Gość: BR
IP: *.olsztyn.mm.pl
07.01.14, 11:13
Zastanawiam się, kto wpadł na pomysł, aby do szatni, w której dzieci zostawiają ubrania zakupić wieszaki, które co prawda są kolorowe, ale niestety nie spełniają swojej funkcji. Po pierwsze trudno jest zawiesić kurtki na wieszakach - są zbyt płytkie, źle wygięte), po drugie deski, na których miały siadać dzieci, łatwo się odrywają. A po trzecie osobom sprzątającym nie chce się przesuwać wieszaków, więc ciągle jest brudno pod nimi.
Zastanawiam się również, dlaczego od dwóch miesięcy nikt nie potrafi przykręcić deski do metalowego stelaża wieszaków i biedne dzieci, kiedy chcą założyć obuwie zmuszone są do siadania na cienkim pręcie.
Może pani Dyrektor łaskawie przeszłaby się do szatni znajdującej się w piwnicy i spróbowałaby powiesić swój płaszcz/kurtkę na jednym z tych wieszaków, może wówczas wydałaby pieniądze na coś co jest funkcjonalne.
Poza tym dlaczego dzieci wychodzące z piwnicy (szatni) nie idą do domu głównymi drzwiami, gdzie powinna być osoba (woźna/woźny), która obserwowałaby wychodzące dzieci, czy nic im nie zagraża, lecz wychodzą bocznym nieoświetlonym wyjściem, przy którym często siedzą bezdomni. Czy na prawdę dyrekcji nie zależy na bezpieczeństwie dzieci? Przecież nie wszystkie dzieci wychodzą ze szkoły pod opieką rodziców, rodzeństwa, cioci, babci, czy kogoś innego dorosłego znanego rodzicom.