Dodaj do ulubionych

poranek z życia marszałka z Nysztlo

IP: *.anonymouse.org 26.09.09, 14:40
marszałek ..tas jak co rano przeczytał badania cebos:
- no! jak zwykle mamy 50% poparcia. dziś też nie muszę z nikim się liczyć -
pomyślał.
trochę zaniepokoiła go myśl, że podobnie myślała jego koleżanka blondynka z
rodzimej partii kiedy ścinała głowy w ratuszu - ale szybko odpędził tę myśl od
siebie.
- przecież ze mną tak nie będzie - moja wizja wsparcia rodzimego lidzbarskiego
biznesu jest przecież genialna i całkowicie zgodna z programem partii... to
nic że cbś coś tam węszy, tam też mamy swoich, a rządzić będziemy przecież
wiecznie.
- muszę tylko koniecznie coś zrobić z tymi irytującymi ludźmi kultury -
niepotrzebnie ciągną kasę z budżetu, którą przecież można by przeznaczyć na
wsparcie rodzimego hotelarstwa, a ten dyrektor cyganowski tak uporczywie w tym
przeszkadza - mamy przecież w Nysztlo tyle zabytkowych budynków zupełnie
niewykorzystanych biznesowo do których trzeba dopłacać i jeszcze ta profanacja
zwłok czarnego kota - pewnie odprawiali tam czarne msze. W ogóle komu
potrzebna ta „kultura” fizyczna - to rozumiem, ale jakieś dziedzictwo
zakurzone książki, zardzewiałe talerze czy zespoliki wyjące wsiowe piosenki.
Trzeba z tym zrobić porządek- postanowił…
Obserwuj wątek
    • Gość: nie Ukrainka Re: poranek z życia marszałka z Nysztlo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.09.09, 15:48
      Jak postanowił tak zrobił.
      A przecież tak łatwo poszło z innym dyrektorem. Wystarczyło kilkanaście
      kontroli, wprawdzie dzień po dniu, ale zgodne z prawem, kilka sfałszowanych
      dokumentów, kradzież przez zaufane osoby dokumentacji i zwalenie na osobę
      dyrektora, no i wspaniała postawa popleczników w sądzie. Takiego
      krzywoprzysięgania już dawno nie było - wspominał z rozrzewnieniem. No, ale to
      wszystko robił fachowiec, przeszkolony przez dawne służby, znał te metody
      doskonale - myślał z podziwem o kumplu Padalcu. Za to dostał się na salony, na
      Wiejską.
      Ale oto jakaś wrzawa za oknem wyrwała go ze wspaniałych wspomnień.
      Co to za demonstracja?! - przeraził się nie na żarty i poczuł coś mokrego na
      udzie, po wewnętrznej jego stronie.
      • Gość: joi Re: poranek z życia marszałka z Nysztlo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.09.09, 15:52
        dajcie dalej , to ciekawe
        • Gość: ??? Re: poranek z życia marszałka z Nysztlo IP: *.olsztyn.mm.pl 26.09.09, 16:09
          Nawet bardzo ciekawe: czym się marszałek Protas tak naraził olsztyńskiej
          esbecji, że i plagiatu się chwycą, byle mu dołożyć.
          • Gość: joi Re: poranek z życia marszałka z Nysztlo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.09.09, 16:16
            z tą esbecją to chłopczyku ostrożnie, udowodnij że nie

            już mnie boki bolą ze śmiechu nad twoją chłopczyku głupotą
            • Gość: ??? Re: poranek z życia marszałka z Nysztlo IP: *.olsztyn.mm.pl 26.09.09, 16:24
              Zdrówko! Myślisz, że tak trudno rozpoznać podręcznikowe metody? Zwłaszcza gdy
              powtarzają się, z braku nowych pomysłów.
              • Gość: andrzej Re: poranek z życia marszałka z Nysztlo IP: *.olsztyn.vectranet.pl 26.09.09, 17:17
                za to PO ma mnóstwo nowych pomysłów na skrojenie naszej biednej ojczyzny - żeby
                żyło się lepiej - KOLESIOM
          • Gość: endo Re: poranek z życia marszałka z Nysztlo IP: *.olsztyn.vectranet.pl 26.09.09, 17:27
            arogancją? głupotą? zaściankowością? mała wiocha trochę się różni od województwa.
      • Gość: nie Ukrainka Re: poranek z życia marszałka z Nysztlo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.09.09, 17:16
        Co to?! Co to?! -zawołał przerażony i podbiegł do okna. Nie zwracał już uwagi na
        mokre plamy na spodniach i dywanie. Przecierał ze zdumienia oczy i czytał
        transparenty: "Protest", "Protestujemy". Jak to, czy to przeciwko mnie? Zadawał
        sobie gorączkowe pytania. Nie wiedział, czy dobrze rozumuje, ale wygląda to na
        ... rewolucję. Zawsze miał problemy z rozumowaniem, dlatego od razu zawołał
        Krzysię. Chciał się upewnić, czy tym razem proces myślowy przebiegał u niego
        prawidłowo.
        Krzysia niestety potwierdziła.
        Tak to przeciwko nam! - zawołała - przeciwko legalnie wybranej władzy. A
        przecież, kto podniesie rękę na władzę ludzi z PO , to tę rękę należy odrąbać! -
        dodała.
        Była wprawdzie zdziwiona swoją wypowiedzią o ręce, ale dobrze znała tę kwestię.
        Zapomniała już tylko skąd. Rozemocjonowana spojrzała na szefa i nawet nie
        zdziwiła się innym wyglądem spodni. Biedaczek - pomyślała - ten motłoch musi za
        to zapłacić.
        Tymczasem ....tas nie próżnował, znalazł w szafce aparat fotograficzny, wręczył
        Krzysi i kazał robić zdjęcia.
        - Tylko rób gęby, te nieposłuszne mordy, najpierw tej mendzie w czerwonym, tej z
        tym megafonem - rozumiesz? Później wszystkich rozpoznamy i na zbity pysk. Nie
        potrzeba nam zadymiarzy, jeszcze im kartoteki pozakładamy i żadnej pracy w
        województwie nie dostaną, żadnej! Zobaczą, kto tu rządzi, jeszcze mnie popamiętają!
    • Gość: natasza Re: poranek z życia marszałka z Nysztlo IP: *.anonymouse.org 26.09.09, 17:34
      - Paweł, do mnie! – warknął do słuchawki marszałek Kotas, wzywając swojego
      ulubionego asystenta, Dratewkę.
      Muszę się wziąć za tego szczyla, pomyślał. Ja on mi tu może dopuszczać do jakiś
      demonstracji i protestów! Prawie trzydziestka ich tam siedzi w Gabinecie i nie
      potrafią zapobiegać. Nic nie potrafią. Za co w ogóle ja im wszystkim płacę?!
      Poranne refleksje przerwało mu delikatne stukanie do drzwi. Dratewka kulił się w
      progu, czując, że nie jest dobrze.
      - No i? – Kotas postanowił nie ułatwiać sprawy asystentowi.
      - No więc tak.– Dratewka nabrał powietrza, ściągnął łopatki i skoczył na głęboką
      wodę. – Jest ich tam koło trzydziestu, może czterdziestu ludzi. Mój informator z
      Muzeum donosi, że prócz pracowników z Olsztyna przyjechali jeszcze ludzie ze
      Szczytna i Morąga. Jest też kilku… kilku…. – To słowo nie mogło mu przejść
      przez gardło. – Jest też kilku z Lidzbarka.
      - Słucham?! – zwykle lekko czerwona w chwilach gniewu twarz Kotasa zaczęła
      niebezpiecznie zbliżać się barwą do ukraińskiego barszczu. – Z Lidzbarka? Z
      mojego Lidzbarka?! Nazwiska! Ale już!
      - Nnie… nnie znam, panie marszałku. Mój informator obiecał…
      - W dupę z tym twoim informatorem! Co żeś zrobił, żeby do tego nie doszło? Mało
      masz ludzi w Gabinecie? Zatrudniam ich bez opamiętania, premie daję i co?
      Powiedz mi, do jasnej cholery, i co?
      Dratewka spuszczał głowę coraz niżej, śledząc wzorek ledwo zaznaczony na
      eleganckiej wykładzinie. Zza uchylonego okna dobiegały gwizdy i spokojnie
      skandowane hasła: protestujemy! protestujemy!
      Kotas podszedł do okna i delikatnie odsunął wertykale. Na dole, przed wejściem
      do jego urzędu stali pracownicy muzeum. A właściwie jego, Kotasa, pracownicy.
      Ludzie, którym co miesiąc płaci pieniądze, którzy powinni mieć jeden cel:
      pracować dla niego i na niego, wstawać i kłaść się spać z myślą, jak pomóc
      swojemu marszałkowi. A tymczasem co? Ta banda niewdzięczników, te cholerne
      komuchy bronią nieudacznika, krnąbrnego nieudacznika i zdrajcę. Przez tego gada
      Jędruś ma teraz kłopoty. Mój Jędruś… - Kotas rozczulił się na chwilę,
      wspominając gościnność swojego dobroczyńcy, który nie tak dawno podejmował go
      wraz z Mariolką na swoim Zamku. Wziął wtedy parę dni urlopu, zabrał Mariolkę i
      pojechali. Zamek znał dobrze, bywał tam nie jeden raz na oficjalnych
      konferencjach, za które płacił samorząd województwa. Jakoś trzeba było przecież
      zrewanżować się Jędrusiowi za zgodę na weekendowe wypady do hotelu w Młodych
      Śliwkach... Jednak tego apartamentu, który gospodarz i właściciel Zamku kazał
      dla nich przygotować, Kotas nie znał w ogóle. Małżeńskie, szerokie łoże z
      baldachimem, kandelabry i gustowne sztukaterie, do tego meble z epoki i dywany.
      Luksus, jakiego nigdy przedtem nie widział. Nawet w Chinach.
      - Protestujemy! Janusz Taborski! Protestujemy! Janusz Taborski! – krzyki zza
      okna wzmagały się, przerywając Kotasowe wspomnienia. Marszałek wychylił się
      mocniej i zastygł w zdumieniu.
      Tłum gęstniał. Zamiast rozpraszać się i rozmywać, jak chciał by tego Kotas, tłum
      rósł i ogarniał prawie całą ulicę. Policja już dawno zorganizowała objazd, a do
      protestujących muzealników zaczęli dołączać aktorzy z teatru i muzycy z
      filharmonii, i coraz więcej zwykłych przechodniów. W tłumie Kotas zauważył kilku
      radnych z opozycji, a także – i to rozwścieczyło go jeszcze bardziej – paru
      urzędników z jego własnego urzędu.
      - Dratewka! – Wrzasnął. – Natychmiast przygotować zwolnienia dla tych ludzi! –
      Gruby, przyzwyczajony do wskazywania palec drgał lekko z wściekłości.
      - Aaa, to spokojnie, szefie, to wszystko pod kontrolą – Dratewka poczuł, że ma
      szansę na powrót do świata żywych. – To moi ludzie, sam kazałem im wmieszać się
      w tłum, mają wsłuchiwać się w nastroje, zidentyfikować prowodyrów, nawiązać
      kontakt, pozyskać zaufanie. – Strzelał informacjami jak karabinu maszynowego. -
      A potem na nasze polecenie przejmą kontrolę nad buntem.
      Może i ten Dratewka nie jest taki głupi – pomyślał z cieniem uznania Kotas,
      patrząc łagodniej na asystenta.
      - Złodzieje! Złodzieje! Wracaj do Lidzbarka! Precz z Kotasem! Precz z Kotasem! –
      Okrzyki zaczęły jeszcze bardziej przybierać na sile. Tego już było dla Kotasa za
      wiele.
      - Dratewka, zróbżesz coś, do jasnej cholery! No zrób coś! – Kotas zaczął tupać
      nogami jak małe dziecko. Przecież trzeba to powstrzymać, przecież to nie może
      być prawda! Co on powie teraz Jędrusiowi? Przecież to wtedy, po kolacji na Zamku
      w prywatnych komnatach właściciela, on, marszałek Kotas przysiągł Jędrusiowi, że
      jego inwestycja dostanie kasę i ruszy bez przeszkód. - Załatwię to, Jędruś,
      załatwię, wszystko dla ciebie, mój ty przyjacielu jedyny… - Kotas rozczulał się,
      ściskając w ręce szklaneczkę whisky. - Załatwię tego Taborskiego, nie będzie mi
      tu żaden dyrektorek protestów składał, kiedy inwestor, kiedy Taki Inwestor –
      Kotas poprawił się natychmiast – chce pomóc mojemu miastu. Wezmę go, opierniczę,
      a jak trzeba to zwolnię. Protestów nie będzie, inwestycja ruszy. Jakem Kotas! –
      Kotas walnął się w pierś i załkał cicho. Pochylając się nad swoją szklanką nie
      zauważył pogardliwego spojrzenia swojego gospodarza i dobroczyńcy, Jędrzeja
      Biczyłło.
      - Precz z Kotasem! – Kolejna fala okrzyków rozwiała wspomnienia.
      - Dratewka! – Ryknął Kotas. - Miałeś coś zrobić! Dratewka! – Kotas przerażonym
      wzrokiem szukał swojego asystenta, ale w pokoju nie było już nikogo. Zza drzwi
      zaczęły dobiegać jakieś hałasy.
      Kotas ciężko upadł na fotel i ukrył twarz w dłoniach.
      I wtedy zadzwonił telefon. Kotas nie musiał zgadywać, kto mu zawraca głowę. Ten
      numer znał przecież tylko jeden człowiek. Ten sam, który podarował mu telefon.
      Kotas nabrał powietrza, wcisnął przycisk i wyszeptał:
      - Jestem, Jędruś, jestem…
      W tej samej chwili usłyszał ciche stukanie do drzwi. W progu stała przerażona
      sekretarka.
      - Panie marszałku, przyszła policja….


      • Gość: gość Re: poranek z życia marszałka z Nysztlo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.09.09, 18:46
        Niezły ten Kutas. O, przepraszam Kotas!
    • Gość: ab Chołota w ataku IP: *.torun.mm.pl 26.09.09, 18:47
      Nawet głupolu nie potrafisz poprawnie napisać wspak słowa "Olsztyn".

      I ciekawe, czemu to bydło miesza w to Ukraińców?
      • yadol ab czyli chołota w ataku 26.09.09, 19:42
        ab smutny trollu włącz swój w genach przejęty świński trucht i speerdalaj
        skoorwiała trzodo chlewna
        nie zaśmiecaj nam tu forum
        • Gość: ab chołota w ataku IP: *.torun.mm.pl 26.09.09, 20:31
          yadol, jesteś goownem i nie interesujesz mnie.
          • Gość: gość Re: chołota w ataku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.09.09, 20:36
            chołota - powiedziała kanalia i parszywa wsza z Torunia.
          • Gość: ab Re: chołota w ataku IP: *.torun.mm.pl 26.09.09, 20:44
            yadol, przepraszam, zapomniałem dodać, że jesteś psim goownem. A w przyszłym
            wcieleniu będziesz wszą w tyłku psa.

            A teraz pocałujcie mnie wszyscy tam, gdzie najbardziej lubię. Dobranoc, matołki.
      • Gość: ab Re: Chołota w ataku IP: *.torun.mm.pl 26.09.09, 20:35
        Nadal nie dostałem odpowiedzi na pytanie:

        Czemu to popisujące się tu "muzealno-kulturalne" bydło miesza w to wszystko
        Ukraińców?
        • Gość: xxx Re: Chołota w ataku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.09.09, 10:06
          Bo dostali w 2009 roku od Marszałka 40% wszystkich grantów
          województwa dla organizacji pozarządowych na dofinansowanie działań
          w zakresie kultury.
          • Gość: Dowi Re: Chołota w ataku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.09.09, 10:26
            Atakują hołota, bo ich nie stać na hotel w Rynie, ha, ha...
            • Gość: gość Re: Chołota w ataku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.09.09, 16:45
              Czy w zamku w Rynie na obywateli mówi się hołota? A przed wyborami okłamuje się
              i liże? Tylko tego można się spodziewać po kolesiach z PO?
          • Gość: gość Re: Chołota w ataku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.09.09, 10:27
            To mało powiedziane. Ale jak się ma odpowiednie korzenie i kolegów Ukraińców to
            trudno. Musimy to ścierpieć - do następnych wyborów.
            • Gość: uh Re: Chołota w ataku IP: *.olsztyn.vectranet.pl 27.09.09, 21:28
              PO w Olsztynie ma prze je ba -e.Ostatni rok rządzenia.
              • Gość: olo Re: Chołota w ataku IP: *.olsztyn.vectranet.pl 27.09.09, 21:54
                i to przez kulturę i to w dodatku nie "fizyczną".
      • Gość: A.K A jak się pisze słowo "hołota" IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.09.09, 19:17
        Chyba j.w! I wytłumaczenie wg Słownika Języka Polskiego:
        hołota
        1. pogard. «ludzie zachowujący się ordynarnie»
        2. daw. «ludzie biedni»
    • yadol Re: poranek z życia marszałka z Nysztlo 28.09.09, 15:58
      coraz bardziej pełne niepokoju te poranki, przyjaciół jakby ubyło i służba chyba
      mniej służalcza, nie nie to niemożliwe.....
      ciągle jestem wielki, sławny, mówią o mnie wszyscy, tak tak tak , tak musi
      być.....
      • theedge Re: poranek z życia marszałka z Nysztlo 28.09.09, 17:10
        I pomyśleć, że wystarczy jedna mała rzecz. Zrozumieć w końcu, że ratusz to
        koryto w którym siedzą świnie. Wówczas cały ten cyrk stanie się jasny jak
        słońce. Te wszystkie żałośnie prymitywne opowiadania z Nysztlo, te złodziejstwa,
        łapówki, erotyczne wycieczki na wieżę itd. itd.
        Równie łatwo pojawi się również w 100% skuteczna recepta na nasze lokalne
        olsztyńskie bolączki. Zlikwidować koryto a pieniądze pozostawić w rękach podatników.
        Niestety to UPR-owska utopia, bo olsztyniacy wolą pasjonować się losem
        permanentnych przekrętów którzy się taplają w naszych pieniądzach. Dlatego takie
        lekturki autorstwa konkurentów do koryta będą ciągle jeszcze bardzo popularne.
        • Gość: gość Re: poranek z życia marszałka z Nysztlo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.09.09, 17:32
          > lekturki autorstwa konkurentów do koryta będą ciągle jeszcze bardzo popularne.

          Konkurenci do koryta to "politycy", więc nie wmawiaj,że potrafiliby coś takiego
          napisać. Nawet, gdyby to były lekturki na bardzo niskim poziomie.
          • theedge Re: poranek z życia marszałka z Nysztlo 28.09.09, 18:48
            Konkurenci do koryta to świnie. Świnia jest w stanie napisać i zrobić wszystko,
            żeby tylko dorwać się do koryta. Potrafi nawet zostać politykiem.
            • Gość: gość Re: poranek z życia marszałka z Nysztlo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.09.09, 19:00
              Uważasz, że świnie zabawiły się w pisanie, w pisanie tak bardzo niewygodne dla
              aktualnych polityków i urzędasów? To jak ich nazwiesz, też świniami? Czy
              knurami? A ty sam, kim jesteś, że obrażasz obywateli, którzy w ten sposób
              wyrażają swoje niezadowolenie z zarządzających ich pieniędzmi (z podatków)? Też
              jesteś świnią, bo uczestniczysz w wyrażaniu swojej opinii? Też chcesz się dorwać
              do koryta?
            • Gość: woseba Re: poranek z życia marszałka z Nysztlo IP: *.olsztyn.mm.pl 28.09.09, 19:03
              Polityk potrafi zamówić wszystko u olsztyńskich usłużnych "literatów".
              • Gość: niewoseba Re: poranek z życia marszałka z Nysztlo IP: 213.251.189.* 29.09.09, 19:56
                polityk potrafi też być świnią, małostkowym i ograniczonym egoistą, potrafi
                działać na szkodę społeczności i urzędu którym zarządza. potrafi też za wszelką
                cenę robić dile z kolesiami. a takich polityków wyborcy mają prawo oceniać i
                piętnować.
                • Gość: gość Re: poranek z życia marszałka z Nysztlo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.09.09, 13:10
                  Tak sobie myślę: Jakby wywalili Protasa, to co zrobi jego przyjaciel Sycz? Czy
                  nadal nie rozliczy się ze szkołą i jej majątkiem? Czy nadal utrzymywane będzie
                  to monstrum w Górowie - liceum Sycza, które pożera ogromne sumy z budżetu
                  województwa? Co to będzie?
                  • yadol Re: poranek z życia marszałka z Nysztlo 26.11.09, 17:48
                    niech do kn ktoś w końcu odpowie na to pytanie !!!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka