Gość: gość
IP: *.olsztyn.vectranet.pl
24.10.12, 22:02
Zakładam firmę reklamową. Odwiedzam różne firmy, przekonując je do zamieszczenia informacji o ich produktach i usługach, przedstawiając piękną wizję kolorowego katalogu o dużym nakładzie, który będzie kolportowany bezpłatnie w całym mieście (centra handlowe, stacje benzynowe, apteki, urzędy itp). Cena jest ustalana indywidualnie w zależności od modułu, np. pół strony, cała strona, okładka itd. Spisuję umowy, w których określam czas wykonania, termin wydania katalogu, cenę i oczywiście nakład, 50000 szt. Jasne, że nikt nie jest frajerem, żeby zapłacić cenę przed wydaniem, więc pobieram tylko drobną zaliczkę wystawiając fakturę - nie jestem przecież firmą krzakiem. Reszta ceny będzie uiszczona po wykonaniu katalogu. Wówczas wystawię fakturę na pozostałą wartość wg umowy, dołączając do faktury pięknie wydany katalog. Trochę pracy trzeba włożyć w ten biznes, opracowanie graficzne i treść należy uzgodnić z każdą z firm - klient musi być zadowolony z wydawnictwa. Udało mi się namówić 200 firm, więc zlecam druk 200 katalogów przedstawiając drukarni wszystkie umowy na 50000 szt. Uzgadniamy, że to wydruk próbny, docelowo będzie to 50000 szt, więc uzyskuję odroczony termin płatności.
Z katalogiem i fakturą końcową odwiedzam firmy i inkasuję zapłatę.
Obie strony są zadowolone- ja mam pieniądze za 50000 szt, klient ma potwierdzenie wykonania usługi, bo dostał katalog, a drukarni nie płacę. Jak chce niech mnie ciąga po sądach-mam rozdzielczość majątkową.
Słaby punkt: jeden z frajerów zorientował się, że ich oszukałem i zgłosił sprawę do prokuratury.
Silny punkt: po dwóch latach intensywnego śledztwa prokuratura umorzyła sprawę, stwierdzając że nie było przestępstwa. W uzasadnieniu podała, że wykonałem usługę, a że nie taką jak się umawialiśmy, to przecież frajerzy mogą żądać obniżenia ceny.
Tak więc możecie mnie pocałować w d... .