Dodaj do ulubionych

Oberschlesien w XIX w. to dewiacje seksualne

06.05.13, 18:48
pijanstwo oraz kradzieze tak pisze o zyciu górników "Czasopismo niemieckich miast i gmin" z roku 1858




books.google.de/books?id=a3UAAAAAcAAJ&pg=PA12&dq=unzucht+oberschlesien&hl=de&sa=X&ei=MdmHUZajGYnetAbXloHACg&ved=0CEsQ6AEwBTgo#v=onepage&q=unzucht%20oberschlesien&f=false
Obserwuj wątek
    • Gość: Walther Kohlibyr Re: Oberschlesien w XIX w. to dewiacje seksualne IP: *.free.aero2.net.pl 06.05.13, 19:52
      To mushieli bouć Gohrolle. SZlyzjerstwo robhilo to legalnie uod przodka i ze swojom babom. No chyba, że w niydziela po mszy, we puffie, to ja. Na beztydzień mohlestowane bouły świnie i kozy we chlywikach ale to przyz chacharow i Gohrolli.
      • radek.ostrzolek Re: Oberschlesien w XIX w. to dewiacje seksualne 14.05.13, 17:19
        Szwestra naszego dwianta? Grala w mlodosci w porniolach?

        www.facebook.com/edith.schikowski
        • Gość: Hazok we szułach Re: Oberschlesien w XIX w. to dewiacje seksualne IP: *.free.aero2.net.pl 14.05.13, 17:34
          Ida sie zarejestrować na fyjsbuka. Tschius.
          • Gość: Alojz Re: Oberschlesien w XIX w. to dewiacje seksualne IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.05.13, 20:50
            Moja siostra na Besuchu u nos ;)

            schlesien.nwgw.de/foto/displayimage.php?album=212&pos=4
            Cera od moji siostry

            schlesien.nwgw.de/foto/displayimage.php?album=212&pos=6
            • Gość: Hermann z Rojcy Re: Oberschlesien w XIX w. to dewiacje seksualne IP: *.play-internet.pl 14.05.13, 21:01
              Siostra Ballesta jest Gina Wild? Wyglada jak ona- poszukajcie fotek!:-)
      • petronella.kozlowska Re: Oberschlesien w XIX w. to dewiacje seksualne 14.05.13, 18:17
        do burdelu sie szlo w sobote po wyplacie, a nie w niedziele.
        • petronella.kozlowska Re: Oberschlesien w XIX w. to dewiacje seksualne 14.05.13, 18:20
          forum.gazeta.pl/forum/w,639,144057887,144057887,Prostytucja_na_Gornym_Slasku_przed_1914_r_.html
          wiekszosc prostytutek (powiat Katowice) miala okolo lat 40 oraz ze 2/3 prostytutek byla zamezna!
          Wiele z nich bylo wdowami.

          i tak w publikacji "Sluzba zdrowia panstwa pruskiego" z 1915 r. czytamy:

          w rejencji Opole stwierdzono u 146 "dziwek" (Dirnen) syfilis 29 razy, rzezaczka 125, wrzód weneryczny 1.

          Ukryta prostytucja jest rozpowszechniona w powiatach Gleiwitz i Königshütte.

          (Ukryta prostytucja to prostytutki nie rejestrowane.)
          • petronella.kozlowska Re: Oberschlesien w XIX w. to dewiacje seksualne 14.05.13, 18:20
            w publikacji "Sluzba zdrowia panstwa pruskiego" z 1913 r. czytamy:

            w rejencji Opole jest rejestrowanych "dziwek"
            Beuthen 35
            Gleiwitz 22
            Könighütte 5
            Kattowitz 21


            w Gleiwitz byly 2 razy tygodniowo przeprowadzane kontrole podczas których stwierdzono
            3 przypadki syfilisa i 4 rzezaczki
            • petronella.kozlowska Re: Oberschlesien w XIX w. to dewiacje seksualne 14.05.13, 18:27
              dane za rok 1855
              rejencja Opppeln

              40149 urodzonych dzieci w tym
              2342 nieslubnych

              tzn. 5,8% dzieci nieslubnych

              oto moralnosc w Oberschlesien w roku 1855!








              books.google.de/books?id=Af4AAAAAcAAJ&pg=PA39&dq=uneheliche+kinder+oberschlesien&hl=de&sa=X&ei=pmSSUZCGDYWGswbRvYHADA&ved=0CEAQ6AEwAg#v=onepage&q=uneheliche%20kinder%20oberschlesien&f=false
              • petronella.kozlowska Re: Oberschlesien w XIX w. to dewiacje seksualne 14.05.13, 18:37
                powiat Ratibor lata 1859-1861

                rocznie 4256 urodzin
                z tego 245 nieslubnych


                5,5% dzieci w powiat Ratibor bylo nieslubnych!



                • petronella.kozlowska Re: Oberschlesien w XIX w. to dewiacje seksualne 14.05.13, 18:38
                  books.google.de/books?id=FKUCAAAAcAAJ&pg=PA717&dq=uneheliche+kinder+oberschlesien&hl=de&sa=X&ei=pmSSUZCGDYWGswbRvYHADA&ved=0CDUQ6AEwAA#v=onepage&q=uneheliche%20kinder%20&f=false
                  • Gość: Jorgus Re: Oberschlesien w XIX w. to dewiacje seksualne IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.05.13, 18:41
                    Edith jest z Rudna, mieszka we Frankfurcie i ma 52 lata. Ma profil na nk rowniez.
                    • Gość: Łowca szlyzjerek Re: Oberschlesien w XIX w. to dewiacje seksualne IP: *.free.aero2.net.pl 14.05.13, 21:44
                      Zuowìłbych te gryfne szwesty. Wiyncej nic niy powiym.
                      • Gość: łowcaGorolic Re: Oberschlesien w XIX w. to dewiacje seksualne IP: *.free.aero2.net.pl 14.05.13, 21:57
                        > Zuowìłbych te gryfne krowisie. Wiyncej nic niy powiym
                      • Gość: Hubert Nowok Re: Oberschlesien w XIX w. to dewiacje seksualne IP: *.play-internet.pl 14.05.13, 23:46
                        Jo im wysla na kszinka tfurcosc Ballesta!
                        ¿ Jigo familjo wiy co uon tukej szkryflo?
                        • Gość: JóziekNowak Re: Oberschlesien w XIX w. to dewiacje seksualne IP: *.centertel.pl 15.05.13, 08:08
                          tu masz adres, wysyłaj ....


                          ludzie.gazeta.pl/petronella.kozlowska/0,0.html
                      • Gość: Alojz do Ballesta IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.05.13, 14:29
                        Ballest podaj mi numer do tej corki twojej siostry abo chociaz podaj link do jej profilu na fejsbuku
                        • Gość: SzlyzjerKłapouchy Re: do Ballesta IP: *.free.aero2.net.pl 15.05.13, 15:19
                          Szwesta tysz niyczygo sobie. Niy wyglondo na 52 lata.
                          • Gość: gorolOstrouchy Re: do Ballesta IP: *.free.aero2.net.pl 15.05.13, 15:34
                            to siostra Wandy, ale on świadczy usługi dla ludności; poproś grzecznie o cennik.
                            • Gość: Alojz Re: do Ballesta IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.05.13, 16:10
                              Ciekawe jak wyglada baba tego wieprzka Hansa?;-)
                              • haganah1 Re: do Ballesta 15.05.13, 16:33
                                Jo tys kca anzal do tyj frelki abo jaki link do jij profilu. Edith zaros wysla zaprosynie na fejsie.
                                • Gość: sutenerkaPetronela no tu masz,tłumoku... IP: *.free.aero2.net.pl 15.05.13, 17:12
                                  ludzie.gazeta.pl/petronella.kozlowska/0,0.html
                                  • Gość: Towarzysz Wieslaw Re: no tu masz,tłumoku... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.05.13, 18:01
                                    Teos nic nie pisze:-(
                                    • Gość: kumEdward Re: no tu masz,tłumoku... IP: *.opera-mini.net 15.05.13, 18:09
                                      srala tysz ni....wungla pewnikiem kuma kilo zezarli..
                                    • rico_srola_hozuf Re: no tu masz,tłumoku... 15.05.13, 21:46
                                      Cza by jom tukej zaprosić ale wiela tu szlyzjerskich soroni. Czuja, że gryfny goroll, by sie jej spodoboł. Czas na zmiany Edith.
                                      • Gość: El Gordo Re: no tu masz,tłumoku... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.05.13, 21:50
                                        Rico, wyslij jij gipko zaproszynie do kamratow na fejsie:-)
                                        • Gość: sralaBartek_bendzi Re: no tu masz,tłumoku... IP: *.opera-mini.net 15.05.13, 22:28
                                          la gorollo,a po ile jej płaciłeś,skoro zachwalasz?
                                          • Gość: El Gorol Re: no tu masz,tłumoku... IP: *.play-internet.pl 15.05.13, 22:43
                                            Nigdy niy puaca zodnyj frelce!
                  • Gość: Jorgus Re: Oberschlesien w XIX w. to dewiacje seksualne IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.05.13, 18:50
                    Petronello, skad u Ciebie zainteresowanie takimi sprawami?
                    • petronella.kozlowska Re: Oberschlesien w XIX w. to dewiacje seksualne 14.05.13, 18:53
                      interesuje sie historia Slaska co widac po moich postach.

                      Historia to nie tylko wydarzenia polityczne, ale tez i zycie codzienne mieszkanców Slaska, które staram sie przyblizyc cztelnikom tego forum nie znajacych jezyka niemieckiego.


    • Gość: SzaraMasc Re: Oberschlesien w XIX w. to dewiacje seksualne IP: *.play-internet.pl 14.05.13, 17:43
      Szarpnoubys jak Reksio szinka ta szfestra uod Ballesta, mom reht? Ino jes jedyn mouy problym: uona mo 52 lata. Ale blank gryfno s niyj MILFetka:-)
      • Gość: G Re: Oberschlesien w XIX w. to dewiacje seksualne IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.05.13, 17:51
        Fsciepnijcie tukej link do tyj cajty kamratow ze Gnojoka GGG- sam kaj wiydziouech fotki tyj MILF- ino jus niy pamiyntom kaj!
        • Gość: H w XXIw. to same dewiacje seksualne mosz fotki IP: 93.154.136.* 14.05.13, 18:33
          www.youtube.com/watch?v=y4p3FcBiuq8
    • Gość: walentyNieWyjenty Nawet tampon OB nie uchroni Cię przed zabrudzeniem IP: *.free.aero2.net.pl 14.05.13, 18:03
      ludzie.gazeta.pl/petronella.kozlowska/0,0.html...................................................
      mebli, garkotłuku na szwabskim wycugu...

      "Wszystko, na czym ona [kobieta mająca krwawienie miesięczne] się położy podczas swojej nieczystości, będzie nieczyste. Wszystko, na czym ona usiądzie, będzie nieczyste.Każdy, kto dotknie jej łóżka, wypierze ubranie, wykąpie się w wodzie i będzie nieczysty aż do wieczora.Każdy, kto dotknie jakiegokolwiek przedmiotu, na którym ona siedziała, wypierze ubranie, wykąpie się w wodzie i będzie nieczysty aż do wieczora.Jeżeli kto dotknie się czegoś, co leżało na jej łóżku albo na przedmiocie, na którym ona siedziała, będzie nieczysty aż do wieczora. --Kpł 15, 20-23

      Nawet tampon OB nie uchroni Cię przed zabrudzeniem mebli.
      • Gość: cenzor Re: Nawet tampon OB nie uchroni Cię przed zabrudz IP: 93.154.136.* 14.05.13, 18:23
        ludzie.gazeta.pl/petronella.kozlowska/0,0.html
    • Gość: warchołGorzołka W pijanym widzie warchołów kraj upadał... IP: *.opera-mini.net 15.05.13, 22:56
      Nadużywanie trunków kończyło się dla niektórych tragicznie. Wielu ?chorowało? już podczas trwania
      uczty. Nikogo to, o dziwo, nie gorszyło - "chorujący" człowiek odchodził od stołu, by oporządzić swe ubranie, po czym, jeśli
      tylko był w stanie, wracał do towarzystwa. Co gorsze, podchmieleni biesiadnicy wzniecali często burdy pijackie. Porywczość
      Polaków była powszechnie znana. Obrażony szlachcic bez wahania sięgał po broń. Dobrze jeśli kończyło się tylko na
      pojedynku panów - gorzej gdy włączali się do niego służba i towarzysze. Wtedy można było zastać scenę odmalowaną w
      XVII wieku przez Wacława Potockiego:
      "Po wczorajszym bankiecie wynidę z pokoju,
      Aż w izbie pełno krwie, szkła, obu końców gnoju;
      Temu księdza, owemu balwierza prowadzą,
      Ci jednają, a drudzy dopiero się wadzą,
      Ten okradziony biada bez czapki, bez szable,
      Ten się potłukł, ten bluje (?)"
      Co znamienne takie zakończenie spotkania nie było odbierane jako niewłaściwe, więcej, stawało się tematem anegdot i
      śmiechu. Nie aprobowano natomiast wypuszczenia gości w stanie trzeźwym. Gospodarz który się takiego czynu dopuścił
      tracił reputację i poważanie w towarzystwie, uznawano go za skąpca. Kitowicz we wspomnianej książce pisał: ?To było
      największym zamiarem owego traktamentu i ukontentowaniem gospodarza, kiedy słyszał nazajutrz od służących, jako żaden
      z gości trzeźwo nie odszedł, jako jeden, potoczywszy się, wszystkie schody tocząc się kłębem przemierzył; jako drugiego
      zniesiono do stancji jak nieżywego; jak ów zbił sobie róg głowy o ścianę; jak tamci dwaj, skłóciwszy się pyski sobie
      powycinali; jako nareszcie ten jegomość, chybiwszy krokiem, upadł w błoto, a do tego ząb sobie o kamień wybił.? Zaiste
      interesujące poczucie gościnności.
      Charakterystycznym obrazem tamtych czasów były też pijatyki sejmikowe. Zjeżdżającą na nie szlachtę pojono dużymi
      ilościami alkoholu. Mocno podchmieleni obywatele byli łatwiejsi do przekonania o słuszności koncepcji reprezentowanej
      przez możnego sponsora całej pijatyki. Większość obecnych po wstępnym ugoszczeniu i dokonaniu obowiązków
      sejmikowych, spijała się do nieprzytomności, zasypiając następnie gdzie popadło, jak podaje Kitowicz "gdzie kogo nogi
      taczające się zaniosły i powaliły". Często po przebudzeniu okazywało się, że zmitygowany sejmikowicz nie posiada już
      pełnego przyodziewku, czy innych dóbr. Straty wynagradzano mu jednak tylko w przypadku, gdy wygrało stronnictwo jego
      możnego dobrodzieja.
      W dobie saskiej pijaństwo było już mocno ugruntowane w obyczajowości szlacheckiej. Kult "mocnej głowy" stał się tak
      powszechny, iż mężczyzn przewyższających innych umiejętnością pochłaniania ogromnych ilości trunków zaczęto traktować
      jak bohaterów. Do takich niezrównanych opojów należał Adam Małachowski, krajczy koronny, którego Kitowicz nazywa ?
      zabójcą ludzkiego zdrowia?. Miał on szczególny zwyczaj witania każdego pierwszy raz odwiedzającego go gościa kielichem
      wina. I nic by może w tym nie było szczególnego, gdyby nie to, że kielich ów mieścił w sobie pół garnca napoju (tj. około
      2l) - a trzeba go było wypić duszkiem. Jeśli się to komu nie udało - kielich dopełniano, i tak aż do skutku, lub całkowitego
      upicia delikwenta. Sam Małachowski używał owego "cacka" z przyjemnością podczas bankietów i wotów, i mniemał, że
      niewielu jest ludzi na świecie, którzy mogliby mu dorównać w pijaństwie.
      Prawdziwym oryginałem był Borejko, kasztelan zawichoski, gustujący w pijatykach z duchownymi. Zamykał się z takim
      towarzystwem na 3 do 5 dni w osobnych pokojach, odpowiednio je wcześniej wyposażywszy, i urządzał swojego rodzaju
      "klasztor". Nie zaniedbując żadnych modlitw ni mszy braciszkowie wraz z rzeczonym pobożnisiem opróżniali przygotowane
      zapasy.
      W ziemi lubelskiej słynny był Konrad Badowski piastujący urząd pisarza ziemskiego. Kiedy podczas uczty już dobrze napity
      miał trudności z koordynacją ruchów stawał pod ścianą i liczył na pomoc współbiesiadników. Ci, znając jego zwyczaje,
      podchodzili do niego i wlewali mu wprost do ust kolejne toasty. W takim położeniu ów dzielny szlachcic był w stanie
      przetrzymać całe towarzystwo.
      Nie wszyscy w państwie polskim byli opojami. Niemal wszyscy jednak przez długie stulecia ulegali modzie na upijanie się
      podczas uczt. Pijaństwo niosło ze sobą wiele "guzów i plastrów" co zauważał już Jan Kochanowski. Prowadziło do zwad,
      bijatyk, utraty pieniędzy i zdrowia (można było wrócić z biesiady bez nosa lub ucha, o czym donoszą nam pamiętnikarze).
      Przysparzało prymitywnej zabawy, ale i kłopotów - łatwo było przy ograniczonej świadomości umysłu zdradzić jakiś sekret.
      Przestrzegali przed nim moraliści i pisarze. Dopóki jednak aprobowali je najważniejsi ludzie w kraju - król, magnaci - trwało
      w rozkwicie. Przełomem stało się dopiero panowanie Stanisława Augusta Poniatowskiego, który pijaństwem się brzydził.
      Postawa władcy i jego najbliższej rodziny wpływała na społeczeństwo. Warstwy wyższe odchodziły stopniowo od tak
      rażących cudzoziemców obyczajów w zakresie nadużywania trunków. Przewartościowaniu ulegał model gościnności. Wkrótce
      państwo polskie miało zniknąć z map i trzeba było mieć doprawdy "trzeźwą" głowę, by nie zatracić istoty polskości, kiedy
      samo państwo już zatracono.
    • Gość: czerepPijany kraj sprzedany.. IP: *.opera-mini.net 15.05.13, 23:06
      Okres I wojny światowej przynosi wyraźny spadek spożycia alkoholu, co tłumaczy się z
      pewnością ciężkimi warunkami materialnymi ludności. Po wojnie jednak zaczyna się znowu
      powolny wzrost spożycia, widocznie na tyle niepokojący, że prowadzi do uchwalenia 23
      kwietnia 1920 roku ustawy o ograniczeniach w spożyciu i sprzedaży napojów alkoholowych,
      zwanej "lex Moczydłowska" od nazwiska posłanki na sejm Marii Moczydłowskiej, działaczki
      ruchu kobiecego, spółdzielczego i przeciwalkoholowego. Ustawa ta została zresztą w 1931
      roku tak znowelizowana, że później praktycznie nie była wiele warta.
      W latach międzywojennych spożycie alkoholu w kraju utrzymało się mniej więcej na
      jednakowym poziomie: 1.3 - 1.8 litra stuprocentowego alkoholu na głowę mieszkańca rocznie,
      w tym około 90% spożywano w postaci stężonej (wódka i spirytus).
      Problematyka alkoholizmu w okresie międzywojennym stała się nie tylko sprawą państwową,
      lecz również domeną zainteresowań samorządów społecznych i miejskich. Przykładem jest tu
      praca Edwarda Rosseta, naczelnika Wydziału Statystycznego Magistratu Miasta Łodzi wydana
      w 1927 roku nakładem Sekcji do Walki z Alkoholizmem przy Magistracie Miasta Łodzi. Książka
      ta zawiera dane "z różnych stron kraju o szerzącej się klęsce alkoholizmu". Powstała ona
      dzięki opracowaniu kwestionariuszy rozesłanych do 58 magistratów miast polskich. Odnośnie
      danych z Łodzi ujawniono, że: w soboty i niedziele panoszy się pijaństwo w domach
      prywatnych; tajny wyszynk uprawiany jest na wielką skalę - wódka sprzedawana jest w
      piwiarniach, a nawet w sklepach; wśród pijaków spotyka się często funkcjonariuszy służby
      publicznej, zwłaszcza kolejarzy; pijaństwo sroży się w dni targowe; na terenie IX Komisariatu
      w dzielnicy Widzew w okresie od stycznia do maja 1923 roku wyciągnięto 22 pijaków z
      rynsztoka i wykryto 14 potajemnych wyszynków; w fabrykach wydawana jest robotnikom
      wódka; w ogródkach podmiejskich odbywają się latem pijatyki, publiczność przynosi wódkę ze
      sobą i pije w krzakach, upijają się m.in. żołnierze.
      Blisko sześcioletnia okupacja kraju przez hitlerowców na pewno w niemałej mierze przyczyniła
      się do rozpowszechnienia picia. Wiadomo, że w ramach planowanej eksterminacji narodu
      polskiego w czasie II wojny światowej Niemcy prowadzili politykę rozpijania go, tak jak innych
      podbitych narodów.
      Do stosowanych przez okupanta środków - tyleż perfidnych, co skutecznych - należało
      wypłacanie należności za odstawiane przez ludność wiejską kontyngenty żywnościowe
      spirytusem bądź wódką. Okupacja przyczyniła się także do rozwinięcia zakonspirowanego
      tajnego gorzelnictwa (samogon) nie tylko na wsi, ale i w mieście. Wyraźna była tolerancja dla
      przypadków pijaństwa: podobno w czasie łapanek usuwano pijanych, a niekiedy udających
      pijanych.
      Politykę rozpijania najbardziej wprost wyraził SS Jurgen Stroop w rozmowie z Kazimierzem
      Moczarskim: "Dlaczego Ukraińcom nie dać wódki, jeżeli jej tak pożądają [...]. Jeżeli wódka,
      mocna wódka, byłaby tania i wszędzie do nabycia, to Ukraińcy byliby wam wdzięczni [...].
      Należałoby otworzyć specjalne sklepy monopolowe, gdzie sprzedawano by o każdej porze i po
      niskiej cenie mocne alkohole, ale tylko za dostarczaną makulaturę książkową i gazetową".
      Polskie Państwo Podziemne podejmowało kroki zmierzające do przeciwdziałania polityce
      okupanta. Armia Krajowa przeprowadziła wiele akcji rozbijania gorzelni, niszczenia bimbrowni
      itp. Znamienny w tym względzie jest rozkaz dowódcy Okręgu Warszawskiego AK, generała
      Chruściela (Montera), w którym "zakazał wszelkiego użycia alkoholu przy pełnieniu funkcji
      organizacyjnych lub urzędowych. Osoba używająca alkoholu podczas służby powinna być
      zawieszona w pełnieniu funkcji, a w razie stwierdzenia stanu pijaństwa ma być usunięta z
      piastowanego stanowiska na stałe".
      Czasy powojenne z typową dla nich "wędrówką ludu" - przemieszczeniem ogromnych mas
      ludzkich na tereny odzyskane, a później migracją ludności wiejskiej do miast w miarę
      odbudowy i pośpiesznej industrializacji - przyczyniły się też niewątpliwie do rozprzestrzenienia
      się pijaństwa. Urbanizacja Polski lat powojennych, nienadążająca za uprzemysłowieniem,
      sprawiała, że masy młodych ludzi, oderwanych od środowiska wiejskiego, z którego opinią
      jeszcze się liczyły, osamotnionych, stłoczonych nieraz ponad wszelką miarę w
      prowizorycznych barakach ówczesnych hoteli robotniczych, a zarabiających nieźle i
      nieposiadających wyrobionych potrzeb kulturalnych - w gromadnym piciu alkoholu znajdowały
      jedyną rozrywkę.
      Zapewne niemałą rolę w kształtowaniu alkoholowych obyczajów odegrały błędne założenia
      polityki społecznej w początkach istnienia państwa o nowym ustroju. Automatycznie zakładano,
      że znikną przesłanki do powstawania takich zjawisk społecznej patologii, jak: prostytucja,
      pijaństwo, przestępczość itp. Okazało się jednak, że nie da się tego łatwo i szybko zmienić.
      Napływ ludności wiejskiej do dużych miast spowodował przenikanie się wiejskich i miejskich
      wzorów picia, które jeszcze niedawno różniły się znacznie. Wieś piła rzadziej, w ściśle
      określonych sytuacjach, wiele specyficznych dla wsi okazji wiązało się z rytmem produkcji
      rolnej. Pito prawie wyłącznie w kręgu sąsiadów, kuzynów, rodziny. Podawano duże ilości
      alkoholu, a nietrzeźwość i nawet ciężkie upicie w takich sytuacjach nie budziły dezaprobaty
      społecznej. W mieście w związku z innym rytmem pracy - wymagającym większej regularności
      i punktualności - pito z większą częstotliwością, przy czym jednorazowo spożywano mniejsze
      ilości alkoholu. Miasto dawało też więcej okazji do picia. Picie w dzień wypłaty jest obyczajem
      miejskim, chociaż może też być kontynuacją chłopskiego opijania sprzedaży produktów rolnych
      czy inwentarza. Spotkania towarzyskie z kolegami z pracy czy odwiedziny rodziny jako typowo
      miejskie sytuacje alkoholowe na wsi występowały zdecydowanie rzadziej lub nie występowały
      wcale.
      Bezpośrednio po wojnie nie pisano i nie mówiono o pijaństwie i alkoholizmie z paru, jak się
      wydaje, przyczyn. Przede wszystkim ośrodki decyzyjne skreśliły problem z rejestru patologii,
      uważając, że alkoholizm stanowi relikt czasów minionych. Wierzono, że zmiana porządku
      społecznego spowoduje automatyczne podcięcie korzeni zła i wraz z nastaniem "ustroju
      sprawiedliwości społecznej" znikną wszystkie, pozostałe w spadku po przeszłości, negatywne
      zjawiska społeczne. A ponieważ sprawy odbudowy kraju z ruin pochłaniały niemal cały wysiłek
      i uwagę społeczeństwa - mimo ujemnych zjawisk, jakie przyniosła ze sobą wojna
      (bimbrownictwo, utrwalenie niekorzystnych wzorów picia) - nie było masowego pijaństwa.
      Z czasem, gdy problem zaczął narastać, władze uznały, że ujawnienie stanu rzeczy może
      wpłynąć na pogorszenie wizerunku socjalistycznego państwa w świecie. Ograniczono więc do
      minimum sprawozdawczość GUS, nie ujawniano raportów o patologii społecznej,
      przygotowanych między innymi już w latach 70. w Komitecie Badań i Prognoz "Polska 2000"
      przy prezydium PAN czy raportu o problemach alkoholizmu, opracowanego przez zespół
      ekspertów Stałej Komisji Rady Ministrów do Walki z Alkoholizmem. Ostrzejsze uwagi i
      śmielsze propozycje nie były dopuszczane na łamy czasopism centralnych, a te opublikowane
      na łamach prasy przedstawiano w postaci okrojonej i złagodzonej. Głosy krytyczne traktowano
      nieufnie i podejrzewano o "krytykanctwo", "nieprawomyślność" czy "antyrządowość".
      Przemilczano też i ukrywano przed ogółem obywateli to, jak olbrzymie dochody czerpie
      państwo z wytwarzania i sprzedaży napojów alkoholowych, i że produkcja spirytusu jest jedną
      z najbardziej rentownych gałęzi przemysłu. Największy dochód z monopolu spirytusowego
      miał miejsce w 1946 roku - 53% wpływów do budżetu, podczas gdy na przykład w 1976 roku
      odsetek ten stanowił około l4%, a w 1994 roku - 12%. W 1995 roku dochody państwa z tego
      tytułu wyniosły netto 2.5 miliarda złotych - tyle samo, ile z tytułu podatków. Warto zauważyć,
      że również dochody niektórych organizacji, fundusze celowe
      • Gość: Alojz Re: kraj sprzedany.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.05.13, 12:32
        To ja biore w jasyr siostrzenice Ballesta:-)
        • Gość: SzlyzjerBadziewiak Re: kraj sprzedany.. IP: 93.154.133.* 16.05.13, 15:39
          Hehehe, kożdy by tak chcioł. Jo myśla, że Edith jes wybhredno, tu trzeba gryfnego i uobrotnygo karlusa. Gryfny ze Hoszowa ze trzynostyj szule by se może nadhoł, hahahahaha.
          • Gość: gorolKiepski Re: kraj sprzedany.. IP: *.free.aero2.net.pl 16.05.13, 15:42
            du...a sprzedana, oj da dana, oj da dana...moja ty bryno ukochana.
            • Gość: hihi Re: kraj sprzedany.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.05.13, 16:15
              Kuzyn mie pedziou, ze we jigo sztadzie "czszynacha" to potocznie glupek. Powiedziec to kogos "ty czszynacho" to ty glupku. W wielu miastach szkoly specjalne maja numer 13:-)
              • Gość: hahabuhahahaa Re: kraj sprzedany.. IP: *.opera-mini.net 16.05.13, 17:35
                widać głupku,że wybierasz się na zjazd klasowy.-
              • Gość: SzlyzjerSoznovietz Re: kraj sprzedany.. IP: *.free.aero2.net.pl 16.05.13, 20:12
                Niykoniycznie, Hans Jurgyn cumbajszpil uazioł do szule nr 38.
                • Gość: gorolBendziński kraj sprzedany...., gorole poszły gratis IP: *.free.aero2.net.pl 16.05.13, 20:17
                  tak czy owak...zawsze gorolNowak...13 z klasy.
              • Gość: Geograf Technikum 102 haha IP: 87.239.175.* 19.05.13, 10:41
                szkoły dla ciulniętych, w całej Polsce były kiedyś oznaczone właśnie numerem 102
    • Gość: :-) :-) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.05.13, 12:08
      Autor: lionstern 17.05.13, 11:00 Dodaj do ulubionych Skasujcie
      Odpowiedznie wiem, po co wydurniacie się z tymi linkami do prywatnych zdjęć ballesta i jego pieknej siostry, do niej i tak startowac nie możecie, bo ona, podobnie jak jego żona nawet by na takich prostaków jak wy nie spojrzały.
      Napewno własnie z tego powodu zostały zablokowane jego prywatne albumy
    • Gość: totenHose_n Re: Oberschlesien w XIX w. to dewiacje seksualne IP: 93.154.140.* 17.05.13, 12:44
      petronello...istoto nieboża, dewiacje a zwłaszcza halucynacje i schizę paranoidalną kompletną to masz ty, pod deklem, i pod tym fartuszkiem garkotłuka.
      Lecz się, niebogo....bo inaczej to utylizacja cię czeka, pod Berlinem.
      • Gość: Geograf Obershliesen XXi wiek wielka pobożność IP: 87.239.175.* 19.05.13, 10:48
        śląskie baby idą na modlitwy kilka razy w tygodniu, a resztki gorolów uciekają do Polski

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka