Gość: jot
IP: *.dynamic.mm.pl
04.06.12, 13:05
Tytułem nawiązuję do audycji w TVN „Maja w ogrodzie”, ale tak romantycznie i zgodnie z estetyką nie będzie. Szanowna małżonka moja, wypatrzyła gdzieś na mieście że w tejże sieci sprzedają ćwiartki kurczaka po 4,49 zł. Cena dobra dla emerytów więc ruszyliśmy na łów. I rzeczywiście. Na stoisku 4,49 zł. Kurczak wygląda, że miał tylko jedną śmierć i że nie stykał się z nadmanganianem potasu i że mimo śmierci sam ze stoiska nie wychodzi. Kazałem sobie dać 20 ćwiartek. Blisko 6 kg. A co? Jak szaleć to szaleć! Powiem, że to się piecze w piekarniku, zamraża a potem w zależności od potrzeby odgrzewa na parze. Ale to dygresja, bo co komu do domu... Na stoisku jeszcze wszystko było w porządku. W kasie natomiast cena się podniosła na 5.49 zł. I od razu byłem bezsilny wobec machiny. Tylko reklamacja w oddzielnym stoisku. Najpierw odstałem w kolejce, bo nie byłem ani pierwszym, ani ostatnim naciągniętym w podobnych zakupach (mięso). Potem telefon do centrali :”znów pan ma 5,49”. Protokół, podpisy, ksero paragonu, bo sobie zażyczyłem i wypłacono mi blisko 6 zł.
Czy to dużo? Dla mnie tak. Ale nawet... iluż odeszło od kasy nie zwróciwszy na to uwagi? Czy oszustwa nie powinno się karać i wypleniać z handlu? Mam takiego pecha, że polską odmianę tego systemu, że pierwszy milion trzeba ukraść – na dalsze oszukiwać, poznawałem właśnie od tej strony. Dlatego jestem czujny jak ważka. W ubiegłym tygodniu rąbnięto mnie na 28 zł. w Bomi, bo pani pomyliła kod czosnku z mikołajkami Nesquika. Przykładów mam sporo i torbę takich paragonów. Na niektórych już nawet zatarły się ślady oszustwa.
Zakupy zrobiłem większe i w „nagrodę” otrzymałem paragon niefiskalny „loterii piłkarskiej Carrefour”. Mogłem strzelić gola maszynie, ale uznałem, że Carrefour sam to sobie zrobił tym oszustwem i uniosłem się ambicją. Już nawet gola Wam nie strzelę.