Dodaj do ulubionych

Szkoła nr 7, część 21, XXI, oczkowa.

IP: *.gazetaolsztynska.pl 11.02.04, 14:05
Tu jest ta właściwa 21 część. Bierzcie i piszcie tu wszyscy siódemkowicze!
Graliście w karty w szkole?.
Ja u kolegi na Rybakach. Po szkole jeden patrzył przez okno czy matka nie
nadchodzi, reszta rżnęła w pokera.
Obserwuj wątek
    • Gość: jd Re: Szkoła nr 7, część 21, XXI, oczkowa. IP: *.aster.pl / *.aster.pl 11.02.04, 17:44
      Wskh, tradycją wieloletnią było, że nowy wątek zakłada Leszek. Ty masz takie
      zasługi dla wątku, że właściwie też masz prawie do tego prawo, ale pod
      warunkiem, że Leszek cię wydelegował lub to podstempluje.

      Ja grywałem w tysiąca, kierki i w grę o uroczej nazwie "dupa biskupa".
      • Gość: wskh Re: Szko3a nr 7, część 21, XXI, oczkowa. IP: *.gazetaolsztynska.pl 12.02.04, 09:48
        Oczywiscie jestem za tym aby newe zalozyl Leszek, bo jego czesci sa namaszczone
        swoistym duchem. Tylko niech w koncu przybywa do nas!
        • redakcja Re: Szko3a nr 7, część 21, XXI, oczkowa. 12.02.04, 10:24
          Czy w takim razie mamy uznać ten wątek za legalny (choć nie rozpocząl go
          Leszek) i wrzucić poprzednią część do pozostałych wątków „siódemkowych”? Czy
          dalej czekamy na Leszka?
          • Gość: wskh Re: Szko3a nr 7, część 21, XXI, oczkowa. IP: *.gazetaolsztynska.pl 12.02.04, 11:35
            Jeszcze troche poczekajmy!
            • Gość: jd Re: Szko3a nr 7, część 21, XXI, oczkowa. IP: 193.0.68.* 12.02.04, 15:21
              Wskh, ty jak najbliższy przyjaciel Leszka podejmujesz decyzje w tej sprawie.
              Redakcji dziękujemy za uczciwą czujność i i troskę.
              • Gość: wskh Re: Szko3a nr 7, część 21, XXI, oczkowa. IP: *.gazetaolsztynska.pl 12.02.04, 17:07
                Poczekajmy do poniedzialku, a jak sie zjawi, to przeniesiemy wazne posty z tej
                czesci do nowej.
                • Gość: LP® Re: Szko3a nr 7, część 21, XXI, oczkowa. IP: *.mcbone.net / *.mcbone.net 12.02.04, 17:37
                  Czesc!

                  Przepraszam za nieobecnosc ale totalny brak czasu uniemozliwia mi bywac tu na
                  codzien.Ten watek jest wazny,bo dlaczego mial by nie byc.
                  Janusz proponuje abys ty mnie zastapil w takich chwilach gdy ja nie moge tu
                  wpasc.
                  • Gość: jd Re: Szko3a nr 7, część 21, XXI, oczkowa. IP: *.aster.pl / *.acn.pl 12.02.04, 18:13
                    Ok., w takim razie lecimy tym wątkiem i umawiamy się, że gdyby Leszek za długo
                    zasypiał, to zastępuje go najpierw Henio, a potem ja. Ale niech to będzie
                    ostateczność, niech Leszek nie znika na zbyt długo, pdobnie jak inni stali
                    bywalcy (co z Iwoną albo z nat?). Zapowiadam raz jeszcze, że szykuję coś co
                    powinno zainteresować wszytskich Siódemkowiczów, ale musi to jeszcze trochę
                    potrwać, bo zadanie jest duże i odpowiedzialne.

                    Gratulacje dla redakcji za kosmiczne tempo reakcji na sprawy tego wątku.

                    A teraz drobne wspomnienie. Często paliło się dawniej papierosy w fifikach czy
                    cygarniczkach. Była w tym jakaś elegancja, a nawet arystokratyzm. W kioskach
                    Ruchu sprzedawano za grosze (chyba 20) szklane fifki, które zresztą używało się
                    do różnych innych również celów. Taka fifka po paru dniach robiła się cała
                    brudno-brązowa od nikotyny, ale nie wyglądało to źle. Istniało również
                    niebezpieczeństwo rozgryzienia tej fifki w zębach. Mój dziadek używał fifek
                    wyższego sortu, drewanianych, i nawet ze zdobieniami; przywiozłem mu kiedyś
                    jedną taką z Zakopanego. Do tej drewnianej fifki-cygarniczki wkładał zawsze
                    połówkę Sporta (precyzyjnie przekrajanego kultowym przedwojennym scyzorykiem) i
                    wypalał tę połówkę właściwe do końca, bez żadnych strat (czyli petów). Ponieważ
                    dziadek wypalał dziennie co najmniej paczkę Sportów, więc tych seansów
                    fifkowych było 40, czyli że praktycznie dziadka widywało się tylko z fifką. I
                    tak przez dzisięciolecia. Gdy jednak dziadek osiagnął 70 lat przypałętała mu
                    się jakaś cukrzyca, lekarz go postraszył i dziadek ku zdumieniu wszystkich, a
                    przede wszystkim babci, z dnia na dzień zapomniał o istnieniu papierosów w swym
                    życiu. Czego i wam życzę.
                    • Gość: nat Re: Szko3a nr 7, część 21, XXI, oczkowa. IP: *.in-addr.btopenworld.com 12.02.04, 19:56
                      Pamietam fifki - walaly sie po domu, jako ze rodzice byli palaczami. Fifka
                      miala za cel oszczedzac papierosy (jak u dziadka jd), chronic palce przed
                      pozolceniem jak rowniez zmniejszac ilosc nikotyny dostajacej sie do pluc.
                      Pamietam, ze pozostawione na stole smierdzialy okrutnie. W szkole sredniej,
                      LOII, mialam pania od angielskiego, ktora palila, przez lufke, w trakcie
                      lekcji. Dzisiaj chyba nie do pomyslenia.
                      A propos. Wiele lat temu, wracajac z lotniska po wizycie w ojczyznie, zapalilam
                      sobie w taksowce londynskiej polskiego Klubowego. Po jakiejs chwili, kierowca
                      zatrzymal sie i poszedl sprawdzic czy wszystko bylo OK pod maska auta, poniewaz
                      zaniepokoil go zapach spalenizny. Nic nie znalazl i po powrocie do auta
                      zidentyfikowal mojego 'dziwnego' papierosa jako zrodlo niezwyklego smrodu. Sam
                      palacz, nigdy podobno czegos podobnego nie doswiadczyl.
                      • Gość: jd Re: Szko3a nr 7, część 21, XXI, oczkowa. IP: *.aster.pl / *.aster.pl 12.02.04, 20:58
                        Nat, a jak studia córki?
                        Ten londyński taksówkarz to wydelikacony laluś, który nie zna się na rzeczy i
                        jako taki nie nadaje się oczywiście na taksówkarza. Nie miej wobec siebie
                        żadnych wurzutów za te Klubowe, sprowadź sobie ich partię z Polski (bo one
                        chyba zostały wznowione) i racz się tym w taksówkach bez żadnych ceregieli.
                        • Gość: nat Re: Szko3a nr 7, część 21, XXI, oczkowa. IP: *.in-addr.btopenworld.com 12.02.04, 22:48
                          jd, corka studia zaczyna dopiero w pazdzierniku - taki tutaj system, ze podania
                          sklada sie (na 6 uczelni) rok wczesniej i oferty przyznawane sa na podstawie
                          obszernego curriculum vitae, rozmowy kwalifikacyjnej i 'przepowiedzianych'przez
                          szkole ocen 'maturalnych'. A wiec czeka ja najpierw matura (A Levels) w
                          czerwcu, wyniki w sierpniu i dopiero potem uniwersytet.
                          Co do Klubowych, to chyba juz bym sobie z nimi nie poradzila. To tak na
                          zasadzie, ze niektore papierosy sa 'zdrowsze' od innych. Tak jest latwiej.
                          • Gość: mamut Re: Szko3a nr 7, część 21, XXI, oczkowa. IP: *.norampac.com 12.02.04, 23:34
                            Moja babcia tez palila przez takowe szklane cudenka...Faktycznie paskudnie to
                            wygladalo...Babcia palila zreszt sporo tez pamietam ja glownie z ta fifka
                            rozwiazujaca z zamilowaniem rozne szarady i krzyzowki... To bylo jej ulubione
                            zajecia...Moji rodzice tez zdrowo palili ale po jakis 20-25 latach palenia im
                            przeszlo...i dobrze bo dzieki temu trzymaja sie lepiej...

                            Moja narzyczona ma znajome malzenstwo... oboje niesamowici palacze. Ludzie w
                            poznych latach 50-tych swego zycia... wiec sobie wyobrazcie ile w zyciu
                            wypalili. No i traf tak chcial ze przed swietami Bozego Narodzenia 2003 u
                            Johna zlokalizowano raka... na nerce, plucach, jednym z zeber i jakims nieduzym
                            przezutem na kregoslup....Poszedl do lekarza tylko dlatego ze mial paskudne
                            bole...Jakies dwa tygodnie temu John mial pierwsza operacje... Usunieta mu
                            nerke. Lekarz powiedzial ze nerka byla w 95% nowotworem i nie bylo ratunku.
                            John czuje sie lepiej i nabral po operacji jakiejs dziwnej werwy do zycia...
                            Oboje rzucili po operacji palenie.. Lekarz przed operacja nie pozwolil bo to
                            podobno zaduze obciazenie organizmu. Na Johna czeka teraz chemoterapia...
                            • Gość: nat Re: Szko3a nr 7, część 21, XXI, oczkowa. IP: *.in-addr.btopenworld.com 13.02.04, 00:42
                              mamut, dobra opowiesc-przestroga. Domyslam sie, ze jak przystalo na starego
                              harcerza,ty palaczem nie jestes.
                              • Gość: mamut Re: Szko3a nr 7, cze˛s´c´ 21, XXI, oczkowa. IP: *.sympatico.ca 13.02.04, 05:31
                                Zgadza sie nat; palaczem nie jestem i nie bylem... Co do palenia to ciekaw jestem jakie macie wspomnienia zwiazane z siodemka... Ja niewiele
                                mialem w szkole doczynienia z paleniem... to tak naprawde zaczynalo sie w moich czasach w szkolach srednich.. ;) Jedyne co pamietam to iz
                                paru znajomych mi uczniow palilo w szkolnych toaletach.. ktore tak na marginesie byly zawsze obskurne... Pamietam wyraznie toalete na dole
                                tuz przy pracowni ZPT. Toaleta byla podzielona na dwa pomieszczenia... W pierwszym pomieszczeniu znajdowaly sie jesli sie nie myle 3 zlewy
                                i lustra...Ile to razy lapczywie pilo sie kranowke nad tymi zlewami aby zaspokoic pragnienie po szalonych zabawach na szkolnym dziedzincu.
                                NIe jestem pewny czy nie bylo tam tez pisuarow.. pamiec tu niestety zawodzi i nie jestem tego pewny... Druga czesc znajdowala sie w
                                oddzielnym pomieszczeniu w ktorym znajdowaly sie 3 szalety. Drzwi zamykane byly na skobel. Na przeciwko drzwi znajdowaly sie okna...
                                byly zreszta do polowy zamalowane farba olejna tak aby dzieciaki nie zagladaly do srodka.. dawalo to troche prywatnosci. Wlasnie tam po raz
                                pierwszy widzalem ucznia palacego papierosy... Wywolalo to zreszta u mnie zaskoczenie.. nigdy nie lubilem dymu papierosowego w jakis
                                tam sposob zatyka l mi oskrzela i trudno mi zawsze bylo przy nim oddychac... (dziwne jednak iz dym z ognisk nigdy tak na mnie nie dzialal).
                                Bylem faktem palenia strasznie zdziwiony, wydawalo mi sie to dziwne iz ktos zdecydowal sie do tego stopnia nasladowac doroslych... z drugiej
                                strony byl to sekret ktory trzeba bylo trzymac za zebami i nie wspominac o nim doroslym
                                • zbyszek07 Re: Szko3a nr 7, cze˛s´c´ 21, XXI, oczkowa. 13.02.04, 09:18
                                  Pewnie kazdy kiedys probowal jak to smakuje,
                                  ja tez...
                                  ale nie zalapalem...
                                  w tej chwili jestem zagorzalym anty,
                                  smierdzi mi i przeszkadza.
                                  :-)
                                  • Gość: wskh Re: Szko3a nr 7, cze2s´c´ 21, XXI, oczkowa. IP: *.gazetaolsztynska.pl 13.02.04, 14:51
                                    Hej palacze! Co w tym paleniu jest? Cieplej si´ robi od tego, czy smaczniej czy
                                    jeszcze jakos inaczej. Zawsze sie nad tym zastanawia?em, bo nigdy nie mia?em
                                    papierosa w ustach. A w siódemce, pami´tam, ´´e palacze uczyli si´ na
                                    "dziesiŕtkach" sportów, to by?y tkie ma?e zgrabne opakowania.
                                    Dzisiaj WC w siódemce nie jest ju´´ takie obskórne, czy si´ tam pali nie wiem.
                                    W jednym z olsztynskich liceów wstawiono szklane drzwi w toaletach, ´´eby
                                    palacze tam si´ nie kryli.
                                    • Gość: jd Re: Szko3a nr 7, cze2s´c´ 21, XXI, oczkowa. IP: 193.0.68.* 13.02.04, 16:30
                                      Ja nie palę chyba ze dwadzieścia już lat, ale uwielbiam palaczy i uważam, że
                                      obecne ich prześladowanie, wyrzucanie na mróz, śnieg i zawieruchę, by sobie
                                      odrobinę popalili jest nieludzkie.
                                      • Gość: jd Re: Szko3a nr 7, cze2s´c´ 21, XXI, oczkowa. IP: *.aster.pl / *.acn.pl 13.02.04, 21:57
                                        A wracając do kwestii kart, rzuconej przez Henia, była jeszcze świetna gra
                                        Makao.
                                        • Gość: nat Re: Szko3a nr 7, cze2s´c´ 21, XXI, oczkowa. IP: *.in-addr.btopenworld.com 13.02.04, 22:23
                                          Makao tez pamietem, ale tak ogolnie to dzieciom nie pozwalano grac w karty.
                                          Dlaczego? Zeby na hazardzistow nie wyrosly? Pikuty za to byly dozwolone????

                                          Od kiedy obchodzi sie w Polsce Walentynki? Dla mnie to okazja rownie glupia jak
                                          dzien kobiet, matki, dziecka, dziadkow, psa sasiada itp ale inni mocno sie tym
                                          ekscytuja. Czy nie lepiej dawac wszystkim powyzszym kwiatki, lakocie czy zlote
                                          pierscienie na codzien, bez kalendarzem komercjalnym dyktowanej okazji? To
                                          tylko taka mala dygresja na czasie.
                                          • Gość: jd Re: Szko3a nr 7, cze2s´c´ 21, XXI, oczkowa. IP: *.aster.pl / *.acn.pl 13.02.04, 22:33
                                            Ja też do Walentynek serca nie mam.
                                            U mnie karty były dozwolone, gdyż dziadek był zapalonym graczem w tysiąca i
                                            uwielbiał wygrywać z kimkolwiek. Pikuty oczywiście też były dozwolone. Wybrańcy
                                            mieli do tego harcerskie finki.
                                            • Gość: nat Re: Szko3a nr 7, cze2s´c´ 21, XXI, oczkowa. IP: *.in-addr.btopenworld.com 13.02.04, 23:01
                                              jd, a w klipe grales, czy to juz za bardzo dla ciebie historyczne wspominki?
                                              Pomyslec tylko, ze mozna bylo spedzic dziecinstwo bez gier komputerowych?
                                              Tutaj aktualnie toczy sie wielka debata na temat rosnacej otylosci wsrod dzieci
                                              i nastolatkow i przyczyna wydaje sie byc nie tylko dieta oparta na Big Mac i
                                              pizza ale rowniez pozbawiony ruchu styl zycia mlodych ludzi, ie komputer,
                                              telewizor, playstations etc, wszystkie zajecia prowadzone z kanapy oblezonej
                                              coco cola, frytkami, batonami. Gdzie te czasy kiedy wybiegalo sie na podworko
                                              na caly dzien z kanapka i jablkiem w reku, do roweru czy pilki. I otyle dzieci
                                              byly rzadkoscia. Nie sadze, ze w Polsce tez sie to nie zmienilo.
                                              • Gość: jd Re: Szko3a nr 7, cze2s´c´ 21, XXI, oczkowa. IP: *.aster.pl / *.acn.pl 13.02.04, 23:29
                                                Nat, rzuciłaś tu szerag kwestii, które dotczą mnie osobiście. A więc:
                                                1. Kochałem klipę, a dziś cierpię, że zapomniałem reguł tej wielkiej gry.
                                                2. Podwórko było dla mnie rzeczywistościa mistyczną i zniewalającą. A gdy tylko
                                                ujrzałem na podwórko lub ulicy (która też była podwórkiem) jakieś dzieciaki, to
                                                żadna siła nie była w stanie utrzymać mnie w domu. Ciekawe czy komputer by mnie
                                                powstrzymał, ale zaryzykuje, że też nie.
                                                3. Byłem dzieckiem, które potrafiło w zasadzie nic nie jadać (a już szczególnie
                                                czegokolwiek mlecznego). Babcia ganiała za mną po podwórku, sprytnie wmuszając
                                                we mnie chleb z cukrem, bo ewentualnie jadałem to co słodkie i to co kwaśne.
                                                4. Moja postura fizyczna sprwiała, że mój ojciec twierdził - nieco
                                                nieelegancko - że nadawałbym sie na statystę w filmach o Oświęcimiu. Zarazem
                                                byłem całe życie zdrowy i uganiajacy się za wszelkimi piłami (nożnymi,
                                                siatkowymi, ręcznymi, tenisowmymi, pingpongowymi itd.).
                                                Tak była nad tym niesamowitym Jeziorem Długim, gdy rosły tam jeszcze topole, a
                                                sklep nie był pokrytą absurdalną góralską strzechą.


                                                • Gość: nat Re: Szko3a nr 7, cze2s´c´ 21, XXI, oczkowa. IP: *.in-addr.btopenworld.com 13.02.04, 23:53
                                                  jd, nie wiem co mnie dzisiaj napadlo na wspomnienia. Chyba fakt, ze malzonek
                                                  zasnal przed telewizorem a ja czekam do 123.30, zeby dziecko z pub'u przywiezc
                                                  do domu.
                                                  Zasad klipy tez nie pamietam no ale raczej dawno nie gralam. Babcie byly chyba
                                                  czescia dziecinstwa kazdego z nas - moja nie tylko ganiala za mna po ulicy z
                                                  posilkiem ale zima, rowniez przynosila mi do szkoly cieple majtki, ktore
                                                  skrzetnie ukrywalam po lozkiem przed wyjsciem z domu. To dopiero byla plama!
                                                  I ja rowniez uwielbialam chleb z cukrem, ale musial byc polany mlekiem dla
                                                  wilgotnosci. Ogorek kiszony swietnie do tego pasowal.
                                                  Z tego co widzialam to do dzisiaj problemow z tusza nie masz wiec styl zycia i
                                                  dieta dziecinstwa szkody nie wyrzadzily. Oby tak dalej.
                                                  Budynku sklepow nie widzialam w rzeczywistosci, ale z fotografii bardzo
                                                  przypomina mi malomiasteczkowa architekture niemiecka. Moim zdaniem wyglada to
                                                  dosyc skrzetnie.
                                                  • Gość: jd Re: Szko3a nr 7, cze2s´c´ 21, XXI, oczkowa. IP: *.aster.pl / *.acn.pl 14.02.04, 09:58
                                                    Właśnie, własnie, nat - zarzekałaś się, że nie masz serca do żadnych wspomnień
                                                    olsztyńskich, a tu proszę: popadłaś wczoraj w prawdziwy, uczciwy i ckliwy
                                                    sentymenatalizm. Ale Jezioro Długie i Siódemka (oraz babcie) warte są tego.
                                                    Z twych ostatnich opowieści tylko to mleko psuje mi trochę sielski obraz.
                                                  • zbyszek07 Re: Szko3a nr 7, cze2s´c´ 21, XXI, oczkowa. 14.02.04, 18:40
                                                    Wlasnie dzis zajzalem na Przyjaciol,
                                                    poprzegladalem katy,
                                                    wlaczylem magnetofon TK 145 de luxe Grundig
                                                    i posluchalem legionowych piesni...
                                                    Magnetofon stoi od bardzo dawna nie uzywany, ale dziala...
                                                    pamietacie ten typ?
                                                    to jeden z pierwszych szpulowych "czterosciezkowcow"
                                                    jakie to byly przy takim sprzecie prywatki...
                                                    ech...
                                                    :-)
                                                  • Gość: nat Re: Szko3a nr 7, cze2s´c´ 21, XXI, oczkowa. IP: *.in-addr.btopenworld.com 14.02.04, 19:24
                                                    jd, to byl tylko taki rzadki moment slabosci, na jaki nie moge sobie zbyt
                                                    czesto pozwalac jesli chce utrzymac reputacje twardej, zlosliwej bestii, ktora
                                                    tak dobrze sluzy mi od lat. Ale spalo sie po tym dobrze.
                                                  • Gość: jd Re: Szko3a nr 7, cze2s´c´ 21, XXI, oczkowa. IP: *.aster.pl / *.aster.pl 14.02.04, 19:39
                                                    Nat, będę pilnował twej reputację gorzko-kwaśnej zrzędy, więc zaszalej sobie od
                                                    czasu do czasu z tymi płaczliwymi grami w klipę, oranżadami w proszku i chlebem
                                                    z cukrem na środku Alei Przyjaciół.
                                                    Zbyszek, czterościeżkowy Grundig (koniecznie czteroscieżkowy, bo były także
                                                    dwuścieżkowe) to był prawdziwy kultowy następca kultowego Bambino.
                                                  • zbyszek07 Re: Szko3a nr 7, cze2s´c´ 21, XXI, oczkowa. 14.02.04, 19:42
                                                    Wiem cos o tym...
                                                    a potem byly kaseciaki...
                                                    Dobrze pamietam i pocztowki na "Bambino"
                                                    tak... to byl inny swiat,
                                                    choc nie tak bardzo odlegly...
                                                    :-)
                                                  • Gość: jd Re: Szko3a nr 7, cze2s´c´ 21, XXI, oczkowa. IP: *.aster.pl / *.acn.pl 14.02.04, 20:06
                                                    Z akcentem na "nie tak bardzo odległy".
                                                  • Gość: mamut Re: Szko3a nr 7, cze2s´c´ 21, XXI, oczkowa. IP: *.sympatico.ca 14.02.04, 20:20
                                                    Ach te wspomnienia... wyglada dla mnie ze wspominiane minionych lat dopiero sie tak naprawde zaczyna....Troche to dziwne bo zreguly to
                                                    mowi sie iz wspominki to glownie domena zgrzybialych dziadkow na pogaduszkach pod apteka ;)

                                                    Niezaleznie od tego co nas do tego skupia ...przyjemnie jest sobie przypomniec minione dziecinstwo i wszystko co sie zn im wiaze.

                                                    Zaczne moze chaotycznie ale...Wroce do tematu Lazienek...wiekszosci z was pewnie to wspomnienie nie bedzie bardzo znane, ale...W koncu
                                                    lat 70-tych ministerstwo zdrowia czy tez cos w tym stylu zdecydowalo iz stan uzebienia dzieci w Polsce jest fatalny i trzeba temu zapobiec.
                                                    Zdecydowano wiec iz dzieci w szkolach podstawowych poddane beda zabiegowi fluoryzacji... Przyjezdzali wiec do szkol ludize z baniakami
                                                    tego flouru i zaganiano cale klasy do lazienek szkolnych gdzie w plastikowych kubeczkach podawano nam ta substancje. Ilosc tego srodku byla
                                                    niewielka zakrywala moze na centymentr gora dwa dno kubeczka... Tymze srodkiem plukalismy wiec przez okolo 5 minut usta... Paskudne to
                                                    bylo strasznie...Smak trudny do opisania...Cos jakby strasznie slone i kwasne.. Po prostu paskudne... Ja zawsze jakos dzilenie plukalem choc
                                                    przyznam sie szczerze az mi sie zle robilo od tego swinstwa...co poniektore dzieciaki wylewaly do zlewu plyn po kryjomu lub plukaly w tempie
                                                    blyskawicznym.. Na ile srodek ten byl skuteczny niewiem... Podawano go rocznie moze dwa -trzy razy na rok... szkoda tylko ze polskie pasty
                                                    do zebow z tego okresu nie zawieraly ich w odpowiednich ilosciach...

                                                    Co do zabaw na podworkach to sie musze zgodzic.. Tez uwielbialem podworko i ze strasznym bolem serca wracalem do domu
                                                    wieczorem...(wtedy zawsze zabawa sie rozkrecala na wieczor). Uwielbialem szalec na podworku... Okolica jeziora, wyburzone baraki, stare
                                                    opuszczone izapuszczone ogrody w ktorych co roku jablonie zakwitaly i rodzily przepyszne slodkie jablka oraz niewielki teren ktory sluzyl
                                                    jako maly poligon za torami niedaleko plazy miejskiej (pozniej w okresie dozynek teren obuzu OHP) to tylko obraz niewielkiej czesci mojego
                                                    podworka...Wyobraznia i iscie ulanska fantazja dzieci nieraz urozmaicala nam czas...Na podworku prawie nigdy sie nie nudzilem... no moze
                                                    jak innych dzieci tam nie bylo.. Nasze Dziecinstwo to troche jak zycie w 3-4 wymiarach jednoczesnie... 1- wymiar - rodzina, dom 2-wymiar
                                                    -szkola, 3 wymiar- podworko, 4 -wymiar - wlasna dziecienca wyobrazn. Kazdy wymiar wazny i bez kazdego z nich nasze dziecinstwo
                                                    byloby niepelne...

                                                    Co do magnetofonow to pierwszy magnetofon jaki pamietam nasza rodzina zakupila to byl kupiony przez dziadka jedno kasetowy magnetofon
                                                    grundig. Pamietam mial srebrno -czarna obudowe z wysuwana raczka- uchwytem u gory...Duzy prostokotny czerwony przycisk z wkleslym
                                                    okregiem sluzyl do nagrywania. Z boku magnetofonu znajdowal sie srebrny prostokat siateczki mikrofonu... pamietam ze mialem chyba 7-8
                                                    lat jak dziadek go kupil... poprosil mnie zebym mu zaspiewal jakas piosenke... no to ja oczywiscie z checia i zasiadlem na taborecie przy stole i
                                                    dawaj spiewac... A piosenka szla jakos tak: "Moj Tato byl taksiazem, taksiazem bylem ja. Moj Tato wozil panny, a calowalem ja. Moj tato byl
                                                    lekarzem lekarzem bylem ja. Moj tato badal panny, a rozbieralem ja. Moj tato byl dentysta, dentysta bylem ja. Moj tato leczyl zeby a
                                                    wyrywalem ja. Moj tato byl strazakiem , strazakiem bylem ja. Moj tato gasil pozar, a podpalalem ja... i td.... az dziw ze tyle pamietam z tej
                                                    piosenki... Pamietam po latach jak mialem okolo 20 lat niedlugo przed smiercia babci.. wyciagnela wtedy moja babcia ten magnetofon (jescze
                                                    chodzil i to dobrze)i tasme i puscila mi to nagranie... mielismy przy tym sporo smiechu... eh dziecin
                                                  • Gość: jd Re: Szko3a nr 7, cze2s´c´ 21, XXI, oczkowa. IP: *.aster.pl / *.aster.pl 14.02.04, 21:27
                                                    Oczywiście że znam tę piosenkę.
                                                    A jeśli chodzi o świństwa dawane dzieciom, to ja się załapałem na codzienny
                                                    kieliszeczek tranu w przedszkolu. Jakoś to znosiłem, gdyż moim wrogiem głównym
                                                    było mleko.
                                                  • Gość: wskh Re: Szko3a nr 7, cze2s´c´ 21, XXI, oczkowa. IP: *.gazetaolsztynska.pl 15.02.04, 14:59
                                                    Ja pije tran do dzisiaj, a w?asciwie wrócilem do niego. Fluoryzacja by?a
                                                    okropna, ale ktos jednak mysla? o tych dzieciakach. Dzisiaj w jedzeniu jest
                                                    tyle trucizn, ze próchnica u pieciolatków to norma i dentysci sie cieszŕ, ´´e
                                                    majŕ co robic. Dzisiejsze pasty sŕ wspania?e! Tylko, ´´e dzia?ajŕ jak
                                                    antybiotyk. Koszŕ wszystko, no i zŕbki sŕ bia?e, ale bez naturalnej ochrony.

                                                    Jest taki temat do zrobienia. Nasza szko?a jest ostatniŕ podstawówkŕ, która nie
                                                    ma sali gimnastycznej, a mia?a byc budowana ju´´ w ubieg?ym roku. Nic z tego nie
                                                    widaç.
                                                  • Gość: jd Re: Szko3a nr 7, cze2s´c´ 21, XXI, oczkowa. IP: *.aster.pl / *.aster.pl 16.02.04, 09:04
                                                    Sala by się z pewnością przydała, ale nie kosztem boiska.
                                                    No i ta światowa niezwykłość w postaci sali gimnastycznej na II pietrze warta
                                                    jest tej wady, że ta sala jest nie w pełni wymiarowa.
                                                  • Gość: mamut Re: Szko3a nr 7, cze2s´c´ 21, XXI, oczkowa. IP: *.norampac.com 16.02.04, 18:28
                                                    Z naszych czasow to jakos ta niewielka sala gimnastyczna wystarczala... zreszta
                                                    mnie sie ona zawsze jakas duza wydawala... jak patrzylem niedawno na te zdjecia
                                                    z 50-lecia to sie nadziwic nie moglem ze to teraz takie male sie wydaje...Moze
                                                    to nie jest taki glupi pomysl wybudowac wlasnie taki obiekt na miejscu boiska..
                                                    Wiem ze wielu z was zwiazane jest sentymentem, ale w koncu dzeciaki cos
                                                    potrzebuja... Inna sprawa ze w cieplejszych misiacach to brac dzieciaki na
                                                    biegi po lesie... taki biegowy spacer w lesie pelnym tlenu, spiewu ptakow i
                                                    bujnej roslinnosci to sama przyjemnosc i zdrowie... A oto w koncu chodzi...
                                                  • Gość: jd Re: Szko3a nr 7, cze2s´c´ 21, XXI, oczkowa. IP: *.aster.pl / *.acn.pl 16.02.04, 22:21
                                                    Nie mamut, nie można oddać boiska nawet na tak szlachetny cel. Ale jest
                                                    wyjście. Ustalmy, że sala będzie budowana za wysoką siatką za bramką (bliższą
                                                    sklepu), na terenie tak zwanego Oświęcimia i przyleglości (gdzie kiedyś był
                                                    ogródek szkolny).
                                                  • Gość: ak Sala IP: *.dip0.t-ipconnect.de 16.02.04, 23:09
                                                    Hej,
                                                    ważne, żeby jakakolwiek powstała, aczkolwiek do tej naszej starej mam sentyment.
                                                    A swoją drogą, to wcale nie taki ewenement z tą salą na piętrze. W szkole, do
                                                    której chodzi mój syn, nawet "podwórko" - muszę to napisać w ten sposób-,
                                                    znajduje sie na dachu szkoły na 3 piętrze. Jednym słowem buda na wysokim poziomie:)
                                                  • Gość: mamut Re: Sala IP: *.sympatico.ca 17.02.04, 05:13
                                                    Jasne ze sala potrzebna...zapominamy o jednym...te dzieciaki wyrosna na doroslych ludzi i wtedy ta sale na naszy m bylym boisku wspominac
                                                    beda...a lepiej zeby te wspomnienia byly w przestrzennej dobrze przygotowanej sali zrodzone...a wiara niech wysportowana i zdrowa
                                                    bedzie...

                                                    czuw
                                                  • zbyszek07 Re: Sala 17.02.04, 08:27
                                                    Bardzo dobrym miejscem bylby plac po dawnym ogrodku szkolnym i geograficznym,
                                                    Tuz przy szkole, mozna zrobic bezposrednie przejscie,
                                                    nie jestem pewny jaka tam jest metrazowo przestrzen,
                                                    ale i sala by byla i boisko by zostalo.
                                                    Dla mnie aula wydawala sie zawsze duza,
                                                    w koncu wszyscy uczniowie na akademiach sie miescili,
                                                    i obecna Trojanowska miala sie gdzie zaprezentowac.
                                                    Ja zreszta tez wystepowalem...
                                                    jakis rewolucyjny kawalek do dzis mi po glowie chodzi...
                                                    :-)
                                                  • Gość: nat Re: Sala IP: *.in-addr.btopenworld.com 17.02.04, 08:57
                                                    Ja osobiscie jestem za porzadnym boiskiem, na ktorym zajecia WF moglyby sie
                                                    odbywac przez, niemalze caly, rok. Godzina sportu na zewnatrz, nawet przy lekko
                                                    minusowych temperaturach, nikomu nie zaszkodzi, a wrecz odwrotnie. Przerazona
                                                    bylam, kiedy moje dzieci, w wieku wtedy szkoly podstawowej, uprawialy sport, w
                                                    szortach i skarpetkach przy temperaturach blisko zerowych, a potem braly
                                                    przymusowy zimny prysznic. Z perspektywy czasu oceniam, ze ten 'angielski zimny
                                                    wychow' zdecydowanie wyszedl im na zdrowie. Wiem, ze polska zima jest nieco
                                                    ostrzejsza ale przy odpowiednich dresach itp takie zajecia dobre sa dla budowy
                                                    charakteru i odpornosci fizycznej. Sala potrzebna jest bardziej do apeli i
                                                    innych zgromadzen wiec pewnie wystarczy taka jaka jest, a WF zdecydowanie na
                                                    boisku.
                                                    I to od matki, ktora w czasach siodemki obwijano szczelnie w szaliki, czapki i
                                                    wiele innych malo uroczych wyrobow panstwowego przemyslu odziezowego, aby
                                                    chronic przed przeziebieniem.
                                                  • Gość: Fredek Re: Sala IP: *.nwbi.de / *.neue-westfaelische.de 17.02.04, 11:31
                                                    A ja jestem za sala sportowa.

                                                    Jasne ze mozna sport tez gdzies na zewnatrz uprawiac.
                                                    Nawet majac hale.
                                                    Ale dzieciaki gdzies musza sie przebrac i pozniej skorzystac z prysznica.
                                                    A kiedys przeciez byly przebieralnie tylko w auli na peryferji (po prawej i lewe
                                                    stronie sceny)
                                                    I to nawet nie wiem gdzie dziewczyny sie wtedy przebieraly.
                                                    (Czy chlopcy po prawej a dziewczyny po lewej ?)
                                                    A prysznica wtedy wogole nie bylo lub sie z niego nie korzystalo.
                                                    Mozna bylo w lazience najwyzej rece i twarz umyc.

                                                    Przeciez za boiskiem lub obok jest dosyc miejsca zeby zbudowac porzadna sale
                                                    sportowa.
                                                    A ta hala moze byc wieczorami lub na popludnie uzywana przez jakis klub sportowy.

                                                    Kolega z Olsztyna opowiadal ze takie Hale sportowe z gotowych elementow mozna
                                                    bardzo szybko i stosunkowo tanio wybudowac.

                                                    Pozdrowienia

                                                  • Gość: jd Re: Sala IP: 193.0.68.* 17.02.04, 13:26
                                                    No, kochani, temat sali poruszył i obudził wszystkich. Nie wypowiedzieli się
                                                    chyba tylko, ze stałych bywalców, tymczasowo uśpieni Leszek i Iwona, i jeszcze
                                                    bardziej uspieni Dramowicze.
                                                    Ja też z lat szkolnych nie pamiętam żadnych pryszniców w okolicach sali i
                                                    boisk, ale podejrzewam, że gdyby były, to pewnie i tak bym ich nie używał, gdyz
                                                    starałem sie cały dzień zmienić w jedną wielką lekcję WF-u: graliśmy przed
                                                    lekcajmi, po lekcjach, na wszystkich przerwach i oczywiscie niezależnie od pory
                                                    roku.
                                                  • Gość: LP® Re: Sala IP: *.mcbone.net / *.mcbone.net 17.02.04, 18:15
                                                    Ja uwazam ze miejsce po dawnym ogrodku geograficznym nie niedaje sie,po prostu
                                                    jest za male. A gdzie indziej , niech sobie ktos teraz wyobrazi duza hale
                                                    sportowa stojaca na srodku boiska,az strach pomyslec!!
                                                    Wydaje mi sie ze jakies slady prysznicow byly tam gdzie znajdowala
                                                    sie "harcowka"
                                                    Moze by tak Henio to sprawdzil.
                                                    Pamietam jak kiedys ludzie mowili ze na miejscu "jordana "mial powstac jakis
                                                    osiedlowy basen.Czy ktos o tym cos slyszal.

                                                  • Gość: Iwona Re: Sala IP: *.ols.vectranet.pl / 213.76.143.* 17.02.04, 18:34
                                                    Janusz! Wszystko czytam i dobrze, że poświęcacie czas aby co nieco pisać 7
                                                    wicze mają stale świeze wiadomości o dzielnicy, w której upływało im
                                                    dzieciństwo.
                                                    Po latach mnie także wydaje się wszystko mniejsze! Nasze dzieciństwo to latem
                                                    jezioro, rower, zimą sanki, łyżwy i górki naszej dzielnicy. dzisiaj moja córka
                                                    czas spędza przy komputerze. Sala powinna być nowa może z basenem? Nie wiem
                                                    czy przeoczyłam Mamut to wiadomo Kto To ? Pozdrawiam Iwona.
                                                  • Gość: wskh Re: Sala IP: *.gazetaolsztynska.pl 17.02.04, 18:34
                                                    Wiele pomyslow jest, ktore tonŕ jak ten z basenem jordanowskim, bo sa
                                                    utopijne. A z miejscem na sale nie ma klopotu, bo terenu wokol szkoly az nadto.
                                                    Mozna np ja zbudowac jako doklejona do budynku na placu od stony stolowki. Na
                                                    zabudowanie boiska oczywiscie nie wyrazamy zgody.
                                                    Te prysznice tez mi jakos tak chodza po glowie. Chyba byly takie jak w wojsku,
                                                    to znaczy podwieszone pod sufitem rury a na nich prysznice otwierane i zamykane
                                                    za pociagnieciem takimi lancuszkami. Chyba nikt z nich jednak bardzo dawno nie
                                                    korzystal.
                                                  • Gość: wskh Re: basen IP: *.gazetaolsztynska.pl 17.02.04, 18:37
                                                    A basen byl swego czasu, taki wybetonowany stawek jak kiedys w ogrodku
                                                    geograficznym przy szkole, do ktorego raczej ktos malo rozumny wpuscil mnostwo
                                                    calkiem dorodnych ryb. Co sie z nimi stalo i w jakim czasie to chyba nie trzeba
                                                    dodawac, chociaz ogrodek byl zamykany na klodke.
                                                  • Gość: ak Re: Sala IP: *.dip0.t-ipconnect.de 17.02.04, 20:55
                                                    Leszek,
                                                    gdzie nie ma miejsca. Popatrz, że jest
                                                    www.allkar.de/sk/szkola.html
                                                    Styl może inny, ale co tam. Lepsze niż te resztki ogródka:)
                                                  • Gość: jd Re: Sala IP: *.aster.pl / *.acn.pl 17.02.04, 21:15
                                                    Może być sala i może nie być sali.
                                                    Może być na terenie ogródka i może nie być na terenie.
                                                    Może być basen w ogódku jordanowskim i może go nie być.
                                                    Najważniejsze że nagle przybył i Leszek, i Iwona (powiedz ode mne coś bardzo
                                                    miłego Eli), i Allan, i Fredek, i inni, i tylko brak Dramowiczów i młodego
                                                    bratanka Lewandowskiego, i Magdy, i jeszcze tego i owego, ale i ich ta sala
                                                    zaraz poderwie.
                                                    Nat, czy dorabiałaś kiedyś jako bileterka na plaży miejskiej?
                                                  • Gość: Fredek Re: Sala IP: *.mcbone.net / *.mcbone.net 17.02.04, 21:46
                                                    Allan , fajny projekt.
                                                    Ale chyba za futurystyczny na Al. Przyjacoiol.

                                                    Boiska nie wolno ruszac.
                                                    Ale za boiskiem , tam gdzie sie biegalo i byly skoki w dal , tam mogla by
                                                    powstac sala sportowa.

                                                    Nie musi byc az za wielka.
                                                    Dach z drewnianej konstrukcji.
                                                    Sciany dopasowne do stylu szkoly albo osiedla.
                                                    Wystarczy jedno pole do pilki recznej albo przynajmniej do siatkowki.
                                                    No i porzadne szatnie i jakies prysznice.

                                                    Jeden prysznic byl kiedys jednak chyba obok auli.
                                                    W przejsciu do klasy, gdzie mielismy wychowania plastyczne.
                                                    No i chyba tez tam mielismy u Cejko kurs kucharczy dla chlopakow.

                                                    Rozplywaja sie wspomnienia jednak ...
                                                  • Gość: jd Re: Sala IP: *.aster.pl / *.aster.pl 17.02.04, 22:41
                                                    Tak jest, projekt Allana to te mniej więcej rejony, o które chodzi. Allan, a
                                                    możesz zrobić topole nad Długim?
                                                    A ty Fredek, buszuj dalej w tych wpomnieniach, na pewno ci się spłyną.
                                                    Ktoś pytał o Mamuta, o którym ciągle nic nie wiadomo. Mógłbyś jednak Mamut
                                                    skończyć te wygłupy w podchody i chowanego.
                                                  • Gość: nat Re: Sala IP: *.in-addr.btopenworld.com 17.02.04, 23:23
                                                    jd drogi, czy ty pytasz na serio????? Bileterka na plazy!!! W oczach moich
                                                    rodzicow, plaza to bylo miejsce rozpusty moralnej i moglam sie tam tylko wyrwac
                                                    po kryjomu. Pewnie dlatego do dzisiaj plywac nie umiem. Naturalnie nadrabiam za
                                                    to kalectwo innymi talentami, ale to juz temat rzeka.
                                                    A mnie sie podoba futurystyczny projekt sali - XXI wiek w Olsztynie ani o dzien
                                                    za wczesnie. Corki Rita jest architektem .....
                                                  • Gość: nat Re: Sala IP: *.in-addr.btopenworld.com 17.02.04, 23:44
                                                    Cos mi sie jezyk poplatal z ta corka Rity ale to pewnie dlatego, ze na mysli
                                                    mialam pytanie: kiedy jest tlusty czwartek? My tutaj mamy 'pancake Tuesday' w
                                                    przyszly wtorek, kiedy narod namietnie smazy nalesniki. Czyzby paczki wiec
                                                    pojutrze? Podpowiedzcie rodacy.
                                                  • Gość: jd Re: Sala IP: *.aster.pl / *.aster.pl 18.02.04, 09:06
                                                    Twoi rodzice mieli bardzo wykrzywiony, niewybaczalnie (dla ciebie) błędny obraz
                                                    plaży. Pytałem poważnie, gdyż w jedno lato, chyba pod koniec lat 60-tych,
                                                    bardzo zakolegowałem się z dziewczyną, trochę starszą ode mnie, która mieszkała
                                                    mniej więcej w twoich okolicach i która właśnie była tą bileterką, a ja
                                                    towarzyszyłem jej na plaży całe dnie. Nie pamiętam jej imienia, i pomyślałem że
                                                    może to ty, co byłoby niesamowite, a sytuacje niesamowite to jest to. Tak więc
                                                    pogrzeb raz jeszcze głęboko w pamięci, bo może jednak byłaś tą bileterką.
                                                    Ja nie mam pewności czy tłusty czwartek to ten jutro czwartek, ale na pewno
                                                    zaraz sie wyjaśni.
                                                  • Gość: nat Re: Sala IP: *.in-addr.btopenworld.com 18.02.04, 09:57
                                                    jd, ta panienka to byla chyba bystra sasiadka o imieniu Jola. Namiary
                                                    nawigacyjne tez pasuja, chociaz moge sie mylic. Szkoda, ze to nie bylam ja, bo
                                                    bylaby to wspaniale nieoczekiwana kopalnia wspomnien. Zgadzam sie rowniez, ze
                                                    nie (razem czy osobno?)logiczna nadtroskliwosc rodzicow pozbawia czasami
                                                    doswiadczen, ktore pomoglyby wzbudzic sentyment do minionych dni. Stad ja nie
                                                    zabieram glosu o 'pieknym' Olsztynie. Ale wspomnienia szkolne sa OK.
                                                    Milego dnia.
                                                  • Gość: jd Re: Sala IP: *.aster.pl / *.acn.pl 18.02.04, 20:38
                                                    Tak, to mogła być Jola. Coś do niej nie masz serca?
                                                  • Gość: nat Re: Sala IP: *.in-addr.btopenworld.com 18.02.04, 23:04
                                                    Nie, nie. W mojej nomenklaturze, 'bystra sasiadka' to pozytywna definicja. Jola
                                                    byla blondynka, szczupla, wysoka, o inteligentnej buzi i dobrym poczuciu
                                                    humoru. Pasuje?
                                                  • Gość: jd Re: Sala IP: *.aster.pl / *.aster.pl 18.02.04, 23:16
                                                    Moja znajomość z Jolą (jeśli to była Jola) była tylko jednowakacyjna, czego
                                                    teraz - po twojej prezentacji Joli - jeszcze bardziej żałuję, choć i tak jako
                                                    szczeniak nie miałem u niej szans.
                                                  • Gość: nat Re: Sala IP: *.in-addr.btopenworld.com 18.02.04, 23:24
                                                    Najwyrazniej Jola ne wywarla zycia-ksztaltujacego-wrazenia skoro imie ucieklo z
                                                    pamieci. A swoja droga wakacyjne romanse to bylo za kazdym razem przezycie-
                                                    paliwo na przetrzymanie smutnej, deszczowea jesieni. Ach, gdzie te beztroskie
                                                    czasy.... Teraz tylko pozostalo ekscytowac sie romansami corek jesli uda sie
                                                    wydusic z nich jakies informacje. Czy synowie sa bardziej sklonni do tego typu
                                                    wynurzen?
                                                  • Gość: jd Re: Sala IP: *.aster.pl / *.aster.pl 19.02.04, 18:00
                                                    Ani trochę; mogę liczyć tylko na włąsną spostrzegawczość, słynną męską intuicję
                                                    i zdolność dedukcji, no i na nieomylną intuicję żony.
                                                  • Gość: Iwona Re: Sala IP: *.ols.vectranet.pl / 80.51.241.* 19.02.04, 19:44
                                                    Janusz oczywiście mówię Eli miłego coś, jedzie właśnie w góry na narty!
                                                    Pozdrowienia Pa.
                                                  • Gość: nat Re: Sala IP: *.in-addr.btopenworld.com 20.02.04, 22:14
                                                    jd, rozumiem wiec, ze z synami jeszcze trudniej, zwlaszcza, ze nie pisza pewnie
                                                    pamietnikow. Bezcenne zrodlo 'podziemnej' informacji.
                                                  • Gość: jd Re: Sala IP: *.aster.pl / *.aster.pl 20.02.04, 22:22
                                                    Żadnego pisania pamiętników, żadnego czytania książek. Czasem coś podejrzę w
                                                    internetowym Gadu-gadu.
                                                  • Gość: nat Re: Sala IP: *.in-addr.btopenworld.com 20.02.04, 22:37
                                                    A ja myslalam, ze tylko ja jestem taka wscibska. Jesli chodzi o czytanie
                                                    ksiazek, to moje nie glupie w koncu corki, nie cierpia literatury tzw pieknej
                                                    na podstawie, ze wymyslone przez osobe trzecia opowiesci nie maja dla nich
                                                    zadnej wartosci. Chetnie natomiast czytaja ksiazki o tematyce polityczno -
                                                    spolecznej opartej na wspolczesnych faktach, lacznie z autobiografia np Maggie
                                                    Thatcher itp. To chyba jedyne dwie mlode osoby jakie znam, ktore nie czytaly
                                                    Harry Potter i odmowily ogladania Lord of the Rings. Na tym etapie nie mam juz
                                                    na to wplywu.
                                                  • Gość: mamut Z innej beczki.... IP: *.sympatico.ca 21.02.04, 05:05
                                                    Nie bede sie wtracal do spraw prywatnosc/rodzina/komunikacja... sam jeszcze dzieci nie mam... wiec z innej beczi moze...Co d siodemki to
                                                    jestem ciekaw czy ktos z was wie co stalo na miejscu Naszej Budy zanim zostala wybudowana... Ciekaw jestem czy ktos z was ma jakies
                                                    informacje na ten temat.

                                                    czuw
                                                  • zbyszek07 Re: Z innej beczki.... 21.02.04, 13:25
                                                    Chyba nic nie stalo...
                                                    Osiedle nad Dlugim powstalo w 1935 roku,
                                                    jako osiedle domkow.
                                                    Bylem tam przed chwila na spacerze...
                                                    Po al Przyjaciol jezdzi podnosnik,
                                                    przeczyszcza rynny...
                                                    Jezioro przy wylocie z pamietnej studzienki pokrywa cieniutki lod,
                                                    reszta zdrowo zamarznieta.
                                                    Pogoda piekna, sloneczna,
                                                    spacerowicze ciagnal nad jeziorem, przez most i w las.
                                                    Sniegu malo,
                                                    lekki mroz.
                                                    Sanek i narciarzy nie widac,
                                                    sniegu za malo,
                                                    Po Dlugim nikt nie jezdzi na lyzwach,
                                                    za to na Krzywym sporo bojerow,
                                                    lyzwiarze przy miejskiej...
                                                    Pieknie...
                                                    :-)
                                                  • Gość: jd Re: Z innej beczki.... IP: *.aster.pl / *.acn.pl 21.02.04, 20:25
                                                    Zbyszek, każdą komórką i atomem mego ciała i ducha czuję to, widzę, słyszę i
                                                    wącham. Gdyby jeszcze te topole...

                                                    Nat, mnie też pociesza, że niewiele czytając, moje chłopaki przynajmniej nie
                                                    czytają Harry Pottera i Włądcę pierścieni.

                                                  • zbyszek07 Re: Z innej beczki.... 21.02.04, 20:31
                                                    Resztki topoli pozostaly po drugiej stronie jeziora,
                                                    od strony dzielnicy sa tylko rzezby i pozostalosci pni,
                                                    szkoda ich... sypaly bialym sniegiem na cala dzielnice...
                                                    Zal ze nie jezdzi nikt na lyzwach,
                                                    kiedys to byly walki....
                                                    hokej az lod trzeszczal...
                                                    :-)
                                                  • Gość: Krzysiek G Re: Sala IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.02.04, 00:08
                                                    Witajcie. Czy wiecie, że ta sala nadal ma swoich wielbicieli?
                                                    Grywamy tam w siatkę. Skład to m. in. Wojtek B z Morskiej, Marek G. z początku
                                                    AP, Piotrek T i ja, obaj też z AP (32 i 34), tyle że od dawna już poza
                                                    dzielnicą...(rok ukończenia SP7 1982)
                                                    Powiem Wam, że nadal fajna ta salka, choć siatkówka w niej to zadanie
                                                    karkołomne. Bardzo niska jest. Kiedyś wydawała się większa...
                                                  • Gość: wskh Re: Sala IP: *.gazetaolsztynska.pl 22.02.04, 19:00
                                                    Hutnik! Huta! dla niewtajemniczonych wyjasniam ze to test dla siatkarzy z sali
                                                    na to czy znam ich, bo tez gralem tam.
                                                  • Gość: jd Re: Sala IP: *.aster.pl / *.aster.pl 22.02.04, 20:29
                                                    Niewielka sala wyrabia precyzję odbioru, ataku i obrony. Czy gracie tak, że
                                                    jesli uda się odbić po suficie to gra się dalej jakby nigdy nic? I może
                                                    liczycie starymi punktami do 15? Ale pewnie nie.
                                                    Krzysiek to oczywiście nasz dawny znajomy z klanu L. (AP 32 parter)? Mówiłem,
                                                    że w związku z salą sie odezwie.
                                                  • zbyszek07 Re: Sala 22.02.04, 21:13
                                                    na sali cwiczyli tez dzudocy...
                                                    moze jeszcze cwicza.
                                                    :-)
                                                  • Gość: nat Re: Sala IP: *.in-addr.btopenworld.com 25.02.04, 13:57
                                                    A ja nie cierpialam WFu i sali nie darze zadnym sentymentem.
                                                    Ta bezcenna informacje zamieszczam glownie po to, zeby watek podciagnac, bo
                                                    zaczyna spadac z mojego ekranu.
                                                  • Gość: jd Re: Sala IP: *.aster.pl / *.aster.pl 25.02.04, 15:28
                                                    Bardzo słusznie podciągnęłaś.
                                                    Nikt nie uwierzy, że nie cierpiałaś WF-u; twoje opowieści o braku sentymentu
                                                    też są dość nieprzekonujące - w każdym razie nie zapłakuj się z tęsknoty za
                                                    salą; ona miała pewne wady, choć niewielkie i ja nie wiem jakie.
                                                  • Gość: nat Re: Sala IP: *.in-addr.btopenworld.com 25.02.04, 15:43
                                                    Oj uwierz, uwierz jd. Ale za scena mozna bylo dostac buzi od chlopaka z
                                                    klasy ... Doswiadczenie bardziej przydatne w pozniejszym zyciu niz skakanie
                                                    przez kozla na zbity leb, lub wspinaczka po strazackich linach. Natomiast w
                                                    szkole sredniej eksploatowano bezczelnie moj ... wzrost, zmuszjac mnie do
                                                    reprezentacji szkoly w koszykowce i skoku w dal. Wspominam ze zgroza ta druzyne
                                                    przerosnietych, zapryszczonych i patykowatych nastolatek w blyszczacych
                                                    satynowych szortach. Sport na UW to byly lekkie kpiny ... i tak juz pozostalam
                                                    martwa na konwencjonlne wyczyny sportowe chociaz tradziku mlodzienczego nie
                                                    zastapil jeszcze uwiad starczy.
                                                  • Gość: jd Re: Sala IP: *.aster.pl / *.acn.pl 25.02.04, 22:17
                                                    I nie kibicujesz londyńsko-rosyjskiej Chalsea?
                                                  • Gość: nat Re: Sala IP: *.in-addr.btopenworld.com 25.02.04, 22:41
                                                    Nie, ligowe rozgrywki, tabele itp zupelnie mnie nie interesuja. Natomiast lubie
                                                    ogladac mecze miedzynarodowe, kibicujac zawsze Anglii. Ooooo! Znany
                                                    konserwatywny polityk powiedzial kiedys, ze brytyjskie obywatelstwo powinno byc
                                                    przyznawane tutejszym azjatom na podstawie za kim kibicuja na meczach kriketa
                                                    pomiedzy np Pakistan - Anglia, bo to jest prawdiwym dowodem ich przynaleznosci
                                                    panstwowej. Na tej zasadzie, ja sprzedalam swoja dusze nowej ojczyznie.

                                                    Uwielbiam natomiast rugby.Bylam na paru miedzynarodowych meczach i atmosfera
                                                    byla wspaniala. Nie mowiac juz o graczach - bez kolczykow i swiezo
                                                    ufryzowanych tresow (oczywista alergia na David Beckham), wspaniale okazy
                                                    meskiego homo sapiens. Zeszloroczny final World Cup w Australii to bylo dopiero
                                                    sportowe przezycie! Ogladales moze?
                                                  • Gość: jd Re: Sala IP: *.aster.pl / *.aster.pl 26.02.04, 10:32
                                                    Nie, nie. Ja preferuję delikatną siatkówkę, ostatnio szczególnie damską, i tu
                                                    może być z kolczykami.

                                                    WSKH, a jak u Oli, naszej forumowej pociechy?
                                                  • zbyszek07 Re: Sala 27.02.04, 09:13
                                                    Byly stadion Gwardii mieli przejac lub juz przejeli ragbysci,
                                                    strasznie jest zapuszczony, tak samo jak Warmii, czy ciagle zarastajacy Lesny.
                                                    Az zal...
                                                    Ja tez preferuje siatkowke,
                                                    nie mniej wole sam sie ruszac niz ogladac jak inni graja.
                                                    :-)
                                                  • Gość: jd Re: Sala IP: *.aster.pl / *.aster.pl 27.02.04, 20:56
                                                    Na Warmii byłem na meczu Warmia - Start Łodź (oczywiście 0:O).
                                                    Na Gwardii - na koncercie Breakout tuż po ich powrocie z Holandii, gdy grali
                                                    ostrego rocka undergroundowego.
                                                    Na Leśnym sam biegałem, gdy jescze na żużlowym rozbiegu do trójskoku
                                                    wypatrywano niedawnych śladów Józefa Schmidta biegnącego po rekord świata
                                                    (17.03).
                                                    A wszystko to było 100 lat temu.
                                                    Co mi nie przeszkadza, podobnie jak Zbyszkowi, również osobiście pakować co
                                                    niedziela w siatkówkę. Ale wcale nie wiem, czy nie wolę oglądać przeuroczych
                                                    polskich siatkarek.
                                                  • zbyszek07 Re: Sala 28.02.04, 20:11
                                                    Ja gram czesciej...
                                                    ale nie ma sie co dziwic...
                                                    graja z nami Olsztynianki!
                                                    I nie o to chodzi zeby wygrac...
                                                    ale zeby pograc!
                                                    :-)
                                                  • zbyszek07 Re: Sala 01.03.04, 09:21
                                                    Wyswietlilem w domu stary film
                                                    ktory krecilem jeszcze szpulowa kamera
                                                    od lat 80-tych.
                                                    Jakosc jest jaka jest,
                                                    krecilo sie na filmach ktore sie zdobylo,
                                                    ale na tych urywkach widac ilu ludzi spacerowalo nad Dlugim,
                                                    teraz ludzie siedza bardziej po domach,
                                                    lenistwo, czy tez zmienil sie sposob spedzania czasu...
                                                  • Gość: jd Re: Sala IP: *.aster.pl / *.acn.pl 01.03.04, 13:14
                                                    Tak było. Ja gdy już byłem bardzo dorosły i przyjechałem kiedyś do babci,
                                                    złapałem się na sytuacji, że stoję na Alei Przyjaciół gdzieś koło biblioteki i
                                                    nigdzie, gdzie bym nie spojrzał, nie widzę żywego ducha. Byłem zdumiony,
                                                    zaskoczony, prawie przerażony, że może wszyscy uciekli, wymarli albo bóg wie
                                                    co. W latach mego dzieciństwa taka pustka na ulicy była nie do pomyślenia.
                                                    Ciągle coś się działo: ktoś chodził, jeździł, biegał, gadał, krzyczał, siedział
                                                    na ławeczce, na płocie, szedło "do miasta", wracał z hal...
                                                  • zbyszek07 Re: wspomnienia 01.03.04, 13:34
                                                    Dzieki Waszym forumowym wspomnieniom,
                                                    dostrzegam wiele z tych zdazen ktorych bylem swiadkiem,
                                                    a ktorych moja pamiec nie zarejstkowala.
                                                    Kazdy z nas mial swoje problemy, przezycia,
                                                    i dopiero po polaczeniu tych wspomnien
                                                    jak z puzli uklada sie piekny obraz
                                                    dzielnicy sprzed lat
                                                    :-)
                                                  • Gość: wskh Ratunku IP: *.gazetaolsztynska.pl 01.03.04, 17:15
                                                    Ratunku! Na pomoc! Kto zna sposob na uciszenie 40 dniowego niemowlaka!!!
                                                  • Gość: nat Re: Ratunku IP: *.in-addr.btopenworld.com 01.03.04, 19:34
                                                    Smoczek umoczony w gin'ie, dziala kojaco na baby i rodzicow. Metoda sprawdzona
                                                    i z dzieci nie wyrosly alkoholiczki. A przy okazji jak tata sobie tez golnie bo
                                                    bedzie mniej wrazliwy na wrzaski potomka. Zycze Cichej Nocy.
                                                  • Gość: wskh Re: Ratunku IP: *.gazetaolsztynska.pl 01.03.04, 19:49
                                                    No tak, ale smoczek nie nasiaka. To ile razy trzeba go moczyc? Dzieki!
                                                  • Gość: rita Re: Ratunku IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 01.03.04, 20:02
                                                    wydaje mi się , że trzeba natychmiast dziecko obrócić na brzuszek, pewnie ma
                                                    kolkę
                                                    podać leciutki rumianek
                                                  • Gość: wskh Re: Ratunku IP: *.gazetaolsztynska.pl 01.03.04, 20:05
                                                    Ale to juz bylo. Przewracanie tylko troche pomaga. Dzieki!
                                                  • Gość: rita Re: Ratunku IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 01.03.04, 20:14
                                                    jak płacze to cierpi - proszę samemu sie zastanowić dlaczego cierpi ?
                                                    może smoczek nie pasuje, nie wszystkie rodzaje smoczków dzieci tolerują, może
                                                    jest za twardy :)
                                                    przepraszam, ale nie daje mi spokoju ten temat:)
                                                    czy już mniej płacze dzieciątko ?
                                                  • Gość: jd Re: Ratunku IP: *.aster.pl / *.aster.pl 01.03.04, 23:03
                                                    Pierwsze dziecko w rodzinie potrafi też płakać bez powodu. Można je ponosić,
                                                    leciutko popoklepywać. Poza tym należy - po wykluczniu choroby - rozkoszować
                                                    się takim wrzaskiem.
                                                    No i pozdrów Olę od wujka.
                                                  • Gość: wskh Re: Ratunku IP: *.gazetaolsztynska.pl 02.03.04, 14:39
                                                    Dzieki! Wszystko zastosuje. A tak sobie mysle, ze w przyrodzie wszystku musi
                                                    sie wyrownywac. Ona jest druga. Pawel spal po 12 godzin na dobe i
                                                    rozkoszowalismy sie cisza, a teraz dla rownowagi trzeba sie rozkoszowac
                                                    wrzaskami.
                                                    A co do siodemki. Zauwazylem, ze ostatnio na dzielnicy pojawily sie takie
                                                    znaki, tablice o sasiedzkiej pomocy przeciwko zlodziejom. Chybo cos tu jest nie
                                                    tak. To chyba znaki, oznaki zepsucia stosunkow miedzy sasiadami. Przeciez
                                                    kiedys nikt nie zamykal nawet drzwi, bo wszyscy sie znali i wiedzieli o sobie.
                                                    Teraz chcemy aby jakies urzedy, policja robily w sztuczny sposob
                                                    bezpieczenstwo. Chyba zamiast wydawac pieniadze na zawieszanie tablic
                                                    ostrzegajacych, zlodziei, ze my tu obserwujemy, te pieniadze lepiej wydac na
                                                    wspolne ognisko, czy spotkanie nad jeziorem Dlugim. Wtedy ludzie sie poznaja i
                                                    nie bede musieli zamykac drzwi przed soba i zlodziejami.
                                                  • Gość: Iwona Re: Ratunku IP: *.ols.vectranet.pl / 213.76.143.* 02.03.04, 17:57
                                                    Czy twoja Ola płacze o okreslonej porze - może to kolka . Ja włączałąm w tym
                                                    czasie suszrkę do włosów moja córka leżała bardzo spokojnie rozgladając się i
                                                    nie płkała dowiedziałam się o tym od Eli mojej szwagierki Jej dzieci równiez
                                                    się uspakajały słuchając szumu. A gdy minął 1 szy kwartał życia Ania przestała
                                                    płakać problem skończył się. Pozdrowienia.!
                                                  • Gość: wskh Re: Ratunku IP: *.gazetaolsztynska.pl 02.03.04, 18:12
                                                    O okreslonej porze najmocniej, ok. 21 22, a potem ca?y czas. Z tym szumem
                                                    suszarki to moze byc ciekawy sposob.
                                                  • Gość: jd Re: Ratunku IP: *.aster.pl / *.aster.pl 02.03.04, 21:02
                                                    Te ogłoszenia, o których pisze Henio - dość okropne, ale tak pewnie być musi.
                                                    Kto dziś kradnie papierówki i kto dziś uważa to za szczyt zdziczenia obyczajów
                                                    młodzieży?
                                                    U mnie było odwrotnie z dziećmi niż u Henia. Pierwsze dziecko darło się
                                                    strszliwie i bez powodu, noc w noc. Drugie nie zmarnowało sobie i nam ani
                                                    jednej nocy. Poza tym nie umiejąc jeszcze chodzić właściwie samo przyrządzało
                                                    sobie Milupę w butli, by nas nie budzić. Ale w końcu wszystkie dzieci robią sie
                                                    dużo i jedna szkoła uważa, że to dobrze, a druga, że wręcz przeciwnie. Tak
                                                    więc, drogi WSKH, na wszelki wypadek rozkoszuj się tym, co masz.
                                                  • Gość: jd Re: Ratunku IP: *.aster.pl / *.aster.pl 04.03.04, 23:00
                                                    Trochę bezczelnie podciągam wątek na górę, choć mam też temat wspomnieniowy.
                                                    Czynności i usługi, których dziś już nikt nie robi i nie pamięta:
                                                    - podnoszenie oczek
                                                    - cerowanie skarpetek
                                                    - przyszywanie (co rano) konierzyków do fartuszków szkolnych
                                                    ...
                                                  • zbyszek07 Re: Ratunku 05.03.04, 07:16
                                                    Iwonna- wydaje mi sie ze widzielismy Cie wczoraj
                                                    na Wilczynskiego ok 16,00
                                                    Ja z Wojtkiem...
                                                    ale moze to nie bylas Ty tylko zludzenie...
                                                    nie mielismy jak zawrocic w tloku samochodow...
                                                    i przemklelas jak sen...
                                                    a moze Cie tam wcale nie bylo?
                                                    :-)
                                                  • Gość: nat Re: Ratunku IP: *.in-addr.btopenworld.com 05.03.04, 11:56
                                                    A jak jest z pastowaniem butow? Czasami czuje sie jak dinozaur, ktory jeszcze
                                                    czasami, zwlaszcza zima, wyciaga paste i szczotki i poliszuje rodzinne
                                                    trzewiki. Nikt inny nie odczuwa potrzeby.
                                                    Pamietam z czasow szkolnych coroczne wycieczki do krawcowej celem
                                                    zaprojektowania i uszycia nowego fartuszka szkolnego. Po paru miesiacach
                                                    przymiarek fartuch byl gotowy na wrzesien, nie tylko ladnieszy i bardziej
                                                    indywidualny od tych gotowych w sklepie ale rowniez, jakims cudem, tanszy. Jak
                                                    tania musiala byc wtedy robocizna? Ostatnio, moj 'spory' raczej malzonek, uszyl
                                                    sobie garnitur na miare i corki skomentowaly, ze za podobna cene mogl sobie
                                                    kupic samochod. Uzywany, naturalnie, ale o pojemnosci wnetrza na cztery osoby a
                                                    nie jedna.
                                                    A z dziedziny zalapywania oczek i cerowania, pamietam jeszcze przekladanie
                                                    kolnierzykow i mankietow koszul ojca na druga strone celem przedluzenia zycia
                                                    skadinad 'wysmienitej' koszuli. To byly wieczorowe zajecia babci. Bless her.
                                                  • Gość: wskh Re: Fartuszki IP: *.gazetaolsztynska.pl 05.03.04, 14:22
                                                    Kiedy przestaly obowiazywac fartuszki? Do 1975 roku byly na pewno.
                                                  • Gość: nat Re: Fartuszki IP: *.in-addr.btopenworld.com 05.03.04, 14:52
                                                    Za moich czsow byly do konca, ale to zamierzchla historia. A czy zastapily
                                                    fartuszki jakies inne mundurki szkolne czy moze kazdy ubior jst dozwolony?
                                                  • Gość: jd Re: Fartuszki IP: 193.0.68.* 05.03.04, 16:17
                                                    Każdy ubiór jest dozwolony.
                                                    Pastowanie butów u mnie się zdarza.
                                                    A pastowanie i wiórkowanie parkietów?
                                                    A stawianie baniek? To chyba staje się z powrotem modne. Moja babcia była
                                                    fachowcem absolutnym. Wzywana była z różnych rejonów Alei.

                                                    Walę setę i wzywam Leszka
                                                  • Gość: mamut Re: Fartuszki IP: *.norampac.com 05.03.04, 17:25
                                                    Tez pamietam fartuszki... nosilo sie je faktycznie chyba do dluzej niz do 1975
                                                    roku... chyba zaczely wychodzic z mody okolo 1978- mego.. Pamietam iz pozniej
                                                    tarcze trzeba bylo przyszywac na wszystkie "cywilne" ciuchy... Buty tez nadal
                                                    pastuje... Glanc na stopach musi byc...
                                                  • Gość: Iwona Re: Fartuszki IP: *.ols.vectranet.pl / 80.51.241.* 05.03.04, 21:14
                                                    Zbyszek! To możliwe, wracałam albo zpracy, chyba, że widzieliście mnie z moim
                                                    psem to też byłam ja. Czy wojtek jest w Olsztynie ! narazie pozdrowienia.
                                                  • Gość: jd Re: Fartuszki IP: *.aster.pl / *.acn.pl 06.03.04, 21:06
                                                    Szkoda, że ja nie widziałem Iwony.
                                                    Leszek, Leszek - przybywaj.
                                                  • zbyszek07 Re: Fartuszki 07.03.04, 18:58
                                                    Iwona- Wojtek jest do srody.
                                                    Dzis bylismy na kuligu w fermie strusi,
                                                    wczoraj na lyzwach na miejskiej,
                                                    jutro szanty na Barcza o 19,00
                                                    Moze zajzysz?
                                                    Wojtek ciagle czyta...
                                                    odezwac sie jakos nie moze.
                                                    Pozdrowka.
                                                    :-)
                                                  • Gość: jd Re: Fartuszki IP: *.aster.pl / *.acn.pl 08.03.04, 10:10
                                                    Co Wojtek czyta? Nasz wątek? Jeśli tak, to może doda to i owo do skarbnicy
                                                    wspomnień.

                                                    Leszek, Leszek - czas, czas, czas.
                                                  • Gość: wskh Tramp IP: *.gazetaolsztynska.pl 08.03.04, 16:27
                                                    A tam gdzie byl nasz Tramp powstanie rondo. Juz w maju maja to zaczac robic.
                                                    Rondo poloczy Baltycka z Sielska oraz z Artyleryjska i Grunwaldzka. Ronada maja
                                                    swoje nazwy, czyzby rondo Tramp!
                                                  • zbyszek07 Re: Tramp 09.03.04, 07:05
                                                    Wczoraj na szantach
                                                    spotkalo sie trzech siodemkowiczow
                                                    z Wojtka klasy!
                                                    Dzis powtorka w wiekszym gronie.
                                                    Wszyscy czytaja ten watek,
                                                    sa na biezaco...
                                                    tylko jakos pisac nie chca...

                                                    ... i ja tez tam bylem,
                                                    i piwo pilem!
                                                    :-)
                                                  • Gość: wskh Chanty IP: *.gazetaolsztynska.pl 09.03.04, 09:38
                                                    Kiedy ten koncert charytatywny?
                                                    Niech spiewaja i pisza!!!!
                                                  • zbyszek07 Re: Chanty 09.03.04, 10:42
                                                    Wczorajsza GO,
                                                    artykul o piratach...
                                                    Przystan Warmii,
                                                    19,03,
                                                    :-)
                                                  • zbyszek07 Re: SP 7 10.03.04, 08:41
                                                    Leszek odpal dalej...
                                                    bo az mnie kusi zeby o 7- demkowiczach pisac!
                                                    :-)
          • Gość: Leszek Re: Szko3a nr 7, część 21, XXI, oczkowa. IP: *.137.hiper0-nic2.std.dialup.ncf.ca 21.10.04, 06:26
            Ciekawy jestem o ktorego Leszka chodzi??..wydaje mi sie ,ze w historji naszej
            slynnej podstawowki bylo ich wiele ....Pewnie nie kazdy jeden byl
            urwisem ...ale wygodniej byloby okreslic o ktory rocznik chodzi?

            Na ta strone trafilem przypadkowo..a wlasciwie ktos mi ja polecil z dawnych lat
            szkoly i czytajac te krotkie listy rozplynalem sie we wspomnieniach z dawnych
            lat gdzie nie bede ukrywal, ze ksiazke by mozna napisac!!

            od dawna nie mieszkam w polsce wiec wspomnienia takie maja znaczenie szczegolne
            wiec pozdrawiam kazdego ktory uswietnil wspaniale lata slynnej szkoly
            podstawowej Nr.7

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka