramienia FDP Guido Westerwelle w obawie o stan stosunków niemiecko-polskich.
-Piotr Jendroszczyk z Berlina
Rzeczpospolita