privus
15.03.12, 17:40
Dla załagodzenia nastroju proponuje kościołowi 0,3% podatku rocznego jako alternatywy dla bezprawnie funkcjonującego Funduszu Kościelnego. Brak jest jednak wyraźnego sprecyzowania, o jaki podatek tutaj chodzi, bo nie tylko podatek dochodowy jest płacony do budżetu. Nie ma natomiast ani słowa o tajnym podatku w wys. 1,04 % podatku dochodowego płaconego przez każdego podatnika na rzecz Kościoła. Półsłówka i półprawdy, czyli znowu nie wiadomo, w co gra teraz rząd z urzędnikami kościelnymi.
wyborcza.pl/1,76842,11348089,Rzad__0_3_proc__podatku_dla_Kosciola.html
Fundusz Kościelny miał być rekompensatą za przejęte ustawą z 1950 roku "dobra martwej ręki". Nieruchomości Kościół (nie tylko swoje) odzyskał z naddatkiem, więc teraz w zamian za Fundusz Kościelny Kościół dostanie dwa razy więcej publicznych pieniędzy z naszych podatków.
Za chwile okaże się, że w wyniku negocjacji pensje zbędnych kapelanów, katechetów i innych wykładowców "teologii" na wybitnych "wyższych uczelniach" kościelnych nadal będzie płacić państwo, czyli my wszyscy.
Tusk staje się naiwny tak samo, jak Miller. Sądzi, że pozyska Kościół i kościelny "elektorat" (siedzący de facto w mentalności PiS-u) tym rozdawaniem kasy podatników. Coś mi się wydaje, że wsparcia tego elektoratu nie uzyska, roztrwoni na jego rzecz kolejne pieniądze przyciskając jednocześnie emerytów i straci bezpowrotnie swój elektorat głosujący na niego jak przeciwwagę dla piso-moherowego tanga. Nie dziwię się, że Ruch Palikota wobec takiego stanu rzeczy coraz bardziej rośnie w siłę.