Gość: jd
IP: *.acn.waw.pl
06.02.02, 20:07
Wiesław Gąsiorek, który właśnie zmarł, był tenisistą. W latach 60-tych 70-tych
zdobył chyba ze 20 tytułów mistrza Polski. Rozegrał najdłuższy w skali
światowej mecz pod wzgledem ilości gemów (coś ponad 120), gdyż kiedyś nie było
tie-braków i można było dojść do 23:21. Gdyby miał systematyczny kontakt ze
światem, pewnie zaszedłby dalej niż Wojtek Fibak, bo był z tych co gryzą trawę
oraz zdaniem niektórych miał najlepszy na świecie timing, czyli wyczucie
najwłaściwszego punktu (momentu, chwili), w którym należy uderzyć piłkę. Te
jego 20 tytułów i oczywistość kto w kolejnym roku zdobędzie tytuł dawały mi
wtedy poczucie bezpieczeństwa, porządku i harmonii bytu, a nawet domniemanie,
że nieśmiertelność jest możliwa, więc dzielę się z wami łzą, którą właśnie
ronię, aczkolwiek złudzenia co do wieczności Wiesława Gąsiorka straciłem już
dawniej. Szkoda, że musiał to potwierdzić.