Gość: jot
IP: *.olsztyn.mm.pl
05.11.10, 18:01
Jest piątek, 5 listopada 2010 roku godzina 13, czyli dla „Biedronki” przy ulicy Wilczyńskiego 4, godzina duchów... Stoję ci ja w kolejce do kasy, aż tu nagle wali się stojak z jakimiś napojami. Popękały kartoniki a ich treść obryzgała klientów i ich zakupy. Mnie również i to czterech detalach: zakupy, ale te wytarła kasjerka, dalej kurtka, spodnie i torba jezdna (materialna) na zakupy. Ludzie reagują różnie; Krzyk przekleństwa, ale poszli do domu. Ja milczałem, ale przy kasie poprosiłem kierowniczkę. Przyszedł mężczyzna, który mnie zlekceważył, ale pewnie nie mógł o tym decydować. Zameldowałem, że czekam na załatwienie sprawy i postawiłem się do kąta. Najpierw wyszła załoga, która usunęła kartony z podłogi. Potem wyjechała maszyna czyszcząca. Po pół godzinie przypomniałem się jeszcze raz. Wtedy z zaplecza zaczęli wychodzić ciekawscy i przyglądać mi się. Po jakimś czasie, tu czas odgrywa rolę jak w kulturze zbieracko łowieckiej – liczy się raczej upolowana zwierzyna, podeszła do mnie kierowniczka (mam nadzieję!) i przestraszonym głosem powiedziała „słucham”? Wtedy ja stanąłem przed nią w całej krasie, obróciłem się i powiedziałem, „to ja słucham”. Miała dla mnie dwie propozycje. Po pierwsze zostawiam u nich pochlapane rzeczy a oni oddadzą je do pralni. Ciekawie się zaczyna – myślę sobie – Wałęsa puszczał w skarpetkach, a Biedronka w gaciach. Gdy uświadomiłem Pani niestosowność sytuacji, padła druga propozycja. A mianowicie, ja oddam do pralni, a rachunek wezmę na nich. I tu dostałem wszelkie dane z wydruku na paragonie. Może zbyt filuternie, ale zapytałem o inne propozycje. Dziewczyna zarumieniła się, ale słowo „przepraszam” nie wpadło jej na myśl. Protokołu zdarzenia tez nie chciała sporządzić.
Teraz jestem uziemiony do czwartku, bo nie mam drugiej ciepłej kurtki. Torby ze względu na metalowe części, nie przyjęto do czyszczenia. Czyli dwa policzki naraz – uzależnienie od żony i brak moralnej satysfakcji (przeproszenia). W pierwszej sprawie przypomnę tylko definicję majątku wspólnego: to jest to, co mąż zgromadził, a żona nie zdążyła wydać... Będzie mi trudno do czwartku to ochronić. W drugiej sprawie powiem tylko tyle: zaczekam, może prezydent Komorowski będzie hurtem kiedyś przepraszał...
O swoim zamiarze umieszczenia tekstu na lokalnym forum uprzedziłem adres bok@biedronka.eu, sprawie został nadany numer...