Dodaj do ulubionych

Obrokon nie jest sam

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.01.06, 08:11
Jak wynika z doniesień prasy –
serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,3101127.html
podobne kłopoty do tych, jakie prezentował forumowicz "obrokon" mają miejsce
i w innych miejscach Polski z powodu: "Sędzia Marianna Gierczak,
przewodnicząca VI Wydziału Ubezpieczeń Społecznych Sądu Okręgowego, gdzie
zapadł wyrok, przyznaje, że nie spotkała się dotąd z przypadkiem, aby biegły
wydał opinię o pacjencie na podstawie akt innego człowieka. - Ale cóż,
wszyscy jesteśmy omylni, i sędziowie, i dziennikarze. Jest druga instancja,
aby rozpatrzyć sprawę tego pana - twierdzi sędzia Gierczak".
Czy ta wiedza może komuś pomóc lub uzdrowić sytuację w wymiarze
(nie)sprawiedliwości?
Obserwuj wątek
    • Gość: śmiechu warte Re: A co będzie jak II instancja to samo zrobi ? IP: *.torun.mm.pl 10.01.06, 08:35
      W tym przypadku druga instancja też chyba zrobiła to samo, bo nic nie było
      słychać, aby zmieniono nawet ten statut:
      PROCES. Statut SM "Na Skarpie" jest ważny, bo wcześniej...
      Sąd się pomylił
      W środę toruński Sąd Okręgowy uznał, że statut Spółdzielni Mieszkaniowej "Na
      Skarpie jest ważny. Mimo, że uchwalili go delegaci, którzy, jak zawyrokował
      wcześniej ten sam sąd, samowolnie przedłużyli sobie kadencję.
      Jednak sędzia Andrzej Westphal uznał, że wydając pierwszy wyrok "sąd się
      mylił", bowiem nie zostało "przeprowadzone postępowanie dowodowe". - Dlatego
      sąd wyciągnął mylny wniosek - uważa sędzia Westphal.
      Tymczasem powołując się m.in. na ten właśnie wyrok sądu jeden z
      mieszkańców SM "Na Skarpie" domagał się unieważnienia statutu. Statutu, w
      wyniku, którego znacznie większe uprawnienia otrzymał, kosztem rady nadzorczej,
      zarząd spółdzielni. Między innymi na tej podstawie prezes Wojciech Pronobis i
      jego zastępcy uzyskali prawo do podziału SM na grupy członkowskie, na których
      wybiera się delegatów na walne, ustalenie ilości tych delegatów oraz porządku
      obrad ich zgromadzenia. Tymczasem to właśnie walne udziela, lub nie,
      skwitowania zarządowi, czyli rozlicza prezesa i jego zastępców.
      W środę sąd jednak uznał, że wprowadzone owych statutem zmiany "nie
      pozbawiły członków spółdzielni, ani osób trzecich ich praw".
      Reprezentująca "Skarpę" radca prawny Maria Misiak zjawiła się na
      ogłoszeniu wyroku bez togi. Sędzia Westphal nie zwrócił jej jednak uwagi na
      niewłaściwy strój.
      Sprawa się jednak nie kończy. Mieszkaniec "Skarpy" zamierza, bowiem złożyć
      apelację.
      (PAN)
      20 Czerwca 2003
      • Gość: sam_sob Re: A co będzie jak II instancja to samo zrobi ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.01.06, 16:24
        "W środę sąd jednak uznał, że wprowadzone owych statutem zmiany "nie
        pozbawiły członków spółdzielni, ani osób trzecich ich praw"".

        To jest tak, jak z II wojną światową, ci co przeżyli nie mogą twierdzić, że
        była dla nich zabójcza, a tym samym zbrodnicza:)))
        • Gość: obrokon Re: A co będzie jak II instancja to samo zrobi ? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.01.06, 17:50
          Ponieważ przeżyliśmy wspólnie (na łamach forum)już wiele lat i coraz częściej zamiast obelg i wyśmiewania spotykam się z poparciem i zrozumieniem ze strony forumowiczów chciałbym w dużym skrócie opisać moją drogę przez mękę, której sam nie wybrałem tylko zgotował mi po bolszewicki aparat sprawiedliwości.

          W roku 1993 jako ojciec rodziny (2-e dzieci) prowadziłem działalność gospodarczą pod nazwą handel obwoźny.
          Przygotowując się do kolejnego kursu do Niemiec ? wraz z synem sprzątałem mój pojazd, gdy nagle doszło do wypadku.
          Na mojego mercedesa busa, ( w którym się znajdowaliśmy) najechała pewna Pani powodując uszkodzenia na kwotę 7 tyś. PLN

          Ja przewracając się uderzyłem głową w bok pojazdu i zmiażdżyłem sobie trzeci kręg szyjny.
          Prawdopodobnie również połamałem sobie żebra i uszkodziłem błędnik.

          W tym momencie należy przypomnieć, że w tym czasie służba zdrowia jak i wiele innych służb publicznych pozostawało bez środków do przetrwania i borykało się z nowym ustrojem.
          Przypominam, że nie istniała jeszcze Konstytucja RP.

          Toteż leczenie mnie polegało raczej na uznawaniu mnie za alkoholika, gdyż zaburzenia w postaci utrat przytomności, utrat kontaktu z otoczeniem, zawroty głowy, bóle głowy i wymioty właśnie kojarzono z alkoholizmem.

          PZU, które odpowiadało za wypadek z ramienia ubezpieczenia sprawcy wypadku. Do przeprowadzenia spraw odszkodowawczych skierowało D. Giłowejno, który obwieszony już w tedy złotem zażądał ?działki? od ewentualnie wypłaconego odszkodowania.
          Oczywiście odmówiłem i popełniłem błąd swego życia.

          Sprawa o odszkodowanie trwała do 2005 r. i zakończyła się moją przegraną.
          Sąd nie robiąc nic w mojej sprawie, a raczej robiąc bardzo dużo, by ją umorzyć w końcu, gdy w aktach sprawy prowadzonej równolegle przeciwko ZUS o rentę i odszkodowanie z powodu tego samego wypadku lecz z tytułu wypadku, który nastąpił podczas wykonywania pracy znalazły się opinię profesorów wyśmiewające dotychczasowe opinie zebrane przez ZUS. Natychmiast na podstawie starych opinii ZUS uznał, że jestem zdrowy.

          Sąd ZUS natomiast nie mając już innego wyjścia uznał moje racje w 100%.

          Na podstawie wyroku ZUS wystawił decyzję przyznającą mi rentę, jednak decyzja oprócz wielu mankamentów prawnych wydana została na podstawie ustawy, która mnie nie dotyczy.
          Sąd w uzasadnieniu wyroku dokładnie wyjaśnił tę kwestię i pomimo, że ZUS nie złożył apelacji to jednak olał wyrok.

          Tym sposobem ZUS zmusił mnie do pisania nowych odwołań, które niestety skorumpowane sądy oddalają.
          Tak zamiast oczekiwania na spokojną śmierć, nadal siedzę za klawiaturą i dzięki Wordowi jestem w stanie coś napisać a Wy mnie zrozumieć.

          Wszystkie sprawy prowadzone przez olsztyńskie sądy przegrywam. Doszło już do takich absurdów, że Sąd na zasadach własnych domniemań (niestety schizofrenicznych) ponownie pogodził mnie z żoną i dał mi ponowny ślub.
          Trudno jest pisać, a jeszcze trudniej uwierzyć jak dalece posunięta jest korupcja i złośliwość sędziów. Lekarz usuwając złośliwie choremu zdrową rękę i nogę w porównaniu z tymi bandytami byłby jedynie kiepskim żartem.

          Skorumpowany aparat sprawiedliwości to ludobójca, który ze śmiechem przygląda się i uczestniczy w odbieraniu wolności, zdrowia i życia, który odbiera ci rodzinę i nadzieję.

          Ludzie, którzy byli w obozach zagłady, zesłani w głąb Rosji mieli prawo mieć nadzieję, mnie tę nadzieję odebrano.


          • Gość: Toruńczyk Re: A co będzie jak II instancja to samo zrobi ? IP: *.torun.mm.pl 10.01.06, 21:00
            obrokon nie załamuj się , bo oni wszyscy tylko na to czekają i jak
            zaprzestaniesz walki, to stwierdzą, ze to oni mieli racje.
            Zobacz, jak u nas chcą w sposob perfidny zamknąc usta goścowi, który zaczyna
            walke z układami tak jak Ty zacząłeś:
            RUBINKOWO

            Czyja to krucjata?


            Mirosław Jasik, mieszkaniec Rubinkowa, który negocjował dla mieszkańców obniżki
            pakietów telewizyjnych w TVK Petrus naraził się prawnikom SM Rubinkowo. Teraz
            gęsto tłumaczy się przed sądem.




            Mirosław Jasik uchodzi w gronie spółdzielców Rubinkowa za postać
            kontrowersyjną. Znany głównie z dość ostrych wystąpień na spółdzielczych
            zebraniach. Z osiedlem związany jest niemal od początku jego istnienia.
            - Nigdy jednak nie byłem delegatem, nie uczestniczyłem w czynnym życiu
            spółdzielni - opowiada. - Moją aktywność wzbudziło zamieszanie w mediach
            dotyczące odwołania byłego zarządu i kosztów z tym związanych. Od tego czasu
            Jasik zaczął regularnie przychodzić na zebrania. - Chciałem zobaczyć, o co tak
            naprawdę toczy się ta gra - mówi. - Zaskarżyłem uchwałę dotyczącą niesłusznego
            powołania Piechoty na stanowisko prezesa. Prosiłem, żeby zarząd nie biegał po
            sądach, a zajął się raczej dobrem członków spółdzielni. Zawsze bowiem byłem
            zwolennikiem osiągania kompromisu.
            Aktywność Jasika została doceniona w listopadzie ub.r. podczas jednego z
            zebrań członków. - Mieszkańcy, ku wielkiemu zaskoczeniu zarządu obdarzyli mnie
            zaufaniem i wybrali na delegata - wspomina. Pierwsze co zajął się sprawą
            telewizji kablowej. - Złożyłem deklarację, że należy negocjować z Petrusem, a
            nie za duże miliony wpuszczać na osiedle drugą firmę, chyba że sama wyłoży
            pieniądze jako drugi operator - podkreśla. Po jednym z comiesięcznych spotkań
            Jasik otrzymał nawet pełnomocnictwo zarządu do negocjacji z Petrusem. - Dwa dni
            po tym zarząd powiadomił prokuraturę o popełnieniu przestępstwa przez Petrus,
            co nie było dobrym zwiastunem rozmów - dodaje. - Udało mi się wynegocjować dla
            członków SM obniżkę opłaty za telewizję kablową z pakietu za 39 zł na 29 zł, co
            np. przy 5 000 gniazd daje oszczędność 600 tys. zł w skali roku dla jej
            członków. Jakie było moje zaskoczenie, kiedy nagle cofnięto mi pełnomocnictwo.
            Właśnie przygotowywałem się do kolejnych rozmów.
            Jasik twierdzi, że potraktowano go nie fair. - I to zresztą nie pierwszy
            raz - komentuje. - Już w 2004 r. wysłałem pismo do przewodniczącego rady
            nadzorczej, w którym zadałem 14 pytań dotyczących funkcjonowania spółdzielni.
            Nigdy nie otrzymałem na nie odpowiedzi.
            Co innego mówią władze spółdzielni. - To nie jest do końca tak, jak mówi
            pan Jasik - twierdzi Halina Kowalska, rzeczniczka spółdzielni. - Zarząd
            oczekiwał od pana Jasika uzgodnień w zupełnie innych kwestiach, m.in.
            rozgraniczenia sieci wewnątrz budynków, rozważenia możliwości powrotu do
            pakietu za 9 złotych, wynegocjowania cen za poszczególne pakiety i Internet na
            poziomie TVK Toruń, zmian warunków umowy dotyczącej wiązania dostępu do
            Internetu z pakietem rozszerzonym. I tych oczekiwań pan Jasik nie spełnił.
            Zebranie podjęło decyzję o wejściu na osiedle drugiego operatora, wobec czego
            dalsze upoważnienie nie miało po prostu sensu. Pismo bez odpowiedzi, o którym
            wspomina nie było adresowane do zarządu, tylko do przewodniczącego rady
            nadzorczej.
            Ale na tym nie kończą się kłopoty Jasika. Delegat naraził się jednemu z
            radców prawnych, który satysfakcji domaga się w sądzie. - Zarzucają mi
            pomówienie, ze formułuje wobec nich bezpodstawne zarzuty dotyczące na przykład
            działania na szkodę spółdzielni, albo nienależytej dbałości o jej interesy.
            Doszedłem jednak do wniosku, że wszelkie działania związane z szalonym
            parciem "na sale sądowe" są wykreowane przez ich pracodawcę, czyli zarząd
            spółdzielni. Nawiedzenie prezesa zarządu, aby skarżyć każdego za domniemane
            przestępstwa są swoistą chorobą. Postrzega wszystkie sprawy przez pryzmat
            jedynie słusznych swoich decyzji, związanych ze ściganiem wszystkich przez
            prokuraturę lub sądy. Krucjata sprawiedliwości pana prezesa jest bardzo droga
            dla członków SM Rubinkowo w postaci przegranych procesów.
            Ryszard Szczepankiewicz, radca prawny spółdzielni twierdzi tymczasem, że
            sam zdecydował o wytoczeniu procesu Jasikowi, i zaznacza, że to Jasik szuka
            zwady. - Poczułem się urażony tym, co pan Jasik napisał we wrześniu ub.r -
            wyjaśnia. - Na kilku stronach zawarł obraźliwe treści zarówno wobec mnie jaki i
            koleżanki, także radczyni prawnej, która zresztą przyłączyła się do pozwu.
            Materiał ten upublicznił. Mam nadzieję, że proces zakończy się wyrokiem
            skazującym dla pana Jasika.
            Pierwsza rozprawa już się odbyła. - Nie doszliśmy do porozumienia, bo
            oskarżyciel nie chce się pojednać - twierdzi Jasik i dodaje. - W ten sposób
            chcą mi zamknąć buzię. Na szczęście to mnie próbuje się zastraszyć, inni
            mogliby nie wytrzymać tego psychicznie. Podjąłem się walki i doprowadzę ją do
            końca - zapewnia.

            Beata Korzeniewska
            9 Stycznia 2006

            • Gość: sam_sob Re: A co będzie jak II instancja to samo zrobi ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.01.06, 08:10
              Podobnie jak my myśli Trybunał Praw Człowieka, który znów skarcił polskie sądy
              za zbyt powolne postępowanie i ukarał nas za to określoną kwotą w euro.

              www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_060111/prawo/prawo_a_4.html
              Kiedy za nie nasze błędy zapłacą winni tego stanu rzeczy, czyli pożal się Boże
              prawnicy z RP bawiący się w sądziów, przy aprobacie pozostałych członków
              korporacji prawniczych?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka