friedmar
18.06.05, 18:56
Co tydzień przybywam do Olsztyna na weckend i co tydzień niezmienie w wejśiu
wita nas uśmiechnięty miły człowiek, który bez konradyzmu i bohaterstwa
zbiera do puszki dla chorych dzieci. Wszystkim jest ciężko, życie chłoszcze,
i jest generalnie zaro - a nasz woluntariusz niezmiennie, pogodnym uśmiechem
niezmaconym wielogodzinnym dereptaniem wokół schodów robi coś dla innych.
Myślę,że minimum przyzwoitości wobec takich postaw to przynajmniej pozbcie
się cięzaru bilonu
Pozdrawiam.