edico
25.09.11, 20:21
Tymi słowami apelował papież Benedykt XVI podczas mszy w Fryburgu, która zakończyła jego pielgrzymkę do Niemiec. Czyli demonstracje tysięcy przeciwników Kościoła wypominających Benedyktowi XVI jego nieprzejednany stosunek do homoseksualistów, antykoncepcji, wyświęcania kobiet przy jednoczesnym utrzymywaniu parasola ochronnego nad pedofilią w kościele zrobiły swoje zmuszając papieża do chociaż chwilowego zastanowienia się nad średniowieczną rutyną Watykanu stosowaną dotychczas w ekspansji ewangelizacyjnej. Niestety sam zwrot po raz kolejny zrzuca win za taki stan na wiernych a nie obłudną politykę Watykanu. Zresztą w katolickim Fryburgu witały go także transparenty z napisem "Ratzi go home". Przestrzegając przed rutyną dokonał niezwykle ciekawego retorycznego podsumowania:
- Agnostycy, którzy z powodu kwestii Boga nie znajdują pokoju, i ci, którzy cierpią przez nasze grzechy i pragną czystego serca, są bliżej nieba niż ci rutynowi wierni widzący w Kościele już tylko instytucję - mówił. Przywołując słowa Chrystusa, że "celnicy i nierządnice wejdą pierwsi do Królestwa Niebieskiego" nie zdobył się na sprecyzowanie, kogo uważa za celników i nierządnice tego Królestwa Niebieskiego. Może i słusznie, bo w tym zakresie tylko nieliczni mogą mieć wątpliwości. Reasumując całą tę wizytę w Niemczech postawił się okoniem w stosunku do oskarżeń a całą winę za draństwa funkcjonariuszy kościelnych przypisał wiernym. Jekież to wszystko kościelne i natchnione obłudą.