luna37
29.01.06, 01:28
Jakiś czas temu zatrzymał mnie patrol... przez moją własną głupotę. A było to
tak: Po 3 tygodniach stania samochodu pod moim blokiem, udało mi się w końcu
ściągnąć mechanika, który z usterką rozprawił się od ręki ( cytuję: A może
byś tak %$&@**&%$&*% naładowała w końcu akumulator????!!!!), więc wyjechałam
na miasto. Wracając do domu, a właściwie będąc już na swoim parkingu zostałam
zatrzymana przez panów, którzy grzecznie zapytali mnie czy wiem że już
powinnam jeździć na światłach. Podziękowałam im i chciałam wsiąść do
samochodu i pojechać dalej, ale oni nie wiedzieć czemu uparli się żeby mnie
zatrzymać i sprawdzić jakieś głupie dokumenty!!!:))) Pech - dokumentów też
nie miałam! Oc to jeszcze może by się i jakieś tam w domu znalazło ale
dowód??? Zapomniałam że mam nieważny.......dwa lata....:( Kurcze - ja nikomu
w dowód nie zaglądam a oni mi ciągle...) Po całym incydencie-kiedy udało mi
się wyłgać ze wszystkiego w miarę tanim kosztem (dowodu do dziś nie mam) moja
koleżanka Słonica stwierdziła że jestem nienormalna, a druga kazała mi
codziennie rano , zaraz po wstaniu powtarzać słowa : "Moje życie jest
normalne, moje życie jest normalne, moje życie jest normalne..." Robię
to ,ale nie pomaga...